niedziela, 15 stycznia 2012

Handlowanie pedagogiką


Internet już od dawna stał się nie tylko źródłem informacji, w tym także śmieci informacyjnych - tekstów pełnych merytorycznych błędów, skrótów, streszczeń, banalizacji, powierzchowności, bylejakości, ale i przestrzenią złodziejstwa, w postaci kradzieży utworów naukowych i artystycznych. Do tego dochodzi giełda prac dyplomowych - licencjackich, magisterskich, a nawet doktorskich oraz wszelkiego rodzaju prac egzaminacyjnych, jakie są zadawane studentom do zaliczenia określonego przdmiotu.

Pedagogika nie jest wolna zarówno od kradzieży rozpraw naukowych, które są udostępniane w formie kopii (skanów) bezpłatnie lub za niskie kwoty, z pominięciem w tym procederze wydawców i autorów. Nie ma też szans wyzwolenie się od targu pseudoakademicką lipą, tandetą i bezmyślnym kiczem. Roi się zatem w wirtualnej przestrzeni od ogłoszeń typu:

- Sprzedam materiały na II rok PEDAGOGIKI (nie wiadomo, czy chodzi tu o studia I czy II stopnia i o jakie materiały?);

- Mam do sprzedania materiały- notatki, kserówki podręczniki. TANIO. Tel ... (Najważniejsza informacja dotyczy kosztów);

- kupie materialy na pedagogike spec I rok (jw);

- jeśli ktoś ma do sprzedania takie materiały typu książki ksero czy inne to piszczie jaakos sie dogadamy (pisownia oryginalna).



Internet jest także ciekawym lustrem dylematów, jakimi dzielą się z anonimowym odbiorcą studenci uczelni publicznych, jak i wyższych szkół prywatnych. Tego typu komunikaty nie pojawiają się na stronach szkół, gdyż te są podlakierowaną propagandą sukcesów i wybitnych osiągnięć, tylko na innych, często ukrytych forach, jako komentarze do artykułów prasowych czy w facebooku (pisownia zgodna z oryginałem):


- Zostałam przyjęta na UMCS na studia II stopnia, ale jednak chcę zrezygnować z UMCS-u na rzecz innej uczelni, Czy wiążą się z tym jakieś konsekwencje?

- Czy ktokolwiek wie cokolwiek na temat planu zajęć?? Na tej stronie nie ma żadnych aktualnych informacji. Jeden wielki burdel... Pomocy!!

- przyzwyczajaj się, tutaj tak zawsze...

- wie ktoś może o co chodzi z tymi zjazdami na zaocznych studiach na 1 roku?? jak to jest możliwe żeby zajęcia odbywały sie przez 5 dni???? i to w dodatku we wrześniu?? Dodam jeszcze, że zawsze tak jet, ze zazwyczaj zajęcia zaczynają się np 13 albo 20 września (zależy od roku), pierwszy zjazd da się przeżyć, możliwa jest taka dogłębna \"integracja\" :D

- jest mozliwośc przeniesienia sie na II rok pedagogiki??????????????
prosze o odpowiedź i bylabym wdzieczna za rade co zrobic i czy liczy sie srednia np? bardzo mi zalezy;

- plana zajec: Hej ma moze ktos plan zajec- pedagogika specjalna 2 st semestr pierwszy?? prosze o link....nerwowo nie wytrzymuje..ta uczelnia to jedna wielka paranoja;

- hej, wie ktoś może w jakie dni można zastać prorektora? kiedy odbywa się dyżur?

- Witam! czy może mi ktoś powiedzieć, jak można sprawdzić, do której grupy zostało się przydzielonym?

-
- WSP - powinna zniknac z mampy uczelni. na kazdym kroku. podyplomowe tez dno. nie dosc ze pani olszewska ni edo konca wie czy studenci ZEWi P maja kwalifikcje czy nie, zmianiaja reguły w trakcie gry.. Zajcia prowaza w wiekszosci ludzi emaja cy takie pojecie o pedagogicie jak ja o lotach w kosmos czyli zadne. spózniaja sie, nie maja materiałow i robia sobie zarty. oiekun roku ma preensje ,ze w ankietach ewaluacyjnych piszemy prawde o wykladowcach. żal..... ni eidzcie na te uczelnie! -- gdyby nie kobiety, koniec świata dawno byłby już za nami.(http://forum.gazeta.pl/forum/w,755,121422467,,Uczelnia_zaskoczyla_studentow_po_500_zl_za_egz_.html?v=2)

- Skończyłam studia wyższe - pedagogikę terapeutyczną z rehabilitacją, jak starałam się o pracę w szkole dowiedziałam sie , że ten kierunek nie daje mi żadnych kwalifikacji. Czy ktoś wie cos na ten temat?

- Sam piszę prace mgr na zlecenie i traktuję to jako extra kasę w swoim budżecie. Napisałem już 9 prac i cieszę się, że mam znowu zlecenia, chociaż z drugiej strony sie boję, abo ja taka elita intelektualna ma sprawować kierownicze stanowiska w różnych sektorach naszego życia to może lepiej się z tego kraju wyprowadzić... Pisząc sam się uczę i to jest dla mnie najcenniejsze. Pisałem prace mgr 4 lata temu i wtedy mogłem wziąć za nią od 2000 do 5000 PLN, ale teraz mam sporą konkurencję i ceny spadły do poziomu 1000 PLN :( ale nie ilość lecz jakość :) Zdrówka życzę

- obronilem MOJA prace mgr w czerwcu. WLASNORECZNIE zrobione doswiadczenia, WLASNORECZNIE napisana. Ponad pol roku pozniej wyszla publikacja PROMOTORA i OWCZESNEGO DZIEKANA WYDZIALU, przedstawiajaca MOJE WYNIKI i MOJE WNIOSKI z magisterki. Nawet ryciny byly te same. Naiwny, dalem im elektroniczna kopie. Ktos wie co mozna z tym zrobic? A zanim zaczniecie narzekac na studentow, przyjrzycie sie, jak postepuja promotorzy. W koncu to oni zatwierdzaja magisterki/doktoraty. To oni powinni wiedziec, co dana osoba zrobila.

- Uprzejmie informuję, że na platformie edukacyjnej wystąpiła awaria niemożliwiająca sprawdzenie uczestnictwa w zajęciach on-line. W związku z powyższym zaliczenie obecności na zajęciach on-line zostanie zrealizowane na podstawie:
- oświadczenia słuchaczy studiów podyplomowych o uczestnictwie w zajęciach on-line (formularze oświadczeń otrzymają Państwo na zajęciach) (...) Awaria została usunięta i w chwili obecnej platforma edukacyjna funkcjonuje w sposób prawidłowy. Za utrudnienia bardzo przepraszam.

- Zgadzam się - to skandal. Nikt z "reformatorów" systemu nauki nie zwraca uwagi na ten problem - największe miernoty błyskawicznie (nawet w oparciu o stare, bylejakie
opracowania) robią habilitację na Słowacji na Uniwersytecie Katolickim i "z klucza" niemal zostają w Polsce profesorami nadzwyczajnymi. Bez dorobku, bez wysiłku - śmieją się w nos tym, którzy przeszli koszmar habilitacji w Polsce przed zmianą ustawy - oczekiwania na decyzje superrecenzentów i CK. Ministerstwo udaje, że problemu nie ma i w ciągu 2 miesięcy wydaje cwaniakom zaświadczenia o habilitacjach. Np. w Kielcach jest wyjątkowy urodzaj na nowych słowackich profesorów - jedna miernota ciągnię drugą i grono "uczonych" np na pedagogice to prof rosyjscy, ukraińscy, słowaccy i artyści. Skandal i wielka niesprawiedliwość. Trzeba sprawę nagłaśniać - pozdrawiam. (http://www.forumakad.pl/forum/topic.asp?tid=50&mid=33064);

- Tylko dlaczego wielokrotnie zapewniany byłem na forum, że to tylko przejściowe problemy i z rozliczeniem obecności nie będzie problemu. Skąd ja mam teraz wiedzieć ile rzeczywiście czasu zmarnowałem na tamtej "platformie". I jakiego zakresu będzie dotyczyło to "zaliczenie" skoro dopiero pod koniec "konsultacji" udało mi się dotrzeć do jakiś "materiałów"a nikt wcześniej nie pouczył mnie jak to zrobić.


Na rynku wydawniczym pojawiają się coraz bardziej krytyczne rozprawy naukowe - socjologów, przedstawicieli nauk o zarządzaniu, politologów, psychologów i pedagogów, w których odsłaniane jest drugie DNO szkolnictwa wyższego w naszym kraju. Pierwsze dno dotyczy ukrytych i wciąż przemilczanych patologii w uczelniach publicznych, ale jeszcze większe ma miejsce w wyższych szkołach prywatnych. Jerzy K. Thieme w swojej rozprawie pt. Szkolnictwo wyższe. Wyzwania XXI wieku Polska. Europa. USA.(Warszawa: DIFIN 2009) dokonuje środowiskowej oceny polskiego szkolnictwa wyższego, starając się zgromadzić opinie na podstawie wypowiedzi prasowych, na konferencjach, seminariach i na forach internetowych, które ukazały się w okresie ostatnich kilku lat. Wiele z nich dotyczy uczelni i szkół, które z racji kształcenia na kierunku pedagogika powinny być wzorem rozwiązań dydaktycznych, naukowo-badawczych i organizacyjnych, a nie są. Thieme zastrzega się że wydobyte sądy na temat szkolnictwa wyjmuje z kontekstu i podaje je według subiektywnego ich rozumienia, nie odwołując się do nazwisk ich autorów. (s. 284-285)

Jak pisze: Z jednej strony jest powszechne dążenie do posiadania dyplomu szkoły wyższej i rośnie rola kryteriów rynkowych w szkolnictwie wyższym, oświacie i kulturze. Kryzys szkolnictwa wyższego jest w znacznym stopniu konsekwencją masowości wykształcenia, bowiem nie może być wykształcenia jednocześnie masowego i dobrego. Nieszczęściem jest mówienie o zwiększeniu liczby studentów jako o sukcesie. Nie jest prawdą to, co się powszechnie głosi jako wielki sukces transformacji, że w Polsce miał miejsce boom edukacyjny. W Polsce miał natomiast miejsce tylko boom biznesu edukacyjnego, w czym nie byłoby nic złego, gdyby towarzyszyły mu mechanizmy skutecznie gwarantujące utrzymanie jakości kształcenia. (s. 285)

6 komentarzy:

  1. Jak jeszcze studiowałem, była na pewnej uczelni publicznej wówczas jeszcze doktor, teraz już dr hab. Zadała kilku swoim seminarium pewną pracę do wykonania, a mianowicie przeprowadzenie wywiadów ze specyficznymi respondentami i dokonanie analizy ich odpowiedzi według pewnego klucza. Dość żmudna praca.
    Studenci zdali, poszli w świat, efekty ich pracy były w monografii, która stała się książką habilitacyjną. Wszyscy pracownicy wiedzieli skąd te badania, tak to ucichło. Ta osoba dalej tak pisze, nigdy w żadnej pozycji nie wspomniała, kto był wykonawcą badań.
    Z innej strony, czytając to, o studenci piszą, patrząc skąd to biorą, jakie mają konkluzje itd. nawet gdybym był "tak niecny" aby to po jakiś korektach wykorzystać, to wstydziłbym się tergo tekstu ze względu na jego jakość, słabą niestety.
    Są i rzadko teksty dobre, ale wówczas namawiam studenta na skróconą publikację, próbę druku ze środków zakładu pracy gdzie jest zatrudniony, instytucji, proponuję list polecający itd.
    Ostatnio jeden pracownik naukowy już w wieku emerytalnym tak mi powiedział apropo kopiowania i ściągania z netu: to takie pokolenie, ono tak się nauczyło i inaczej już nie umie!
    BTW
    W zadanym eseju dla moich studentów, nawet miałem 7 przypadków, że z bloga Profesora Śliwerskiego wstawiano cytaty, nawet z mojego:) A zarzekali się że to własnoręcznie po nocach pisane!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozmawiam z moimi studentami i już w czasie pierwszego seminarium uprzedzam, że nie przyjmę pracy,która powstała w oparciu o pozanaukowe źródła. Muszą czytać ksiażki i czasopisma naukowe,i dodaję, zgodne z problemem badawczym. To dziwne, ale odnoszę wrażenie, że kiedy jako studenci nie mieliśmy dostępu do literatury, nie było kopiarek, skanerów itd., czytaliśmy więcej,niż dzisiejsze pokolenie studentów. Chcą być profesjonalistami, ludżmi wykształconymi na sms-ach i plagiatach? Może rację mają socjolodzy twierdząc, że jest to pokolenie ctrl+V? Nie muszę tego akceptować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze, nie w temacie, ale istotne pytanie. Kilka dni temu, a może i dawniej, usunięto ze strony CK zakładkę z wnioskami habilitacyjnymi? Czyżby powrót do tajności? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie chodzi o niezgodność tego trybu z ustawą o ochronie danych osobowych. Jeśli Anonimowy jest tym zainteresowany, to polecam wykonanie telefonu do CK. Wyjaśnią. Ja nie znam oficjalnych powodów. Ustawa o stopniach i tytułach naukowych ma wiele wad, jak większość ustaw tworzonych w naszym kraju. Jak zwykle w życiu sprawdza się wiele jej pozytywnych rozwiązań, ale i nonsensów.

      Usuń
    2. W takim razie postępowania powinny być wstrzymane do wyjaśnienia. Jednym z elementów konstrukcji regulującej działanie CK w tym zakresie jest jawność postępowania. Naruszenie któregokolwiek z elementów prawa daje nieograniczone możliwości MODULACJI. Jeśli przepisy nie dają możliwości wykonania czynności to należy się od nich wstrzymać, a nie na własną rękę tworzyć prawo.
      Zawsze można na własną rękę znaleźć argumenty dla dowolnej modyfikacji. W państwie są struktury, procedury, i to po to by dać możliwość uwzględnienia interesu różnych stron.
      Jest to dla Państwa szczególnie szkodliwe w tym momencie, bo podważa zaufanie do działań w nowym porządku prawnym, a nie sądzę by to było Waszą intencją.
      Właściwym miejscem do wyjaśnień ze strony CK jest jej własna strona internetowa, a szczególnie zakładka Postępowania o nadanie stopnia dr hab.
      Puste kartki albo 404 wg etykiety internetowej nie przystoją tak poważnej instytucji.

      Usuń
  4. Co do zapytań o "materiały z pedagogiki", które krążą po sieci, ba!: które można znaleźć nawet na tablicach ogłoszeń na wydziałach pedagogicznych... - takich będziemy mieć przyszłych pedagogów (lub raczej: "pedagogów"), jakich uda się przesiać przez sito rekrutacji. A nie od dziś wiadomo, że to sito ma stanowczo za duże oczka. A druga strona medalu? Sama osobiście przebrnęłam przez kilka wykładów, na których studenci nie wysilali się, żeby notować - mieli notatki od kolegów ze starszych roczników. I - niestety - notatki te nic nie straciły ze swojej aktualności, bo osoba prowadząca przedmiot od pięciu, dziesięciu czy nawet dwudziestu lat mówiła słowo w słowo to samo...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.