Eklektyczna
"Diagnoza Polska Młodzież 2026" została prawdopodobnie
sformułowana zanim zebrano teksty i dane z różnych lat, by dzięki temu można
było władzy i opinii publicznej dostarczyć empirycznego uzasadnienia
samopotwierdzającej się hipotezy. Relacja między publikowanymi danymi a
rekomendacjami została odwrócona w stosunku do tego, co sugeruje tytuł
publikacji.
Autorzy
niczego razem nie zbadali w 2025 roku, by sformułować właściwe wnioski na temat
młodego pokolenia, gdyż Ministerstwo Edukacji Narodowej, zlecając ten dokument,
potrzebowało uzasadnienia dla planowanej Strategii Młodzieży. Explicite
stwierdza się, że jest on "operacyjną mapą drogową" dla tej
strategii. Najpierw więc zdefiniowano potrzebę strategii, a potem zamówiono
"diagnozę", która tę potrzebę dokumentuje.
Wykonawcą
powyższego zadania było Polskie Towarzystwo Polityki Społecznej
(PTPS). Redaktorem i koordynatorem projektu był Paweł Rabiej,
który jest afiliowany przy Uczelni Korczaka, prywatnej uczelni
wyższej w Warszawie. Zespół badawczy składał się w
przeważającej części z pracowników tej samej uczelni: dr Agata Jastrzębowska,
dr Iga Kazimierczyk, dr Joanna Lizut, dr Karolina Kramkowska, Jakub Wróblewski.
Pozostałe osoby to pracownicy m.in. uniwersytetów w Poznaniu, Krakowie,
Lublinie i IRWiR PAN.
Za
realizację badań zleconych odpowiadały komercyjne firmy badania
opinii publicznej - IQS i PBS. Nie napisano uczciwie, że jest to raport
przeglądowy (scoping review), przegląd 189 różnych raportów i
strategii metaanaliza narracyjna lub kompendium
wiedzy zastanych, z wielu lat, uzupełniony o kilka własnych a mało
wartościowych poznawczo badań ankietowych. Tylko część z nich jest
reprezentatywna, a większość oparta na próbach celowych.
Wykonawca
asekuruje się zdaniem, że: jest to "kompendium wiedzy, bazujące na analizie
wieloletnich trendów, badań społecznych młodego pokolenia z lat 2020–2025 oraz
danych statystycznych." To oznacza, że kompendium nie jest aktualną
diagnozą. Nie można - rzecz jasna - twierdzić, że niczego nie zrealizowano. Na
stronach 443–444 tego opracowania znajdziemy spis badań własnych:
Desk
research (przegląd literatury):
- A1: Analiza 126 raportów dotyczących
sytuacji dzieci i młodzieży w Polsce
- A2: Analiza 63 raportów
międzynarodowych
- A3: Przegląd 32 strategii rządowych z
UE i innych krajów
To
jest przegląd literatury i wtórna analiza danych zastanych a
nie badanie pierwotne.
Badania
własne — ilościowe:
- B1: N=514, młodzież 15–18 lat, CAWI,
panel IQS, grudzień 2025
- B2: N=511, młodzi dorośli 19–29 lat,
CAWI, panel PBS, listopad 2025
- B3: N=505, rodzice dzieci 15–18 lat,
CAWI, panel PBS
- B4: N=503, rodzice dzieci różnych
kategorii wiekowych
- B5: N=1007, pracownicy instytucji
wspierających — dobór celowy, nie losowy
- B6: N=1035, młodzież 15–18 lat
— dobór celowy przez mailing instytucjonalny
- B7: N=547, młodzi dorośli 19–29 lat
— dobór celowy przez mailing
- B8: N=385, działacze organizacji
młodzieżowych — dobór celowy
Badania
własne — jakościowe:
- B9: N=63 osoby, FGI (fokusy grupowe),
listopad–grudzień 2025
- B10: N=36 osób, FGI dotyczące
stereotypów pokoleniowych
Mamy tu "kaszankę":
- prób reprezentatywnych (B1–B4),
metodologicznie poprawnych;
- prób celowych (B5–B8), które nie
pozwalają na uogólnianie na populację;
- fokusów jakościowych (B9–B10), które
z założenia nie są reprezentatywne.
Tymczasem w tekście raportu dane z tych różnych źródeł są prezentowane równolegle, bez wyraźnego zaznaczenia, które liczby pochodzą z prób reprezentatywnych, a które z celowych. Taki zabieg ma charakter manipulacji o niejawnej intencji.
Standardem w nawet rzetelnych przeglądach naukowych jest rozdział poświęcony
ograniczeniom metodologicznym. Tu jednak tego nie ma.
Owszem, pojawia się zdanie: "Zastosowanie triangulacji metod badawczych zwiększyło rzetelność oraz interpretacyjną głębię uzyskanych wyników". Jednak słowo "triangulacja" jest tu bezzasadnie użyte jako termin legitymizujący rzekomą diagnozę.
W metodologii badań triangulacja oznacza stosowanie różnych metod do badania tego samego zjawiska, żeby można było wzajemnie weryfikować wyniki. Tymczasem w tym pseudoraporcie "triangulacja" oznacza po prostu zestawienie różnych badań - różnych zjawisk, a to jest już nadużyciem nazwy dotyczącej metody badań naukowych.
Nie zastosowano w tym projekcie triangulacji, tylko agregację różnych wyników badań i pseudobadań. Kicz.
Własne badania zostały zrealizowane w listopadzie–grudniu 2025 roku, toteż zestawia się "świeże", ale najmniej wartościowe poznawczo dane, ze znanymi już sprzed lat (2020–2025) badaniami naukowymi czy międzynarodowymi, sugerując jednolity obraz "stanu obecnego".
Nie wiedzą, że pandemia, inflacja lat 2021–2023,
kontekst polityczny w trakcie i po wyborach w 2023 roku są zmiennymi, które
radykalnie różnicują poszczególne okresy objęte cytowanymi badaniami?
Ba, pseudoraport zestawia dane z różnych regionów, środowisk, grup wiekowych i lat, traktując je jako jednolity obraz "polskiej młodzieży". Strategia krajowa oparta na takim obrazie ryzykuje projektowanie interwencji dla populacji, która w rzeczywistości jest głęboko zróżnicowana a jako taka całość nie istnieje. Nastolatek z Warszawy, nastolatek z małego miasta na Podkarpaciu i nastolatek z rodziny migracyjnej na Śląsku żyją w radykalnie różnych warunkach strukturalnych, kulturowych.
Tak oto niniejsza "Diagnoza"
tworzy rzekomo obraz statystycznie przeciętnego polskiego nastolatka, który w
istocie nie istnieje.
Badania własne obejmują łącznie 63 osoby w fokusach jakościowych i kilka tysięcy respondentów ankietowych, z czego część obejmuje próby celowe, a nie losowe, potwierdza, że w takiej diagnozie nie ma młodzieży z grup wykluczonych, a więc młodzieży z pieczy zastępczej, z obszarów silnie wykluczonych komunikacyjnie, z rodzin doświadczających ubóstwa itp.
Strategia zbudowana na danych, które
nadreprezentują młodzież dostępną przez kanały instytucjonalne (szkoły,
organizacje, panele badawcze), strukturalnie pomija tych, którzy potrzebują
największego wsparcia.
Co z tego, że wspomina się w tej publikacji o "celu podmiotowo-partycypacyjnym" diagnozy, skoro faktyczna partycypacja przy próbie N=63 osób w fokusach nie jest partycypacją w projektowaniu strategii. Ten rodzaj generowania rzekomych diagnoz znamy z lat minionych (poprzednie rządy PO/PSL) bo pozoruje strategię "evidence-based policy"(skąd my go znamy?🤣), czyli rządzenie i zarabianie "oparte na dowodach".
Jest to modna orientacja w polityce publicznej, w ramach której publikowanie obszernych dokumentów z setkami danych liczbowych i dziesiątkami ekspertów ma sprawiać wrażenie, że decyzje polityczne wynikają z rzetelnych badań, a nie z ideologicznych preferencji władzy.
Brak hierarchizacji wartości poznawczej dowodów sprawia, że np. dane statystyczne Policji zestawiane są z wynikami fokusów grupowych N=36 jako równorzędne źródła wiedzy. W tym przypadku mamy model "adaptive policy", a więc polityki adaptacyjnej władzy a nie służącej rozwojowi społecznemu i wsparciu tych, którzy obiektywnie tego potrzebują.
"Diagnoza Młodzieży stanowi kompleksowe i unikatowe w polskiej skali kompendium wiedzy, bazujące na analizie wieloletnich trendów, badań społecznych młodego pokolenia z lat 2020–2025 oraz danych statystycznych." (s. 6) W tym miejscu pada słowo "kompendium", które jest metodologicznie uczciwe. Jednak jest ono natychmiast zastępowane przez sformułowania "kompleksowe", "unikatowe w polskiej skali", "evidence based", a więc anulują je retorycznie i praktycznie, czego nie dostrzeże opinia publiczna.
Termin "diagnoza" w tytule opracowania ministerialnego sugeruje coś,
czym ono nie jest — systematycznym, metodologicznie jednolitym, powtarzalnym
badaniem stanu rzeczy. To nie jest błąd przypadkowy, ale świadoma
retoryka, która służy jednocześnie zleceniodawcy, wykonawcy i środowisku
eksperckiemu kosztem odbiorcy, który może nie dysponować narzędziami
pozwalającymi odróżnić "diagnozę" od "kompendium wiedzy o danych
zastanych z elementami własnych sondaży."
Wyprodukowano
zatem komunikacyjne narzędzie przede wszystkim dla potrzeb
mediów i opinii publicznej. Liczby takie jak "17% samookaleczeń" czy
"trzykrotny wzrost prób samobójczych" są medialnie nośne i budują
narrację kryzysu, która uzasadnia konieczne i pilne działania rządu. W Polsce
od dekad rządzi się nie na podstawie racjonalnej troski o dobro wspólne,
publiczne, ale za pomocą sondaży opinii publicznej. Tę zaś trzeba odpowiednio
wykreować.
Wydanie
takiej publikacji służy także środowisku autorskiemu jako całości. Polskie
Towarzystwo Polityki Społecznej jest relatywnie małą organizacją, zaś w gronie
zleceniobiorców znajdziemy osoby , które angażują się publicznie po stronie
obecnej władzy. Nie docieka się zatem prawdy o kondycji polskiej
młodzieży, tylko tę prawdę trzeba było wytworzyć na ministerialne
zlecenie o tak szerokim zakresie tematycznym i tak dużej widoczności
publicznej.
Udział
w projekcie buduje pozycję PTPS jako kluczowego think-tanku w obszarze polityki
społecznej, generuje widoczność dla uczelni, której pracownicy dominują w
zespole badawczym oraz stwarza możliwości uzyskiwania kolejnych zleceń, badań
uzupełniających, ewaluacji strategii itp. Jest to standardowy mechanizm, w
którym organizacje pozarządowe i małe uczelnie budują swoją pozycję przez
realizację zleceń publicznych.
Lista
autorów ekspertyz obejmuje 17 nazwisk z różnych instytucji. Każda z tych osób
zyskuje certyfikat udziału w "badaniu" o zasięgu krajowym, staje się
widoczna medialnie w okresie premiery publikacji i zyskuje możliwość cytowania
swojej wycinkowej ekspertyzy jako wkładu do polityki publicznej czy awansu
naukowego. To jest ekonomia prestiżu akademickiego i eksperckiego,
która tworzy sieć wzajemnych interesów sprzyjających powstawaniu dokumentów
tego rodzaju.
Gdyby ktoś chciał koniecznie uwierzyć w to, że tu nie ma manipulacji ideologicznej, to niech znajdzie w tym bublu przywołane raporty socjologów i pedagogów nurtu konserwatywnego. Jeszcze wszystkich nie wykluczono z uczelni i nie zastraszono pozwami sądowymi.
Proponuję "triangulację" ewaluacyjną w stylu tego pseudoraportu: "Taki
mamy klimat" , "Nam się należało", "Szkoda czasu i atłasu".

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam