sobota, 19 listopada 2011

Szesnasty minister edukacji narodowej - zderzakiem



Mamy szesnastą zmianę na stanowisku ministra edukacji. Wielkiego zaskoczenia w tym przypadku nie było, kiedy premier Donald Tusk oznajmił wczoraj prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, że na ministra edukacji narodowej proponuje dotychczasową Podsekretarz Stanu w resorcie pod czteroletnim dowództwem Katarzyny Hall - jej zastępczynię Krystynę Szumilas.

Nowa minister jest w Platformie Obywatelskiej od 2001 r. W tegorocznych wyborach uzyskała bardzo wysoki wynik, bowiem głosowało na nią 42200 obywateli (zapewne byli to w większości nauczyciele). W Sejmie zasiada od jego czwartej kadencji, tak więc należy do doświadczonych posłów. Z wykształcenia jest nauczycielką matematyki. Resort edukacji przyciąga na kierownicze stanowiska przedstawicieli tej dyscypliny wiedzy.

Krystyna Szumilas należy od 2001 r. do Platformy Obywatelskiej. W styczniu 2006 objęła funkcję rzecznika w tzw. gabinecie cieni PO odpowiedzialnego za edukację i naukę. Mało kto pamięta, że w PO był taki gabinet, który przygotowywał formację PO do przejęcia władzy, kiedy premierem był Jarosław Kaczyński.

W 2006 r. ówczesna rzecznik "gabinetu cieni" K. Szumilas wzięła udział w XIII Forum Inicjatyw Oświatowych, które w dniach 22-23 kwietnia 2006 obradowało pod patronatem Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży Sejmu nad problemami rzeczywistego uspołecznienia oświaty i przybliżenia jej obywatelom, zwłaszcza rodzicom. Ciekaw jestem, czy nowa pani minister przypomni sobie własne wystąpienie na ten temat? Jakoś tak to już jest w naszym kraju, że jak ktoś jest w opozycji do rządu, to mówi wiele ciekawych i istotnych rzeczy na temat koniecznych zmian w polityce, w tym także w sferze edukacji, ale kiedy otrzymuje realną władzę, nie wykorzystuje jej w tym celu.

Swoje wystąpienie na tym Forum pani K. Szumilas zatytułowała: Wciąż domagam się konkretów! To je przypomnę w tym miejscu, gdyż zostały opublikowane w wydawanej wówczas bezpłatnie nowej gazecie - Dziennik Oświatowy (2006 nr 9, Warszawa), która była kolportowana poprzez internet. Przypomnę tę wypowiedż także z tego powodu, że padają tu pytania, które warto stawiać także dzisiaj, nie tylko dlatego, że "nowa" osoba obejmuje urząd ministra edukacji narodowej. Liczę na to, że tak, jak wówczas stawiała pod ostrzałem krytyki wiceministra edukacji narodowej, dzisiaj, a może jutro sama będzie musiała na nie odpowiedzieć czynem, skoro zdecydowała się kierować tym resortem. Od 5 lat bowiem na wiele z tych pytań nie tylko nie ma odpowiedzi, ale i rozwiązań, które potwierdzałyby wiarygodność ich formułowania przed laty. Jako wiceminister edukacji narodowej w ostatnich czterech latach nie potwierdziła swoją aktywnością, że istotnie były to dla niej i dla całego systemu szkolnego fundamentalne kwestie.

O czym zatem pisała w 2006 r. Krystyna Szumilas oczekując konkretów od rządzących?

Forum (...) zajmie się problemami rzeczywistego uspołecznienia oświaty i przybliżenia jej obywatelom, zwłaszcza rodzicom. Ważnym zagadnieniem będą również wyzwania stojące przed edukacja na wsi. Doświadczenia organizacji pozarządowych i samorządów pozwalają na stworzenie rozwiązań systemowych, których realizacja jest możliwa dzięki funduszom europejskim. Chcemy, aby stowarzyszenia rozwoju wsi, które tak dobrze sprawdziły się w programie Mała Szkoła, stały się powszechną formą samoorganizacji mieszkańców wsi, żeby zakładały one przedszkola, świetlice wiejskie, biblioteki, kluby internetowe i prowadziły działalność na rzecz kultury, pomocy społecznej, przedsiębiorczości i tworzenia nowych miejsc pracy. Zapraszamy do udziału w XIII Forum Inicjatyw Oświatowych.

Gdy zobaczyłam w „Gazecie Szkolnej” (nr 13) wywiad z Jarosławem Zielińskim, sekretarzem stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki, pomyślałam, że nareszcie dowiem się, jakie zmiany przygotowuje rząd w edukacji. Niestety, rozczarowałam się po raz kolejny. Pan minister powtórzył to, co zwykle słyszę w komisji w Sejmie, na konferencjach prasowych czy w wypowiedziach medialnych. Czyli... dużo słów i żadnych konkretów.

Przeczytałam, że w edukacji potrzebne są zmiany i ministerstwo nad nimi pracuje. Że od nowa trzeba zdefiniować zadania szkoły i nauczycieli, aby można było przygotować nową ustawę o edukacji narodowej. Niestety, ciągle bez odpowiedzi pozostają najważniejsze pytania:

Jaki będzie podział kompetencji pomiędzy samorządem a kuratorem? Od kiedy pięciolatki pójdą obowiązkowo do przedszkola, a sześciolatki do szkoły?

Co zmieni się w awansie zawodowym i w jaki sposób zamierza się odbiurokratyzować szkołę?

Na czym będzie polegało wzmocnienie nadzoru pedagogicznego i jakie uprawnienia będą mieli wizytatorzy?

Czy zmieniona zostanie Karta Nauczyciela i co konkretnie ma się w niej zmienić?

W wywiadzie pan minister mówi o szkole otwartej, będącej centrum społeczno-kulturalnym dla środowisk lokalnych, w której „można organizować wszystko, co dobrego i ważnego wymyśli lokalna społeczność”. Piękne, tylko czy prawdziwe?

Bo jak do idei szkoły otwartej mają się ostatnie działania ministra?

Czy list przestrzegający przed organizacjami ekologicznymi albo awantura wokół programu Jurka Owsiaka „Ratujemy i uczymy szkoły. Dla ministra to „możliwość dokonania przez dyrektora szkoły oceny nauczyciela i jego postepowania w zwykłym, kodeksowym trybie”. A przecież autonomia dyrektora to takie jego usytuowanie, aby mógł podejmować decyzje dotyczące wewnętrznego życia szkoły, bez nacisków politycznych z zewnątrz. To również swoboda w decydowaniu: kto, kiedy i jakie zajęcia będzie prowadził w szkole z dziećmi.

Byłam przekonana, że otwarta szkoła to szkoła współpracująca z rodzicami, a propagowanie tej idei jest równoznaczne z rozwijaniem takiej współpracy. Z dużym więc zdziwieniem przeczytałam słowa pana ministra o tym, że właściwie szkoła jest dostatecznie uspołeczniona, rodzice mają wystarczającą liczbę praw, a to że w wielu szkołach nie działają rady szkół, to... wina rodziców.

Mocno przeraziły mnie pomysły na poprawienie współpracy szkoły z rodzicami. Wyglądają mniej więcej tak: jeżeli szkoła będzie źle współpracowała z rodzicami, zostanie ukarana. Jeżeli nie podejmie współpracy, to też zostanie ukarana. Nie znalazłam informacji, co się stanie, jeżeli rodzice nie będą chcieli współpracować ze szkołą, ale przypuszczam, że za to też odpowie szkoła.

Pan minister liczy na wielki, społeczny dialog. Zachęca do dyskusji, ale nie podaje żadnych konkretnych propozycji, nad którymi można by dyskutować. Odpowiedzi udzielone w wywiadzie to zbiór ogólników, często sprzecznych ze sobą. Być może mogą zadziałać jak kij włożony w mrowisko, ale chyba nie o taki dialog chodzi.Jak długo jeszcze środowisko oświatowe będzie czekało na konkrety? Kiedy ministerstwo wyjdzie z fazy zbierania pomysłów?


Cieszy mnie, że Pan Minister pozytywnie ocenia swoją współpracę z sejmową Komisją Edukacji, Nauki i Młodzieży. Bardzo dobrze, że docenia też znaczenie merytorycznych dyskusji dotyczących polskiej oświaty. Niepokoi mnie tylko awersja Pana Ministra do informowania społeczeństwa o działaniach władzy.


Nie przystoi utyskiwanie na działalność „gabinetu cieni” Platformy Obywatelskiej. Kontrola władzy jest zadaniem opozycji, a przekazywanie do publicznej wiadomości przebiegu jawnych przecież obrad stanowi gwarancje, że prezentowane poglądy i wygłaszane opinie poznają wszyscy zainteresowani, a istotne problemy nie będą chowane pod dywan podczas kuluarowych rozmów.

No to Pani Minister, życzę spełnienia się w nowej roli i odpowiedzi na powyższe kwestie konkretami, a nie ogólnikami, niechowanie głowy w piasek itd., itd., jak sama Pani apelowała o to do ówczesnego rządu, by Pani działania były (...) z pożytkiem dla całej polskiej oświaty, a przede wszystkim uczniów.
(podkreślenia w tekście - BŚ).

Uzasadnienie premiera wyboru nowych ministrów wskazujące na to, że są oni "zderzakami" na trudne czasy wyraźnie pokazuje, jaka przypada im rola.

Premier mówił: - To jest rząd zderzaków, każdy z nas jest zderzakiem, ja też. Czy te zderzaki wytrzymają cztery lata, czy cztery miesiące? Zobaczymy. Idą ciężkie czasy, zdajemy sobie sprawę, jakie zadania sobie nałożyliśmy, więc każdy z nas jest zderzakiem. Nikt tu nie przyszedł z definicji na cztery lata, nikt. Każdy przyszedł wykonać swoją robotę. Nie da rady - szybciej się pożegna ze stanowiskiem. Fajna perspektywa, nie do pozazdroszczenia. A jak pozytywnie motywująca do pracy? Teraz tylko czekać, jak podobnie MEN będzie motywować nauczycieli! Czy przykłady idą z góry, czy ryba psyje się od głowy?

Minister edukacji narodowej jako zderzak oznacza, że nie będzie ani motorem przemian, ani ich sprzęgłem, ale i nie będzie ich hamulcem. Ma jedynie przyjmować na siebie wszelkie możliwe w(y)padki, zderzenia, katastrofy, a więc czekać na bieg wydarzeń i na to, co czyni kierowca, jak kieruje pojazdem publicznej i niepublicznej edukacji. Szkoda zatem, że już na starcie minister edukacji zostaje potraktowana jak zderzak.

PS.
Zamieszczam ten wpis ponownie, gdyż administrator nie wprowadził do tego postu formy komentarzy, co zdarza się po raz pierwszy. Czyżby MEN miało takie wpływy? Czy może rację ma J. Kaczyński, że w Polsce zaczyna się niszczyć krytykę władzy?

(http://wyborcza.pl/1,75478,10658922,Zderzaki___nowy_rzad_Tuska_najmlodszy_w_historii.html; Poczet ministrów za Głos Nauczycielski 2011 nr 46, s.2)

12 komentarzy:

  1. Twierdzenie: każdy minister oświaty jest skazany na porażkę.
    Dowód: ……… do przeprowadzenia.

    Zmiana kierowcy w rozsypującym się samochodzie nie poprawi jakości naszej podróży. Dlatego zmiana ministra nie budzi we mnie żadnych emocji i żadnych nadziei. Coś zrobi lepiej, coś gorzej – w sumie będzie fiasko. No chyba, że … .

    OdpowiedzUsuń
  2. Słusznie. MEN na szrot. Trzeba sięgnąc po ekologiczny model.
    Malgosia

    OdpowiedzUsuń
  3. No chyba, że …
    Chyba, że będzie to człowiek, który wyprzedzi swoją epokę i wyjdzie poza aktualne standardy. Na określenie takiej postaci jest wiele słów, mi najbardziej odpowiada „idiota” (jeśli ktoś czuje niestosowność tego określenia, proszę śmiało pisać). Historia jest pełna takich ludzi: wynalazca koła; ktoś, kto pierwszy powiedział: przestańmy atakować naszych sąsiadów, połączmy się z nimi; a z naszych, np. Skłodowska-Curie.
    Minister może odnieść sukces wtedy i tylko wtedy, gdy wyjdzie poza dotychczasowe ramy. Co musiałby zrobić ? To samo co zawsze i wszędzie obowiązuje, gdy chcemy coś naprawdę zmienić: zacząć od siebie. Radykalnie zmienić zasady istnienia i funkcjonowania MEN. Czyli zmienić paradygmaty władzy oświatowej. To tylko tak na początek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest Pan już chyba jedynym, któremu zależy na demokratyzacji polskiej oświaty. Poziom zdrady solidarnościowych idei ze strony elit jest ewidentny. Czas przejść do opozycji. Kaczyński ma rację. Powinniśmy zacząć rejestrować i dokumentować to, jak rządzący, na każdym szczeblu, wyprzedają polskie wartości, jak niszczy się w naszym kraju to, czym zawsze się szczyciliśmy. Szkoda, że nie ma wśród nas JPII. ON patrzy i z politowaniem kiwa głową na to, co się dzieje w naszym kraju.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po poprzednich wyborach premier zapowiedział ocenę ministrów[i odpowiednie zmiany;-)] po pół roku, potem po roku, potem po dwóch i ... nigdy tego nie zrobił,niezależnie od licznych kompromitacji wielu członków rządu. Wymieniono jedynie akurat wyjątkowo kompetentnego min.Ćwiąkalskiego na nieudolnego dyletanta Czumę.Pozostałe zmiany odbyły się w sytuacjach aferalnych (Schetyna i Drzewiecki - afera hazardowa;Klich - raport smoleński).Więc to o zderzakach to raczej dla uspokojenia tej części opinii, która dostrzegła wśród nominatów licznych, rodzących niebezpieczeństwa kompromitacji, dyletantów...;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Panie Profesorze!
    Nie wiem, czy Pan zauważył, ale w składzie sejmowej Komisji Edukacji nie ma ani p.Katarzyny Hall ani jej alter ego i szefowej gabinetu politycznego Ligii Krajewskiej.To znaczy,że PO jakoś tam się wstydzi ich działalności,nisko ocenia ich profesjonalizm i stara się je "schować"... Lepiej późno niż wcale...
    Skądinąd p.Szumilas była pierwszym zastępcą p.Hall(oraz jedynym umocowanym politycznie wiceministrem!) i też jakąś odpowiedzialność za jej grzechy ponosi;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może Anonimowy podac skład tej "nowej" Rady i źródło jej umocowania prawnego? Na stronach MEN nie ma żadnej informacji na ten temat. Czyżby to była jakaś tajna rada na kryzys?

    OdpowiedzUsuń
  8. No, jeden konkret już jest. Pięciolatki obowiązkowo do szkoły na pewno nie wcześniej niż w 2014 roku :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Szanowni Państwo,
    Ministerstwo Edukacji Narodowej chce wdrożyć w życie reformę oświaty, w myśl której we wrześniu 2014r do klas pierwszych pójdą jako siedmiolatki dzieci urodzone w roku 2007 oraz obowiązkowo jako sześciolatki dzieci urodzone w 2008r. Różnica wiekowa między dziećmi uczęszczającymi do tej samej pierwszej klasy wynieść może więc prawie dwa lata ! W takim przypadku dziecko urodzone w drugiej połowie 2008r ma bardzo małe szanse by dorównać starszemu prawie o dwa lata dziecku. Sytuacja taka z pewnością nie daje równych szans dzieciom już na początku edukacji szkolnej. Śmiem wręcz twierdzić, iż jest to pewien rodzaj dyskryminacji dzieci urodzonych w roku 2008 a szczególnie tych które 1 września 2014 roku nie będą miały ukończonych sześciu lat. Ze strony psychologicznej, postawienie dziecka młodszego w takiej sytuacji ma bardzo zły wpływ na jego psychikę a w dalszym ciągu również i na jego rozwój. Jego edukacja polegać będzie nie na rozwoju wśród rówieśników, ale na ciągłych próbach doganiania umiejętności starszych dzieci, z którymi będzie w tej samej klasie. Założenia MEN, że w 2014r do klas pierwszych pójdzie tylko 20% siedmiolatków z rocznika 2007 są czysto hipotetyczne, gdyż może się równie dobrze okazać, że pójdzie ich aż 60%. Zachęcam również do przeczytania jak wygląda w dniu dzisiejszym nauczanie w szkole podstawej co opisuje Gazeta Wyborcza http://wyborcza.pl/1,75478,10744658,Dziecko_ma_robic_zadania_i_nie_dyskutowac.html?utm_source=Facebook&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza . Jeden z cytatów wspomnianego artykułu "Jaś idzie do pierwszej klasy podstawówki i cofa się w rozwoju: nawet jeśli w przedszkolu czytał, to w szkole każą mu sylabizować. Nauczyciel, zamiast z nim rozmawiać, tresuje w wypełnianiu kart zadań. A jeśli Jaś będzie miał własne poglądy, zostanie skarcony. System przerabia nauczyciela w biurokratę i żąda coraz lepszych wyników od jego uczniów na zewnętrznych egzaminach. Winne są też uczelnie - nastawione na zarabianie i masową produkcję pedagogów".
    BARDZO WAŻNE - w załączeniu ( osobny plik ) zamieszczam również pismo Pani Krystyny Szumilas z roku 2008 - jako ówczesny sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej skierowane do Posła Jana Burego. W piśmie tym, Pani Krystyna Szumilas pisze wprost, że reforma po roku 2012 nie jest możliwa do realizacji !!! Tak więc, Pani Krystyna Szumilas i całe MEN jest mało wiarygodną stroną do wprowadzania jakiejkolwiek reformy. Uważam, że w takim przypadku Pani minister Krystyna Szumilas powinna podać się do dymisji.
    Z poważaniem,
    Agnieszka T.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapytanie nr 2770 w sprawie zamiaru objęcia sześciolatków obowiązkiem edukacji szkolnej
    Zgłaszający Jan Bury s. Antoniego
    Adresat minister edukacji narodowej
    Data wpływu 03-11-2008
    Data ogłoszenia 20-11-2008 - posiedzenie nr 29
    Odpowiedź Odpowiadający
    Krystyna Szumilas - sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej
    Data wpływu 17-11-2008
    Data ogłoszenia 04-12-2008 - posiedzenie nr 30
    Odpowiedź sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej - z upoważnienia ministra -
    na zapytanie nr 2770
    w sprawie zamiaru objęcia sześciolatków obowiązkiem edukacji szkolnej
    Szanowny Panie Marszałku! Odpowiadając na zapytanie pana posła Jana Burego s. Antoniego (SPS-023-2770/08) w sprawie zamiaru objęcia sześciolatków obowiązkiem edukacji szkolnej, uprzejmie wyjaśniam, co następuje. Wprowadzane obecnie zmiany dotyczące obniżenia wieku obowiązku szkolnego do lat 6 były planowane od kilku lat i zostały poprzedzone badaniami i debatami, których wyniki przemawiały za obniżeniem wieku obowiązku szkolnego do lat sześciu. Proces włączania sześciolatków do edukacji szkolnej rozpocznie się w 2009 r., gdyż jest to najkorzystniejszy czas na rozpoczęcie planowanych zmian. Z danych statystycznych wynika bowiem, że od kilkunastu lat spada liczba uczniów w szkołach podstawowych, a w roku 2009 rocznik sześciolatków będzie najmniej liczny. Przesunięcie o kolejne lata wprowadzenia tych zmian uniemożliwi ich realizację.
    cdn

    OdpowiedzUsuń
  11. (...) Zakłada się, że proces obejmowania edukacją szkolną dzieci sześcioletnich będzie rozłożony na 3 lata (2009/2010, 2010/2011 i 2011/2012), w taki sposób, aby oprócz siedmiolatków danego rocznika obowiązek szkolny obejmował również 1/3 rocznika dzieci sześcioletnich. Od 1 września 2012 r. zasadą stanie się podejmowanie nauki przez dzieci sześcioletnie. W okresie obniżania wieku obowiązku szkolnego dla sześciolatków będzie istniała możliwość odroczenia tego obowiązku, wynikająca z woli rodziców, pod warunkiem że do 15 kwietnia roku szkolnego poprzedzającego rok szkolny, w którym dziecko powinno lub może rozpocząć naukę, rodzice złożą u dyrektora publicznej szkoły, w obwodzie, której dziecko mieszka, wniosek o odroczenie spełniania obowiązku szkolnego (art. 9 ust. 4-6). Oznacza to, że w trzech kolejnych latach szkolnych w klasie pierwszej będą zarówno dzieci sześcioletnie, jak i siedmioletnie, co i obecnie ma miejsce. Obecnie w klasie pierwszej szkoły podstawowej naukę podejmują obowiązkowo siedmiolatki oraz na wniosek rodziców - niektóre sześciolatki. Ze względu na różnice dojrzałości, które obserwuje się zarówno pomiędzy dziećmi siedmioletnimi, jak i sześcioletnimi już obecnie obowiązujące przepisy pozwalają na podjęcie nauki w pierwszej klasie szkoły podstawowej przez sześciolatka. Wynika to jednak zawsze z inicjatywy rodziców dziecka i wymaga zasięgania przez szkołę opinii publicznej poradni psychologiczno-pedagogicznej.
    Sposób wprowadzania projektowanej zmiany pozostawiający decyzję w tej sprawie w gestii rodziców pozwoli przeprowadzić ją w sposób możliwie najłagodniejszy, a rozłożenie jej na 3 lata nie zaburzy pracy szkół poprzez gwałtowne i znaczące zwiększenie liczby dzieci rozpoczynających naukę w pierwszej klasie oraz nie spowoduje, że dzieci te ze względu na liczbę uczniów w roczniku będą miały większe problemy w trakcie rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych, a później do szkół wyższych. Liczba dzieci rozpoczynających naukę w szkole, pomimo obniżenia wieku, będzie zbliżona do liczby obecnych absolwentów szkół ponadgimnazjalnych.
    cdm

    OdpowiedzUsuń
  12. (...) Pomimo stopniowego wprowadzania do systemu dodatkowego rocznika dzieci łączna liczba uczniów w systemie edukacji przez najbliższe lata będzie spadać, co ilustruje zamieszczony wykres. Dlatego też, z uwagi na sytuację demograficzną, system szkolny pod względem łącznej liczby nauczycieli i sal szkolnych jest do takiej zmiany gotowy.
    W szkołach podstawowych ze względu na niż demograficzny nie będzie problemów z zapewnieniem odpowiedniej bazy lokalowej. W celu zapewnienia wszystkim 6-latkom rozpoczynającym naukę w szkole podstawowej warunków opieki i bezpieczeństwa porównywalnych do rozwiązań przyjętych w wychowaniu przedszkolnym Ministerstwo Edukacji Narodowej przygotowuje program rządowy, który obejmie działania w powyższym zakresie realizowane przez kolejne lata: 2009, 2010, 2011. Na realizację programu w projekcie budżetu państwa na 2009 r. zaplanowano środki finansowe w wysokości 347 mln zł. Środki te będą rozdysponowane pomiędzy organy prowadzące wg zasad, które zostaną określone w programie rządowym, a jednym z podstawowych kryteriów będzie liczba dzieci sześcioletnich podejmujących naukę od 1 września 2009 r. Kontynuacja programu wymaga zapewnienia w rezerwach celowych budżetu państwa kwoty co najmniej 284 682 tys. zł w 2010 r. i co najmniej 296 416 tys. zł - w 2011 r.
    Ponadto zauważyć należy, że samorządy życzliwie przyjęły projektowane zmiany, a korporacje samorządowe w trakcie uzgodnień nie zgłaszały zastrzeżeń dotyczących proponowanych rozwiązań ani też sposobu oszacowania ich skutków finansowych i zakresu projektowanych działań rządu wspierających finansowo realizację zadania. Starannie przemyślany i przygotowany został bowiem projekt regulacji stanowiący o sposobie wprowadzania zmiany. Przygotowano również projekt podstawy programowej uwzględniającej fakt wcześniejszego rozpoczynania edukacji szkolnej.
    Pragnę również podkreślić, że projekt podstawy programowej kształcenia ogólnego (w tym dotyczący edukacji zintegrowanej) został przygotowany przez zespół ekspertów: nauczycieli, metodyków oraz grono wysokiej klasy specjalistów (nauczycieli akademickich) m.in. z dziedziny pedagogiki wczesnoszkolnej. Wszystkie zgłoszone opinie dotyczące wprowadzanych zmian, w tym również od rodziców, zostały przeanalizowane przez ten zespół.
    Z poważaniem Sekretarz stanu Krystyna Szumilas

    Warszawa, dnia 14 listopada 2008 r.
    ------------------------------------------------------------------------------------------

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.