21 września 2021

Mity, błędy i kłamstwa na temat kształcenia i pedagogicznych idei

 


   Przekład z języka niemieckiego na czeski siedmiu esejów na temat mitów, błędów, nieprawd dotyczących kształcenia i pedagogiki wydał docent Uniwersytetu Masaryka w Brnie 
Tomáš Janík. Od kilku lat czeski uczony redaguje serię "Refleksje", która stała się platformą do namysłu nad naukami o wychowaniu, dydaktyką, szkołą i nauczycielami. Klarowny język przekazu sprawia, że niewielkiej objętości książeczki docierają do szerokiego odbiorcy, chociaż największym zainteresowaniem cieszą się wśród studentów pedagogiki i nauk społecznych. 

Najnowszy zbiór myśli wyszedł już cztery lata temu w Niemczech, toteż znany jest czytelnikom krajów niemieckojęzycznych. Autorami esejów są naukowcy niemieckich i szwajcarskich uniwersytetów, zaś pierwsza, niemieckojęzyczna edycja wyszła pod redakcją Hansa Ulricha Grundera - emerytowanego już dyrektora Instytutu Nauk o Wychowaniu na Uniwersytecie w Bazylei. Szkoda, że nie włączyli się do czeskiej edycji czescy naukowcy. Krótki wstęp i posłowie redaktorów obu wydań nie spełnia tego oczekiwania. 

Krótko przedstawię zakres wypowiedzi poszczególnych autorów, żebyśmy mogli porównać stan pedagogiki krytycznej na Zachodzie i w Polsce. Od przełomu lat 80.i 90. XX w. rozwinęły się w naszym kraju studia krytyczne nad wychowaniem, kształceniem, polityką oświatową i szkolnictwem. W Niemczech krytyczna dydaktyka, krytyczna teoria wychowania i filozofia krytyczna w naukach społecznych święciły swój triumf w latach 70.-90. XX w. 

W Polsce rozwinęły się ich rekonstrukcje, analizy, polemiki oraz aplikacje m.in. w wyniku prowadzonych przez Zbigniewa Kwiecińskiego i Lecha Witkowskiego po 1989 r. w Ośrodku Studiów Kulturowych na UMK w Toruniu ogólnopolskich seminariów "Nieobecne dyskursy".  

O czym piszą zachodnioeuropejscy naukowcy? 

1. Szwajcar prof. Hans-Ulrich Grunder w eseju pt. Szkoła to załatwi... . Skierowane do szkoły życzenia, marzenia i roszczenia   podnosi kwestię nonsensowności roszczeń i oczekiwań wobec szkoły, profilując tym samym specyfikę "ról pedagogicznych", które byłyby adekwatne do możliwości spełnienia postulatów płynących spoza tej instytucji. O gramatyce szkoły jako agendy władz państwowych miała decydować użyteczność wiedzy i umiejętności uczniów. W interesie władz państwowych jest bowiem zobowiązywanie szkół do jednolitego wychowywania młodych pokoleń i kształtowania charakterów tak, by mogli ich absolwenci być włączeni do życia w społeczeństwie. 

    Szkoła musi pełnić tak wiele funkcji, że coraz bardziej oddala się od życia, jakie toczy się poza jej murami, a przy tym jest zależna także od wielu problemów życiowych, których rozwiązania oczekują od niej także rodzice. To, jak zmieniały się funkcje szkoły od 1850 r. do dzisiaj, dowiemy się z interesującego zestawienia na osi historycznej formułowanych wobec szkół oczekiwań, ich źródeł, kontestatorów, reakcji instytucji i ich następstw oraz problemów. Będące sektorem pedagogicznym szkolnictwo służy polityce jako "trouble-shotter" [s.25]. Skoro szkoła musi reagować na tak różne oczekiwania, to nie ma się co dziwić, że postępuje niepedagogicznie. Nie może jednak ich nie spełniać ani też przeczekać wywieranej na nią presji. 

2.     Prof.  Ludwig Haag z Uniwersytetu Bayreuth w Niemczech (Bawaria), gdzie pracuje w Katedrze Pedagogiki Szkolnej, napisał esej pt. Non scholae, sed vitae discimus" a dlaczego nie: Et scholae et vitae discimus?" czyli - jak mówił Seneka: "Nie uczymy się dla szkoły, ale dla życia.  Autor wyjaśnia genezę powstania tej myśli, która jest dzisiaj błędnie odczytywana, bowiem traktuje szkołę negatywnie. Tymczasem szkoła jest konieczna, by najpierw osiągnąć   poziom alfabetyzacji, zdać maturę, by następnie móc studiować i wreszcie doświadczyć systemu oceniania jako środka stratyfikacji społecznej. Jeśli bowiem młodzi ludzie nie zmierzą się z byciem ocenianymi w szkole, to uczyni to za nich inna instytucja [s.32]. Autor tego eseju wyjaśnia zarazem, w jaki sposób myśl Seneki była zniekształcana. Jego zdaniem w dziełach takich filozofów jak Herbart czy Herder znajdziemy potwierdzenie właściwej jej interpretacji, tzn. że człowiek musi uczyć się zarówno dla szkoły, jak i dla życia. 

 3. Hans-Ulrich Grunder w swoim kolejnym eseju pt. A zatem pięknie wydrukujcie, albo o tym jak dać dzieciom głos. O problemach recepcji pedagogiki Freineta przypomina, jak to na początku lat 60. XX w. nauczyciele szkół w Niemczech i Szwajcarii odkryli tę pedagogikę, koncentrując uwagę jedynie na technikach kształcenia francuskiego reformatora edukacji.

 Nie potrafiono jednak wniknąć w głąb myśli tego pedagoga i jego żony, podając nawet z błędami ich nazwisko. Nieprawidłowo przekładano tezę francuskiego reformatora szkoły, iż: Orły nie łażą po schodach [s. 46].  Ba, recepcja tej pedagogiki jest obciążona ignorancją, przemilczeniami, jednostronnością, gdyż została skoncentrowana na technikach kształcenia bez wnikania w jej filozoficzne i pedagogiczne przesłanie. 

Trafnie ów profesor wskazuje na uproszczoną, powierzchowną, niezgodną z głębią źródeł charakterystykę pedagogiki nowego wychowania: Rudolfa Steinera jako nieprzejrzystą; Johna Deweya jako opartą na światopoglądzie pragmatyzmu i pedagogiki demokratycznej; Claparede’a i Dottrense'a jako rzekomo traktujących szkołę jako "funkcjonalną dla dzieci"; Marię Montessori jako (za Mussolinim) zwolenniczkę eugeniki czy Celestyna Freineta jako zorientowanego politycznie lewicowca o postawie libertyńskiej. Szwajcar odkłamuje błędnie przypisywany Freinetowi związek jego pedagogicznej myśli z doświadczeniami wyniesionymi z podróży do Rosji czy Niemiec. 

4. Szwajcarski profesor pedagogiki -  Philipp Gonon, dyrektor Instytutu Nauk o Wychowaniu na Uniwersytecie w Zurichu  opublikował esej pt. Czego nauczysz się za młodu, na starość będzie jak znalazł, albo Czego Jaś się nie nauczył, tego już Jan się nie nauczy. O wychowawczym potencjale przysłów. Ciekawie zaczyna swój tekst od wykazania, jak ważną rolę odgrywają w wychowaniu przysłowia typu:

Pycha kroczy przed upadkiem;

Ranny ptaszek doleci dalej;

Szewcze, trzymaj się swego kopyta;

Lepszy wróbel w garści niż gołąbków sto na dachu;

Tak długo dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie;

Nie szaty zdobią człowieka;

Nie oceniaj książki po okładce [s. 60].

Określa powyższe przysłowia mianem swoistego rodzaju manifestu protestanckiego etosu (za M. Weberem), by skoncentrować swoją analizę na tytułowym przysłowiu, którego autorstwo przypisuje się Martinowi Lutrowi: Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał. Jak wynika z jego analiz, to przysłowie powstało w starożytnym Rzymie. Interesujące są także dalsze dzieje tego powiedzenia, jego nowe wykładnie, interpretacje aż po czasy współczesne. Błędnie twierdzi się, że: (…) już w latach 20. XX wieku pojawiło się antyprzysłowie: Czego Jaś się nie nauczył, tego Jan zdąży się jeszcze douczyć.  

5) Michael Knoll dokonuje w swoim eseju pt. Learning by doing. O genezie jednego pedagogicznego hasła analizy kluczowej idei pragmatyzmu Johna Deweya. Autor jest emerytowanym dyrektorem  placówki opiekuńczo-wychowawczej (Landerziehungsheim  Schloss-Schule Kirchberg/Jagst), która ma swoje korzenie w pedagogice reformy. Odkłamuje historię oświaty, twierdząc, iż idea „learning by doing” wcale nie jest autorstwa amerykańskiego filozofa wychowania.  Nie są też jego twórcami - jak twierdzi się w Internecie - Baden-Powell, Diesterweg, Froebel czy Komeński. 

    Autorem tej myśli jest bowiem Arystoteles, a nawet można ją przypisać wcześniejszemu filozofowi - Sofoklesowi, który tak pisał w jednym z dramatów: One must learn by doing the thing, for though you think you know it, you have no certainty, until you try [s. 72-73]. Interesująca jest zatem analiza recepcji tego powiedzenia w dziejach myśli pedagogicznej. Sięgając do dzieł Deweya badacz wykazuje, że amerykański pragmatysta był przeciwnikiem tak jednostronnego ujmowania uczenia się przez działanie, skoro może ono być powodem m.in. utrwalania także błędów. 

6) Karl-Heinz Dammer w eseju pt. Nie ma potrzeby, żeby wszystko wiedzieć, gdyż wystarczy nam wiedza o tym, gdzie się coś znajduje przeciwstawia się naiwnemu używaniu tej frazy we współczesnym dyskursie. Autor eseju jest profesorem w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Heidelbergu, w której specjalizuje się w badaniach teoretycznych z pedagogiki ogólnej. Każda bowiem myśl i działanie człowieka jest poprzedzone wiedzą. Trzeba rozróżniać między wiedzą a informacją [s. 85].

Nie można – zdaniem Dammera - żyć w społeczeństwie wiedzy, a zarazem mylić ją z informacjami, znajomością czegoś, co wcale nie musi być przez człowieka sobie uświadamiane i przez niego zapamiętane. Należy brać pod uwagę, że dostosowanie się do powyższej frazy będzie skutkować społeczeństwem niewiedzy, społeczeństwem ignorantów, głupców, co w sytuacji zagrożeń współczesnego świata staje się zagrożeniem dla ludzkości. Nie ma alternatywny dla wiedzy, dla mądrości. Nie zastąpi jej nonsensowna próba koncentracji na kształceniu u osób jedynie miękkich kompetencji, bo resztę znajdą w sieci czy innych źródłach informacji.

7) Autorem ostatniego eseju jest Ewald Terhart - profesor pedagogiki szkolnej i dydaktyki na Uniwersytecie w Münster. Jego esej nosi tytuł Zależy od nauczycieli... uwagi na temat pedagogicznej kliszy. Tego typu teza jest oczywista sama przez się. Wszystko bowiem zależy od nauczyciela. Jednak profesor stara się dociec, co znaczy ten pogląd i jaki ma rezonans społeczny oraz to, na ile ważne jest to, kto tak mówi.  Podaje zatem w wątpliwość powyższą tezę, którą można zakwestionować lub nieco złagodzić jej znaczenie, by nauczyciele nie byli zadufani w sobie (Nic nie zależy od nauczyciela lub Tylko trochę zależy od nauczyciela) [s. 98]. Tymczasem szkoła nie jest fabryką, a nauczyciel producentem uczniowskich sukcesów i/lub porażek. 

Profesor kwestionuje istniejące badania empiryczne nad nauczycielami, które nietrafnie łączą ich oddziaływania z osiągnięciami uczniów. Te ostatnie bowiem zależą od stosowanych kryteriów pomiaru, nierozpoznania wszystkich przyczyn ich zaistnienia, od różnic indywidualnych, retrospektywnego charakteru diagnoz i niestabilności wniosków z badań. Analizy autora eseju wskazują na wieloznaczność i niejasność stwierdzenia, że wszystko zależy od nauczyciela.

Recenzowana publikacja dotyczy różnych aspektów uczenia się, kształcenia, szkoły i nauczycieli. Zapomniano w niej jednak o uczniach, o pedagogach jako badaczach szkoły oraz o politykach oświatowych (nadzorze pedagogicznym), gdyż także te podmioty są źródłem i nośnikiem różnych kłamstw, pomyłek i absurdów.      

 

 Tomáš Janík a kol., Mýty. Omyly. Nepravdy. O chibách ve vzdĕlávání a pedagogice, Brno: Masarykova univerzita, s.116.