środa, 19 lutego 2014

Niepokojąca zapowiedź politycznego hipercentralizmu systemu oświatowego













Zdaniem prof. Piotra Glińskiego szefa Rady Programowej PiS - Polacy mają dość systemu premiera Donalda Tuska, opartego na egoizmie, arogancji władzy, lekceważeniu społeczeństwa. Mówił o tym w czasie ostatniej prezentacji nowego programu Prawa i Sprawiedliwości także prezes Jarosław Kaczyński. Trafnie wskazuje socjolog PAN, że nadszedł już czas na budowę IV Rzeczpospolitej, gdyż Polska potrzebuje odpolitycznienia państwa, reformy służby zdrowia oraz sektora obywatelskiego, by "uruchomić energię i patriotyzm" Polaków. Niestety, proponowane przez niego rozwiązania w dziedzinie edukacji i nauki są tego jawnym zaprzeczeniem.

Obawiam się, że tylko częściowo szef powyższej Rady ma rację, kiedy mówi o tendencyjnym i kłamliwym pokazywaniu przez główne media koalicyjnego rządu PiS + LPR + Samoobrona tak, jakby nie znał ani raportów Polskiej Akademii Nauk na temat funkcjonowania polskiego państwa w okresie III RP, ani nie znał literatury naukowej w obszarze, o którym sam wypowiada się niekompetentnie, a więc oświaty. To jest zdumiewające, bo profesor socjologii, który podjął się kierowania Radą Programową jednej z formacji politycznych, powinien dobrze zapoznać się z jej działalnością w latach 2005-2007 i jej recepcją w okresie sprawowania przez nią rządów. Nieznajomość minionych faktów i wydarzeń nie dotyczy wprawdzie wszystkich dziedzin ówczesnego życia, ale nie ulega wątpliwości, że szczególnie dotyczy ona sfery edukacji.

Szef Rady Programowej PiS mógłby jednak sięgnąć do wyników badań naukowych, analiz socjologicznych i politologicznych minionego okresu, a nie tylko skupiać się na publicystycznie powtarzanych błędach i destrukcyjnej od kilku lat polityce Platformy Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego, gdyż pamięć społeczna nie została w naszym kraju zaburzona, a naukowa wiedza nie może być już na szczęście objęta cenzurą. Szef Rady Programowej PiS popełnia zatem poważny błąd, kiedy niekompetentnie wypowiada się na temat edukacji i polityki oświatowej. Podważa swój dotychczasowy autorytet jako specjalisty od socjologicznych teorii i badań społeczeństw obywatelskich oraz dyskwalifikuje reprezentowaną formację polityczną w jej walce o powrót do władzy. Oświata bowiem nie jest dziedziną życia, która byłaby obojętna Polakom, gdyż każdy jej doświadcza w różnym zakresie i stopniu, także rodzinnie oraz zawodowo.

Polska oświata, także w IV RP - jeśli dojdzie do jej reaktywacji - nie tylko będzie dalej i jeszcze silniej upolityczniona (w znaczeniu - upartyjniona decyzyjnie), ale i antyobywatelska, skoro już teraz Program PiS wyraźnie zapowiada rozwiązania, które cofną nas nie o kilka, ale o kilkadziesiąt lat wstecz. Włosy stają dęba na głowie, jak czytam, że w gruncie rzeczy będzie jak w socjalizmie. Cytuję z Programu PiS, do którego będę jeszcze wracał, ale i nie pominę programów w zakresie edukacji innych partii politycznych. Tymczasem PiS-owski program przewiduje:

"To rząd powinien kreować politykę oświatową, a Minister Edukacji i kuratorzy oświaty odpowiadać za jej realizację. Minister będzie ustawowo zobowiązany do opracowania szczegółowych programów nauczania każdego przedmiotu na wszystkich poziomach edukacji, określania celów edukacyjnych oraz wytycznych w zakresie organizacji nauczania. Nauczyciele będą mogli realizować własne programy nauczania, za zgodą MEN. Wprowadzimy zasadę indywidualnej odpowiedzialności urzędnika MEN za jego decyzje. Zmienimy usytuowanie kuratora oświaty, który stanie się niezależnym od wojewody przedstawicielem Ministra Edukacji Narodowej w województwie i będzie sprawować rzeczywisty nadzór nad oświatą w terenie. Wzmocnimy kompetencje kuratora oświaty nad szkołami i placówkami oświatowymi, a także organami prowadzącymi, łącznie z prawem wydawania wiążących poleceń
organom prowadzącym szkoły i samym szkołom. Uczynimy z nadzoru pedagogicznego sprawny instrument realizacji polityki oświatowej państwa, odejdziemy od nadzoru biurokratycznego, na rzecz skutecznego egzekwowania – w stosunku do samorządów i szkół – wymagań dotyczących jakości kształcenia oraz warunków nauczania i wychowania. Takie usytuowanie kuratora oświaty zwiększy jego kompetencje, ale również odpowiedzialność za realizację polityki oświatowej Państwa."


Gratuluję poparcia socjologa dla jeszcze większego upartyjnienia polskiego systemu oświatowego, niszczenia fundamentów polskiej samorządności i demokracji oraz centralizmu wspomaganego żarłoczną biurokracją i instrumentarium jedynie słusznego władztwa. Mam nadzieję, że obywatele zaczną wreszcie czytać programy polityczne partii, które wykorzystując mechanizmy demokracji, prą ku autokracji pod pozorem uruchamiania energii obywatelskiej w państwie antyobywatelskim. To będzie koniec polskiej samorządności w oświacie. Obym się mylił... i żył w lepszych dla edukacji czasach.



6 komentarzy:

  1. Szanowny Panie Profesorze,
    dobrze Pan napisał, iż obywatele powinni czytać dokładnie programy formacji politycznych, gdyż odsłaniają one częściowo to, co może nas spotkać w przyszłości.Powiem szczerze, że ten projekt polityki oświatowej autorstwa PiS przeraża mnie.Właściwie, to jest coś rodem z państwa stanu wyjątkowego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Propozycja likwidacji gimnazjów jest natomiast zbawienna. Oby, oby!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta hipercentalizacja już jest, tylko PiS o tym jeszcze nie wie... ;-) Bo inaczej szukałby głosów hasłami decentralizacji i autonomii!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanowny Panie Profesorze,
    jak rozumieć zaprezentowany program i podpis pod nim pana profesora Glińskiego? Czy to są rzeczywiście poglądy profesora? Ma się to nijak do jego tekstu pt. "Demokracja bez partycypacji. O konieczności zaangażowania obywatelskiego uczniów", napisanego na zaproszenie pań profesor Marii Dudzikowej i Marii Czerepaniak-Walczak, a opublikowanego w IV tomie serii pod ich redakcją "Wychowanie. Pojęcia. Procesy. Konteksty. Interdyscyplinarne ujęcia" zatytułowanym "Ku demokracji poprzez edukację". Pewnie ten tom i teksty tam opublikowane są panu znane, bo jest tam również świetny tekst Pana oraz innych naukowców/badaczy rzeczywistości, np. prof. Samsonowicza, prof. Tarkowskiej, prof. Potulickiej, teksty redaktorek serii oraz innych. Jest też tekst W. Paszyńskiego obecnego wiceprezydenta Warszawy (z partii PO).

    OdpowiedzUsuń
  5. A może warto się zastanowić, czemu taki program zdobywa popularność? Czy upartyjniona i sklerykalizowana do absurdu powiatowo-gminna szkoła funkcjonuje normalnie? Czy nie jest tylko kolejnym "beneficjentem" papierowych pomysłów ministerstwa i jego agend oraz samorządowców? Gdzie nauczyciel zamiast realizować swoje podstawowe zadania jest „ wypełniaczem” setek sprawozdań, opinii, tabel? Gdzie cioteczny szwagier wójta po szybkim kursie pedagogicznym zostaje dyrektorem i ruguje z pracy uznanych i cenionych przez społeczeństwo pedagogów? Gdzie kuratorium nic nie może?
    Panie Profesorze PIS prochu nie wymyślił, tylko kopiuje systemy oświatowe wielu państw zachodnich, których o sympatie do PRL-u posądzić nie można. A że robi to tylko dla zdobycia głosów środowisk nauczycielskich i części rodziców to inna sprawa.
    A ufność w mądrość i troskę samorządowców o oświatę świetnie widać na przykładzie Darłowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pan Prof. G. to kolejny polityk, który zna się na wszystkim, czyli na niczym.
    Parafrazując znany kiedyś slogan - "ręce (polityków) precz od oświaty"!

    OdpowiedzUsuń