środa, 15 sierpnia 2012

Studia pedagogiczne - TAK, byle nie w stylu Amber Gold




Są jeszcze wolne miejsca na bezpłatnych i płatnych studiach pedagogicznych w większości uczelni państwowych – w uniwersytetach i akademiach, m. in. w Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytecie Wrocławskim, Uniwersytecie Śląskim, Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej (Wydział Pedagogiczny) czy w Uniwersytecie Szczecińskim. Warto się nimi zainteresować, jeśli komuś zależy na dobrym wykształceniu i dyplomie renomowanej uczelni. Dotyczy to także studiów niestacjonarnych (zaocznych) czy studiów w systemie blended learning.


Właśnie uczelnie państwowe należy wybierać w czasach odsłaniających afery nie tylko w sektorze przedsiębiorczości czy gospodarki, ale także edukacyjnym. Tu bowiem , jak wykazują to nieskuteczne zresztą kontrole MNiSW czy PKA, w obszarze niepublicznym - wyższych szkół prywatnych (tzw. wsp) mają miejsce nieprawidłowości najczęściej w wielkich miastach, gdzie istnieje od kilku do ponad dwudziestu nawet szkół wyższych, bo – jak wykazał to skandal z Amber Gold – „pod latarnią jest najciemniej”. Kandydatom na łatwe i tanie studia w „wsp” wydaje się, że jak wybrana przez nich szkoła jest w wielkim mieście, to na pewno działa i funkcjonuje zgodnie z prawem.


Tymczasem niektórzy założyciele wsp, którzy mają ukryte cele biznesowe, kosztem realizacji celów kształcenia, właśnie po to większość środków finansowych lokują w reklamy, strony internetowe, dodatkowe przedsięwzięcia pseudokulturalne czy quasi oświatowe, by zmylić czujność potencjalnych kandydatów. Nikt nie sprawdza, bo nie ma takiej możliwości, płynności finansowej właściciela takiej „wsp”, zaciągniętych i niespłaconych kredytów, zatrudniania w niej kadr po jak najmniejszych kosztach, co odbija się na jakości kształcenia rozumianej jako obsługa klientów. Na stronach internetowych przeczytamy zatem, ze szkoła ma nawet kilka certyfikatów, tylko mało kto rozumie, co one oznaczają i jak się je kupuje.

Jeśli zatem jeszcze ktoś zastanawia się, gdzie podjąć odpłatne studia II stopnia, czyli magisterskie, to najpierw niech sprawdza oferty szkół państwowych, bo te – jak wykazują raporty badawcze – dysponują nie tylko gwarancjami infrastrukturalnymi i kadrowymi wysoce ponad obowiązujące minimum, to jeszcze gwarantują stabilność i pewność, że im nikt nie zamknie kierunku kształcenia. Równie pewne są małe wyższe szkoły prywatne w miastach powiatowych czy byłych miastach wojewódzkich, gdyż te najczęściej prowadzą kształcenie na studiach I stopnia, studiach licencjackich, a spełnienie dla tego poziomu kształcenia warunków prawnych i organizacyjnych nie nastręcza żadnych problemów.

Zatrudnieni bowiem w uczelniach państwowych akademicy mogą pracować na II etacie właśnie w takich małych wyższych szkołach prywatnych czy państwowych, dzięki czemu nie trzeba podejmować studiów daleko od własnego domu, ponosząc dodatkowe koszty z tytułu dojazdów czy noclegów. A kadry są wysokokwalifikowane, gdyż najczęściej w wyższych szkołach prywatnych - poza wielkimi ośrodkami akademickimi - podejmują drugie zatrudnienie uczeni, świetni specjaliści. W tych uczelniach jest też często bliższy i częstszy z nimi kontakt ze względu na mniejsze grupy wykładowe czy ćwiczeniowe. („Analiza zasobów kadrowych w uczelniach na poszczególnych kierunkach i wypracowanie zasad etatyzacji”)

W nowym roku akademickim 2012/2013 upadną kolejne wyższe szkoły prywatne nie dlatego, że jest niż demograficzny, tylko ze względu na złe zarządzanie nimi, ale dobre dla ich właścicieli (założycieli). Już teraz, podobnie jak uczynił to kilka miesięcy temu właściciel Amber Gold, niektórzy „wyprowadzają” z kont swoich biznesowych szkółek środki na inne firmy, które albo działają pod ich logo, znakiem, albo stanowią ukryte zaplecze do pozorowanego zawierania z nimi umów i zatrudniania w nich „swoich ludzi”. Niespełnienie formalnych warunków do prowadzenia kształcenia będzie ukrywane do czasu, aż MNiSW w nich tego nie rozpozna. W Polsce bowiem prawo jest tak skonstruowane, że rektorzy takich „wsp” nie ponoszą prawnej odpowiedzialności za przekazywanie fałszywych (niezgodnych ze stanem rzeczywistym) danych do resortu, który powinien sprawować nad nimi nadzór.

Jeśli zatem ktoś chce studiować pedagogikę w wyższej szkole prywatnej typu AMBER GOLD, to dyplom będzie miał nawet po jej upadku, gdyż studenci likwidowanego kierunku muszą mieć zapewnione jego ukończenie tyle tylko, że z tak obciachowym dyplomem będą mogli pracować wszędzie … .

4 komentarze:

  1. Pani Profesorze w sprawie powyższego wpisu...jakoś nie mogłam się powstrzymać:)

    http://demotywatory.pl/3896865/Tymczasem-w-siedzibie-Amber-Gold

    OdpowiedzUsuń
  2. Założyciel jednej z wyższych szkół prywatnych w takim wielkim mieście nie wpłacił na konto pracowników pensji, tylko zaliczkę. Co to za formuła prawna? Czy PIH nie powinien się tym zainteresować? Jak czytam, że inna szkoła stała się właścicielem jakiegoś budynku, chociaż nie mogą się w nim odbywać zajęcia dydaktyczne, żeby nie zniszczyć podłogi, to widzę, że profesor miał rację, kiedy ostrzega od lat przed tego typu praktykami. Szkoła prywatna nie jest właścicielem czegokolwiek. Po co oszukiwać studentów i kandydatów? Właścicielem budynków jest właściciel - założyciel szkoły czy wskazana przez niego osoba. Profesor pisał o tym, że właśnie dlatego te szkoły nie ujawniają na swoich stronach statutu, w którym jest informacja o tym, kto stanie się właścicielem majątku, kiedy ta zostanie zlikwidowana.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie profesorze, mówi Pan żeby wybierać małe szkoły jeśli już chodzi o te prywatne. Czy do takich należy ws edukacji zdrowotnej w łodzi? Zatastanwiam sie nad jej wyborem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie promuję ani też nie kwestionuję konkretnej szkoły chyba, że przywołuję, jak we wcześniejszych moich wpisach, informacje dostępne publicznie za Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego lub za prasowymi doniesieniami na ich temat. To w wielu przypadkach dziennikarze ostrzegali o wyższych szkołach prywatnych, których władze naruszały prawo lub uzyskały z ministerstwa stosowne ostrzeżenie. Zaznaczyłem w swoim wpisie, że szkoły prywatne w wielkich miastach są mniej stabilne, niż szkoły w małych miastach (b. miastach powiatowych czy wojewódzkich, gdzie nie mają konkurencji).
      Musi Anonimowy sam rozpoznać, czy jest to dla niego(niej) szkoła godna do studiowania (można takie dane uzyskać na stronie MNiSW czy Polskiej Komisji Akredytacyjnej), wiarygodna i o ofercie zgodnej z własnymi oczekiwaniami. Ja takimi danymi nie dysponuję.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.