środa, 28 lipca 2010

Nadszedł czas wolny



Czas jest nieusuwalnym aspektem rzeczywistości społecznej, warunkując rytm naszego życia. Kulturowe reguły sprawiają, że w zależności od własnej aktywności dzielimy ten czas na różne jego rodzaje. Jest zatem czas pracy i czas wypoczynku, czas codzienny i czas odświętny, czas nauki i czas pracy, czas podróży i czas bytowania w określonym miejscu itd.

Czas wolny charakteryzują trzy cechy: 1) dobrowolność, bowiem nasza aktywność nie może tu mieć obowiązkowego charakteru, 2) niezarobkowość, czyli podejmowane działania nie mogą się wiązać z zabieganiem o dochód, lokując je poza sferą wykonywanych obowiązków zawodowych czy społecznych oraz 3) przyjemność, kiedy to powinniśmy doświadczać pozytywnych stanów emocjonalnych w trakcie jego trwania. Czas wolny jest też tym okresem, w którym jednostka ma o wiele większą, niż w innym jego wymiarze, możliwość wyboru własnej aktywności.

Zaczynam korzystać z przysługującego mi czasu wolnego, toteż proszę mi wybaczyć, że przez kilka tygodni nie będzie w blogu żadnych wpisów. Ufam, że moi oponenci będą mogli dzięki temu chociaż trochę ode mnie odpocząć. Studenci nadrabiają zaległości w pisaniu swoich prac magisterskich, niektórzy moi koledzy pracują nad swoimi publikacjami, zaś wydawcy naukowych książek przygotowują na wrzesień nowe tytuły. Będzie zatem co czytać i o czym dyskutować.

A wakacyjnie kieruję do moich czytelników wiersz, jaki przesłała mi z datą 19 lipca 2010 r. dr Bronisława Dymara z Pszczyny, znakomita i wyjątkowa postać w polskiej myśli pedagogicznej, autorka, redaktorka i współredaktorka serii publikacji „Nauczyciele-Nauczycielom” - "Dziecko w świecie... " (Oficyna Wydawnicza „Impuls”), które poświęca współczesnej edukacji, ze szczególnym zwróceniem uwagi na wychowywanie i kształcenie najmłodszych pokoleń. Właśnie pracuje nad kolejnym tomem, który będzie poświęcony dziecku w świecie literatury. Jak pisze – z rzeczy tego świata pozostaną dwie: miłość i poezja. Sama obdziela swoich uczniów, wychowanków i współpracowników miłością oraz niewyczerpywalnym dobrem. Jest też autorką tomików wierszy.


Zachłanność

Bażant na ścieżce naszego ogrodu.
Skąd przybył?
Skrzydła nagle podniesione
zalśniły złotem
i rozgrzały serce.
Iguś – szepnęłam
(nadając mu imię)
zostań tutaj.
Czy wiesz Iguś – bredziłam –
że i ja kiedyś
fruwałam nad przepaściami?
I wtedy właśnie poczułam,
że ktoś trzyma mnie, jak dawniej
za rękę, na powitanie dnia,
w którym zamierzamy
zdobyć Rysy.
Jak wielka
Jest zachłanność młodości,
myślę – po pięćdziesięciu latach.

2 komentarze:

  1. Na jakiejś konferencji rozmawiałem z jednym profesorem. Powiedział mi, że nie istnieje pojęcie czasu wolnego. Miał na to naukowy wywód. I opowiadał anegdotkę.
    Do pewnego uczonego przyszedł gość, otworzyła mu jego żona.
    -Czy mogę porozmawiać z mężem?
    -Niestety nie, odpowiedziała żona, jest zajęty!
    -Ale widzę, że siedzi na fotelu i nic nie robi....
    -Ależ myli się Pan, on myśli...

    OdpowiedzUsuń
  2. Wczasowanie, a tego terminu używał Aleksander Kamiński, na szczęście nie zwalnia nas z myślenia, także o tym, co jest przedmiotem pracy naukowej. Belfer masz rację - dla naukowca nie ma czasu wolnego. Jeśłi już - to jest on wolny od zajęć dydaktycznych czy zadań administracyjno-organizacyjnych.

    OdpowiedzUsuń