wtorek, 16 kwietnia 2013

Znaczenie pedagogiki religii w Zjednoczonej Europie




Uczestniczyłem wraz z JM Rektorem prof. ChAT Bogusławem Milerskim i dr Joanną Koleff-Pracką wczoraj w ramach wieloletniej kooperacji Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie z Evangelische Hochschule Freiburg w Niemczech w seminarium prowadzonym w formie dyskusji „okrągłego stołu”, które zostało poświęcone roli edukacji religijnej w dzisiejszej Europie. Niemieccy studenci nie byli do niego specjalnie przygotowani. Prof. Dr. Dirk Oesselmann (fot.2) zachęcał do dyskusji.


W tej właśnie uczelni prowadzone są studia licencjackie i magisterskie na kierunku Religionspädagogik/Gemeindepädagogik. W ramowych zajęciach uczestniczyli studenci II semestru tego kierunku studiów, którzy nie są przygotowywani do katechizacji, ale uczą się z perspektywy teologii, jak i innych nauk społecznych oraz humanistycznych dostrzegania i rozwiązywania problemów ludzkich w społecznościach parafialnych i związanych z nimi instytucjami.


(fot. 3 - Studenci pedagogiki religii na seminarium - II semestr)

Studenci są tu przygotowywani do zróżnicowanych stanowisk pracy w szkołach i parafiach, które lokują człowieka i jego egzystencję w centrum zainteresowań pedagogicznych. Absolwenci tych studiów mogą pracować w placówkach edukacyjnych, w Kościele, parafii i/lub w szkołach ze zróżnicowanymi wiekowo grupami dzieci i młodzieży. Szczególnie przygotowuje się młodzież do działania pedagogicznego w zakresie m.in.:

- edukacji religijnej i parafialnej z dziećmi, młodzieżą, dorosłymi i osobami starszymi;

- świąt religijnych i rytuałów związanych z nimi;

- troski o duchowość parafian i ich funkcjonowanie w placówkach (np. szpital, hospicjum);

- prowadzenia lekcji religii w szkole;

- prowadzenia projektów we wspólnocie parafialnej;

- uczestniczenia w zarządzaniu wspólnotą parafialną i in.

Dodatkowo studenci uzyskują kwalifikacje w zakresie pedagogiki sportowej, pedagogiki animacji kulturowej czy edukacji przez sztukę. Zainteresowani mogą tez od trzeciego semestru studiów podjąć dodatkowe studia na kierunku „praca socjalna”.

Studiujący na tym kierunku rozwijają w sobie umiejętności zajmowania profesjonalnych postaw w społeczeństwie pluralistycznym w zakresie:

1) Kompetencji działania profesjonalnego (wiedza o świecie, analiza psychospołecznych problemów, rozumienie kryzysów, wspierania kształcenia religijnego, umiejętność prowadzenia badań, diagnoz, prowadzenia dyskursu)

2) Kompetencji religijno-etycznych: interpretowanie tekstów biblijnych, podejmowanie refleksji związanych z problematyką religijną i etyczną; formułowanie problemów związanych z wiara człowieka i dylematami jego codziennego życia;

3) Kompetencji personalistycznych: umiejętność słuchania i mówienia, poznawania siebie i innych, rozumienia i interpretowania osobistych wydarzeń, podejmowania analiz krytycznych itp.

Prowadzenie tego kierunku studiów wymagało uzyskania pozytywnej oceny komisji akredytacyjnej, dzięki czemu dyplom jego ukończenia jest w pełni uznawany, gwarantując studentom nabycie niezbędnych kwalifikacji do pracy w służbach czy misjach kościelnych.


(fot. 4 - Prof. Dr. Wilhelm Schwendemann - profesor pedagogiki religii prezentuje kierunek studiów)

4 komentarze:

  1. Z perspektywy moich doświadczeń pobytu w Niemczech pokuszę się na nieśmiałą konkluzję, że katechizacja w warunkach tego kraju, ewangelicka czy katolicka, przebiega w zupełnie inaczej niż np. w Polsce. Stąd „pedagogika religii” – Religionspädagogik w Niemczech jako dyscyplina teoretyczna względem edukacji (abstrahując od wcale niejednoznacznie rozumianego rozróżnienia pojęć – Paedagogik und Bildung) nasączona jest mocno zlaicyzowanym podejściem oraz zrelatywiziownym poglądem na równorzędność religii świata. Ustępuje zbyt często poglądom głosicieli „kultury przewodniej” i jej zasadom: żadnej religii w szkole, gdyż to prowadzi do konfliktu na tle etnicznym. W niemieckiej szkole samo podejrzenie o sprzyjanie określonym poglądom religijnym i demonstrowanie tego przy obecności uczniów kończy się zazwyczaj wyciągnięciem, często poważnych, konsekwencji wobec nauczyciela. Co nie oznacza, że w tym kraju nie ma np. wojujących ewangelików, często o wiele bardziej radykalnych niż katolików. Spotkałem się z liczną literaturą pedagogiczną, która wyrażała obawy o to, że tłumaczenie uczniom świata z perspektywy jednego tylko wyznania jest wychowawczo niewłaściwe i traktuje się to jako teologiczne nadużycie. Owszem udział pracowników świeckich działających w imieniu kościoła ewangelickiego w problemach życia społecznego młodzieży jest dużo większy niż u nas. (Jak i wielu innych zresztą). I jeszcze jedno. Przebywając w Monachium miałem potrzebę niedzielnego wyjścia do kościoła (najczęściej do Frauenkirche). Nie dziwiło mnie, że pomimo przepełnionej turystami ulicy, uczestników mszy świętej było raptem kilkunastu czasem trochę więcej, najczęściej osoby starsze. No cóż laicyzacja w „zjednoczonej Europie” (Czy naprawdę zjednoczonej?) postępuje.
    Nie ksiądz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z perspektywy moich doświadczeń pobytu w Niemczech pokuszę się na nieśmiałą konkluzję, że katechizacja w warunkach tego kraju, ewangelicka czy katolicka, przebiega w zupełnie inaczej niż np. w Polsce. Stąd „pedagogika religii” – Religionspädagogik w Niemczech jako dyscyplina teoretyczna względem edukacji (abstrahując od wcale niejednoznacznie rozumianego rozróżnienia pojęć – Paedagogik und Bildung) nasączona jest mocno zlaicyzowanym podejściem oraz zrelatywiziownym poglądem na równorzędność religii świata. Ustępuje zbyt często poglądom głosicieli „kultury przewodniej” i jej zasadom: żadnej religii w szkole, gdyż to prowadzi do konfliktu na tle etnicznym. W niemieckiej szkole samo podejrzenie o sprzyjanie określonym poglądom religijnym i demonstrowanie tego przy obecności uczniów kończy się zazwyczaj wyciągnięciem, często poważnych, konsekwencji wobec nauczyciela. Co nie oznacza, że w tym kraju nie ma np. wojujących ewangelików, często o wiele bardziej radykalnych niż katolików. Spotkałem się z liczną literaturą pedagogiczną, która wyrażała obawy o to, że tłumaczenie uczniom świata z perspektywy jednego tylko wyznania jest wychowawczo niewłaściwe i traktuje się to jako teologiczne nadużycie. Owszem udział pracowników świeckich działających w imieniu kościoła ewangelickiego w problemach życia społecznego młodzieży jest dużo większy niż u nas. (Jak i wielu innych zresztą). I jeszcze jedno. Przebywając w Monachium miałem potrzebę niedzielnego wyjścia do kościoła (najczęściej do Frauenkirche). Nie dziwiło mnie, że pomimo przepełnionej turystami ulicy, uczestników mszy świętej było raptem kilkunastu czasem trochę więcej, najczęściej osoby starsze. No cóż laicyzacja w „zjednoczonej Europie” (Czy naprawdę zjednoczonej?) postępuje.
    Nie ksiądz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z perspektywy moich doświadczeń pobytu w Niemczech pokuszę się na nieśmiałą konkluzję, że katechizacja w warunkach tego kraju, ewangelicka czy katolicka, przebiega w zupełnie inaczej niż np. w Polsce. Stąd „pedagogika religii” – Religionspädagogik w Niemczech jako dyscyplina teoretyczna względem edukacji (abstrahując od wcale niejednoznacznie rozumianego rozróżnienia pojęć – Paedagogik und Bildung) nasączona jest mocno zlaicyzowanym podejściem oraz zrelatywiziownym poglądem na równorzędność religii świata. Ustępuje zbyt często poglądom głosicieli „kultury przewodniej” i jej zasadom: żadnej religii w szkole, gdyż to prowadzi do konfliktu na tle etnicznym. W niemieckiej szkole samo podejrzenie o sprzyjanie określonym poglądom religijnym i demonstrowanie tego przy obecności uczniów kończy się zazwyczaj wyciągnięciem, często poważnych, konsekwencji wobec nauczyciela. Co nie oznacza, że w tym kraju nie ma np. wojujących ewangelików, często o wiele bardziej radykalnych niż katolików. Spotkałem się z liczną literaturą pedagogiczną, która wyrażała obawy o to, że tłumaczenie uczniom świata z perspektywy jednego tylko wyznania jest wychowawczo niewłaściwe i traktuje się to jako teologiczne nadużycie. Owszem udział pracowników świeckich działających w imieniu kościoła ewangelickiego w problemach życia społecznego młodzieży jest dużo większy niż u nas. (Jak i wielu innych zresztą). I jeszcze jedno. Przebywając w Monachium miałem potrzebę niedzielnego wyjścia do kościoła (najczęściej do Frauenkirche). Nie dziwiło mnie, że pomimo przepełnionej turystami ulicy, uczestników mszy świętej było raptem kilkunastu czasem trochę więcej, najczęściej osoby starsze. No cóż laicyzacja w „zjednoczonej Europie” (Czy naprawdę zjednoczonej?) postępuje.
    Nie ksiądz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Członek mojej rodziny studiuje w tym mieście, ale nie pedagogikę. Bardzo pozytywne miasto.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.