wtorek, 5 października 2010

A to feler....


Ukazała się książka, której tytuł - Myśl pedagogiczna na przestrzeni wieków. Chronologiczny słownik biograficzny (Kraków 2010), wzbudza zainteresowanie. Kiedy jednak zajrzymy do środka i zaczniemy analizować tylko pewne jej fragmenty, to okaże się, że jest to rozprawa niestarannie przygotowana pod względem merytorycznym, a nade wszystko historycznym.

O ile sam zamysł, by ukazać bardzo syntetycznie ewolucję myśli pedagogicznej od starożytności do współczesności jest bardzo ciekawy i godny podkreślenia, gdyż tego typu analiz jest u nas ciągle jeszcze mało, o tyle włączenie do tego wyboru 660 biogramów przedstawicieli tej myśli na przestrzeni wyróżnionych tu epok jest mało nowatorski i nie spełnia założonego przez autorkę kryterium reprezentatywności. Nie tylko, że nie wzbogaca już istniejących na naszym rynku leksykonów, wydań encyklopedycznych czy słowników pedagogicznych, to ponadto zawiera błędy, które nie powinny mieć miejsca. Niestety, wydanie książki stało się faktem, a zatem ci czytelnicy, którzy z racji mniejszego doświadczenia i wiedzy nie będą w stanie dostrzec błędów merytorycznych (historycznych, faktograficznych, biograficznych), przyjmą treść z „dobrodziejstwem inwentarza” jako zgodną z prawdą i będą je powielać.

Źle się dzieje, że recenzent nie dostrzegł kardynalnych niedociągnięć. Jeśli już od pierwszej strony "Wstępu" pojawia się błąd imienia wielokrotnie cytowanego czy przywoływanego naukowca (a dotyczy to Sławomira Sztobryna, któremu przypisano imię Stanisław), to zaczynam powątpiewać, czy aby warto tę pracę dalej czytać. Spróbowałem. Kiedy jednak autorka nie wie, że wymienieni przez nią dwaj profesorowie: Tadeusz Wujek i Ryszard Więckowski już od 8 lat nie żyją, a Janusz Twardowski nigdy nie był katolickim pedagogiem, gdyż cały przytoczony biogram dotyczy Janusza Tarnowskiego, to pomyślałem sobie, że wystarczy. Po co wprowadzać biogramy współczesnych, którzy swoją aktywnością zawodową i twórczą wciąż jeszcze zapisują kolejne karty osiągnięć, a tu podaje się wybrakowane dane o ich publikacjach czy miejscach pracy?

Po co nam Słownik biograficzny, którego treść rozmija się z faktami? Jaką wartość poznawczą może mieć zbiór danych o współczesnych pedagogach, które u niektórych zatrzymują się na początku lat 90. XX w. mimo, iż publikowali także w I dekadzie nowego stulecia? Przecież to pomniejsza ich status naukowy. Autorka stwierdza we wstępie, że nie była w stanie uwzględnić w prezentowanym opracowaniu wszystkich autorów i ich dorobek, toteż zaproponowała nam jedynie reprezentatywną, a tym samym niepełną grupę uczonych, również żyjących. Przyjętym kryterium ich umieszczenia w słowniku były innowacyjny i znaczący dorobek w dziedzinie myśli pedagogicznej, a także… osiągnięty wiek życia. (s. 10).

Dość osobliwe to kryteria. Co gorsza, z treści biogramów nie wynika żadna wiedza na temat wkładu omawianych autorów w myśl pedagogiczną. Jeśli bowiem za taką uznać wymienienie jedynie tytułów ich rozpraw (na domiar tego - nie wszystkich) i podanie lapidarnych informacji z życia, to tytuł niniejszej książki rozmija się z jej zawartością. Komu i po co taka książka? To ja już wolę książkę Czesława Kupisiewicza „Szkice z dziejów dydaktyki”, którego notabene autorka w ogóle nie dostrzega w swoim słowniku, bo jest w niej zawarta ewolucja myśli dydaktycznej w skali światowej, od starożytnych po współczesnych.

6 komentarzy:

  1. Szanowny Panie Profesorze!

    Moim zdaniem, Pan Profesor w swej recenzji dowodzi, że (również w nauce) milczenie można porównać ze złotem.

    Mam nadzieję, że na zadane przez Pana Profesora pytania chętnie odpowie Autorka - profesor i dyrektor, której profil (w tym adres poczty elektronicznej) zamieszczono w serwisie "Nauka Polska":
    http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/ludzieNauki?rtype=opis&objectId=25604&lang=pl

    Sądzę, że - np. do czasu otrzymania informacji od Autorki - można korzystać z informacji wydawniczej
    http://www.ksiegarnia-wdk.pl/index.php?s=details&cat_id=&id=13541
    , wedle której:
    - Książka "pozwala odróżnić to, co trwałe, od tego, co nieistotne i powierzchowne lub co stanowiło rezultat zmieniającej się mody";
    - "Celem opracowania tego słownika było również zaszczepienie kultu dla tradycji (w zakresie wychowania i edukowania) oraz upowszechnienie szeroko rozumianej kultury pedagogicznej. Mając na uwadze te aspekty praktyczne i walory dydaktyczne leksykonu, można mieć nadzieję co do jego przydatności we wszelkich formach kształcenia pedagogicznego (i nie tylko pedagogicznego).";
    - "Dzieje myśli pedagogicznej zostały napisane przede wszystkim z myślą o studentach pedagogiki, a także o nauczycielach i pracownikach szeroko pojętych instytucji edukacyjno-opiekuńczo-wychowawczych."

    Z poważaniem,

    OdpowiedzUsuń
  2. Krytyka w nauce jest konieczna, inaczej utrwalamy błędy. Sam jestem wdzięczny, jak mi recenzenci prześlą swoje uwagi czy je opublikują. Tylko w ten sposób możemy doskonalić siebie i własne prace. Nikt - jak się wydaje - nie jest nieomylny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dostałem informację, że Wydział Nauk o Wychowaniu UŁ organizuje seminarium i konferencję poświęconą poradnictwu.Ale w programi jednego i drugiego już są opisane osoby, które będą referowały. Nie ma możliwości zgłosić się z tekstem, choć można zgłosić się na seminarium i konferencję. Organizatorzy nie oczekują opłat, oferują posiłek. To jakaś "zamknięta" w tym sensie impreza, wybrano referentów z góry?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma w tym nic złego. To jest praktykowane rozwiązanie, kiedy organizatorowi zależy na tym, aby odbyło się określone seminarium naukowe czy nawet konferencja zgodnie z własną strukturą programową. Często tak jest, że dokonuje się podsumowania jakiegoś projektu badawczego lub poszukuje się próby dokonania analizy jakiegoś problemu i celowo dobiera się w związku z tym osoby referujące. Jeśli jest informacja publiczna o odbywaniu się takiej sesji, to głównie po to, by osoby zainteresowane takim właśnie jej programem mogły z niej skorzystać. Wszystko jest w jak najlepszym, akademickim porządku. Organizujemy też takie konferencje, których program i struktura są otwarte, a wówczas ich wypełnienie merytoryczne zależy od zgłoszeń zewnętrznych. Postrzegam zatem tę praktykę jako właściwą. Nie widzę w tym nic złego, a wręcz przeciwnie, oferuje się zainteresowanym osobom określony zakres narracji.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Profesorze tylko ten kto nic nie robi nie popełnia błędów! Myślę, że książka pomimo kilku uchybień nie jest na najgorszym poziomie w porównaniu z niektórymi pracami dr lub hab. czy też "zbiorówkami" (po)konferencyjnymi.
    Z drugiej strony leksykony i słowniki powinny być redagowane z nad przeciętną starannością, gdyż są one punktem wyjścia w wielu analizach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka nie jest najgorsza. Są w niej ciekawe i bardzo syntetyczne analizy rozwoju myśłi pedagogicznej w poszczególnych epokach. Część historyczna jest zdecydowanie lepsza. Ta, dotycząca współczesności - kiepska i obciążona wspomnianymi błędami. Prof. Kupisiewicz chciał przygotować Słownik Współczesnych Pedagogów, ale okazało się, że to zadanie jest niemożliwe do wykonania, gdyż problem tkwi w kryterium doboru i dotarciu do danych odpowiednich osób. Gdyby przyjąć, że do współczesnych pedagogów należałoby zaliczyć wszystkich, którzy mają co najmniej stopień doktora habilitowanego, to przecież w ciągu semestru otwiera się i/lub zamyka w kraju kilkanaście takich przewód, a zatem też należałoby określić, jakiego okresu miałoby to dotyczyć. To nie są proste sprawy, bo zaraz odezwie się stu pedagogów, którzy zapytają, dlaczego autorka nie uwzględniła ich dorobku naukowego? Pamiętam, a pisze o tym wszystkim z całą życzliwością dla autorki w/w książki, jak pisałem z B. Milerskim Leksykon Pedagogika dla PWN, w którym miały się znaleźć biogramy także współczesnych pedagogów. Przyjęliśmy wówczas za kryterium doboru: członków Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. A i tak były pretensje, że dlaczego o jednych jest więcej, a o innych mniej informacji.
    W niniejszej książce biogramy nie zawierają zapisu najważniejszych myśli wyróżnionych tak pedagogów, ich pedagogicznego credo. I to jest słabością tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.