niedziela, 10 kwietnia 2011

Solidaryzuję się z Rodzinami Ofiar 10 kwietnia 2010 w Smoleńsku

Skoro Rosjanie usunęli w Smoleńsku ufundowaną i zainstalowaną przez Stowarzyszenie Katyń 2010 tablicę z treścią:

"Pamięci 96 Polaków na czele z prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim, którzy 10 kwietnia 2010 r. zginęli w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem, w drodze na uroczystości upamiętnienia 70. rocznicy sowieckiej zbrodni ludobójstwa w Lesie Katyńskim dokonanej na jeńcach wojennych, na oficerach Wojska Polskiego w 1940 r.".

to ja ją tu także publikuję!

26 komentarzy:

  1. W każdym kraju jak się chce jakąś tablicę postawić(w Polsce też!) to trzeba jej treść uzgodnić z władzami tego kraju. Co więcej taka tablica musi być również w języku tego kraju. Obu tych warunków ra tablica nie spełniała. Co więcej -zawierała treści,niezwiązane z samą katastrofą, nieakceptowane przez gospodarzy.
    Rosjanie mają rację uznając Katyń za zbrodnię wojenną. a nie za zbrodnię ludobójstwa.Zbrodnia to zbrodnia, ale termin ludobójstwo posiada w prawie międzynarodowym swoją definicję -definicję Lemkina-której akurat to co się wydarzyło w Katyniu nie spełnia. Według tej definicji(w skkrócie) (dopasowanej do rzezi Ormian i zagłady Żydów) ludobójstwo musi mieć tło etniczno-religijne. Tu sowieccy Żydzi, Polacy,Białorusini i Ukraińcy mordowali polskich. Rozumiem emocje "prostego człowiek", ale od profesora oczekiwałbym większej wiedzy i chłodnego intelektualnego osądu.
    Oczywiście możemy sobie wprowadzić inną definicję w Polsce,ale też tylko u nas ona będzie akceptowana.No chyba, że zdobędziemy Smoleńsk...;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy - w odróżnieniu od profesora, nie czyta doniesień polskiego MSZ, wypowiedzi czołowych polityków, w tym profesorów z Kancelarii Prezydenta III RP, prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, i wielu innych, którzy są równie oburzeni wspomnianą tu sytuacją. Nie dostrzega, że w Polsce są tablice w językach innych narodowości, i jakoś nikt ich cichcem nie zdejmuje, nie cenzuruje ich treści i nie zastępuje przekładem.
    Doprawdy, nie interesuje mnie definicja zbrodni Lemkina. W samej Rosji nie ma powszechnej dla niej akceptacji, a niby dlaczego Polacy mieliby się nią kierować? Jeśli wystarcza ona Anonimowemu do postrzegania tego, co miało miejsce w Katyniu, to ma do tego prawo, ale dla mnie nie jest to doprawdy żadnym zobowiązaniem.
    Pojęcia mają zswoje rodziny znaczeń. W naukach społecznych i humanistycznych jedne definicje mają charakter sprawozdawczy, inne projektujący. Definicja Lemkina nie jest Prawem Archimedesa, choć z wypieraniem ma coś wspólnego.
    No i wreszcie, Anonimowy, wolę być w postrzeganiu tych spraw i wydarzeń z "ludźmi prostymi", niż skrywającymi się za anonimowością "prostakami".

    OdpowiedzUsuń
  3. http://wiadomosci.onet.pl/raporty/katastrofa-smolenska/kwasniewski-bylbym-wsciekly-bedac-putinem,1,4237524,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń
  4. http://www.rp.pl/artykul/600976,640525_MSZ-wiedzialo-o-planach-wobec-tablicy.html

    OdpowiedzUsuń
  5. http://www.rp.pl/artykul/601416,640662_Dyplomaci-zbojkotowali-tablice--Co-zrobi-prezydent-.html

    OdpowiedzUsuń
  6. W Polsce były setki i tysiące grobów oraz pomników choćby żołnierzy i obywateli Sojuza pomordowanych przez III Rezszę oraz poległych w walce z nią.
    Setki i tysiące z nich zlikwidowano, przeniesiono w inne miejsce, opatrzono "naszymi" tablicami. I jakoś nikt się nad wrażliwością rodzin nie rozwodził!!!
    A dziś? Moralność Kalego?
    Tablicę umieściła bez żadnych zezwoleń (na głazie przywiezionym na polecenie gubernatora Smoleńska pod wspólne upamiętnienie katastrofy) grupa kierowana przez p.Kurtykę, która przywiozła z Polski sprzęt. Jak to nazwać - kradzieżą, samowolą, prowokacją(to najlepiej pasuje!)???
    W Smoleńsku Rosjanie są u siebie i mają prawo decydować kto, co i gdzie buduje.Tak jak my u nas. Tu-154 spadł przez nasz upór,ambicyjki,beztroskę, lekceważenie reguł i procedur, nieodpowiedzialność, niski poziom wyszkolenia załogi i jej zastraszenie. Przyczyniła się do tego na różne sposoby spora grupa pasażerów akurat tego samolotu...
    Panie Profesorze!
    Definicja prawna ludobójstwa jest uznana(jako jedyna!) przez ONZ. Może się Panu nie podobać, ale taka jest i cały świat ją uznaje. Z punktu widzenia meritum różnica pomiędzy zbrodnią wojenną, masową a ludobójstwem jest żadna. Nauka prawna lubi jednak precyzyjne definicje.
    Skądinąd Rosjanie, co nasze MSZ przyznają, zwracali uwagę na problem tablicy. Powinien był go załatwić polski konsul urzędujący od roku w Smoleńsku. Schował głowę w piasek, jak to w polskiej polityce przyjęte, i mamy co mamy.
    Na pewno nie możemy oczekiwać,że Rosjanie będą(u siebie!) tolerować sobiepaństwo i prowokacje środowisk bliskich PIS ani politykę faktów dokonanych!!! To oni są u siebie i oni decydują!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. P.S. Lemkin, wbrew skojarzeniom związanym z nazwiskiem, był amerykańskim prawnikiem pochodzenia żydowskiego, a nie Rosjaninem;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Anonimowy z godziny 9:59 twierdzi, że deszcz pada... Cóż, zawsze znajdą się tacy co w imię "poprawy wzajemnych relacji" dadzą sobie w twarz pluć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Do prawdy, nawet jak definicje pojęć nauk społecznych i humanistycznych opracuje i przyjmie specjalnym dekretem ONZ, UNESCO, NATO czy UE, to i tak nie będzie to dla mnie żadnym aksjomatem. Powinien o tym wiedzieć każdy, kto choć trochę interesuje się konstruowaniem definicji w tych naukach. Polecam książki polskich, wybitnych logików w tym zakresie: Kotarbińskiego, Ajdukiewicza czy Pawłowskiego.

    Definicja Lemkina, niezależnie od tego, kim jest z pochodzenia i gdzie mieszka, oraz komu i z czym się kojarzy jego nazwisko ma takie samo znaczenie: projektujące w wymiarze społeczno-historycznym i politycznym.

    OdpowiedzUsuń
  10. >Definicja Lemkina, niezależnie od tego, kim jest z pochodzenia i gdzie mieszka, oraz komu i z czym się kojarzy jego nazwisko<
    Panie Profesorze!
    Trochę wiedzy!!!Rafał Lemkin(wywodzący się z Polski,absolwent Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie-polecam choćby wikipedię!)opracował swoją definicję, ogólnie przyjętą, po II Wojnie Światowej (1948). Zmarł w roku 1959.Więc już nie mieszka;-)
    Nie wiem jak pedagogika, ale nauki prawne starają się budować możliwie precyzyjne definicje różnych pojęć.Choćby dlatego, że brak precyzji może kogoś kosztować głowę albo lata odsiadki;-)
    Więc ci prawnicy rozróżniają różne rodzaje masowego zabijania - ludobójstwo(czynniki etniczno-rasowo-wyznaniowe), zbrodnię wojenną (zbrodnię dokonaną na lub przez żołnierzy i jeńców wojennych), mord masowy ...
    Fizycznie oznacza to to samo-zabicie dużej grupy ludzi, więc Rosjanie niczego nie negują.
    Natomiast nie chcą, i słusznie, by kwalifikowano Katyń jako ludobójstwo czyli masowy mord z pobudek rasowo-etniczno-religijnych, bo on taki nie był.Rozkaz wydało 2 Gruzinów(Stalin i Beria), 1 Ormianin(Mikojan),1 Żyd(Kaganowicz), 2 Rosjan(Mołotow i Woroszyłow) oraz Ukrainiec Chruszczow. Wykonawcami byli sowieccy Rosjanie,Żydzi, Ukraińcy, Białorusini i ...Polacy.
    Ofiary należały do tych samych grup etnicznych i wyznaniowych choć w inych proporcjach.Tyle,że miały polskie obywatelstwo.
    Nie spełnia to definicji ludobójstwa i tyle!

    OdpowiedzUsuń
  11. Definicje w naukach prawnych też ulegają z czasem zmianom. To tylko kwestia umowy społecznej i akademickiej. Tak więc, zgoda, jeszcze "mord katyński" nie spełnia to definicji ludobójstwa. Dlaczego?
    Komentarze polityczne są następujące:

    "Moskwa od dawna nie zgadza się na określanie Katynia mianem ludobójstwa, argumentując, że celem Stalina nie było wymordowanie całego narodu polskiego.

    Nieoficjalnie strona rosyjska twierdzi, że nie może zgodzić się na termin "ludobójstwo", gdyż mogłoby to otworzyć drogę do roszczeń materialnych potomków ofiar wobec państwa rosyjskiego, a za Polakami mogliby pójść obywatele republik postradzieckich.

    Podnosi też obawę, że gdyby Kreml zgodził się na uznanie Katynia za ludobójstwo, mogłoby to być wykorzystane przez siły antyliberalne wewnątrz władzy i poza nią."

    http://www.rp.pl/artykul/640882_Rosjanie-zamienili-tablice.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Panie Profesorze, zwolennik definicji Lemkina nie odpuści. A może to zwolennik Lenina?

    OdpowiedzUsuń
  13. Do Anonimowego z 22.22
    Przeczytaj,nieuku, kim był Lemkin
    Możesz oczywiście odrzucić,w imię emocji,cały dorobek światowych(!) nauk prawnych;-)Tyle,że się w Rwandzie umieścisz;-)
    >Rafał Lemkin, znany także jako Raphael Lemkin (ur. 24 czerwca 1900 w Bezwodne, zm. 28 lipca 1959 w Nowym Jorku) - polski prawnik i karnista żydowskiego pochodzenia, twórca pojęcia ludobójstwo i projektu Konwencji w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa podpisanej 9 grudnia 1948 r.


    Tablica pamiątkowa przy ul. Kredytowej 6 w WarszawieAbsolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie (w 1926 r. uzyskał tytuł doktora). Po studiach pracował jako sekretarz w warszawskim sądzie apelacyjnym, potem jako podprokurator w sądzie okręgowym w Brzeżanach (woj. tarnopolskie) i w sądzie okręgowym w Warszawie. Od 1934 r. prowadził praktykę adwokacką w Warszawie przy ul. Kredytowej 6. Uczestnik polskich delegacji na Konferencje dla unifikacji prawa karnego w Paryżu w 1931 r., Madrycie w 1933 r. i Kopenhadze w 1935 r. Autor polskich przekładów kodeksów karnych ZSRR (z 1922 i 1927 r.) i faszystowskich Włoch oraz angielskiego przekładu polskiego Kodeksu karnego z 1932 r.

    Na początku 1940 r. z terenów pod okupacją sowiecką przedostał się przez Litwę do Szwecji. W holokauście stracił prawie całą rodzinę . Od 1941 r. w USA (gdzie używał imienia Raphael), wykładał na Duke University w Karolinie Północnej. W procesie norymberskim był doradcą R. H. Jacksona, głównego oskarżyciela z ramienia USA. Później stworzył (razem z H. Donnedieu de Vabresem) wstępny projekt Konwencji w sprawie Zapobiegania i Karania Zbrodni Ludobójstwa podpisanej 9 grudnia 1948 r. (Dz. U. z 1952 r. Nr 2, poz. 9). W latach pięćdziesiątych 7-krotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla.

    Już w 1933 r. sformułował pojęcie "zbrodni barbarzyństwa", którą później przekuł na termin ludobójstwo. Użył go do opisania masowej zagłady Ormian w Imperium Ottomańskim a także Asyryjczyków w Iraku. W pracy "Axis Rule in Occupied Europe" opublikowanej w USA w 1944 r. po raz pierwszy użyto tego terminu w druku<

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy z 22.22- czytaj argumenty, a nie: ja wiem- bo wiem. Jak masz inne zdanie- podaj uzasadnienie.
    Najlepiej skrytykować "za nazwisko", bo adwersarz jest głupi, bo jak plują to pada deszcz. Za przeproszeniem: to jest żenada i poziom sutereny.
    To co pisze prawnik- do mnie przemawia. Wedle prawa żyjemy (kodeksy, ustawy itd) zawieramy związki małżeńskie, studiujemy itd.
    Więc jeżeli prawo mówi tak jak mówi- znaczy że tak uznajemy. Czy się zgadzamy- inna para kaloszy.
    Ja mogę się nie zgadzać na jakiś przepis prawa- ale nic z tego nie wynika.
    Zdaje mi się, że to jedyny rozsądny głos w dyskusji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ma Pan pecha; widzę, że nawiedza dzisiaj Pana bloga jakiś delegat od dr. T. Witkowskiego...

    Zachowanie Ruskich jest wybitnie prowokacyjne; kiedy Polacy wreszcie przerwą tę sado - masochistyczną symbiozę z Rosją? Dlaczego polskie władze dają się tak rozgrywać przez Putina? Dlaczego POlacy głosują na polityków z osobowością zależną? Dlaczego nie pomyślą,że jak Tusk publicznie przyznaje się do palenia trawki, to ekshibicjonistycznie wyjawia swoją osobowość zależną? Jak ktoś jest zależny, to będzie przyjmować postawę zależną w polityce zagranicznej. Zależność z kolei oznacza słabe "ego", zatarcie granic, brak poczucia tożsamości, w tym tożsamości narodowej, niską samoocenę, a co zatem idzie, postawę uległą w relacjach z "silniejszymi" od siebie.

    To jest dokładnie ta sama postawa, którą opisywałam w jednym z poprzednich postów o zachowaniach podwładnych wobec narcystycznych/psychopatycznych szefów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Brawo Panowie (?),tak jak Smoleńsk - to koniecznie trzeba się pokłócić!!!
    Była wojna polsko-polska o prawo do przeżywania żałoby, wojna o krzyż, dlaczego nie miała by być o tablicę?
    Ja rozumiem buńczuczne odrzucenie przez Profesora naukowych definicji, a nawet ich autorów, bo to nie pora na akademickie dyskusje!
    Co z tego, że nawet zgadzam się zakwestionowaniem użycia tu terminu ludobójstwa (bo wg mnie Anonimowy ma tu rację) i uważam, że faktycznie trochę za dużo ocen próbowano zawrzeć w tekście zamieszczonym na tablicy, ale to był głos bólu, głos żałoby, to były słowa, którymi rodziny wyrażały swój ból po stracie najbliższych. Zabrano im te słowa - i tylko taka była intencja wpisu Profesora: solidarność z okradzionymi z prawa wyrażania bólu na swój sposób. Co mam powiedzieć? Że nie takie słowa padają z ust tych, którzy tracą Najbliższych, zwłaszcza w tak tragicznych i nieprawdopodobnych okolicznościach? Co tam oskarżanie historii, polityki,Sowietów... Ile złorzeczeń, a nawet bluźnierstw wysłuchuje Bóg od osieroconych, owdowiałych? I słucha cierpliwie,i czeka, i wybacza...
    Anonimowy Prawniku! Szanuję Pana (?) dociekliwość i odpowiedzialność za słowa, ale to nie chwila na mędrca szkiełko i oko! Te rzeczy można i trzeba ustalać w innym czasie, w innym trybie. Profesor nie jest autorem zapisu na tablicy rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, nie on wprowadził tu słowo "ludobójstwo", a obolałe rodziny nie myszkują w Wikipedii... Zgodnie z tytułem wpisu Profesor łączy się solidarnie i empatycznie z tymi, którzy w ten zimny, nieprzyjazny, choć wiosenny dzień, zawędrowali na tę obcą ziemię z kwiatami dla swoich Bliskich i doznali znowu (który to już raz w ciągu tego roku?) brutalnego naruszenia ich żałoby, zostali okradzeni ze słów, którymi wyrażali swój ból i cierpienie. Została poruszona żywa rana, a oni nawet nie wiedzieli, gdzie złożyć te kwiaty. To tyle. Profesor, odrzucając takie czy inne definicje, zszedł dziś z akademickiej katedry, bo żaden z żałobników nie podjąłby dziś właśnie takiej dyskusji. Usłyszałby Pan takie same, a może nawet bardziej brutalne słowa: co nam tam ONZ, Lemkin czy UNESCO... Gdyby Profesor chciał dyskutować nad terminologią, stanem prawnym, zasadami regulującymi stosunki międzynarodowe, czy oceną zbrodni katyńskiej - zrobiłby to. Nie chciał. To jeden z najkrótszych wpisów. To deklaracja przyjęcia wyrzuconej tablicy, niechcianych słów - to tak jak bezinteresowne, po prostu ludzkie, ufne otworzenie drzwi nieznajomemu, udzielenie pomocy potrzebującemu, tylko dlatego, że jej potrzebuje. Bez pytań, bez definicji, bez wymądrzania się. Proszę Anonimowy Prawniku! Nie teraz, nie tak... Ja także dziś solidarnie łączę się z tymi co pozostali...

    PS. Według mnie nie ma nic złego w napisach na tablicach nagrobnych w języku pochodzenia osób zmarłych/poległych za granicą. Jest taki szczególny cmentarz poległych żołnierzy radzieckich w Pułtusku. Zatrzymywałam się tam kilka razy w drodze na Mazury, bo miejsce jest dość niezwykle położone na wysokim,malowniczym brzegu Narwii. Chodziłam wśród tych zniszczonych nieco nagrobków, zdjęć, tabliczek. Nie myślałam o trudnej historii polsko-rosyjskiej i polsko-sowieckiej. Myślałam o młodych chłopakach, którym historia nie pozwoliła wrócić do domów, do dziewczyn, do rodziców. Byłam naprawdę wzruszona. Czytałam swoim dzieciom napisy w egzotycznym dla nich języku. Myślę, że zrozumiały z tego wszystkiego więcej, niż gdyby przemaszerowały - emocjonalnie obojętnie - obok przygotowanych starannie w języku polskim napisów... Może nawet by ich nie przeczytały...

    OdpowiedzUsuń
  17. Emocje. Bol. To wszystko prawda. Ale ktos te pierwsza tablice tam zamontowal. Ktos chcial "wykrzyczec" swoj bol. I jego nic nie obchodzilo co powiedza gospodarze tamtej ziemi. Nie skonsultowal, samowolnie "bo tak" zamontowal i cieszyl sie (glupio) ze swojego sprytu i z tego, ze "dokopal ruskim". Teraz zbiera owoce. Byc moze zreszta, patrzac na poczynania politykow z PISu, wszystko to bylo z gory zaplanowane i liczono na efekty jatrzenia.

    Polsce trzeba albo powtorki zamachu majowego, tym razem skierowanego w strone opozycji albo rozwiazania tego panstwa i oddania go w zarzad madrzejszych anizeli wspolczesni Polacy osob. Zanim sie pozabijamy.

    A emocjami MUSIMY przestac sie kierowac. Prosze mi tutaj tylko nie zarzucac nieznajomosci historii. Jak mialem kilkanascie lat to recytowalem z pamieci sklady osobowe wszystkich batalionow Szarych Szeregow, zyciorysy dziesiatek druhen i druhow. Nie mieszkajac w Warszawie nauczylem sie przedwojennych nazw ulic Warszawy i potrafilem opowiedziec historie Powstania dzien po dniu. Kiedys, bedac w stolicy doprowadzilem tym przypadkowo spotkanego na ulicy starszego warszawiaka do lez. Niektore bitwy powstancze znalem godzina po godzinie, podobnie jak ordre de bataille wszystkich polskich armii z wrzesnia 39, zyciorysy wiekszosci generalow a juz w szczegolach tych, ktorzy wtedy polegli. Potrafilem odtworzyc przebieg wszystkich wiekszych bitew II wojny swiatowej, a wrzesniowych w szegolnosci. Znalem na wyrywki, bo przeczytalem doslownie wszystko, co zostalo napisane na temat Polskiej Marynarce Wojennej. Historie Polski zawsze poznawalem bez zadnych ograniczen zrodlowych, gdyz mama pracowala w jednej z trzech najwiekszych bibliotek w Polsce i przynosila mi ksiazki niedostepne w normalnym obiegu. Takze wojna 20 roku czy Zolkiewski, Monte Cassino czy Narwik, wojna Finska czy Powstanie Warszawskie, Piwnik czy cichociemni nie mialy dla mnie smaku owocu zakazanego.

    Rozpisalem sie tutaj niepotrzbnie pewnie sie przechwalajac, ale z tego wszystkiego dopracowalem sie bardzo silnego przekonania, ze Polski NIE STAC NA ZADNE NASTEPNE HEKATOMBY. Z sasiadami trzeba zyc. Taka mamy geografie jak mamy i trzeba sie do niej dopasowac. zawsze bede protestowal slyszac o emocjach kierujacych polska polityka. NIE MAMY JUZ KRWI DO WYLANIA ABY MIEC LUKSUS KIEROWANIA SIE EMOCJAMI. Koniec durnym i zbrodniczym powstaniom wywolywanym bez szansy na zwyciestwo. Oczywiste dla mnie jest, ze kazde z powstan bylo uzasadnione i ze byly krzywdy i byl bol i chec zemsty i chec zycia w wolnosci. Ale cena jaka placila Polska byla za wysoka. Ludnosc byla bohaterska, ale politycy wydajacy decyzje o powstaniach popelniali przestepstwo przeciwko narodowi.

    Teraz trzeba zrobic wszystko, aby zyc w pokoju i umiec wspolzyc z taka Rosja, jaka jest. Ani Europa ani Ameryka nam nie pomoze, jak Rosja zechce udzielic nam nauczki. Kto mysli inaczej, kto liczy na "sojusznikow" i na NATO ten jest nienauczalnym idota. Tragedia Polski jest to, ze gdy jest pokoj i spokoj na linii Rosja-Zachod to rola Polski jest zerowa. Znaczenie Polski wzrasta tylko wtedy, gdy na tej linii zaczyna iskrzyc. Czyli wtedy, gdy w okolicy jest bezpiecznie to nikniemy znaczeniowo, gdy robi sie burza - rosniemy. Czy czlowiekowi przy zdrowych zmyslach moze sie taka sytuacja podobac?

    Rosjanie musza slyszec z Polski, ze sa:

    a) cywilizowani
    b) kulturalni
    c) bohaterscy
    d) altruistyczni
    e) serdeczni
    f) wiernymi sojusznikami
    g) dobrze zorganizowani
    h) otwarci

    gdyz sami tak siebie widza i na niektorych z tych pol maja tez swoje najwieksze kompleksy.

    Nie ma nikogo na swiecie, ktory bylby odporny na komplementy pod swoim adresem.

    Czuje, ze i tak i tak naduzylem goscinnosci Autora tego blogu. Pozdrawiam.

    Anonim cz. 1-2

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam ludzi,których członkowie rodziny zginęli w wypadkach w centrum Warszawy. Niech oni spróbują na dowolnie wybranym budynku ot tak, bez zgody właściciela, zainstalować jakąś tablię dowolnej treści...;-)
    Co do bólu, to od katastrofy minął rok. Czas otrzeźwieć!!!!Rosjanie długo szanowali szok i bół!Zdjęli tablicę po pół roku prób dogadania się ze stroną polską!!!Oni są u siebie i też mają jakieś prawa do swojej ziemi i swojego głazu!
    Głazu przywiezionego(powtarzam!) specjalnie by uczcić wspólnie(!!!) ofiary tej katastrofy!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Aleś pojechał z tymi Warszawiakami w blokach. Bez sensu. Rosjanie sami dowieźli głas, na ktorym miała być tablica.
    Polacy nie zainstalowali tablicy cichcem, w nocy, ukradkiem, żeby Rosjanie tego nie widzieli. Jakoś przez kilka miesięcy im to nie przeszkadzało, tylko przed uroczystościami cichcem, w nocy ją odkręcili i wstawili swoją. I bardzo dobrze. Przynajmniej wiemy, jaka jest prawda. A Profesor napisał, że solidaryzuje się z Rodzinami Ofiar i treścią tablicy, a nie sposobem jej zainstalowania i całą awanturą wokół tego. Jakoś nikt tego nie chciał dostrzec, tylko huzia.... polityczna poprawność. Szkoda, że nie ma śp. Lecha Kaczyńskiego. Szkoda, że odmawia się prawa ludziom do swojego sposobu przeżywania i pamiętania także takich tragedii, tylko podporządkowuje się je definicjom.

    OdpowiedzUsuń
  20. Rosjanie, co przyznaje nasz MSZ, prosili o uzgodnienie kwestii tablic przez pół roku. Więc im przeszkadzało. A urzędasy oczywiście, po naszemu-urzędniczemu, głowy w piasek.No to się(w końcu!!!) Rosjanie zdenerwowali.I słusznie!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dopiero dzisiaj dziennikarze informują o pełnym przebiegu wydarzeń z polską tablicą. Istotnie, w świetle nowych faktów przyznaję rację, że jednak miało tu miejsce naruszenie nie tylko dobrych obyczajów. Szkoda, że w ciągu kilku miesięcy polskie władze nie potrafiły sprawy doprowadzić do właściwego finału, tzn. do skorygowania treści polskiej tablicy ku czci z wyłączeniem z niej słowa "ludobójstwo", gdyż w tej sytuacji było to uzasadnione, także prawnie, o czym pisał tu chyba specjalista w zakresie prawa. Przyjmuję uwagi krytyczne, choć nie zmienia to faktu, że mam prawo do własnych emocji w tej sprawie, gdyż w Katyniu też został zamordowany członek mojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
  22. Argument prof. Janusza Symonidesa, że zbrodnia katyńska nosi znamiona ludobójstwa jest bliski także mojemu postrzeganiu tej sprawy. Tylko już nie piszcie, że tego Profesora też nie akceptujecie, albo że jest taki czy inny, co unieważnia jego prawo do osądu zdarzeń sprzed 70 lat:

    http://wyborcza.pl/1,75478,9411990,Dlaczego_zbrodnia_katynska_nie_jest_ludobojstwem.html#ixzz1JCh5hqTe

    OdpowiedzUsuń
  23. @Anonim cz. 1-2

    "Teraz zbiera owoce. Byc moze zreszta, patrzac na poczynania politykow z PISu, wszystko to bylo z gory zaplanowane i liczono na efekty jatrzenia."

    Niestety, ale te zarzuty to typowe myślenie paranoidalne. Prawo prawem, ale jest jeszcze coś takiego jak nadinterpretacja prawa zdeterminowana złymi emocjami. O tym, że do paranoidalnego myślenia są szczególnie predestynowani prawnicy, można dowiedzieć się z książki N.Mc Williams, "Diagnoza psychoanalityczna", s. 219...

    Zatem, ostrzegam, bo paranoików w Polsce jest znacznie więcej i to po różnych stronach sceny politycznej; więcej, niż wynikałoby to z jednostronnych relacji mediów.

    Paranoja w Polsce szczególnie podkręcana jest przez tych, którzy widzą paranoję wszędzie, tylko nie u siebie...

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja (Anonimowy z 23.28 czyli właściwie Anonimowa) - w odpowiedzi Anonimowemu z 1.12 - będę bronić emocji, tylko trzeba dla nich znaleźć właściwe miejsce. Dzięki emocjom (choćby, emocjom Profesora, które spowodowały ten wpis - co przyznał o godz.10.34) została wywołana ta dyskusja, dzięki emocjom rozwinęła się do obecnej postaci (choć przez moment bałam się banalnej internetowej kłótni), a jednocześnie zawiera przecież wiele wartościowych merytorycznych treści, które okazały się dla mnie (osobiście) bardzo istotne. To bardzo interesujące komentarze, a Anonimowy, nazwany tu Prawnikiem, to intrygująca postać (z wielką uwagę czytałam wszystkie Pana wpisy). Pana refleksje dotyczące nowego kształtu relacji sąsiedzkich mają głęboki sens i tak naprawdę większość Pana argumentów jest dla mnie bardzo przekonywująca. Dziś jeszcze płaczę z rodzinami, Katyń i odkrywanie prawdy o nim jest też bardzo ważny dla mnie z moich osobistych powodów. Stąd mój powód obrony emocji. Ale zapewniam, że tu wrócę i jeszcze nie raz przeczytam te komentarze.

    OdpowiedzUsuń
  25. @Anonimowa:

    1) Chcialem sprostowac, iz "Anonimowy Prawnik" oraz "Anonimowy cz.1-2" to dwie rozne osoby.

    2) W uzupelnieniu do mojego wpisu o emocjach i o koniecznosci wspolzycia z nielubianymi sasiadami proponuje zapoznanie sie z tymi dwiema cerkwiami. Z ich data powstania, polozeniem, liczba prawoslawnych w kazdym kraju. Prosze odpowiedziec na pytanie o polityczne cele wybudowania obu cerkwi. Czy byly one rozne, czy nie? I na koniec prosze sprobowac wytlumaczyc dlaczego tylko jedna z nich stoi do dzisiaj.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_%C5%9Bw._Aleksandra_Newskiego_w_Warszawie

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Sob%C3%B3r_Uspie%C5%84ski_(Helsinki)

    Anonimowy cz. 1-2

    OdpowiedzUsuń
  26. Zdaniem doradca prezydenta prof. Romana Kuźniara - "Katyń to zbrodnia wojenna o znamionach ludobójstwa":
    "We wrześniu 2009 roku Sejm przyjął przez aklamację uchwałę w sprawie 70. rocznicy agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 r. W uchwale tej podkreślono, że w wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow "dokonano IV rozbioru Polski". Zbrodnię na polskich oficerach w Katyniu określono jako "zbrodnię wojenną", która ma "znamiona ludobójstwa".

    - Sejm stwierdził, że Katyń to zbrodnia wojenna, która ma znamiona ludobójstwa. W kategoriach prawno-międzynarodowych ważny jest ten pierwszy człon. On się liczy przy wszelkich próbach uruchomienia procedur zewnętrznych."

    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/doradca-prezydenta-tlumaczy-sie-katyn-to-zbrodnia-,1,4244954,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń