poniedziałek, 30 września 2019

Nowy podręcznik akademicki PEDAGOGIKA


W lutym 2018 r. przyjąłem zaproszenie kierownictwa redakcji działu psychologia i pedagogika Wydawnictwa Naukowego PWN na rozmowę w sprawie przygotowania nowej edycji podręcznika akademickiego PEDAGOGIKA. Wydane na początku XXI wieku dwa tomy podręcznika pod wspólną redakcją z prof. Zbigniewem Kwiecińskim - określane w studenckim slangu mianem "niebieskiego" - wymagały poważnej aktualizacji. Minęło już ponad piętnaście lat, a przecież wiedza rozwija się dynamicznie także w naukach humanistycznych i społecznych.

Rozpoczęliśmy zatem prace nad nowym wydaniem zapraszając do niego kilkudziesięciu Autorów – wybitnych specjalistów z ośrodków naukowych w całej Polsce. Planowaliśmy stworzenie nowoczesnego podręcznika, odzwierciedlającego aktualny stan wiedzy w obszarze pedagogiki, ale także przydatnego i atrakcyjnego pod względem dydaktycznym. Aby prace całego zaangażowanego Zespołu przyniosły jak najlepsze rezultaty, zaproponowaliśmy przyjęcie jednolitych standardów edytorskich dla poszczególnych tekstów. Liczyliśmy, że w ten sposób uda nam się zachować spójność poszczególnych części podręcznika, a zastosowanie uzgodnionych form po raz pierwszy uatrakcyjnienia tekstów pod względem dydaktycznym i ilustracyjnym ułatwi pracę z podręcznikiem wykładowcom i studentom czy zapoznanie się z jego treścią przez nauczycieli, polityków oświatowych czy różne siły społeczne.

Uczestnicy X Ogólnopolskiego Zjazdu Pedagogicznego w Warszawie byli pierwszymi odbiorcami dzieła, którego większość autorów mieli okazję spotkać w czasie naukowych debat na Uniwersytecie Warszawskim i w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Pracowaliśmy w autorskim zespole niezwykle intensywnie, rzetelnie i zdyscyplinowanie, bowiem już 10 sierpnia 2019 r. całość ujednoliconej edytorsko publikacji mogliśmy oddać Redakcji PWN do składu po uprzednich, wielokrotnych korektach. To jest podręcznik trzech generacji uczonych.

Niezwykle wymagającym recenzentem naukowym podręcznika był prof. zw. dr hab. Kazimierz Przyszczypkowski z Wydziału Studiów Edukacyjnych Uniwersytet u im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po uwagach naszego rzeczoznawcy korygowaliśmy miejscami treści, uzupełnialiśmy dane, literaturę oraz zmieniliśmy pierwotny układ treści. Tym samym podręcznik ma trzech redaktorów naukowych. Nie zawsze zwracamy uwagę na recenzenta wydawniczego, tymczasem rzetelna merytorycznie analiza maszynopisu pozwala na wyeliminowanie błędów, uzupełnienie braków czy uczynienie niektórych treści bardziej klarownymi. Recenzentowi jesteśmy zatem szczególnie wdzięczni.

Trudno pisze się podręczniki akademickie, podobnie jak podręczniki szkolne, bowiem są one adresowane do licznej grupy czytelników, których oczekiwania, potrzeby, aspiracje i możliwości percepcyjne są zróżnicowane. Ujęcie 50 rozdziałów w jednym tomie wydawało się czymś nierealnym, ale zmiana formatu książki i duża dyscyplina autorów w utrzymaniu przypisanej ich częściom objętości sprawiła, że kierownictwo PWN zaaprobowało całość, a redaktorki Jadwiga Witecka i Aleksandra Małek wykonały tytaniczną pracę redakcyjną, edytorską, by podręcznik ukazał się na Zajazd.

Każda książka naukowców ma swoją historię, przyczyny jej powstania i zakresu ujętych w niej treści. Jako redaktorzy - wraz z recenzentem - mamy nadzieję, że konieczna aktualizacja wiedzy z nauk o wychowaniu znajdzie zrozumienie, ale też stanie się powodem do własnych studiów, analiz, krytyki i konstruowania odmiennych projektów wydawniczych. Niczego nie zamykamy tym ujęciem stanu wiedzy pedagogicznej, a wprost odwrotnie, otwieramy kolejny okres analiz, rekonstrukcji, dyskusji, syntez i nowych badań. Właśnie dlatego po każdym z rozdziałów pojawia się zaproszenie do lektur, zaś indeks rzeczowy pozwala na rozpoznanie także nowych kategorii pojęciowych w pedagogice współczesnej.

Zachowaliśmy z pierwszej edycji rozdziały trzech autorów, wybitnych uczonych, którzy zmarli, ale spadkobiercy ich dzieł wyrazili zgodę na nową edycję ich tekstów. Są to znakomite studium historii oświaty i wychowania Stefana Wołoszyna, pedagogika egzystencjalna ks. Janusza Tarnowskiego i analiza szkolnego środowiska wychowawczego Marioli Chomczyńskiej-Rubachy. Całość została podzielona na trzy części:

I PEDAGOGIKA JAKO NAUKA - zarysowano tu zwięźle historię wychowania i myśli pedagogicznej oraz opisano podstawowe subdyscypliny pedagogiki: dydaktykę ogólną, pedagogikę wczesnej edukacji, pedagogikę społeczną, mediów, młodzieży, porównawczą, filozofię edukacji oraz pedagogikę specjalną. Tę część zamykają syntetyczne analizy paradygmatów badań pedagogicznych – jakościowych i ilościowych.

II WSPÓŁCZESNA MYŚL PEDAGOGICZNA – PRĄDY I KIERUNKI - w tej części przybliżono główne założenia takich nurtów, jak pedagogika personalistyczna, krytyczna, emancypacyjna, ekologiczna, anarchistyczna czy międzykulturowa.

III PEDAGOGIKA REFORM EDUKACYJNYCH - tu Czytelnik znajdzie między innymi informacje na temat pedagogiki Marii Montessori, Janusza Korczaka, planu daltońskiego, pedagogiki waldorfskiej, a także szczegółowe omówienia reform edukacyjnych w Polsce prowadzonych od lat 70. ubiegłego wieku.

Jak napisaliśmy we Wstępie, którego fragment tu przytoczę:

Niniejszy podręcznik pedagogiki jest przeznaczony dla studentów przygotowujących się do zawodu nauczycielskiego, dla nauczycieli odnawiających swoją wiedzę pedagogiczną oraz dla studentów rozpoczynających studia pedagogiczne. Jest on zatem wprowadzeniem do pedagogiki.

Pedagogika jest nauką o wychowaniu (kształceniu, edukacji). O przedmiocie pedagogiki mówimy zamiennie i równocześnie: wychowanie, kształcenie, edukacja, ponieważ terminy te – w szerokim znaczeniu – są bliskoznaczne. Rozumiemy przez nie wszelkie warunki, procesy i działania wspierające rozwój jednostki ku pełnym jej możliwościom oraz sprzyjające osiąganiu przez nią postawy życzliwości wobec innych i kompetencji do aktywności na rzecz dobra własnego i wspólnego w bliskiej i dalszych strefach otoczenia społecznego.

Jeżeli używamy pojęcia „wychowanie” – w najszerszym znaczeniu – to oprócz nauczania i uczenia się jako działań dla pozyskania wiedzy i umiejętności, akcentujemy spontaniczne i celowe nabywanie trwałych orientacji wartościujących, względnie stabilnych kompetencji do działania, czyli postaw, kształtowanie spójnych i specyficznych dla danej osoby właściwości zachowania się w zmiennych sytuacjach w różnych okresach życia – czyli charakteru i tożsamości.

Jeżeli używamy pojęcia „kształcenie” – też w szerokim rozumieniu – to podkreślamy jedność i nierozerwalność, równoczesność i niezbędność intencjonalnego rozwijania wiedzy i rozumności, zdolności do przeżywania wyższych emocji moralnych i estetycznych oraz kontrolowania emocji negatywnych, samosterowności motywacji i umiejętności skutecznego działania z różnych sferach i momentach (także krytycznych) życia osobistego, społecznego, zawodowego i obywatelskiego, formowania osobowości z bogatym światem pozytywnych przeżyć, zorientowanej na zadania nie tylko osobiste, lecz także pozaosobiste, na stały rozwój w okresie najbliższym i zaplanowany na okresy odległe.

Jeżeli używamy szeroko rozumianego pojęcia „edukacja” – to nie tylko obejmujemy nim wszystkie wymienione wyżej procesy i działania, lecz zarazem włączamy do zakresu tego pojęcia wszelkie zorganizowane czynności nauczania, uczenia się i wychowywania na wszystkich szczeblach: od państwa do instytucji prowadzących te działania zarówno bezpośrednio, organicznie (jak rodzina, sąsiedztwo, rówieśnicy, przedszkole, szkoła, uniwersytet, poradnia, społeczność lokalna, samorząd, stowarzyszenia, kluby i organizacje, parafia) i działających pośrednio (jak rząd, parlament, ministerstwo, instytucje zarządzania, oceniania i kontroli czy też treści i formy medialnego masowego przekazu informacji i kultury w telewizji, radio, internecie, prasie, książkach, rozrywkowe i rekreacyjne imprezy masowe, rynek, reklama, moda).

Bliskość znaczeniowa tych trzech pojęć powoduje, że szkoły wyższe i ich jednostki prowadzące kształcenie, dokształcanie i doskonalenie nauczycieli i pedagogów mają w swej nazwie „pedagogika”, „nauki pedagogiczne”, „nauki o wychowaniu”, „studia edukacyjne”. Popularność terminu „edukacja” w języku angielskim, który ma charakter języka o zasięgu światowym i jest środkiem międzynarodowego porozumiewania się, powoduje, że zaczyna on dominować w dyskursie akademickim i w mowie potocznej.

Do studiowania pedagogiki zachęcamy wszystkich, którzy chcą zajmować się bądź już się zajmują edukacją, wychowaniem, opieką. Warto studiować pedagogikę!


Dziękuję raz jeszcze Autorom: Prof. Iwonie Chrzanowskiej (UAM), Prof. Agnieszce Cybal-Michalskiej (UAM), Prof. UW Adamowi Fijałkowskiemu (UW), Prof. UW Rafałowi Godoniowi (UW), Prof. Colegium da Vinci w Poznaniu Bogusławie Dorocie Gołębniak, Prof. Agnieszce Gromkowskiej-Melosik (UAM), Prof. Teresie Hejnickiej-Bezwińskiej (UKW), Prof. Wiesławowi Jamrożkowi (UAM), Prof. Dorocie Klus-Stańskiej (UG), Prof. Janinie Kostkiewicz (UJ), Prof. UMK Hannie Kostyło, Prof. APS Jackowi Kulbace, Prof. Kazimierzowi Zbigniewowi Kwiecińskiemu (UMK), Prof. Joannie Madalińskiej-Michalak (UW), Prof. Mieczysławowi Malewskiemu (DSW), Prof. Zbyszko Melosikowi (UAM), dr Małgorzacie Mikszy (UŁ), Prof. ChAT Bogusławowi Milerskiemu, ks. Prof. Marianowi Nowakowi (KUL), Prof. ChAT Renacie Nowakowskiej-Siucie, Prof. UZ Inetcie Nowosad, Prof. UAM Jackowi Pyżalskiemu, Prof. Krzysztofowi Rubasze (UMK), Prof. Barbarze Smolińskiej-Theiss i Prof. Wiesławowi Theissowi (APS), ks. Prof. Januszowi Surzykiewiczowi (UKSW), Prof. Tomaszowi Szkudlarkowki (UG), Prof. Danucie Urbaniak-Zając (UŁ), Prof. UWr Rafałowi Włodarczykowi i Prof. UWr Wiktorowi Żłobickiemu.



niedziela, 29 września 2019

"Rozmowa z chuliganem"




Pedagogika musi prowokować nauczycieli, wychowawców, nauczycieli kształcących nauczycieli, opiekunów, rodziców, instruktorów itp. do refleksji, do odzewu własnego sumienia, do uświadomienia sobie własnego systemu wartości, tego, jak postrzegamy świat, kim jesteśmy, ku czemu zmierzamy, co odczuwamy itd. Od niemalże dwóch tygodni przetoczyła się fragmentaryczna, manipulowana, autocenzurowana fala opinii, komentarzy, świadectw, felietonów nawiązujących do felietonu Aleksandra Nalaskowskiego. Nie używam w tym miejscu tytułu naukowego, bo i Jego wypowiedź miała miejsce w pozaakademickiej przestrzeni. Zamieszczam w tym miejscu "Wywiad z chuliganem", by wreszcie sam autor wypowiedzi mógł odnieść się szerzej do tego, co wywołuje w nim wzburzenie, protest, czego nie toleruje, a co ceni w życiu.

Czy obywatelom III RP wolno jeszcze mówić o tym, co ich boli, z czym się nie zgadzają, co ich niepokoi, a zarazem jakie są ich własne postawy wobec zdarzeń społecznych czy politycznych? Publikowałem w blogu wypowiedzi innych uczestników świata pedagogiki społecznej. Jakoś nikt nie protestował, nie wnioskował o ich odwołanie z uniwersytetu, aż tu nagle taki rwetes? Kto obejrzy i wysłucha do końca? Materiał jest dość długi, ilustrowany, pełen dynamiki wypowiedzi Aleksandra Nalaskowskiego. Tyle pisze się o o filozofii, psychologii czy socjologii wartości, o aksjologii pedagogicznej, a zatem jest szansa na rozmowę, dyskusję, analizy, polemiki w oparciu o konkretne wydarzenie.

sobota, 28 września 2019

Dlaczego nie ma możliwości komentowania w moim blogu?



Bardzo dziękuję za słowa osób zainteresowanych komentowaniem moich wpisów. W nowej szacie edytorskiej bloga jest to już niemożliwe. Usunięcie tej formy komunikacji nie jest powodowane barkiem zainteresowania z mojej strony Państwa opiniami, komentarzami, ale procedurą, która wymagałaby ode mnie ustawicznego sprawdzania, czy komentarze (tu korzystam z barier wskazywanych przez portale internetowe):

- promują zachowania sprzeczne z prawem;

- obrażają czyjąś wiarę;

- zawierają wulgaryzmy (art. 3 Ustawy o języku polskim z dnia 7 października 1999 r.);

- zawierają informacje obarczające niesprawdzonymi zarzutami inne osoby (art. 23 Kodeksu cywilnego);

- przyczyniają się do łamania praw autorskich (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r.);

- zawierają linki i adresy do stron WWW, dane osobowe, teleadresowe lub adresy mailowe

- są reklamami lub spamem (nie mają nic wspólnego z komentowanym artykułem)

- są bezpośrednimi, brutalnymi atakami na interlokutorów lub nawołują do agresji wobec nich

- są niestosowne w kontekście informacji o śmierci osoby publicznej bądź prywatnej


- zawierają obraźliwe uwagi i insynuacje na mój temat a kierowane do czytelników komentarzy.

Powyższego rodzaju komentarze musiałem blokować lub usuwać jako moderator, a nie zawsze mi się to udawało, i to z różnych powodów, nie zawsze zależnych ode mnie. Blog jest od początku niekomercyjny. To jest dwunasty rok prowadzenia przeze mnie bloga, któremu poświęcam prywatny czas. Rejestruję wydarzenia w szkolnictwie wyższym, nauce i oświacie z mojej perspektywy jako pedagoga, opisuję i/lub opiniuję problemy pedagogiki jako nauki i/lub praktyki. Recenzuję w tym miejscu także publikacje, dzieląc się swoimi wrażeniami z lektur, a także odpowiadam na listy, które przychodzą do mnie drogą elektroniczną (pod warunkiem, że są podpisane przez nadawcę).

Jeszcze do k.października 2019 r. będę dzielił się sprawami, którymi żyje Komitet Nauk Pedagogicznych PAN. Jeśli jest to stanowisko komitetu, to wyraźnie o tym piszę. Nie redaguję bloga jako profesor którejkolwiek uczelni, korporacji czy stowarzyszenia. Tak było, jest i będzie tak długo, jak długo zezwala na to prawo III RP, zdrowie i rodzina. Dziękuję za wszelkie uwagi, sugestie, propozycje a nawet problemy, które warto poruszyć. Na życzenie nadawcy zachowuję anonimowość, gdyż mam świadomość często bardzo skomplikowanych relacji społecznych i ich następstw, kiedy w grę wchodzi odsłanianie wszelkiego rodzaju patologii. Sam tego doświadczam od lat. Wystarczy zastrzeżenie autora listu, by nie ujawniać jej/jego danych.

W pewnym zakresie blog stał się po części swoistego rodzaju poradnią bo piszą nauczyciele poszukujący wyjaśnienia statusu ich wykształcenia, mają wątpliwości co do jakiejś oferty oświatowej, edukacyjnej czy akademickiej albo ktoś wprowadza ich w błąd powołując się na moje nazwisko. Proszę to sprawdzać, bo w czasach postprawdy i wszechobecnej manipulacji ma to także miejsce, a ja dowiaduję się o naruszaniu prawa i dobrych obyczajów zbyt późno, żebym mógł zareagować.




(źródło rys.: Facebook)

piątek, 27 września 2019

Benefis Janusza Moosa - pedagoga z pasją i immanentną wiarygodnością


Kiedy poproszono mnie o krótki adres z okazji pięknego Jubileuszu dyrektora Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego w Łodzi – Janusza (Jana) Grzegorza Moosa, jakże drogiego mi Przyjaciela, którego pasja życia dla innych i profesjonalizacji polskiej edukacji jest czymś niepowtarzalnym w dziejach naszej oświaty, miałem świadomość, że ma to być krótka forma wypowiedzi. Jak tu pisać niewiele o tak wielkiej postaci? Szczególnie mam tu na uwadze nieprawdopodobny wkład J. Moosa w rozwój i innowacyjność kształcenia zawodowego w tych wszystkich typach placówek, które służą przygotowywaniu młodych pokoleń do wejścia na rynek pracy oraz do samorealizacji i zawodowego spełnienia.

Żaden podmiot, żadna instytucja i oświatowa władza nie są w stanie odmówić dzisiejszemu Jubilatowi wyjątkowego zaangażowania, bezprecedensowego oddania swoich analiz, rozpraw, projektów, raportów, ale i osobistej empatii, wrażliwości moralnej czy poczucia odpowiedzialności za stan naszego szkolnictwa. Jubilat w pełni zasłużył na najwyższe wyrazy uznania i szacunku całym swoim dotychczasowym życiem i pracą. Nie jest łatwo uchwycić szczególny wymiar tak pięknej biografii i dokonań Dyrektora ŁCDNiKP jako OSOBY-INSTYTUCJI, PASJONATY z autentyczną charyzmą i cudownym, a jedynie pozornym chaosem publikacji i dokumentów wypełniających po brzegi półki w Jego własnym gabinecie.

Przywołam w tym miejscu najważniejsze dokonania Drogiego Jubilata:

- inżynier magister elektryk, był wicedyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Łodzi przez ponad 7 lat w niezwykle trudnym okresie transformacji ustrojowej, bo od 1.09.1989 do 31.10.1996 r. Właśnie w tym czasie WODN-y spełniały kluczową, bo ekspercką i wspomagającą rolę dla oddolnych innowacji nauczycieli w szkolnictwie publicznym;

- od 23 lat jest dyrektorem Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, niepowtarzalnej w swej strukturze, funkcjach i dokonaniach samorządowej placówce oświatowej;

- jest niezwykle aktywny społecznie w Stowarzyszeniu Dyrektorów i Nauczycieli Centrów Kształcenia Praktycznego, którego jest prezesem od 1990 r. To już prawie 30 lat przewodniczenia tak ważnemu środowisku kadr oświatowych w kraju;


- w okresie transformacji ustrojowej był członkiem Zespołu Doradczego przy ministrze edukacji narodowej (1999-2002), członkiem Komitetu Redakcyjnego biuletynu Improve, a w latach 1989-2000 kierował jako naczelny najważniejszym dla szkolnictwa zawodowego ogólnopolskim periodykiem „Szkoła Zawodowa”. Muszę tu odnotować z wdzięcznością, że właśnie na łamach tego czasopisma udostępnił mi miejsce na prezentowanie współczesnej myśli pedagogicznej, jej najnowszych nurtów i kierunków, co wcale nie było tak dobrze widziane w systemie wychodzącym z monistycznej, ortodoksyjnej ideologii kształcenia;

- jest autorem kilkuset artykułów, w tym także monograficznych rozpraw pod redakcją lub współredakcją, jak m.in. „Liceum Techniczne” (red.1996), „Kształcenie w zawodzie szerokoprofilowym” (red. 1998); „Nauczycielski Zespół Postępu Pedagogicznego w szkolnictwie zawodowym” (współred. 1999); „Organizacja procesu kształcenia prozawodowego w liceum profilowanym” (2002); „Model standardów kwalifikacji zawodowych”, „Kształcenie modułowe w szkolnych systemach edukacji zawodowej” (2001); „Organizacja procesu kształcenia prozawodowego w liceum profilowanym” (2002); „Modelowanie kształcenia modułowego” (2002); „Edukacja społeczeństwa informacyjnego” (red. 2004); „Innowacje pedagogiczne w praktyce edukacyjnej” (2006); „Przemiany w edukacji zawodowej w kontekście relacji szkoła-rynek pracy” (2017). Z rozpraw J. Moosa korzystają przedstawiciele nauk społecznych, jak socjologia, praca i polityka socjalna, politologia, ekonomia, zarządzanie, pedagogika.


Warunkiem bycia nauczycielem nauczycieli jest kontynuacja własnej edukacji oraz dyscyplina bycia sobą w relacjach z innymi. Janusz Moos kształcił się ustawicznie po ukończonych studiach na Politechnice Łódzkiej zaliczając kolejno kursy pedagogiczny dla nauczycieli szkół zawodowych, studia podyplomowe w zakresie zarządzania oświatą, studia podyplomowe w zakresie organizacji zarządzania systemami edukacji informatycznej oraz uzyskując kwalifikacje edukatorskie, międzynarodowe certyfikaty „Pełnomocnika ds. Zarządzania Jakością” i „Menedżera Jakości”.

Trudno byłoby znaleźć wśród co najmniej doktorów nauk pedagogicznych drugiej, tak twórczej i zaangażowanej w upowszechnianie wiedzy naukowej dla kształcenia nauczycieli i wspomagania zmian oświatowych autora-pedagoga-edukatora. Nie bez powodu był też wykładowcą Wyższej Szkoły Umiejętności Pedagogicznych i Zarządzania w Rykach oraz stałym współorganizatorem Międzynarodowych Konferencji Naukowych „Edukacja alternatywna – dylematy teorii i praktyki” w latach 1992-2009. Uczestniczył w pracach nad standardami kwalifikacji zawodowych będąc jednym z dwóch polskich ekspertów do spraw standardów kwalifikacji zawodowych w 1995 roku.

Stworzył koncepcję nowego typu szkoły - LICEUM TECHNICZNEGO (1994-1995) oraz koncepcję kształcenia modułowego i „synektycznego” w szkole policealnej nowego typu na podbudowie liceum technicznego oraz dla szkół eksperymentalnych. W 2002 roku kierował pracami nad modelem kształcenia w liceum profilowanym i programami kształcenia w 14 profilach. Upowszechnił w edukacji szkolnej metodę projektów, uczenia się poprzez wykonywanie zadań zawodowych, model dydaktyki konstruktywistycznej, integrację różnych podmiotów edukacyjnych dla potrzeb wspierania szkół, doradztwa zawodowego i różnicowania czasu osiągania kwalifikacji zawodowych.

Dyrektor J. Moos jako pierwszy w Polsce doprowadził w ŁCDNiKP w Łodzi do zarządzania jakością zgodnie z wymaganiami normy ISO 9001:2000 i jako pierwszy otrzymał dla tej instytucji tytuł Inwestor w Kapitał Ludzki, powtarzając ten sukces w minionym roku jako jedyny w sektorze oświatowym. O niezwykle wysokich standardach zarządzania i stworzenia wyjątkowego zespołu nowoczesnych edukatorów, doradców i promotorów myśli oświatowej świadczą liczne akredytacje i certyfikaty, jak m.in. „Certyfikat Szafirowego Wawrzyna” w ramach konkursu Lider Zarządzania Zasobami Ludzkimi za wybitne osiągnięcia we wszystkich obszarach Zarządzania Zasobami Ludzkimi oraz trzykrotne zdobycie „Szafirowej Statuetki” w powyższym konkursie. To także zdobycie certyfikatu Akredytacji Instytucji Szkoleniowej, jaka jest przyznawana przez Polską Sieć Kształcenia Modułowego, potwierdzając tym samym spełnienie kryteriów jakości w zakresie projektowania, realizacji oraz ewaluacji modułowych programów kształcenia i szkolenia modułowego.


Kreator innowacji, mistrz pedagogii, uskrzydlony własną wyobraźnią, niespokojny duchem, z mocnym kręgosłupem moralnym, walczący o innych, ale i lojalnie realizujący powinności urzędowe Mistrz dydaktyki współczesnej - zawsze wyprzedzał kolejne ekipy władzy pomysłami, które przyprawiają je o palpitację serca. Tak władze samorządowe wszystkich opcji politycznych, jak i nadzór pedagogiczny w wymiarze krajowym oraz regionalnym nie są w stanie nadążyć za niepokornym wobec status quo, ale i absurdów, patologii czy instytucjonalnych dysfunkcji Nauczycielem Nauczycieli. Stał się dla innych „zwierciadłem” pasji, inicjacji i wirtuozerii oświatowej, koncertowo reprezentując tradycję, kulturę szkoły i kształcenia, a zarazem ożywiając ją nowymi ideami, finezyjnie zaprojektowanym podejściem eksperymentalnym w dydaktyce przedmiotowej, zawodowej.

Potrafi nasycać edukację szkolną różnicą, która ma uczynniać, a więc uruchamiać procesy zmian nie tylko w treściach, ale i ich nadawcach czy odbiorcach, przez co nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem czy akceptacją różnych podmiotów oświatowych. Ambicją J. Moosa nie było pozyskiwanie wiernych wyznawców własnych projektów, lecz raczej nauczycieli gotowych jego intuicje i myśl weryfikować czy rozwijać w praktyce oraz odrzucać z niej to, co jest błędne czy mało skuteczne. Sprężenia pasji i namiętności w procesie kształcenia i doskonalenia zawodowego nauczycieli uwypukla Jego pedagogiczny etos i agos.



Organizując kolejne kursy, szkolenia czy konferencje zmagał się niejako z pospolitością, masową przeciętnością części kadr nauczycielskich pozorujących misję edukacyjną, gdyż nie znosi banału oraz ostentacyjnego nieuctwa. Jest dziedzicem klasyki i tradycji kulturowej, ale zarazem nie znosi administracyjnie wytwarzanej pustki duchowej, pułapek fikcji i blokad rozwojowych polskiego szkolnictwa. Doskonale wie, że postęp nie dokonuje się automatycznie z mocą odgórnie sterowanych przez MEN zmian.

Janusz Moos jest dwukrotnym laureatem Nagrody Miasta Łodzi, wyróżniony Odznaką „Za Zasługi dla Miasta Łodzi”, siedmiokrotnie doceniany nagrodą Ministra Edukacji Narodowej, odznaczony m.in. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Komisji Edukacji Narodowej, Medal Uniwersytetu Łódzkiego „Universitatis Lodziensis Amico”. Otrzymał tytuł Profesjonalnego Menadżera Województwa Łódzkiego i wiele nagród krajowych oraz wyróżnień branżowych za profesjonalizm najwyższej rangi.

Dokonania J. Moosa budzą ogromny podziw i uznanie w całym kraju, także w środowisku akademickim, bowiem od początku transformacji ustrojowej RP współtworzy z uczonymi UŁ konferencje naukowe i projekty wspomagające studentów i nauczycieli akademickich w doskonaleniu kompetencji zawodowych. Należy do tych liderów kierowniczych kadr polskiej oświaty, którzy swoim poświęceniem i działaniami nowatorskimi stają się liderami nowoczesności.
Jeśli miałbym przekonać kogoś do tego, co to znaczy umiłowanie pracy, jak wygląda imperium myśli twórczej, dlaczego w pedagogicznej aktywności tak samo ważny jest - jak dla wybitnego lekarza, architekta czy prawnika - warsztat własnej pracy umysłowej, którego nie da się zamknąć w katalogu z plikami tekstowymi czy nawet wideo na pulpicie służbowego komputera, to zaprosiłbym go do gabinetu Janusza Moosa oraz przylegającej do niego salki konferencyjnej. Właściwie, mógłbym tam spędzić miesiące, by zaczytywać się w pracach Jego współpracowników, doradców, konsultantów, naukowców i twórczych nauczycieli. Oba pomieszczenia są swoistego rodzaju miejscem pamięci i ochrony pedagogicznej twórczości oraz dziesiątek tysięcy godzin pracy dokumentacyjnej, oświatowej oraz związanej z odpowiedzialnym kierowaniem wyjątkową, bo jedyną tego rodzaju placówką w skali naszego kraju.

Mógłbym określić Jego gabinet mianem „Ogrodu świata pedagogicznego nowatorstwa”, bowiem w nim kiełkują - za sprawą Jubilata - oryginalne rozwiązania dydaktyczne dla szkolnictwa zawodowego. „Ogród” jest przecież miejscem szczęśliwym, środowiskiem rozkoszowania się pięknem i mądrością, łączących je zarazem z korzyściami dla polskiej edukacji i jej najważniejszych podmiotów. Jubilat potrafi w wyjątkowy sposób łączyć troskę codzienną, profesjonalizm i najdalsze marzenia o lepszej, innej edukacji.

Janusz Moos zestroił Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego we wspólnotę, która wytwarza dobra dla polskiej edukacji, w tym przede wszystkim dla młodych pokoleń i ich nauczycieli. Niech nikt tej wspólnoty nie zniszczy. Tak znakomity ZESPÓŁ tworzy się latami.


Jubilatowi zadedykowałem limeryk:

Konstruktywizm jest nowym wyzwaniem

choćbyś nie wiem, jak wielkim był draniem

Bądź jak Janusz aktywny,

pomysłowy, wyrywny,

a obdarzy cię nowym zadaniem.


W Muzeum Miasta Łodzi (Pałac Poznańskiego) zgromadziło się prawie 200 osób - przyjaciele, byli uczniowie, współpracownicy z różnych okresów pracy zawodowej, byli kuratorzy oświaty i przedstawiciele obecnych władz samorządowych, kandydaci do Sejmu, ale także najbliżsi Jubilatowi członkowie Rodziny.


Wspomnieniom, wywiadom, podziękowaniom nie było końca. Każdy mógł też wpisać się do Księgi Pamiątkowej w przerwie między znakomicie poprowadzoną uroczystością a poczęstunkiem. Wspaniały artysta - piosenkarz i kompozytor, założyciel i Prezes Stowarzyszenia „Studio Integracji” - Krzysztof Cwynar był z nami online i zaśpiewał ze swoimi podopiecznymi piosenkę o hipertrofii serca.



Przybyli na BENEFIS elektronicznie odpowiadali na pytania związane z charakterystycznymi dla J. Moosa zwrotami i pojęciami, które nie dla każdego są zrozumiałe. Rozwiązanie krzyżówki poniżej:


Wszyscy zaśpiewaliśmy - skomponowaną i napisaną na tę okazję - piosenkę p.t. "Spotkajmy się w Centrum" (tekst: Tomasza Misiaka). Pierwsza zwrotka brzmi tak:

"Jest jedno takie miejsce w naszym mieście Łodzi,
Gdzie każdy łódzki belfer z radością przychodzi,
Dokąd biegnie po lekcjach albo w czasie weekendu,
By znaleźć inspirację, by nabrać rozpędu,
Porozmawiać o szkole i jej przyszłych losach...
Tu właśnie: w Łódzkim Centrum dyrektora Moosa
(...)"


(fot: bloger i Anna Gnatkowska)

środa, 25 września 2019

List Otwarty do ministra Jarosława Gowina w związku z nierzetelną odpowiedzią wicedyrektora Departamentu Nauki na krytykę wykazu punktowanych czasopism naukowych



Mam dość demagogicznych i nierzetelnych odpowiedzi urzędników państwowych w MNiSW. Komitet Nauk Pedagogicznych PAN nie będzie tolerował demagogii i manipulacji aktami prawnymi. Publikuję List do ministra J. Gowina, który zajęty jest kampanią wyborczą, ale może w drodze do swoich wyborców go przeczyta:

Łódź, 25.09.2019


Sz. Pan
Dr Jarosław Gowin
Minister nauki i szkolnictwa wyższego

Szanowny Panie Ministrze
w związku z pismem pana Wicedyrektora Departamentu Nauki (DFN.WEN.402.356.2019) Bogdana Szkupa wyrażam protest na nierzetelną odpowiedź urzędnika państwowego. Nie wolno manipulować i wprowadzać w błąd tak naukowców, jak i opinii publicznej w sprawie wykazu czasopism , które znalazły się w wykazie periodyków punktowanych od 20 pkt wzwyż.

Spodziewałem się jaklo przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN rzetelnej odpowiedzi na protest, który został skierowany do Pana ministra. Scedowanie ustosunkowania się do treści protestu na zastępcę dyrektora Departamentu Nauki p.Bogdana Szkupa budzi moje oburzenie ze względu na demagogiczną i pozaprawną wykładnię w tak kontrowersyjnej sprawie.
Przypominam podstawowe zarzuty KNP PAN:
I. Ukrytym kryterium przyznania punktacji czasopismom naukowym był udział ich wydawców w programie "Wsparcie dla czasopism naukowych". Proszę przeczytać odpowiedź wicedyrektora, w której ustosunkuje się do tak poważnego zarzutu wskazując na zapisy ustawowe. To sprawdzam je i czytam:


W Ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym:
Art. 267. 2. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego i nauki określi, w drodze rozporządzenia:
1) rodzaje osiągnięć naukowych i artystycznych uwzględnianych w ewaluacji jakości działalności naukowej, definicje monografii naukowej i artykułu naukowego, szczegółowe kryteria i sposób oceny osiągnięć, sposób określania kategorii naukowej, a także sposób przeprowadzania ewaluacji, mając na uwadze specyfikę prowadzenia działalności naukowej w ramach dziedzin, zwłaszcza w zakresie nauk społecznych, humanistycznych i teologicznych, oraz specyfikę osiągnięć, o których mowa w art. 265 ust. 8, porównywalność wyników osiąganych przez podmioty w ramach dyscyplin, a także rzetelność i przejrzystość ewaluacji;
2) sposób sporządzania wykazów:
(...)
b) czasopism naukowych i recenzowanych materiałów z konferencji międzynarodowych, o których mowa w art. 265 ust. 9 pkt 2, oraz sposób ustalania i przypisywania im liczby punktów, mając na uwadze uznaną renomę czasopism i materiałów z konferencji.
Minister - jak stwierdza wicedyrektor Departamentu Nauki - "został zobowiązany do określenia w drodze rozporządzenia sposobu sporządzania wykazu czasopism naukowych, o których mowa w art.265 us.9 pkt 2 ustawy, a zatem ujętych w międzynarodowych bazach czasopism o największym zasięgu oraz będących przedmiotem projektów finansowanych w ramach programu "Wsparcie dla czasopism naukowych". Jeszcze przed ogłoszeniem konkursu w ramach ww. programu było zatem oczywiste, i ż wykazem mogą zostać objęte jedynie ww. czasopisma. "
Co to za sformułowanie, że coś jest "oczywiste"??? Wicedyrektor wprowadza nas w błąd. Zapis art. Art. 265. dotyczy procesu ewaluacji dyscyplin naukowych, a nie sporządzania przez ministra wykazu czasopism naukowych.
1. Ewaluacji podlega jakość działalności naukowej (...) 9. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 6, może stanowić w szczególności:
2) artykuł naukowy opublikowany w: a) czasopiśmie naukowym publikującym recenzowane artykuły lub recenzowanych materiałach z konferencji międzynarodowej, ujętych w międzynarodowych bazach czasopism naukowych o największym zasięgu,
b) czasopiśmie naukowym będącym przedmiotem projektów finansowanych w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”, o którym mowa w art. 401.
Powołanie się na art.265 nie ma nic wspólnego z procedurą sporządzania wykazu czasopism. Wicedyrektor może się nie zgadać z zarzutem, co nie zmienia faktu, że jest to skandaliczna ucieczka od odpowiedzialności za de facto oszukanie podmiotów wydających czasopisma naukowe. Redakcje czasopism, które nie zostały uwzględnione w wykazie periodyków nominowanych do punktacji powinny złożyć pozew zbiorowy w sądzie administracyjnym.
W rozporządzeniu wydłużającym termin na uzupełnienie braków formalnych, m.in. dołączenia wypisu z rejestru przez wielu wydawców przystępujących do w/w programu, o którym pisze wicedyrektor DN nadal nie ma nic wspólnego z zarzutem o tzw. ukryte kryterium doboru czasopism do możliwej ich oceny i przyznania im punktacji. Taką demagogią nie powinien posługiwać się urzędnik Ministerstwa.
II. Ocena z uwzględnieniem wyliczonej wartości centylowej wybranego przez zespół KEN wskaźnika wpływu nie miała zastosowania do wspomnianych przez KNP PAN czasopism spoza w/w programu! Ba, ona nie miała zastosowania do czasopism, które w nim się znalazły, skoro w wykazie czasopism z pedagogiki tylko jedno z nich uzyskało 70 pkt. Proszę o empiryczne dowody owych wyliczeń KEN w stosunku do wszystkich czasopism, które dotychczas znajdowały się w wykazie MNiSW B i C, skoro rzekomo takie badanie miało miejsce i zostało uwzględnione w powyższym postępowaniu ewaluacyjnym. Ministerstwo nie powinno wprowadzać naukowców i opinii publicznej w błąd.
III. Nie jest prawdą, że powołany przez ministra zespół doradczy dla czasopism z dyscypliny pedagogika zaproponował punktację, która niczym nie różni się od tej zaproponowanej przez KEN. To stwierdzenie jest nieuczciwe, bowiem przekazałem ministerstwu wykaz rekomendowanych przez ów zespół ekspercki pedagogicznych czasopism, w stosunku do kilku - a nie do jednego - wnioskowano o podwyższenie progu punktowego do 40 i do 70 pkt. Czyżby wicedyrektor Departamentu Nauki nie potrafił czytać dokumentów i załączników ze zrozumieniem?
Ponawiam zatem wniosek o wyjaśnienie tej kwestii i przeprowadzenie rzetelnej procedury ewaluacyjnej. Nie mogą w niej być pominięte czasopisma, które dotychczas znajdowały się w wykazie B i C MNiSW. Nie ma prawnego i etycznego uzasadnienia ich pominięcie w procedurze. Oczekuję także wyjaśnienia z udokumentowaniem empirycznym, dlaczego nominowane przez ekspertów z dyscypliny PEDAGOGIKA do podwyższenia progu punktowego czasopisma nie uzyskały akceptacji KEN.
Z poważaniem

wtorek, 24 września 2019

Niebezpieczny początek roku szkolnego

W dn. 12.09.2019 Ministerstwo Edukacji Narodowej zamieściło na swojej stronie "Poradnik dla dyrektorów szkół - Bezpieczna szkoła". Jak zaanonsowano to pozbawione autorstwa "dzieło":

Materiały:

Bezpieczny początek roku szkolnego

Bezpieczny​_początek​_roku​_szkolnego.pdf 3.26MB

Klikam. Otwieram. A tam zamiast poradnika ... propagandowa papka Ministerstwa Edukacji Narodowej. Prezentacja jest infantylna, skonstruowana dla analfabetów społeczno-politycznych i kulturowych. Piętnaście slajdów bez wiarygodnych treści. Jaki ma związek z bezpieczeństwem treść: "Program Dobry Start 300 zł na dziecko"? Większość slajdów poświęcono planom zajęć w szkołach ponadpodstawowych, ilustrując to danymi z kilku województw.

"Z informacji otrzymanych od kuratorów oświaty wynika, że w roku szkolnym 2019/2020 w blisko 92 proc. szkół godzina zakończenia zajęć poprawiła się (np. dzięki włączeniu gimnazjów), nie uległa zmianie lub zwiększyła się nie więcej niż o jedną godzinę lekcyjną. Tylko w 8,5 proc. w skali całego kraju czas zakończenia zajęć wydłużył się o nieco więcej niż 1 godzinę lekcyjną. Dodatkowo z danych wynika, że w tym roku szkolnym w ok. 97,5 proc. szkół w całym kraju tzw. wskaźnik zmianowości (stosunek liczby oddziałów do liczby pomieszczeń do nauki) jest niższy lub równy 1,3. To odsetek, który może się jeszcze zmienić na korzyść (wzrosnąć) ze względu na możliwość wykorzystania przez samorządy wsparcia finansowego z rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej na adaptacje nowych pomieszczeń do nauki."

Jak wynika z podanej przez MEN średniej ogólnopolskiej - godziny zakończenia zajęć zwiększyły się w stosunku do ubiegłego roku szkolnego o 25 minut. Średnio kończą się one o godz. 16.00. Tyle tylko, że do konkretnych szkół nie uczęszcza średnia krajowa, ale młodzież, która już potrafi liczyć średnią statystyczną i wie, że dla niej nie ma ona żadnego znaczenia. Do kogo zatem są adresowane te dane? Do własnego elektoratu partii władzy?







poniedziałek, 23 września 2019

Uczymy się wzajemnie od siebie




Reportaż z XXXIII Letniej Szkoły Młodych Pedagogów im. Marii Dudzikowej Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN przygotował i opublikował Gospodarz tegorocznej SZKOŁY w Łańsku - Wydział Nauk Społecznych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Bardzo dziękuję także za galerię zdjęć z tak istotnego wydarzenia w kształceniu i doskonaleniu młodych kadr akademickich.

niedziela, 22 września 2019

Współpraca polskich i ukraińskich pedagogów


Ostatni dzień X Ogólnopolskiego Zjazdu Pedagogicznego w warszawie zamykała sesja o współpracy polskich i ukraińskich pedagogów, którą poprowadził prof. APS Franciszek Szlosek, przewodniczący Towarzystwa Naukowego Polska-Ukraina, dyrektor Instytutu Pedagogiki Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.

Mimo dużego zmęczenia po czterech dniach intensywnych obrad warto było wziąć udział w sympozjum, w czasie którego była możliwość historyczno-społecznego poznania działań polskich i ukraińskich naukowców na rzecz wzajemnej współpracy, redukcji stereotypów, uprzedzeń,a przede wszystkim wzajemnej wymiany naukowej. Uniwersytety na tzw. "Ścianie Wschodniej" naszego kraju, jak Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Katolicki Uniwersytet Lubelski im. Jana Pawła II, Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach oraz Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie prowadzą od kilkudziesięciu stałą współpracę z partnerskimi uniwersytetami na Ukrainie.
To jednak, czemu było poświęcone piątkowe sympozjum, dotyczyło inicjatyw pedagogów Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie, których początki sięgają 1991 r. Wówczas doszło do podpisania porozumienia o współpracy naukowej i oświatowej Polski i Ukrainy przez ministra edukacji narodowej prof. Henryka Samsonowicza i ministra oświaty i nauki Ukrainy - prof. Iwana A. Zjaziuna. O współpracy pisałem już w blogu wielokrotnie, koncentrując uwagę na bieżących wydarzeniach i formach naukowej wymiany w ramach Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, w tym m.in.:

- Pedagogiczna współpraca między naukowcami Polski i Ukrainy

- O edukacji dla przyszłości;

- V Forum Naukowe "POLSKA - UKRAINA" o interdyscyplinarności nauk pedagogicznych;

- O edukacji dla przyszłości;

- Polsko-Ukraińskie VII Forum o edukacji ustawicznej i przyszłości pedagogiki;

- Tytuł Profesora Honorowego dla pedagoga;

- Złe wieści z Ukrainy.

Polskie czasopiśmiennictwo także odnotowuje sprawozdania z powyższej współpracy. Można zatem śmiało powiedzieć, że zbliżenie między obu narodami jest od początku transformacji naszych państw umacniane także za sprawą naukowców, pedagogów i nauczycieli.

Prof. APS Franciszek Szlosek nawiązał we wprowadzeniu do zjazdowego sympozjum do KALENDARIUM najważniejszych form współpracy pedagogicznej, które zawiera m.in.:

1994 - obrona pracy habilitacyjnej dr Krystyny Chałas na Uniwersytecie Tarasa Szewczenki w Kijowie;

1998 - udział delegacji ukraińskich pedagogów we wspólnie organizowanej konferencji z cyklu "Drogi i bezdroża kształcenia nauczycieli";

- 1999 - Wydanie pierwszego rocznika polsko-ukraińskiego "Kształcenie Zawodowe. Pedagogika i psychologia", red. T. Lewowicki, J. Wilsz, I. Zjaziun, N. Nyczkało; To także powstanie w Kijowie grupy inicjatywnej na rzecz powołania Towarzystwa Naukowego Ukraina-Polska; członkami Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy zostają profesorowie: Stefan Kwiatkowski, Franciszek Szlosek i Tadeusz Lewowicki.
- 2004 - rejestracja Towarzystwa Naukowego Polska-Ukraina.

- 2005 IO Forum Naukowe z udziałem ambasadora Ukrainy w Warszawie, w trakcie którego delegacja ukraińska przekazała ponad 1000 pozycji literatury naukowej;

- 2005 Wydanie przekładu monografii prof. I. Zjaziuna p.t. "Mistrzostwo pedagogiczne"

- 2006 Podpisanie umowy o współpracy pomiędzy Komitetem Nauk Pedagogicznych PAN a Akademią Nauk Pedagogicznych Ukrainy;


- 2007 - II Forum Naukowe Polska-Ukraina w Kijowie; delegacja polskich uczonych przekazała tamtejszej Akademii także ok.1000 rozpraw naukowych z pedagogiki i psychologii; Doktorat honorowy otrzymali profesorowie: Tadeusz Nowacki i Zygmunt Wiatrowski;

- 2009 - III Forum Naukowe "Polska-Ukraina" w Warszawie;

- 2011 - IV Forum Naukowe "Polska-Ukraina" na Uniwersytecie im. B. Chmielnickiego w Czerkasach; wydanie przekładu na język polski rozprawy prof. Wasyla Kremienia - prezydenta Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy p.t. Filozofia antropocentryzmu w edukacyjnej przestrzeni";

- 2013 - V Forum Naukowe "Polska-Ukraina" na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie;

- 2014 - Prezydent III RP odznacza Sekretarz Narodowej Akademii Nauk Pedagogicznych Ukrainy - prof. Nellę G. Nyczkało Krzyżem Kawalerskim Za Zasługi dla Rzeczpospolitej;

- 2015 - VI Forum Naukowe "Polska-Ukraina" na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Dragomanowa w Kijowie;

- 2016 - wydanie pierwszego numeru rocznika polsko-ukraińskiego "Edukacja Zawodowa i Ustawiczna" (red. naczelny Adam Solak, z-ca N.G. Nyczkało);


- 2017 - VII Forum Naukowe "Polska-Ukraina" na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy;

- 2019 - w październiku odbędzie się VIII Forum Naukowe "Polska-Ukraina" na Uniwersytecie Pedagogicznym w Pieryjasławie Chmielnickim na Ukrainie.

W czasie piątkowego sympozjum projektowano kolejne formy współpracy naukowo-badawczej. Zwrócono uwagę na to, że konieczne jest odejście od publikowania na łamach polskich czasopism artykułów ukraińskich uczonych w ich języku narodowym na rzecz poszerzania obecności wyników ich badan i studiów teoretycznych w języku angielskim oraz w przekładach na język polski. Zdaniem rektora APS - prof. Stefana M. Kwiatkowskiego dojrzeliśmy do tego, by zaprojektować i zrealizować wspólne badania komparatystyczne i opublikować raport z uzyskanych wyników. Warto też poszerzyć wymianę młodzieży akademickiej oraz zatrudniać profesorów Ukrainy na stanowiskach profesorów wizytujących, żeby można było bliżej poznać swoistość pedagogiki tego kraju. Będziemy też jako KNP PAN włączać do udziału w Letnich Szkołach Pedagogów doktorantów z Ukrainy.

sobota, 21 września 2019

O polskiej edukacji w czasie X Ogólnopolskiego Zjazdu Pedagogicznego w Warszawie


Ostatni dzień jubileuszowego Zjazdu Pedagogicznego był nasycony niezwykle intensywną pracą siedmiu sekcji i ośmiu sympozjów, z których ostatnie, a poświęcone 28-letniej współpracy między polskimi pedagogami a uczonymi tej dyscypliny naukowej z Ukrainy, zakończyło swoje obrady po godz. 17.00. Większość z pozostałych uczestników była już w drodze do domu. Czterodniowe święto teorii, wyników badań i praktyki pedagogicznej spotkało się z dużym zainteresowaniem nie tylko nauczycieli akademickich, ale także refleksyjnych praktyków, bowiem w toku dyskusji okazywało się, że na Zjeździe byli także nauczycieli edukacji przedszkolnej, ogólnej i zawodowej.

Ponad godzinę trwały podziękowania przede wszystkim dla organizatorów Zjazdu z władzami współkreujących to wydarzenie Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu warszawskiego i Wydziału Nauk Pedagogicznych Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Słowa uznania kierowane były do dziekan WP UW - prof. dr hab. Anny Wiłkomirskiej, rektora APS - prof. dr. hab. Stefana M. Kwiatkowskiego, przewodniczącej PTP - prof. dr hab. Joanny Madalińskiej-Michalak oraz Honorowego Przewodniczącego PTP - prof. dr. hab. Zbigniewa Kwiecińskiego.


Nie zapomniano o Komitecie Organizacyjnym, który miał przez trzy lata ogrom zadań logistycznych związanych z przygotowaniem warunków do naszych obrad, ale i spotkań konsumpcyjnych w czasie m.in. przerw kawowych, spożywania posiłków, potwierdzania delegacji, wyposażenia sal do debat itd. Wyrazy wdzięczności należą się: dr Marcie Pietrusińskiej – sekretarz, dr Sylwii Galanciak, dr Dorocie Jankowskiej, dr Katarzynie Białożyt, mgr Annie Szewczyk oraz zachowanej w naszej pamięci dr Halinie Rotkiewicz (przedwcześniej zmarłej w ub. roku). O sukcesie tak dużego wydarzenia decydowało zaangażowanie wielu współpracowników obu uczelni, asystentów, doktorantów, adiunktów i pracowników administracji. Im wszystkim zawdzięczaliśmy znakomite warunki do spotkań, naukowych debat, wymiany doświadczeń, krytyki i afirmacji różnych postaw.

Zanim jednak podsumowaliśmy cały Zjazd obradowaliśmy w sekcjach i na sympozjach. W kierowanej przeze mnie Sekcji I kontynuowany był przegląd wyników badań i projektów badawczych dotyczących polskiej polityki oświatowej. Głos zabrali:

mgr Kristóf Velkey (doktorant z Uniwersytetu w Budapeszcie) - Zmiany w polskiej oświacie z perspektywy zewnętrznej;

dr Joanna Leek (UŁ) - Edukacja międzynarodowa w Polsce. Prezentacja wyników badań pilotażowych w szkołach International Baccalaureate;

dr Monika Maciejewska (UWM) - Przeliczać czy dyskutować... Ewaluatorzy o ważnych momentach badań w szkołach artystycznych;

dr hab. Paweł Zieliński, prof. UJD w Częstochowie - Ewolucja szkoły konfucjańskiej;

dr Monika Humeniuk (UWr) - Między religią a sztuką - refleksja nad projektem ,,słabej” pedagogiki religii.

Byliśmy niezmiernie ciekawi, jak postrzega polską politykę oświatową węgierski uczony -mgr Kristóf Velkey, który w przygotowywanej dysertacji doktorskiej zamierza odpowiedzieć na pytanie: Jakie czynniki w polityce oświatowej rzutowały w latach 2000-2015 na sukces osiągnięć szkolnych piętnastolatków? Zachwycił go skok polskich gimnazjalistów powyżej średniej w krajach OECD, a to oznacza, że nie tylko Finlandia staje ciekawym dla naukowców środowiskiem komparatystycznych badań naukowych. Młody Węgier nie przedstawił nam wyników badań, gdyż te są jeszcze w trakcie opracowań, ale odważnie zaprezentował nam założenia teoretyczne i metodologiczne swoich badań, których wyniki zostaną zarejestrowane - niestety - tylko w języku węgierskim.


Pedagodzy porównawczy mogli jednak przekonać się, w jaki sposób obcokrajowiec postanowił ustalić czynniki sukcesu polskiej młodzieży w pomiarze PISA. Przeszło dwa lata temu prowadził ze mną wywiad i był na Uniwersytecie Łódzkim, gdyż znalazłem się wśród przedstawicieli jednej z grup badanych. Interesowała go także deforma edukacji, stąd zaprosiłem go do jednej z łódzkich szkół podstawowych, żeby zobaczył, jak rozwiązuje się w niej problemy integracji (inkluzji) dzieci z niepełnosprawnościami.

Wśród uwzględnionych przez niego podmiotów badań byli także ministrowie i wiceministrowie edukacji z lat 1999-2015, ale także regionalni decydenci i eksperci oświatowi (kuratorzy oświaty, dyrektorzy okręgowych komisji egzaminacyjnych itp.) oraz działacze i założyciele oświatowych organizacji pozarządowych. Wykorzystuje w swoich badaniach także monografię instytucjonalną, która dotyczyła wybranych gimnazjów. Tym samym znajdzie się w jego dysertacji cząstka dokonań nauczycieli tego typu szkoły, która - niestety - została już zlikwidowana.

Dr Monika Maciejewska z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie przedstawiła nam wyniki swoich analiz roli ewaluatorów w szkolnictwie artystycznym, zaś dr Joanna Leek z Uniwersytetu Łódzkiego zreferowała wyniki własnych badań szkół średnich, które realizują program International Baccalaureate (międzynarodowej matury). Z jej diagnoz wynika, że mamy w kraju 42 takie szkoły, w tym 24 stanowią szkoły niepubliczne. Potwierdziła, prowadząc - podobnie jak w/w węgierki badacz - badania instytucjonalne w dziewięciu takich szkołach występowanie poważnego zagrożenia dla tego typu szkół ze względu na bardzo wysokie koszty, jakie musi ponieść podmiot je prowadzący.

W przypadku szkół publicznych środki budżetowe musi zapewnić samorząd, z czego zresztą wywiązują się wszystkie z nich, ale nie wiadomo, jak długo będzie to możliwe w sytuacji zapaści finansowej w tym sektorze. Natomiast jeszcze większe ryzyko kierowania dzieci do szkół z programem IB ma miejsce w przestrzeni prywatnej, niepublicznej. Okazuje się bowiem, że niektórzy z prowadzących te szkoły biznesmeni nie są zainteresowani pokrywaniem wysokich kosztów kształcenia nauczycieli w Wielkiej Brytanii (700 Euro rocznie), za uzyskanie certyfikatu (1 tys. Euro) oraz za brytyjskie podręczniki.
Wprawdzie na swoich stronach informują o takim programie, ale kiedy spada liczba uczniów, a tym samym zmniejszają się wpływy z czesnego, zawieszają możliwość przygotowania do matury międzynarodowej i jej zdania. Uczniowie pozostają wówczas na przysłowiowym "lodzie". Realizacja programu IB nie jest w ogóle nadzorowana i kontrolowana przez kuratoria oświaty.

piątek, 20 września 2019

X Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny . Obrady w sekcjach

"Pedagogika i edukacja wobec kryzysu zaufania, wspólnotowości i autonomii" jako główny temat jubileuszowego Zjazdu znalazła swoje szczegółowe analizy w toku obrad 7 sekcji tematycznych i 8 sympozjów. Mnie przypadło współkierowanie z prof. Mirosławem J. Szymańskim Sekcją I "Polityka edukacyjna, szkoła, instytucje edukacyjne". Zgłoszeń było kilkadziesiąt, toteż musieliśmy prowadzić obrady i dyskusje w dwóch równocześnie pracujących podsekcjach.

Przybliżę krótko tylko niektóre wystąpienia, bo nie sposób pisać o wszystkich. Kluczowa jednak była prezentacja wyników własnych badań przez młode pokolenie naukowców, głównie adiunktów doświadczających także w sferze oświatowej kryzysu polskiej edukacji. Wielu referujących wskazywało bowiem na szczególnie trudną sytuację, gdy kształcąc przyszłych nauczycieli natrafiają z ich strony na krytyczne opinie o polskich reformach oświatowych.

Dr Elżbieta Gozdowska z APS w Warszawie zreferowała nam wyniki swoich badań w ramach projektu naukowego „Lokalne systemy edukacji – studium sześciu gmin” w Zakładzie Polityki Edukacyjnej Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Działalność samorządów na rzecz edukacji młodego pokolenia Polaków jest - w świetle jej przesłanek badawczych - sprawą szczególnie ważną, społecznie doniosłą. Przedmiotem swoich badań uczyniła sześć lokalnych systemów oświaty funkcjonujących w gminach zróżnicowanych pod względem regionu (w czterech województwach), wielkości, typu, gęstości zaludnienia, układu przestrzennego i dochodów.

Przez sześć lat weryfikowała, w jakim zakresie gminne systemy oświaty zmieniają się pod wpływem decyzji podejmowanych przez organy samorządu (władze samorządowe) oraz czy decyzje władz samorządowych są reakcją na zmiany zachodzące w otoczeniu szkolnych systemów. Celem badań było uzyskanie całościowego obrazu funkcjonowania lokalnych systemów oświaty, ze szczególnym uwzględnieniem uwarunkowań decyzji podejmowanych przez decydenta systemowego (władze samorządowe) oraz efektywności tych systemów. Z badan wynika, że najważniejszymi uwarunkowaniami tych systemów oświatowych są:


- Brak długofalowej koncepcji rozwoju polskiego systemu oświaty, orientującej rządową politykę edukacyjną na poziomie centralnym oraz samorządową politykę edukacyjną na poziomie lokalnym;

- Niestabilność zasad podziału kompetencji w zarządzaniu systemem oświaty pomiędzy administracją rządową i samorządem terytorialnym;

- Prawo oświatowe ograniczające autonomię samorządów w zarządzaniu lokalnymi systemami oświaty;

- Sposób finansowania oświaty.



Co jest niezwykle zaskakujące, to (...) nie odnotowano wpływu na decyzje zmieniające badane systemy przesłanek pedagogicznych (programy nauczania, wyniki pracy szkół określane na podstawie egzaminów zewnętrznych).
Niektóre z badanych systemów nie w pełni zaspokajały jednak potrzeby społeczne:

- gminne szkoły podstawowe były przepełnione;

- w niektórych szkołach zajęcia odbywały się na dwie zmiany;

- jakość bazy lokalowej była niska (np. brak sali gimnastycznej).
.

O problemach funkcjonariuszy samorządów uczniowskich mówiła na podstawie swoich badań dr Joanna Łukasiewicz-Wieleba z APS. Badaniami zostali objęci przedstawiciele 16 warszawskich szkół średnich, którzy wskazali m.in. na następujące dylematy:



- Trudne jest zaangażowanie większej liczby uczniów (np. przedstawicieli trójek klasowych) i środowiska lokalnego w ich działania.

- Problematyczne jest czasem znalezienie nauczyciela, który będzie chciał pomagać uczniom w realizacji konkretnego projektu, szczególnie gdy wiąże się to z poświęceniem dodatkowego czasu i pracy.

- Brak czasu samych uczniów – praca samorządowa wymaga zaangażowania, a przy dużej ilości nauki (w tym uczestniczeniu w lekcji, konieczności pisania sprawdzianów) problemem jest pogodzenie tych dwóch aktywności: uczenia się i pracy w samorządzie uczniowskim.

- Trudność sprawia uczniom działanie w ramach przepisów prawa, a z tego młodzież nie zawsze zdaje sobie sprawę.

- Nie mniej ważne jest radzenie sobie z aspektami organizacyjnymi szkoły (np. wychodzenie w czasie lekcji, by realizować swoje zadania).

- Zdarza się, że uczniowie nie są zainteresowani wypracowaniem kompromisu, lecz wolą raczej zrezygnować ze swoich pomysłów.


Właściwie, od kilkudziesięciu lat niewiele zmienia się w uczniowskich samorządach, skoro nie podejmują one żadnych starań na rzecz partycypacyjnej demokracji szkolnej. Zadowalają się organizowaniem wolnoczasowych, pozalekcyjnych imprez oraz opiniowaniem tego, co jest konieczne w świetle ustawy. Patologia samorządności uczniowskiej jest constans. Właściwie, nie uczestniczą one w rozwiązywaniu problemów wychowawczych, kulturowych i związanych z procesem dydaktycznym. Nawet w realizacji minimum zadań samorządy uczniowskie cechują „falowość i chwilowe zrywy”.

Nie ma się co dziwić, że nie powstają w kraju szkolne, miejskie i wojewódzkie rady oświatowe. Mówiła o tym dr Małgorzata Kosiorek z UŁ zwracając uwagę na to, że w 2018 r. wygasła działalność najstarszej Śląskiej Rady Oświatowej, zaś działająca Pomorska Rada Oświatowa sterowana jest przez marszałka województwa, a zatem nie stanowi organu społecznego, oddolnego opiniowania, konstruowania czy weryfikowania zasadności prowadzonej polityki oświatowej w tym regionie.

Dr Mariusz Gajewski z UPJPII i dr hab. Joanna Łukasik prof. UP w Krakowie skoncentrowali się na fenomenie klimatu społecznego szkoły. Interesowało ich, w jakim stopniu ów klimat można diagnozować biorąc pod uwagę takie jego wymiary, jak:



a) stosunki interpersonalne w obrębie instytucji (np. zaangażowanie emocjonalne, spontaniczność, pomoc wzajemna, przyjaźń itp.);

b) nastawienie kadry pedagogicznej na zaspokojenie potrzeb i aspiracji wychowanków (autonomia, samodzielność, swoboda myślenia i działania, samourzeczywistnianie itp.);

c) porządek organizacyjny, wyrażający się w strukturalnych i funkcjonalnych aspektach funkcjonowania instytucji (np. jawność informacji, sposób komunikowania się, rodzaj kontroli i sankcji stosowanych w obrębie instytucji).


Badacze dopiero przygotowują się do standaryzacji nowego narzędzia diagnostycznego. Musimy zatem poczekać na wyniki badań.


Dr hab. Inetta Nowosad prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego mówiła o przywództwie w rozwoju szkoły odwołując się do metafory ALICANTO i SIMURG. Jak mówiła: Zwrócenie bacznej uwagi na kategorię przywództwa w szkole pojawiło się, gdy problematyka badań edukacyjnych zaczęła koncentrować się na możliwości dynamizowania rozwoju szkoły i określenia skutecznego sposobu wprowadzania zmian przekładających się wysokie osiągnięcia uczniów lub choćby ich poprawę.

Dr Arleta Suwalska z UŁ wprowadziła nas w świat odpowiedzialnej i długofalowej polityki reform, z jaką mamy do czynienia w Finlandii. Od początku lat 90. XX w. koncypowane i realizowane reformy są konsekwentnie wdrażane w życie bez względu na to, jaka partia ma większość w parlamencie. Fińskie społeczeństwo postawiło sobie w 2016 r. pytanie, w jaki sposób skutecznie rozwijać wiedzę, umiejętności, postawy i wartości potrzebne uczniom do rozwoju i kształtowania ich świata. Celem reformy edukacyjnej stała się pomoc w zrozumieniu świata dzięki poprawie wyników nauczania. Efektywne uczenie się to inspirujący proces trwający całe życie. Ważne w reformie jest również zaspokojenie przyszłych potrzeb obywateli w zakresie umiejętności miękkich niezbędnych pracownikom w kolejnych dekadach XXI wieku.


Ponieważ uczenie się odbywa się interaktywnie z innymi uczniami, nauczycielami i dorosłymi, a także z różnymi społecznościami i środowiskami edukacyjnymi, uczniowie muszą mieć możliwość interakcji i rozwijać swoje umiejętności współpracy i wspólnego uczenia się. Wspólne uczenie się promuje kreatywne i krytyczne myślenie uczniów oraz rozwiązywanie problemów. Daje im to szansę na konstruktywną, otwartą dyskusję, wyjaśnienie i uzasadnienie własnych poglądów oraz ich krytyczną ocenę. Pomaga im również zrozumieć różne perspektywy. Umiejętności językowe są kluczowym zasobem w procesie uczenia się: uczniowie otrzymują wsparcie ze względu na wrażliwość językową i umiejętności podczas całej nauki. W zależności od sytuacji życiowej dorośli studenci mogą również pełnić wiele innych ról, w których mogą gromadzić i ćwiczyć umiejętności i wiedzę zawarte w ich studiach.







czwartek, 19 września 2019

X Jubileuszowy Zjazd Pedagogiczny w Warszawie przywlókł za sobą długi ogon nieprzezwyciężonej przeszłości


Dzisiejszy post jest krótką relacją z X Ogólnopolskiego Zjazdu Pedagogicznego w Warszawie, który obraduje co trzy lata. W tym roku, jubileuszowo organizacja przypadła uczelniom - Uniwersytetowi Warszawskiemu i Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie im. Marii Grzegorzewskiej. Inauguracja obrad miała tak naprawdę miejsce we wtorek, 17 września, kiedy to w APS odbyła się w ramach Zjazdu Akademia Młodych Naukowców z udziałem pedagogów z różnych stron świata, którzy są aktywni w katedrach UNESCO.


Podczas Akademii odbyły się wykłady, dyskusje panelowe, wystąpienia w sekcjach tematycznych, warsztaty metodologiczne i z zakresu tworzenia tekstów naukowych oraz konsultacje naukowe z profesorami, którzy dzielili się swoją wiedzą, doświadczeniem i konsultacjami z młodymi naukowcami (do 9 lat po doktoracie), którzy pragną rozwinąć swój warsztat naukowo–badawczy oraz podzielić się swoimi dotychczasowymi osiągnięciami. Tego typu forma miała miejsce po raz pierwszy w dziejach zjazdów pedagogicznych, toteż jest nadzieja, że wzbogaci kolejne o nowe inicjatywy, a tegoroczni uczestnicy podzielą się za 3 lata na Wydziale Studiów Edukacyjnych UAM, bo tam będzie XI Zjazd Pedagogiczny, swoimi sukcesami.

Wczorajsze obrady plenarne miały miejsce w Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie możliwe było pomieszczenie ok. 300 przybyłych z całego kraju pedagogów. Po raz pierwszy obradowaliśmy w warunkach szczególnego napięcia społeczno-politycznego w kraju, bowiem za niespełna miesiąc odbędą się wybory do Parlamentu III RP, a nasze środowisko jest szczególnie dotknięte i poruszone deformą edukacji i polityką oświatową rządu, który doprowadził do największego od 1993 r. kryzysu w polskim szkolnictwie. Mówiła o tym wiceprezydent Warszawy - Justyna Glusman odpowiedzialna w samorządzie za edukację.

Wiceprezydent mówiła o kryzysie zaufania instytucjonalnego, który pogłębia niepewności sytuacji ekonomicznej nauczycieli, odchodzenie z tego zawodu wielu wspaniałych pedagogów, którzy mają już dość upokorzeń i pozbawiania ich godności zawodowej. Zmiany, których doświadczamy, mają charakter rewolucyjny - mówiła J. Glusman - i jest to zjawisko ogromnie trudne, a to dlatego, że edukacja jest obszarem szczególnie wrażliwym. Dotyka teraźniejszości, ale również przyszłości naszego społeczeństwa.


Wszelkie zmiany w edukacji powinny być najpierw rzetelnie i dobrze przygotowane, a ta reforma jest zaprzeczeniem fundamentalnych zasad. Wszystko powinno być dobrze policzone, skonsultowane (nie ma miejsca na konsultacje pozorne) a rząd zobowiązany jest do finansowania publicznej edukacji. Tego jednak nie czyni, gdyż na przykładzie najbogatszego samorządu widać, że musi on dopłacić do pseudoreformy miliard złotych. Samorząd stołeczny przeznacza na edukację rocznie 4,5 mld złotych. To jest najwyższa pozycja budżetowa w mieście, w którym kształci się kilkadziesiąt procent młodzieży spoza stolicy. Co mają powiedzieć małe gminy, uboższe samorządy? Są postawione pod ścianą i będą bankrutować.

Samorządy mają świadomość odpowiedzialności za jakość kształcenia, za wspieranie uczniów, ich rodziców i nauczycieli, ale nie mogą być obciążane wydatkami, które w ogóle nie są z nimi konsultowane. Tu nie ma miejsca na mówienie, że jest świetnie. Wystarczy posłuchać rodziców, wystarczy posłuchać młodzież, żeby przekonać się, z jakimi problemami borykają się dyrektorzy przedszkoli i szkół. Propagandą sukcesu tego się nie zakryje. Wszyscy, którzy apelują o refleksję, robią to w poczuciu odpowiedzialności za przyszłość edukacyjną młodzieży naszego kraju - mówiła wiceprezydent. Zaapelowała z trybuny do wszystkich samorządowców w Polsce, że rozpoczął się ekonomiczny demontaż samorządów w naszym kraju! Zwyczajnym kłamstwem partii władzy jest mówienie, że jeśli w szkołach są problemy, to winę za to ponosi samorząd. Edukacja w Polsce ma się źle!


Prorektor ds. naukowych Uniwersytetu Warszawskiego – dr hab. Maciej Duszczyk, reprezentujący nauki współdziałające z pedagogiką (jest politologiem), witając uczestników Zjazdu podzielił się osobistą troską rodzinną. Jego Małżonka jest nauczycielką, pracując tygodniowo 53 godziny! W szkole jest od rana do wieczora, a w weekendy nie ma czasu dla rodziny, bo musi przygotowywać sprawozdania dla nadzoru pedagogicznego. Naukowcy innych dyscyplin dostrzegają przez pryzmat obciążeń w rodzinie trud nauczycielskiej profesji w szkolnictwie publicznym.

Zjazdowiczów powitali organizatorzy - profesorowie: Anna Wiłkomirska, Joanna Madalińska-Michalak i Stefan M. Kwiatkowski.

Referat wprowadzający wygłosił prof. Zbigniew Kwieciński - Honorowy Przewodniczący Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, członek rzeczywisty PAN. Wykład p.t. "„Wleczemy za sobą ogon nie przezwyciężonej przeszłości”. Pierwsza dekada" można przeczytać na platformie Zjazdu. Był on o tyle ważny, że Profesor przypomniał genezę zjazdów, trudne warunki pierwszych lat ich zaistnienia w akademickim środowisku oraz transformacyjne przełomy, które były kluczowe dla polskiej pedagogiki. Zacytuję końcowy fragment z tego wykładu, który korespondował z wypowiedziami Gości Zjazdu:


"„Istnieje zagrożenie, że jeden totalitaryzm może się zamienić w drugi totalitaryzm, tylko o odwróconych znakach matematycznych. Niebezpieczni dla kraju są ludzie, którzy są przekonani, że posiedli prawdę absolutną” (s. 94). Do tego dochodzi rozwarstwienie szkół państwowych, niezwykle nisko finansowanych i szkół prywatnych, które stać na wysoki poziom i nowoczesne nauczania przy podwójnym finansowaniu przez państwo i rodziców. W ruinę zapada się zasada równości społecznej.

Państwo nie tylko wycofało się z wielu powszechnie dostępnych przywilejów socjalnych (opieka zdrowotna w szkołach, bezpłatne wczasy pracownicze, tanie mieszkania), ale zarazem w błyskawicznym tempie robią kariery finansowe ludzie sprytni i cyniczni, demonstrujący swoje bogactwo w postaci luksusowych willi, aut, wystawnych uczt.

Młodzież to obserwuje, podczas gdy szkoła wyposaża ją w zasób informacji do najbliższej klasówki, czy do egzaminu. M. Kozakiewicz podkreślił potrzebę nacisku na kształcenie formalne, na kształtowanie zdolności do samodzielności krytycznego osądu i do wychowania pełnych osobowości ludzi, którzy budują swoją odrębność i tożsamość, szanując przy tym ludzi odmiennie myślących i ich prawo do wyrażania swoich własnych opinii.

W tym samym roku 1993 na I Ogólnopolskim Zjeździe Pedagogicznym wyłoniła się nowa formacja młodszego pokolenia pedagogów akademickich, dobrze wykształconych, otwartych na świat, sięgających do podstaw pedagogiki w innych dyscyplinach humanistyki i do nowych źródeł informacji naukowej.

Czy jednak ta nowa formacja zapewniła ciągłość z wielkimi osiągnięciami pedagogiki polskiej z pierwszych czterech dekad XX wieku? Czy miała skuteczny wpływ na politykę oświatową i odnowę praktyk edukacyjnych? Czy okazała się zdolna do wspólnego zaprojektowania nowoczesnego, specyficznego dla naszego kraju systemu oświaty i wychowania? Czy mogła i może mieć wpływ na odrodzenie się porządnego społeczeństwa, zdolnego do powszechnego wychowywania swoich dzieci na ludzi przyzwoitych? Zapewne nasz jubileuszowy Zjazd przyczyni się do odpowiedzi na te pytania
." Młodzi śpiewali o empatii.


Zanim uczynią to pedagodzy z kraju, częściowo odpowiedzi udzieliła nam młodzież z Liceum Ogólnokształcącego w Zduńskiej Woli, która zaprezentowała nam poruszający emocje, myśli i refleksję spektakl teatralny p.t. "Mury I" i "Mury II". Warto zobaczyć chociażby fragmenty tego artystycznego i iście pedagogicznego wydarzenia w wykonaniu młodzieży, bowiem mogliśmy zobaczyć i wsłuchać się w jej problemy egzystencjalne, które wynikają nie tylko z uczęszczania do szkoły z toksycznymi nauczycielami, mierzącej się z problemami i dramatami w środowisku rodzinnym i rówieśniczym. Znakomity scenariusz, prosta, a jakże przemawiająca do wyobraźni widza scenografia i genialne odegranie ról, które przemawiały do nas echem manifestu w polskiej wersji oświatowej ("We don't need no education...").


Młodzież nie chce murów między nią a nauczycielami, rodzicami, nie życzy też sobie traktowania jej jak numer w dzienniku, bezosobowo (RODO), bezmyślnie czy formowania jej w duchu "bankowej", zdepersonalizowanej edukacji. Po scenie zburzenia murów młodzi aktorzy otrzymali burzę oklasków, także po całym przedstawieniu. Byliśmy nim autentycznie poruszeni, bowiem dyskutując o edukacji, szkole, wychowaniu i kształceniu bierzemy i nadal musimy brać pod uwagę czynniki makro-mezo-i mikrośrodowiskowe, ale także intrapersonalne dzieci i młodzieży.

Mądrze, emocjonalnie i pięknie zakończył się pierwszy dzień Zjazdu. Dotarła też do nas wiadomość, że Rektor UMK w Toruniu uchylił swoją decyzję o zawieszeniu w czynnościach akademickich prof. Aleksandra Nalaskowskiego. Lepiej późno niż wcale przyznać się do błędu i go naprawić. Dzisiaj uczestnicy Zjazdu otrzymają najnowszą książkę tego Profesora.



Na Zjazd wydane zostały także jeszcze dwie, ważne publikacje. Pierwszą z nich jest książka prof. Zbigniewa Kwiecińskiego p.t. "Grzęzawisko. Eseje z pedagogiki społecznej i krytycznej socjologii edukacji. Na X Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny" (Stary Toruń 2019). Otrzymali ją wszyscy przybyli na Zjazd, także ci, którzy trzaskali drzwiami ostentacyjnie opuszczając salę obrad, kiedy mówiłem o nadużyciu władzy przez rektora UMK w nawiązaniu do naruszenia wolności słowa i wypowiedzi prof. A. Nalaskowskiego w przestrzeni publicystycznej. Dostała ją też postać bolszewicko komentująca polską pedagogikę, jej zjazdy i profesorów. Szpicle były w PRL. Teraz też są, by obrzucać błotem innych. Nihil novi. Historia kołem się toczy.


Wydawnictwo Naukowe PWN przygotowało wyjątkową ofertę na Zjazd wydając w nowej zupełnie wersji i edytorskiej formie podręcznik akademicki PEDAGOGIKA. Zjazdowicze mogli go zakupić z 20-procentowym rabatem.


środa, 18 września 2019

"Kwieciński. Ostatnie seminarium czwartkowe"


Prof. Aleksander Nalaskowski przygotował i wydał na X Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny w Warszawie (18-20.09.2019) książeczkę, która jest zbiorem jego czterech rozmów z Honorowym Przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego - prof.dr hab. Zbigniewem Kwiecińskim, dr.h.c multi i członkiem rzeczywistym Polskiej Akademii Nauk. Publikację p.t. "Kwieciński. Ostatnie seminarium czwartkowe" wydała Oficyna Wydawnicza "Impuls" w Krakowie.

Niewątpliwie prowadzący wywiad profesor pedagogiki chciał w tej postaci przybliżyć twórcę polskich zjazdów pedagogicznych, ich genezę, źródła, okoliczności zaistnienia, ale także wydobyć - w trakcie bardzo osobistego dialogu - okruchy akademickich wspomnień, wielostronne spojrzenie na pedagogikę, drogę rozwoju akademickiej kariery oraz włączania w nią młodych badaczy. W każdej z rozmów znajdziemy odniesienia do osobistego i rodzinnego życia interlokutora.

Niestety, na skutek jurydyzacji (penalizacj) akademickiej wolności, której przejawem stała się - bulwersująca część elit naukowych - decyzja Rektora UMK o zawieszeniu w pracy zawodowej na uczelni A. Nalaskowskiego na 3 miesiące - nie będzie mu dany udział w Zjeździe. Paradoksem tej sytuacji jest fakt, że niniejsza książka została wydana dzięki sfinansowaniu jej z funduszy Rektora UMK na rozwój dyscypliny nauk pedagogicznych.

Profesor Nalaskowski nie mógł przewidzieć, że będzie to także dla niego "ostatnie spotkanie czwartkowe". Polecam Jego Magnificencji te książeczkę, by poznał nie tylko "swojego", a przez niego wykluczonego profesora zwyczajnego UMK, ale i zrozumiał, jak wielki popełnił błąd zawieszając Go w akademickiej pracy.

Otrzymaliśmy w darze osobistego zobowiązania i poczucia wdzięczności dla Mistrza niezwykle interesującą odsłonę obu Osobowości w perspektywie długiego trwania. Jak pisze pisze A. Nalaskowski w "Inwokacji":

"W sytuacji gdy konferencje naukowe stają się maszynką do siekania informacji na kwadransowe wystąpienia, kiedy mówcom w dowolnym momencie się przerywa, bo jakiś "czas minął", gdy tzw. dyskusja nie jest żadną dyskusją, ale serią indywidualnych popisów, gdy tożsamość pedagogiki została roztrzaskana na idiotycznie małe kawałki, z których większość nie ma nic wspólnego z pedagogiką, gdy przestało być ważne, co publikujemy, na rzecz tego gdzie publikujemy, gdy myśl naprawie polskiej oświaty nie wypływa ze środowiska pedagogów akademickich, których wiedza o realnych obszarach zmian koniecznych w polskiej edukacji jest niekiedy znacznie mniejsza niż wiejskiego nauczyciela - w tej sytuacji, póki jeszcze można, trzeba wracać do źródeł. Byłoby głupotą nie przyjść do źródła, które bije tuż obok" (s.5).

Obrażeni na - lub urażeni przez - toruńskich pedagogów nie sięgną po te wywiady, podobnie jak zapewne Rzecznik Dyscyplinarny UMK, bo zaburzyłoby to skrzywienie ich mysłowości (określenie za: B. Trentowski) oraz uniemożliwiło sianie ideologiczno-demagogicznej postawy wobec jednego lub obu profesorów. Na Zjeździe stawią się ci, którzy z pasją i metodologiczną kompetencją dociekają prawdy, ale także osoby traktujące uniwersytet jako miejsce pracy bez poszanowania i wkładu w jego dostojeństwo, zaburzeni w patologicznej samowiedzy i samoakceptacji, zdeformowani przez nędzę swoich mikrośrodowisk wraz z ich przełożonymi, sfrustrowani, niepewni, niedouczeni, brzydzący się odmiennym od własnego światopoglądem, publicystyczni intryganci, ale także otwarci na wiedzę oraz unikający manipulacji, intryg czy cwaniactwa adepci nauk o wychowaniu, idealiści, marzyciele i "żeglujący" pośród tysięcy stron rozpraw naukowych.

Profesor Z. Kwieciński zapytany o to, czy potrafiłby napisać książkę o tym, jak dobrać sobie doktorantów stwierdził, że raczej wolałby napisać o tym, jakich nie przyjmować (s. 82-83). Pokazuje cząstkę własnego warsztatu badawczego, powody zainteresowań określonymi zjawiskami pedagogicznymi/kulturowymi, sposoby odkrywania kluczowych dla edukacji problemów oraz możliwości ich rozwiązywania.Obu - tak prof. A., Nalaskowskiego, jak i Z. Kwiecińskiego (...) łączy szczególne umiłowanie pedagogiki jako nauki i umiłowanie Polski. Obaj służą Polsce i nauce, a chociaż różnią się światopoglądowo, to jak pisze A. Nalaskowski: Profesor nigdy nie brzydził się moim konserwatyzmem czy prawicowością, zawsze pomagał w rozwiązywaniu trudnych problemów naukowych i czułem, że mnie szanuje(s.6).

Nie zdradzam treści tego wywiadu, który przecież nie ma naukowego charakteru. Nie jest to ani wywiad narracyjny, ani żaden inny, z jakimi spotykamy się w metodologii nauk społecznych. Nie jest to także wywiad dziennikarski. Mamy tu do czynienia z nieustrukturyzowaną rozmową dwóch profesorów o sprawach, które bardziej interesowały A. Nalaskowskiego, by być może przybliżyć postać Z. Kwiecińskiego czytelnikom, ale i poniekąd samego inicjatora tych rozmów.

Obaj rozmawiają o sobie, sobą i dla siebie nie przejmując się stylistyką, chronologią przywoływanych wydarzeń czy doznań. Jest to w pewnym stopniu rodzaj "spowiedzi" z okruchów życia, które pozostawiły trwały ślad u rozmówców. Autobiograficzne narracje stają się swoistego rodzaju adresem do młodego pokolenia, które i tak pójdzie "swoją drogą".

Są to także zapiski adresowane do tych, którzy mieli przyjemność, zaszczyt lub coś wręcz odwrotnego w obcowaniu czy spotkaniach z obu profesorami. Wówczas może to uruchomić szereg pobocznych narracji, których celem stanie się dopełnienie lub zaprzeczenie przywoływanym w rozmowie faktom i ich interpretacjom. Samo życie.

Na marginesie: profesor psychologii w Clark University Carl Murchison opublikował w 1930 r. w Londynie -"A History of Psychology in Autobiography. Wśród piętnastu psychologów odnajdziemy także tego, który wpisał się w rozwój pedagogiki, a mianowicie Szwajcara Édouarda Claparède. Mam nadzieję, że skromnych rozmiarów i treści książka A. Nalaskowskiego wywoła rezonans wśród naukowców zajmujących się biografistyką pedagogiczną.

Na badania w zakresie biografistyki pedagogicznej wniosek mojego zespołu badawczego nie został zakwalifikowany do finansowania przez NCN. Jeden recenzent dał 10 pkt. a drugi 3, przy czym ten ostatni tylko dlatego, że wolałby, abyśmy badali młodych uczonych, a nie "starych". Jak już pisałem o tym kilka miesięcy temu, wnioskujący nie mają możliwości odwołania się od niemerytorycznej treści recenzji. Mistrzowie, z którymi chcieliśmy prowadzić pogłębione wywiady narracyjne już odeszli zabierając ze sobą to, czego nie zdążyli zapisać i opublikować. Minister J. Gowin zapowiada, że w następnej kadencji w NCN niektóre projekty będą miały pozanaukowy prymat, skoro o ich rzekomej wartości ma rozstrzygać "racja stanu".