MEN
ma gest, skoro postanowiło wydać publiczne pieniądze na raport "Diagnoza
młodzieży 2026", który jest zborem już opublikowanych w innych źródłach
wyników lepszych lub gorszych badań społecznych. Znaleźli się w tym gronie
politycy, naukowcy i działacze NGO. Ci ostatni angażowali się w
latach 2015-2023 w działalność opozycyjną.
Władzom
resortu deformy edukacji nie wypada już finansować projektów typu Willa+ czy
Żagiel+, toteż kasę publiczną wydały na pseudo diagnozę młodzieży, która jest
socjopolitycznie wyselekcjonowanymi doniesieniami sprzed lat oraz częściowo
wytworzonymi danymi, które z współczesnością nie mają nic do czynienia (zob.
tekst M. Boniego).
Obecna
kadra MEN jest sprytniejsza od poprzedniej, bo ujawnia w swej całości
bezwartościową publikację. Władze nie zainteresowały się wynikami podobnych a lipnych diagnoz
socjopedagogicznych ówczesnych nawet posłów i ich akolitów, na które bez
konkursu - podobnie jak teraz - wydawano publiczne miliony.
Ministra B. Nowacka wpisała się w strategię Zjednoczonej Prawicy wydając pieniądze na makulaturę w chmurze, która określam DIAGNOZA MINUS. Sugeruje się W NIEJ całościową mapę życia młodego pokolenia w Polsce w 2026 roku, obejmując przecież niepoprawnie przeprowadzonym badaniem naukowym w skali kraju, ale tworząc przegląd różnych tekstów, wyników badań i publicystyki wokół ośmiu sfer aktywności i właściwości psychospołecznych młodych Polaków: rodzinę, tożsamość, zdrowie psychiczne, środowisko cyfrowe, edukację, obywatelstwo, pracę i samodzielność mieszkaniową.
Kicz tego
raportu polega między innymi na tym, że opiera się on na "analizie
wieloletnich trendów, badań społecznych młodego pokolenia z lat 2020–2025 oraz
państwowych danych statystycznych". To oznacza, że w jednym dokumencie
współistnieją dane z badań o zupełnie różnych:
a)
ramach czasowych: Dane z 2020 roku zestawiane są z
danymi z 2022 roku czy 2025 roku, jakby opisywały tę samą rzeczywistość.
Tymczasem pandemia COVID-19, inflacja, wojna w Ukrainie, eksplozja generatywnej
AI wydarzyły się między tymi datami i fundamentalnie zmieniał się kontekst
życia młodzieży.
b)
metodologii - Badania ilościowe CBOS na
reprezentatywnych próbach ogólnopolskich, jakościowe fokusy z uczniami jednej
szkoły, dane policyjne o próbach samobójczych, badania kliniczne
psychiatryczne, dane statystyczne GUS są nieporównywalnymi narzędziami pomiaru,
które mierzyły różne rzeczy, w różny sposób, z różną precyzją. Aż dziw bierze,
że osoby ze stopniem lub tytułem naukowym uczestniczyły w tym pseudoraporcie.
c)
doborów prób respondentów: Badanie na uczniach szkół
ponadpodstawowych nie jest tym samym co badanie wśród "młodych dorosłych
19–29 lat", ani też nie jest tym samym badaniem, co dane kliniczne z
psychiatrii dziecięcej czy dane z diagnoz online via NASK. Każda z tych prób
opisuje inną populację.
d) operacjonalizacji pojęć: "Samotność", "depresja", "przemoc rówieśnicza", "stres" — każde z tych pojęć jest mierzone inaczej w różnych badaniach. To już totalnie kompromituje autorów tego raportu, a przede wszystkim jego głównego redaktora.
Gdy pisze się w tym materiale, że "62% uczniów doświadcza bullyingu",
a w innym miejscu twierdzi się o "62% niemogących znaleźć satysfakcjonującej
pracy", to nie da się ukryć, że te liczby mają zupełnie inną wagę
poznawczą, chociaż redaktor wciska kit o ich równorzędności.
Szczególnie niepokojące jest zestawianie danych klinicznych z danymi populacyjnymi bez wyraźnego zaznaczenia różnicy źródeł i metod pomiaru. Gdy w raporcie pisze się o "potrojeniu prób samobójczych" i umieszcza dane o "40% uczniów z objawami depresyjnymi" , to tworzy się fałszywe wrażenie, że oba zjawiska mają podobną wagę i podobną pewność pomiaru.
Tymczasem dane policyjne
o próbach samobójczych są relatywnie twarde, natomiast "objawy
depresyjne" w badaniach ankietowych wśród nastolatków zależą radykalnie od
tego, jakimi narzędziami i jak były mierzone.
Podobnie,
gdy cytuje się: "17% uczniów dokonało samookaleczeń" ale jest to
liczba bez kontekstu metodologicznego, co sprawia, że dane są praktycznie
bezużyteczne. Czy pytano o jednorazowe scratching jako
"samookaleczenie"? Czy o powtarzające się zachowania o charakterze
klinicznym? Odpowiedź na to pytanie zmienia interpretację o rząd wielkości.
KOMPROMITACJA!
cdn.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nie będą publikowane komentarze ad personam