Przejdź do głównej zawartości

Pedagogika a polityka


Liczne obowiązki akademickie uniemożliwiły mi udział od pierwszego dnia w niezwykle interesująco zapowiadającej się konferencji profesora Aleksandra Nalaskowskiego i jego syna doktora Filipa Nalaskowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, która rozpoczęła się w dn. 4 grudnia, a wczoraj, w godzinach południowych została już zakończona. Taka debata powinna toczyć się przez cały tydzień, a i tego byłoby za mało, gdyby część z zapowiadających się wcześniej gości-wykładowców przybyła do miasta Kopernika. Niestety, tak się nie stało. Część referatów, które miałem nadzieję wysłuchać drugiego dnia obrad, została już wygłoszona - z powyższego powodu - w dniu poprzednim. Mówi się trudno. Tak czasem bywa, że planujemy szeroką gamę wystąpień, a potem następują odwołania przyjazdu na debatę. A szkoda, bo jak przeczytałem - krótką wprawdzie - relację z pierwszego dnia obrad w lokalnej prasie, to spór o rolę ideologii w edukacji rozgorzał od pierwszych minut konferencji.

Konferencja "Prawica - Lewica - Wychowanie" miała swoje wstępne przesłanie, o którym jej lider pisał tak na specjalnie utworzonej stronie internetowej:


W ubiegłym roku młodsze pokolenie toruńskich badaczy przejęło inicjatywę. Konferencja Poprawność polityczna w sferze publicznej i edukacji była niejako otwarciem nowej problematyki, nie tyle nowej w ogóle, ile nowej w obecnej sytuacji. Spotkanie udało się nadzwyczajnie otwierając tym samym cykl, który nazwaliśmy Edukacja uwikłana. Znakomici goście dopisali, a słuchaczy było multum. Pomysłodawcą i liderem całego przedsięwzięcia był mój syn dr Filip Nalaskowski, który z niewielkim, ale nadzwyczaj kompetentnym zespołem naukowym robotę wykonał perfekcyjnie. Nic więc dziwnego, że ten właśnie naukowy zastęp poprosiłem o realizację swojego pomysłu Prawica-lewica-wychowanie będącego pewną kontynuacją cyklu zapoczątkowanego przez spontaniczność, ciekawość i profesjonalizm młodszej generacji toruńskich pedagogów.

Nie śmiem Państwu narzucać rozumienia kategorii „lewica” czy „prawica”. Każdy z nas interpretuje je indywidualnie i na swój sposób wyraźnie. Pełnia tych interpretacji tworzy nasz społeczny krajobraz, który w wykonaniu prawdziwych gwiazd nauki i społecznej praktyki z całą pewnością nie zamieni się w landszaft. To na tle tego krajobrazu istnieje wychowanie, ideał wychowania, szkoła i zapiekłe niekiedy spory. Warto o tym mówić, warto, aby młodsi słuchali. (...) Jak łatwo zauważyć propozycja dotyczy pewnych biegunów kategorialnych. Nie ma w niej więc miejsca na tzw. centrum. To zabieg świadomy i przemyślany. Chodzi bowiem o zaznaczenie wyrazistych konturów, a nie szarości czy półtonów tego szkicu. Działanie może mało subtelne, ale w obecnej sytuacji myślenia o wychowaniu niezbędne




Obrady miały charakter wyłącznie plenarny, dzięki czemu każdy ich uczestnik miał możliwość nie tylko wysłuchania syntetycznych wprowadzeń do kluczowych, a zamówionych przez Organizatora, tematów, by móc w czasie dyskusji swobodnie formułować pytania, spierać się, atakować czy domagać się koniecznych wyjaśnień. Wczoraj mogłem wysłuchać tylko dwóch wystąpień - prof. dr hab. Zbyszko Melosika z UAM w Poznaniu na temat: Uniwersytet i polityka: rekonstrukcja dyskursów dominacji oraz dr Dagny Dejny o fenomenie wychowania endemicznego. Powyższym problemom i ich badaczom poświęcałem już w blogu miejsce, omawiając ich publikacje czy wystąpienia na innych konferencjach, więc nie będę ich tu powtarzał.



O pierwszym dniu obrad tak pisał m.in. red. Artur Olewiński:

Jednym z prelegentów jest prof. Tomasz Szkudlarek z Uniwersytetu Gdańskiego. W swoim wystąpieniu sięgnął do źródeł tożsamości politycznej.



- Problem relacji między lewicą i prawicą nie leży wyłącznie w gestii ludzi zajmujących się kwestiami wychowania, wystarczy spojrzeć na scenę polityczną - mówi prof. Tomasz Szkudlarek. - Staram się sięgnąć głębiej, do tego, jak konstruowane są tożsamości polityczne - i lewicowe, i prawicowe. Funkcjonują one w swoich klasycznych formach już bardzo rzadko i są bardzo przemieszane. Pewne idee lewicy przejmuje prawica, a partie lewicowe stają się partiami liberalno-rynkowymi. Łatwo o dezorientację.

Naukowcy powtarzają, że polityka jest obecna w wychowaniu, mimo że nie zawsze ją dostrzegamy. - Pojęcie polityki jest zmanipulowane, stąd jej połączenie z edukacją być może źle nam się kojarzy - uważa Katarzyna Szymala ze Stowarzyszenia „Sternik”. - Pamiętajmy jednak: nie ma edukacji neutralnej światopoglądowo. Edukacja jest nośnikiem pewnych wartości - lewicowych lub prawicowych.


Znakomita organizacja, doskonałe warunki obrad, czas na dyskusję i znakomity koncert zespołu "Raz-Dwa-Trzy" sprawiły, że uczestnicy debaty chętnie powrócą do Torunia na kolejną debatę, gdyż nie ma mowy, by ta była ostatnią. W końcu polityka tak głęboko wpisuje się w polską edukację, tak silnie ją dereguluje i niszczy, że warto o tych sprawach mówić bez cenzury.

Zdjęcia zamieszczam dzięki uprzejmości Organizatorów, którzy jeszcze przed moim wyjazdem z Torunia przegrali mi fotograficzną atmosferę debaty.

Szczególne wyrazy uznania należą się anonimowym - dla uczestników debaty - młodym naukowcom, którzy tworząc zespół badaczy, potrafili nzaleźć jeszcze energię i czas na współtworzenie form upowszechniania wyników badań. Taki Zespół powołali do życia w UMK młodzi adiunkci: dr Dagna Dejna, dr Katarzyna Smulska (autorka zamieszczonych tu zdjęć), dr Mirosław Zientarski, dr Agnieszka Uniewska, mgr Iwona Górecka i - wspomniany powyżej dr Filip Nalaskowski. Jest to Zespół Monitorowana Zmian w Kulturze i Edukacji, który powstał całkowicie oddolnie na Wydziale Nauk Pedagogicznych UMK. Prowadzi on badania, organizuje konferencje, jeździ na szkolenia i aplikuje o granty. Regularnie spotykają się na zebraniach "naukowych" i "roboczych" w swojej uczelni. To jest niezwykle optymistyczne, że zmienia się w szkolnictwie wyższym także kultura kreowania środowisk młodych adeptów nauk, którzy - jak w tym przypadku - są pasjonatami pedagogiki. Oby takich było więcej.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Akademicki savoir-vivre

Mój ostatni wpis i reakcje nań komentatorów sprawił, że postanowiłem - w duchu pedagogicznym - przywołać kwestie, które wiążą się z dobrym wychowaniem. Abstrahuję w tej chwili od faktu, że anonimowa korespondencja z grzecznością wobec adresata ma niewiele wspólnego, ale jestem w tej kwestii tolerancyjny, zdając sobie sprawę z problemów, jakie mogą wynikać dla nadawcy, jego otoczenia czy adresata ze względu na treść listu. Zostawiam to zatem na boku.

Podejmę jednak kwestię, na którą zwracają uwagę także językoznawcy, słusznie uczulając nas na właściwy sposób komunikowania się ze sobą, a co jest niewątpliwie częścią wspomnianego przeze mnie dobrego wychowania. Mam też świadomość, że kategoria dobrych manier, konwenansów jest dzisiaj staroświecka, dla wielu de mode, ale jako przedstawiciel nauk o wychowaniu mogę się o nią upomnieć, niezależnie od tego, czy będzie się to komuś podobało, czy nie.

Zacznę od korespondencji, bo coraz częściej komunikujemy się ze sobą drogą elektroniczn…

O absurdalności nauczycielskiego strajku włoskiego

Nie jestem zwolennikiem strajku włoskiego w edukacji (przed-)szkolnej, gdyż uderza on bardzo silnie w etos i pedagogię tej pięknej profesji. Następuje pogłębienie podziału między nauczycielami pasjonatami a nauczycielami, którzy, jeśli nawet kierują się w swojej pracy zawodowej chęcią dzielenia się z uczniami wiedzą i umiejętnościami, będą to musieli stanąć przed koniecznością odpowiedzi na pytanie: KIM JESTEM JAKO NAUCZYCIEL?

Sponiewieranie tej profesji przez partię władzy z pomocą zdradzieckiej decyzji Komisji Oświaty NSZZ "Solidarność", zniszczyło nie tylko nauczycielski etos, ale i ruch jedynie możliwego i potencjalnie skutecznego protestu w formie strajku okupacyjnego przedszkoli i szkół. Także, nieudolne kierowanie akcją strajkową przez władze ZNP spowodowało, że każda inna forma protestu - po zawieszeniu akcji strajkowej - a sprowadzająca się do strajku włoskiego - NIE MA JUŻ ŻADNEJ WARTOŚCI I ZNACZENIA. Ten rodzaj protestu jest NIESKUTECZNY uderzając w resztki naucz…

Kiedy punkt widzenia Anny Zalewskiej na reformę szkolną zależy od miejsca siedzenia

Mija dziesięć lat od momentu, kiedy Anna Zalewska udzieliła portalowi doba.pl z Dzierżoniowa wywiadu, w którym zachwalała reformę AWS z 1999 r.

Każdy, kto wysłucha jej krótkiej, a jakże istotnej - w obliczu czekających nas strajków - wypowiedzi, przekona się o trafności porzekadła: "Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia".

W 1999 r. Anna Zalewska zachwycała się reformą szkolną w Polsce, krytykując ją jedynie w takim zakresie, w jakim nie powiodło się ówczesnemu ministrowi edukacji jej przygotowanie i "oprzyrządowanie". Za przykład właściwie wdrażanej reformy szkolnej podała Finlandię wskazując na to, że sukcesy edukacyjne Finów są wynikiem:

po pierwsze, wpompowania przez rząd do systemu szkolnego ogromnych nakładów finansowych;

po drugie, reforma była przygotowywana przez 7 lat;

po trzecie, należało zapewnić nauczycielom wysokie płace, by byli umotywowani i przygotowani do zmiany.

Pani mgr Anna Zalewska ma krótką pamięć. Już mnie martwi to, co będzie mówić…