wtorek, 11 października 2011

Studenci pedagogiki jak intruzi w szkole, za którą płacą

Pisze do mnie studentka wyższej szkoły prywatnej z miasta wojewódzkiego, którą przyciągnęły atrakcyjne zapowiedzi na stronie internetowej tej szkoły, jak bardzo jest rozczarowana i rozgoryczona. Wybrała pedagogikę, bo sądziła, że skoro na stronie internetowej jest tyle informacji, reportaży zdjęciowych, zapewnień o wysokiej jakości kształcenia, a nawet są podane nazwiska naukowców, z którymi będzie mieć zajęcia, to rzeczywistość będzie tego potwierdzeniem. Jeszcze pierwsze zajęcia kładła na karb chaosu związanego z nowym rokiem akademickim. Długo czekała w kolejce do dziekanatu po indeks.

Teraz przyszedł czas rozczarowania i widzi, że niewiele się tu zmieni. Koń jaki jest, każdy widzi. W salach jest zimno, brudno, zmieniają się rozkłady zajęć, a dziekanat nie wydaje jej koniecznych dokumentów, bo zawiesił się system informatyczny czy coś takiego. Pyta: A co mnie to obchodzi, że mają problemy z systemem informatycznym. Zapłaciłam za studia, a traktuje się mnie w tej uczelni jak intruza, który jest bezczelny, że w ogóle czegoś chce. Poinformowano mnie, że nie musze chodzić na zajęcia seminaryjne, bo mogę kontaktować się z promotorem mojej pracy elektronicznie. Znakomicie. To za co ja płacę? Za to, że nie ma nauczycieli, którzy wyjaśniliby mi, jak mam przygotować się do pisania pracy dyplomowej, jak mam prowadzić badania? Zajęcia są przesuwane, odwoływane. Nie rozumiem, jak to jest, że nauczyciel odwołuje zajęcia? Czy jemu za to płacą z mojego czesnego? To jest wyższa szkoła? Czego? Chyba cwaniactwa i wyłudzania pieniędzy od studentów!

Nie jestem poradnią akademicką, ani też kancelarią prawną, by udzielić tej studentce odpowiedzi na pytanie, co ma zrobić. Zapewne zarządzający szkołą zabezpieczył się w umowie przed roszczeniami z tytułu niezadowolenia. Tego bowiem nie zagwarantuje Pani żadna umowa, by nie było arogancji, lekceważenia, niechlujstwa, niekompetencji czy papieru toaletowego w WC, o czym też Pani pisze. Ma zatem Pani to, czego chciała, w co uwierzyła, że otrzyma. Jest osobą dorosłą i może sama zdecydować, komu powierza nie tylko swoje – czy rodziców – pieniądze na własną edukację, na jej jakość, ale także jak długo zamierza tę sytuację tolerować. Niech zatem zwraca się do swojego rektora, dziekana, nie wiem, kto tam zarządza całym bałaganem, albo zmieni miejsce realizacji swoich marzeń. Jeszcze nie jest na to za późno. Z każdym miesiącem będzie się powiększać nie tylko konto strat materialnych, ale także edukacyjnych. To trochę tak, jak z wyborami. Dała się Pani uwieść karnawalizacji ofert, a kiedy przyszła szara rzeczywistość, to okazało się, że piękne opakowanie zawiera miałkość i bylejakość. To trochę tak, jak z wyborami. Ponieważ pisze do mnie ta studentka anonimowo, to nawet nie mogę zapytać na kogo (na jaką szkołę) głosowała. Nie ma to zresztą znaczenia. Ważny jest problem.

13 komentarzy:

  1. nic nowego,a będzie jeszcze gorzej!

    OdpowiedzUsuń
  2. trudno, by studenci byli szanowani w szkole prywatnej, mieli dobruch nauczycieli, skoro tu większość jest zatrudniona na tzw. umowach śmieciowych. Po co mają przejmować się studentami, skoro nie są na etacie. Nic ich ze szkołą prywatną nie wiąże. Prorektor zatrudnił swoją żonę, drugi - kochankę, a za wszystko płacą studenci.

    OdpowiedzUsuń
  3. To widać. Z każdym rokiem jest coraz gorzej. Nie mogę dostać potrzebnych mi zaświadczeń, bo naprawiają system. A co mnie to obchodzi!!! To niech wypisują ręcznie. Do kanclerz nie można się dostać. Pewnie jest na żaglach w Chorwacji, albo goni za swoimi sprawami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Część z tych rzeczy doświadczyłem na uczelni publicznej, ale z ostatnim akapitem się zgadzam. Pedagogikę, jak się okazuje, może studiować każdy i wszędzie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszędzie to samo, niezależnie od właściciela Uczelni. Jak mówi i pisze M. Szczygieł to jest zachowanie typowe dla cór komuny z okienka kasowego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze rok temu można było liczyć na wydłużony okres płatności, A TERAZ KANCLERZ ŚCIGA KOMORNIKIEM KAŻEDGO, KTO SIĘ SPÓŹNI CHOCIAŻ MIESIĄC.

    OdpowiedzUsuń
  7. To na uniwersytecie nie ma takiej perfidii. Zawsze można zwrócić się do dziekana, nawet o pomoc socjalną w trudnej sytuacji.

    Zofia

    OdpowiedzUsuń
  8. System informatyczny może mieć zły dzień, czy tez być w reorganizacji wszędzie, podobnie jak Pani w Dziekanacie.
    Studenci też bywają różni niezależnie od formy organizacyjnej uczelni :)

    OdpowiedzUsuń
  9. My mamy e-learning. Tu jest dopiero lipa. Też nie działa platforma. Chyba ma zły rok, a nie dzień.

    Jola

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, tak wygląda wyższa szkoła prywatna "na miarę lipy" szyta.

    OdpowiedzUsuń
  11. Co za tłumoki mają z nami zajęcia. Chodzi taki po sali wykładowej jak porąbany, gada coś pod nosem. . . Jedna wykładowczyni, już starsza Pani, gada do nas jak byśmy byli dziećmi. I to są nauczyciele akademiccy? Żenafa. Za co ja płacę?

    OdpowiedzUsuń
  12. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/644020,katastrofalna-kondycja-polskiej-pedagogiki.html
    Zapraszam do lektury

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak globalne trendy kształtują edukację i wpływają na proces uczenia. Jak się do tego przygotować? Global trends shaping education and their influence on learning – OECD na EDU Trendach 2012. Najważniejsze spotkanie pedagogów, nauczycieli i dyrektorów szkół już 27-28 września w Warszawie. Zapraszam do udziału i dyskusji m.in. z przedstawicielem MEN. www.edu-trendy.pl

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.