wtorek, 7 kwietnia 2020

Jak rozwiązali problem matur czescy politycy oświatowi? To oczywiste - najważniejsi dla czeskiego ministra są uczniowie


Po co mamy porównywać się Niemcami, Holendrami czy Francuzami, skoro możemy zajrzeć do naszych południowych sąsiadów, gdzie - na terenach przygranicznych - do szkół uczęszczają także polskie dzieci. Wolą tamtejszą szkołę, aniżeli naszą. Zostawmy jednak tę kwestię na boku i przyjrzyjmy się rozwiązaniom politycznym, które w dużej mierze mają merytokratyczny, a nie populistyczny i partyjny charakter.

W Czeskiej Republice młodzież też powinna przystąpić do egzaminu maturalnego. Jednak jest ona w korzystniejszej sytuacji, bo ministrem szkolnictwa, młodzieży i kultury fizycznej (MINISTR ŠKOLSTVÍ, MLÁDEŽE A TĚLOVÝCHOVY) jest ekonomista, polityk - inż. Robert Plaga, Ph.D. odpowiedzialny za młode pokolenie, który w uzgodnieniu ze specjalistami podjął stosowną decyzję i wydał odpowiednie akty wykonawcze. O rozwiązaniach minister mówił już 23 marca br. W Sejmie przeprowadzono błyskawicznie nowelizację ustaw.

Jak pisze minister do maturzystów:

Nikt w chwili obecnej nie wie, kiedy zostaną odwołane epidemiologiczne w związku z epidemią COVID-19, by możliwe przywrócenie zajęć w szkołach. To oczywiste, że nie można utrzymać ustawowych terminów dotyczących egzaminów maturalnych, przyjęć do szkół i egzaminów końcowych. Koniecznością stało się przygotowanie z kolegami w Ministerstwie Szkolnictwa legislacyjnych podstaw, które umożliwiłyby przeprowadzenie tych egzaminów w innych terminach i tylko w koniecznych przypadkach z uwzględnieniem ich form i organizacji.

W krótkim czasie, który przypadł nam na konsultacje i intensywne debaty przyjęliśmy prawo. Priorytetem jest dla nas utrzymanie równowagi między interesami dzieci, rodziców i szkół oraz pozostałych działań, które wiążą się np. z egzaminami wstępnymi do szkół wyższych i w przypadku egzaminów maturalnych. To oczywiste, że niektórzy z Was nie będą uznawać podjętych przez nas decyzji za idealne. Wynika to z wyjątkowych okoliczności sytuacji, w jakiej wszyscy się znaleźliśmy. Nie da się zatem znaleźć rozwiązań, które całkowicie satysfakcjonowałyby wszystkich.


Wypracowane rozwiązanie zapadło po dokładnym rozważeniu wszystkich okoliczności i różnych, a możliwych jego wariantów z tym, że za najważniejsze w tej chwili uznano uspokojenie uczniów i przywrócenie im poczucia bezpieczeństwa w kwestiach dotyczących wszystkich egzaminów, które powinni złożyć.


Ministerstwo nie zawiesiło swojej troski o uczniów w chmurze, tylko przyjęło konkretne, alternatywne rozwiązania:

I wariant: Sytuacja możliwego powrotu uczniów do szkół:

Ministerstwo podało schemat działań od momentu, kiedy Ministerstwo Zdrowia poda dzień, w którym będzie dozwolone otwarcie szkół średnich. Oznacza się ten dzień terminem ZERO.

W trzecim tygodniu od tego dnia rozpoczną się egzaminy maturalne, które będą prowadzone w ciągu trzech kolejnych dni. Po kolejnych 3 tygodniach zostaną podane wyniki egzaminu maturalnego.

II wariant: "Sytuacja koniecznego pozostania uczniów w domach":

Przyjmuje się, że takim terminem może być ostatecznie 1 czerwca 2020 r. Wówczas, jeśli zagrożenie dla zdrowia i życia uczniów nie pozwoli im na powrót do szkół, ustala się konieczność powołania z dniem 2 czerwca komisji szkolnych, które dokonają przeliczeń średniej ocen z ostatniego semestru i poinformowanie abiturientów o wyniku najpóźniej do 30 czerwca. Uczniowie, którzy nie uzyskaliby promocji, mogą być zdalnie przeegzaminowani przez komisję.


Niezależnie od wszystkiego, nauczyciele szkół średnich mają na dystans prowadzić dla uczniów kształcenie, udzielać im wszelkich konsultacji, żeby byli przygotowani na wariant I, a więc przystąpienia do tradycyjnych egzaminów pisemnych.


Tymczasem w Polsce na pierwszej linii frontu są ósmoklasiści. Słusznie apelują do tzw. "ministra" D. Piontkowskiego:


Szanowny Panie Ministrze Edukacji Narodowej. My, uczniowie klas ósmych, zaniepokojeni obecną sytuacją, w tym liście otwartym, chcielibyśmy zwrócić się do pana z prośbą o rozwiązanie kwestii tegorocznych egzaminów. Obecna sytuacja w naszym kraju nie jest jeszcze zła, natomiast na pewno jest poważna i nie należy jej w jakikolwiek sposób lekceważyć. My, tak samo jak i wszyscy Polacy, zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to dopiero początek tej epidemii w naszym kraju. Cytując słowa Pana Ministra Zdrowia, prof. Łukasza Szumowskiego "To nie jest początek końca, to nawet nie jest koniec początku".

Z powyższej wypowiedzi Pana Ministra, a także wypowiedzi innych ekspertów oraz przekazu medialnego, można wywnioskować iż nie ma szans na powstrzymanie epidemii w naszym kraju w upływie tego miesiąca. Więc należy zadać sobie pytanie, czy w takim razie organizowanie egzaminów ma w ogóle sens. Naszym zdaniem organizowanie egzaminów w obecnym terminie, 21-23.04, niesie za sobą ogromne ryzyko epidemiologiczne, a mówiąc kolokwialnie jest wręcz nieodpowiedzialne. Pamiętajmy, że przy przeprowadzaniu egzaminów zaangażowane są setki, a nawet tysiące osób: egzaminatorzy, osoby przewożące egzaminy do centralnych komisji, oczywiście też sami uczniowie oraz wiele innych osób. Ci wszyscy ludzie będą ogromnie narażeni na zakażenie wirusem. Oczywiście, jesteśmy świadomi iż egzamin musi zastąpić inne rozwiązanie.

Jednym, z najbardziej oczywistych rozwiązań jest przesunięcie egzaminów. Jednakże takie rozwiązanie niosłoby za sobą wiele uniedogodnień nie tylko dla uczniów, ale i też nauczycieli. Rok szkolny musiałby zostać wtedy zapewne wydłużony lub byłby mocno nadwyrężony, a nam, uczniom, narzucono by mordercze tempo pracy. Jednym z najlepszych rozwiązań obecnie wydaje się konkurs świadectw. Pozwoliłby on najrzetelniejsze odzwierciedlenie wiedzy uczniów, a także, byłby on najmniej kosztowny dla Ministerstwa, zarówno finansowo jak i moralnie.

Dodatkowo w ramach uzupełnienia samych świadectw z klas 8 oraz 7, można byłoby wprowadzić całkiem nowe rozwiązania działające np. na zasadzie rozmowy kwalifikacyjnej. Taka rozmowa prowadzona przez np. Skype'a byłaby nie tylko świetnym uzupełnieniem dla dyrekcji placówek szkół średnich, ale też dobrą i bardzo życiową lekcją dla samych uczniów. Oczywiście, jesteśmy świadomi iż nie każdy uczeń jest w stanie ze względów technicznych przeprowadzić taką rozmowe, dlatego można je zastąpić rozbudowanym CV. Takie CV mogłoby zawierać różne informacje o uczniu, będące związane z profilem, na który chce się dostać. Wtedy uczeń, chcący dostać się np. na profil sportowy, mógłby zamieścić w CV zdjęcia swoich dyplomów, medali itp.

Natomiast uczeń, chcący się dostać na profil fotograficzny, mógłby zamieścić swoje portfolio. Jest naprawdę wiele ciekawych pomysłów na zastąpienie egzaminu w skuteczny sposób. Niewątpliwie cały świat stoi przed wielkim wyzwaniem, jakie niesie ze sobą ta pandemia. Jest to dla nas wszystkich sytuacja nadzwyczajnie wyjątkowa i na pewno niekonwencjonalna, dlatego uważamy, iż w związku z nią powinniśmy nie bać się używania niekonwencjonalnych rozwiązań.
Z poważaniem uczniowie klas ósmych.

List autorstwa Norberta Szymańskiego.


Odnalazł się wreszcie Rzecznik Praw Dziecka, bo skierował do rządu swoje stanowisko w sprawie zaniedbań władz oświatowych. One są SKANDALICZNE! To przemoc polegająca na ZANIECHANIU działań i minister edukacji powinien podać się do dymisji, jeśli ma sumienie, jak minister Jarosław Gowin.


1 komentarz:

Xawer pisze...

Podobne do Czechów podejście zastosowała organizacja Matury Międzynarodowej (IB). Majowa sesja egzaminacyjna nie odbędzie się, a tegoroczni maturzyści dostaną dyplomy na podstawie semestralnych ocen i prac maturalnych, które normalnie broni się podczas egzaminu, a teraz będą oceniane tylko pisemnie. Takie dyplomy będą równoważne normalnym do rekrutacji na studia i będą mieć z nimi zgodną punktację. Ale jeśli ktoś chce, to może zdawać egzamin w normalnym trybie w jesiennej sesji.
https://www.ibo.org/news/news-about-the-ib/covid-19-coronavirus-updates/
Te zasady obowiązują również polskich maturzystów, którzy uczyli się w liceum w trybie IB.