czwartek, 10 maja 2012

Nie akademicka edukacja, a bolońska przechera zrobi ze studenta nauczyciela

W porannym programie (9.05.2012) lewicowego radia TOK FM - minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka dała się sprowokować prowadzącemu z nią wywiad dziennikarzowi dr Janowi Wróblowi (nota bene dwa dni wcześniej tokowała z nim w audycji TVP-2 u red. Tomasza Lisa) wypowiadając się na temat złego kształcenia nauczycieli. To już kolejny medialny udział pani minister w audycjach, do których warto byłoby się najpierw przygotować, a przynajmniej pozyskać dane, by nie opowiadać słuchaczom czy telewidzom andronów. Najważniejsze, że redaktor J. Wróbel miał okazję do skomplementowania siebie i pani minister: "Oboje jesteśmy inteligentni i zajęci dydaktyką, ale i bezradni...".

Tylu błędnych i obciążonych plotkomanią wypowiedzi nie słyszałem już dawno z ust przedstawiciela władzy i nauczyciela-dziennikarza. Oto dowiedzieliśmy się, że zadania egzaminacyjne współtworzą profesorowie z KRASP, a kształceniem nauczycieli zajmują się na wydziałach pedagogicznych pedagodzy. To źle - stwierdziła minister B. Kudrycka, gdyż kształceni przez nich nauczyciele nie są przygotowani do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami. Dzisiaj do szkół przychodzi nowe pokolenie, dzieci z ADHD, które wymagają zupełnie innych metod kształcenia. Tymczasem na uniwersytetach i w uczelniach pedagogicznych zatrudnieni są teoretycy. Ci, nawet najwybitniejsi, są teoretykami, a nam są potrzebni ludzie, którzy przyjdą prosto z pola walki i opowiedzą, jakie są trudności Na studiach pedagogicznych bardziej słuchałabym nauczycieli, którzy mają ciekawe doświadczenia i włączała ich do programów dydaktycznych.

Cały czas minister powtarzała, że trzeba przemyśleć kształcenie pedagogów, czyli nauczycieli gimnazjów i liceów.

Teoretyk jest za słaby na praktykę? - zapytał Jan Wróbel.

Dokładnie tak - odpowiedziała minister nauki.

Jeżeli nauczyciele będę uczyć pedagogiki, to doprowadzi pani w końcu do tego, że dziennikarze będą wykładali na wydziale dziennikarstwa, a pracownicy MSZ na europeistyce To wtedy pozbawimy pracy tych biedaków, którzy nie nadają się do dziennikarstwa i dlatego pracują na wydziale dziennikarstwa i nie nadają się do pracy w MSZ, dlatego pracują na europeistyce. Chce pani masowego bezrobocia tych biednych ludzi, którzy nie potrafią niczego innego jak odtwarzać to, co przeczytali w zeszłym roku w książce i to nie swojej? - - ironizował Jan Wróbel.

Jeśli uda się włączyć praktyków do procesów dydaktycznych i na dziennikarstwie, i na europeistyce, i na pedagogice, to będzie tylko z korzyścią dla studentów - stwierdziła prof. Barbara Kudrycka.

Warto zatem, by ktoś od wizerunku naszego resortu poinformował panią minister, że:

po pierwsze - kształcenie pedagogiczne nie ma nic wspólnego z kształceniem nauczycieli gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Ono jest prawnie i merytorycznie niemożliwe. Jedynym kierunkiem pedagogicznym, na którym przygotowywani są do zawodu nauczyciele, jest pedagogika, ale tylko i wyłącznie przedszkolna i kształcenia zintegrowanego.

po drugie - kształceniem nauczycieli zajmują się wydziały przedmiotowe, a więc matematyków kształcą na wydziałach matematycznych, biologów - na wydziałach nauk przyrodniczych, historyków na wydziała historycznych czy humanistycznych itd., itd.

po trzecie, to właśnie MNiSW nawet nie zmodyfikowało istniejących do ub. roku standardów kształcenia nauczycieli w Polsce jako jedynych standardów kierunkowych w tym kraju;

po czwarte, kształcenie nauczycieli od powstania Państwowej Komisji Akredytacyjnej (obecnie Polskiej Komisji Akredytacyjnej) nigdy nie było oceniane przez ten organ kontroli. Było lekceważone od 10 lat istnienia PKA;

po piąte, do zawodu nauczycielskiego kształci ponad 350 już wyższych szkół prywatnych w ramach studiów podyplomowych, o czym powinna minister wiedzieć, a które to studia także nigdy nie były przedmiotem kontroli i oceny PKA. To właśnie w większości tych prywatnych uczelni, które minister miała okazję bardzo dobrze znać jako b. rektor jednej z nich, nie spełniają standardów jakości kadry kształcącej, a MNiSW jeszcze bardziej te wymogi obniżyło.

po szóste - to resort szkolnictwa wyższego spowodował, że pozbawiono uczelnie publiczne wcześniej wyodrębnianej na kształcenie nauczycielskie dotacji, a zatem niejako zachęcono rektorów uniwersytetów, by przerzucili ciężar przygotowywania do tego pięknego zawodu na odpłatne studia podyplomowe, kursy i kursidła, programy unijne, bo dzięki temu budżet państwa oszczędzał miliony złotych.

po siódme - w Polsce nie opłaca się rozwijać naukowo w zakresie dydaktyki przedmiotowej, gdyż nie jest to uznawane w awansie naukowym. Bycie w uczelni metodykiem nauczania historii, geografii, fizyki itp. jest degradacją akademicką, gdyż nie można uzyskać z tego zakresu habilitacji! Właśnie dlatego część znakomitych doktorów-praktyków danej specjalności wyjeżdża do Czech czy na Słowację, by tam uzyskać habilitację z dyscypliny określanej mianem: dydaktyka przedmiotowa. W Polsce znakomity praktyk i teoretyk, nauczyciel i zarazem nauczyciel akademicki kończy swój awans na stopniu naukowym doktora i stanowisku wykładowcy. Kto za to odpowiada? Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Co nam proponuje minister B. Kudrycka?

1) skończenie z masowością kształcenia pedagogicznego. Nie może być tak, że w szkołach pedagogicznych na 19 studentów przypada jeden nauczyciel akademicki. Za dużo osób studiuje na pedagogice, w związku z czym absolwenci nie mają zatrudnienia (kolejny mit, bo obciążony w/w błędem merytorycznym i prawnym, ale także tym, że w uniwersytetach czy akademiach nie ma już podziału na matematykę czy fizykę nauczycielską i teoretyczną. Zlikwidowano już w wielu uczelniach funkcjonujące latami zakłady dydaktyk przedmiotowych);

2) wprowadzenie zmian w programach kształcenia tak, by studiujący pedagogikę przyszli nauczyciele zdobywali umiejętności praktyczne i kompetencje psychologiczno-pedagogiczne do pracy w grupie. Na studiach musi być inna metodologia kształcenia nauczycieli (mit jw., nie biorący ponadto pod uwagę tego, że kształcenie praktyczne wymaga pracy ze studentami w małych grupach warsztatowych/ćwiczeniowych, a nie 50-osobowych, a to kosztuje!)

3) poddanie szczególnej ocenie kierunki pedagogiczne przez Polską Komisję Akredytacyjną. (kolejny mit - skoro pedagogika była akredytowana w większości uczelni publicznych i prywatnych. Nie było natomiast nigdy akredytowane kształcenie nauczycielskie. Czas najwyższy!)

Minister szkolnictwa wyższego, trochę jak minister sportu, wprowadza w błąd społeczeństwo i proponuje zmiany, których źródło jest w MNiSW.

Otóż, nie mam nic przeciwko temu, by w uniwersytetach czy akademiach zatrudniać nauczycieli z dużym doświadczeniem zawodowym. Oni nie będą prowadzili badań naukowych, nie będą pisać artykułów, książek naukowych, bo przecież nie mają takich kompetencji. Gratuluję nowych kadr do rywalizacji naukowej. Medycyny będą - jak mówił J. Wróbel - nauczać lekarze, nauczycielstwa matematyki -nauczyciele matematyki, architektury - budowniczy (mogą być po zawodówce, bo tu praktyka jest duża) itd. Czas skończyć z teorią, teoretyzowaniem, filozofią, filozofowaniem, bo przecież te wytwory myśli z praktyką - zdaniem minister - nie mają nic wspólnego. Im bardziej praktyczni a bezmyślni będa przyszli nauczyciele, tym lepiej dla... ? Jak sądzicie, w jakim ustroju wielokrotnie słyszałem o tym, że czas skończyć z filozofią spekulatywną, z teoriami? Nie matura, a chęć szczera.... No właśnie mamy czas matur.


Nie słyszeliście? To posłuchajcie: http://www.tok.fm/TOKFM/0,94037.html

14 komentarzy:

  1. Panie Profesorze!
    Nie znoszę lobbystów prywatnego szkolnictwa, a takimi są zarówno p.Wróbel jak i p.Kudrycka.Zwykle się z nimi nie zgadzam!!! Tym niemniej uważam postulat by w przygotowania kandydatów do praktycznego(!) zawodu włączyć praktyków (pod warunkiem,że mają duże doświadczenie, dorobek i wymierne(!)osiągnięcia!!!) tak jak to jest w całym cywilizowanym świecie i, w Polsce,np. w przypadku lekarzy, uważam za wyjątkowo słuszny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam to za słuszne. Nie można jednak wciskać tabloidowej diagnozy. Minister dobrze wie, że uczelnie publiczne są oceniane i kategoryzowane wg kryteriów osiągnięć naukowych, a nie dydaktycznych. Wyższa kategoria=wyższa dotacja. Każdy zatrudniony nauczyciel akademicki, któty nie prowadzi badań i nie publikuje, ciągnie swoją jednostkę w dół. Tymczasem 90% wyższych szkółb prywatnych w ogóle nie poddaje się tej ocenie. Nie otrzymuje też dotacji, ale ich założyciele mają to w nosie, bo przecież tu ani nauka nie ma miejsca, ani dydaktyka.

      Usuń
    2. Minister kompromituje się jako szef resortu nauki, kiedy z taką arogancją wypowiada się na temat teorii i teoretyków. Sądzi zapewne eedług siebie i tej kadry, która pracuje w jej niepublicznej szkole. Przynajmniej tu diagnoza była szczera.

      Usuń
  2. miałam szkołę ćwiczeń przez 2 lata na studiach i praktyki odbyłam co do godziny....pierwsze konspekty własne opiekunka oddała mi jako nienadające sie do realizacji, lekcje o Baczyńskim w 8 klasie skrytykowała jako nieprzydatna uczniom na tym poziomie:)przez 20 lat pracy ciągle się uczę ...teraz też /Podyplomowe Studia Liderów Oswiaty:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam na lekcji pokazowej w klasie III SP. Lekcję prowadziła nauczycielka z dużym doświadczeniem pedagogicznym.
    Dzieci wykonywały bezmyślne, schematyczne ćwiczenia.
    Na moje pytanie: "Jaki cel miały te ćwiczenia?", nauczycielka (zdziwiona pytaniem) odpowiedziała: "Nie wiem, ale takie są w podręcznikach".

    OdpowiedzUsuń
  4. Min. Kudrycka jedynie udaje głupią - w istocie dobrze wie, czym się różni 'nauczyciel' od 'pedagoga'. PKA zostanie nasłana na kierunki pedagogiczne, aby jak najwięcej (głównie prywatnych) uczelni pozbawić uprawnień do prowadzenia studiów pedagogicznych II stopnia. To element szerszego, strategicznego planu, pisałem już kiedyś o tym. Kształcimy w Polsce - zdaniem UE - zbyt wielu magistrów, a a zmienimy te "niekorzystne" wskaźniki kosztem studiów pedagogicznych.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Wicie, rozumicie, trza mieć podejście tak bardziej PRAKTYCZNE" - mam niejasne wrażenie, że już gdzieś to słyszałem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pani minister chyba nie chodzi o to, by na uczelniach wyższych była wymiana myśli, poglądów, sporów, dyskursu... Pani minister chce wyrobników, rzemieślników... Otwórzmy zawodówki nadające zatem tytuły ma"k"isterskie przedmiotowe.
    Po drugie to co najważniejsze nauczyciele przedmiotowi na pedagogice to tylko naucznie zintegrowane i wczesnoszkolne, więc pretensje Ministry powinny pójść po innych wydziałach. Pedagogika buduje teorię potrzebną do praktyki, a nauczanie jest wtórne. Najpierw pomyśl Ministro i zdefiniuj co jest co, nim siarką będziesz zionęła po radiach i telewizorniach.!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak można prowadzić zajęcia wychowawcze czy nauczające bez wiedzy teoretycznej, szczególnie z dziećmi.
    Jestem studentką pedagogiki i nie wyobrażam sobie pracować bez wiedzy jaką posiadam i nadal będę nabywała.
    Po za tym systemy szkolne i wychowawcze ciągle się zmieniają, nie mówiąc już o samych pokoleniach, więc pedagog po prostu musi kształcić się non stop !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można. tego oczekuje minister nauki i szkolnictwa wyzszego. Ryba ponoć psuje się od głowy.

      Usuń
    2. tak, tak, uniwersytety mają być zawodówkami, warsztatmi pracującymi pod zamówienia rynku pracy, czyli takich pasożytów komercyjnych, jak np. firmy ubezpieczeniowe. Ma profesor rację, to jest żaden godny dla uniwersytetów pracodawca. Kształcić dla takiego, to znaczy zaprzeczyć wartosci nauki, kultury i narodowej tradycji.
      Tacy pracodawcy chcą mieć ciemniaków do harówki, by oni mieli kilkusettysięczne pensje miesięcznie. Ot. Brawo, pani minister. Tylko takiej misji potrzeba polskim uniwersytetom. Kiedy władza ocknie się albo przestanie oszukiwać naród?

      Usuń
    3. >Po za tym systemy szkolne i wychowawcze ciągle się zmieniają, nie mówiąc już o samych pokoleniach, więc pedagog po prostu musi kształcić się non stop !!!<
      Jaaasne!Szczególnie dobrze go wykształcą tacy, co o wszystkim wiedzą wyłącznie z książek i strony www MEN;-)))))))))))))))))))))

      Usuń
  8. To oczywiste, ze minister chce chronić wyższe szkoły prywatne, bo jakoś trzeba uzasadnić nędzę ich programów i efektów kształcenia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ponad dwa lata temu w artykule "Polskie szkolnictwo wyższe, czyli obraz nędzy i rozpaczy" autor pisał: Gorzej być już chyba nie może.
    http://www.hotmoney.pl/artykul/polskie-szkolnictwo-wyzsze-czyli-obraz-nedzy-i-rozpaczy-11269

    A jest znacznie gorzej niż wtedy.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.