poniedziałek, 29 października 2012

Pedagogika specjalna żegna swoją młodą profesor


Otrzymałem przed chwilą bardzo przykrą wiadomość, że w dn. 25 października 2012 r. zmarła prof. Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy - dr hab. Aleksandra Zawiślak – Kierownik Zakładu Pedagogiki Specjalnej w Instytucie Pedagogiki na Wydziale Pedagogiki i Psychologii. Magisterium w zakresie pedagogiki opiekuńczo-wychowawczej uzyskała w 1981 r. na podstawie rozprawy magisterskiej p.t. "Rola Bydgoskiego Towarzystwa Naukowego w upowszechnianiu wiedzy", którą napisała pod kierunkiem prof. dr hab. Stanisława Michalskiego w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Bydgoszczy. Zatrudniona w tej Uczelni po 18 latach pracy w placówkach oświaty specjalnej w 1999 r. przygotowywała i obroniła w 1998 r. pracę doktorską p.t. "Społeczne funkcjonowanie osób upośledzonych umysłowo w stopniu lekkim w rolach rodzinnych” której promotorem był psycholog prof. dr hab. Roman Ossowski. Recenzentami w tym przewodzie byli prof. dr hab. Eugeniusz Bielicki i prof. dr hab. Władysław Dykcik.


Pani dr hab. Aleksandra Zawiślak prof. UKW była aktywnym członkiem Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego oraz Polskiego Stowarzyszenia im. Janusza Korczaka. Wydała kilka znaczących rozpraw z pedagogiki specjalnej, w tym napisany podręcznik:
"Wybrane zagadnienia z pedagogiki specjalnej", Oficyna Wydawnicza "Impuls", Kraków 2009" doczekał się już dwóch wydań(wyd. II było w 2010 r.). Ostatnio opublikowała dwie monografie:

- Jakość życia osób dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną, Warszawa: Wydawnictwo "Diffin" 2011;

- Snoezelen (Sala Doświadczania Świata). Geneza i rozwój. Bydgoszcz: Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego 2009.

Swoje artykuły udostępniała na stronie inetrnetowej,by zainteresowani nie musieli ich szukać w rozproszonych publikacjach zwartych czy czasopismach. Jak rzadko który młody pracownik naukowy udostępniała swoje referaty, zanim jeszcze dokonała po ich wygłoszeniu obróbki redakcyjnej, językowej czy merytorycznej. Dzięki temu mogliśmy korzystać z nich na bieżąco, nie czekając często - jak ma to miejsce w większości wydawnictw pokonferencyjnych - na ich opublikowanie. Przebijała z tego postawa otwartości, bezinteresowności, ogromnego szacunku do studentów i doktorantów, do nauczycieli i pedagogów specjalnych.

Przedmiotem zainteresowań badawczych prof. UKW A. Zawiślak były takie problemy, jak:

Niepowtarzalność jednostki a zmiany w przestrzeni edukacyjnej;

Możliwości zastosowania metod jakościowych do analizy problemów życiowych osób niepełnosprawnych;

Jakość życia osób upośledzonych umysłowo w stopniu lekkim a procesy włączania ich w życie społeczne;

Jakość życia osób z lekkim upośledzeniem umysłowym;

Proces rehabilitacji i włączania w życie społeczne a jakość życia osób z niepełnosprawnością intelektualną;

Tendencje i doświadczenia w zakresie kształcenia specjalnego w wybranych krajach Unii Europejskiej;

Geneza, rozwój i praktyczne zastosowanie terapii Snoezelen w rehabilitacji i kształceniu osób ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi w Polsce i na świecie,

co znalazło swój wyraz w publikacjach zwartych i wielu artykułach.


W swojej pracy naukowej A. Zawiślak koncentrowała się głównie na problemach jakości życia osób niepełnosprawnych. Habilitację uzyskała na podstawie dorobku naukowego i rozprawy p.t. "Jakość życia osób dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną", zaś recenzentami w tym przewodzie byli: prof. zw. dr hab. Małgorzata Kościelska, prof. zw. dr hab. Amadeusz Krause, dr hab. Joanna Głodkowska, prof. APS i dr hab. Jacek Błeszyński, prof. UMK w Toruniu. Pół roku temu cieszyła się osobistym sukcesem, jakim było pozytywnie przeprowadzone jej kolokwium habilitacyjne (17 kwietnia 2012 r.), w wyniku którego uzyskała stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych w dyscyplinie pedagogika.


Doskonale pamiętam Ją z konferencji naukowych pedagogów specjalnych a także ze Zjazdu Pedagogicznego, gdyż zawsze promieniała radością i jakże potrzebnym w naszej profesji optymizmem. Na stronie macierzystej Uczelni zapisała sentencję swojej naukowej pracy:

Pedagogika specjalna jest dziedziną dynamicznie się rozwijającą, powiązaną z wieloma innymi naukami i bardzo intrygującą. Kryje jeszcze wiele tajemnic i wciąż zaskakuje nas nowymi wyzwaniami. Mam więc nadzieję, że czytelnicy tej strony sięgną po dalszą lekturę, bo przecież "non scholae, sed vitae discimus" (nie dla szkoły, ale dla życia uczymy się).

Kiedy zmarł jej nauczyciel wychowania fizycznego jeszcze z czasów studenckich, na swojej stronie skreśliła krótkie pożegnanie: Dowiedziałam się, że zmarł Jan Żmudziński. Bardzo mnie to zasmuciło. Uczył mnie w czasach studenckich 4 lata wf-u. Był wspaniałym człowiekiem, przyjacielem ludzi młodych. Często prosił mnie o pomoc w pracach dla AZS-u z racji tego, że pisałam biegle na maszynie. Mogłam go wówczas poznać bliżej i przekonać się, że wszystko robił z wielką pasją. Panie Janku - pozostanie Pan w mojej pamięci jako Niezapomniany Nauczyciel.


Nie przypuszczała, że wkrótce Jej studenci będą nosić w sobie żałobę, bo stracili Wspaniałego i Niezapomnianego Nauczyciela. Dzisiaj środowisko pedagogiczne żegna cenionego pracownika akademickiego, nauczyciela i wychowawcę studentów, człowieka niezwykle wrażliwego i życzliwego. Pogrzeb poprzedzony mszą św. odbędzie się w poniedziałek 29.10 o godzinie 12.00 w Kościele przy ulicy Wyszyńskiego w Bydgoszczy.


(fotografie ze strony zm. A. Zawiślak za Jej osobistą zgodą, którą opublikowała na swojej stronie: Nie mam nic przeciwko pobieraniu tekstów i zdjęć z mojej strony, ale tylko dla zbożnych celów i pod warunkiem podania ich autora. )

Korepetycje


Nic się nie zmieniło w kraju od opublikowania w 2004 r. przez Open Society Institute danych z badań na temat korepetycji w wybranych krajach postkomunistycznych, w tym w Polsce(za tę część odpowiadała z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Elżbieta Putkiewicz). Pytano wówczas studentów o to, czy w maturalnej klasie korzystali z korepetycji. Istotnie Polska wypadła dość niepokojąco: 50 proc. sondowanej młodzieży studenckiej przyznało się do korzystania z korepetycji. Są to przede wszystkim uczniowie z rodzin najwyżej sytuowanych materialnie i wykształconych (59 proc.), natomiast w mniejszym stopniu, chociaż przy znacznym wysiłku, uczniowie z rodzin mniej zamożnych, często ubogich, ale świadomych wagi wykształcenia (35 proc.).

To na skutek wyników badań w 2005 r. powstał MEN-owski Ogólnopolski Konkurs „Szkoła bez korepetycji”, który okazał się totalnym fiaskiem zarówno dla organizatorów, jak i szkół. Istotą programu miało być zredukowanie zapotrzebowania na korepetycje, tak by uczniowie szkół, które do niego przystąpią, uzyskiwali wystarczające wsparcie w swojej szkole. Do konkursu zgłosiło się wówczas zaledwie 349 szkół, ale po ocenie nadesłanych przez nie programów zakwalifikowano tylko nieco ponad połowę, bo zaledwie 144 szkoły. To był wyraźny sygnał środowiska nauczycielskiego – nie chcemy tak kształcić uczniów, by nie były im potrzebne korepetycje. Komu są one potrzebne? I uczniom, i nauczycielom. Ci ostatni mogli i nadal mogą w tzw. szarej strefie dorabiać do swoich pensji, wcale już nie takich małych.

Zjawisko jest trudno mierzalne, gdyż większość uczniów korzysta z tzw. doraźnej pomocy rodzinnych korepetytorów lub osób z kręgu znajomych dla ich rodziny, nie płacąc za to lub wyrażając swoją wdzięczność w inny sposób. To jednak nie jest jakaś lepsza, bardziej szlachetna forma korepetycji, gdyż i w pierwszym, i w drugim przypadku odsłania nieefektywność polskiej szkoły publicznej.

Znakomite badania prof. Zbigniewa Kwiecińskiego dotyczące poczucia przydatności lekcji dla osobistego rozwoju uczniów pokazały, że uczęszczanie do szkoły jest z tego punktu widzenia złudzeniem. Na sto jednostek lekcyjnych z różnych przedmiotów średni czas pożyteczny dla rozwoju uczniów (kształcący, poszerzający, porządkujący wiedzę, rozwijający) z 45-minutowej lekcji wyniósł tylko 5,5 minuty (12,2 proc. całego czasu). Czas obojętny dla rozwoju ucznia, ale nieszkodliwy oraz czas szkodliwy, toksyczny dla jego rozwoju, to łącznie 87,8 proc. czasu wszystkich 100 jednostek.

To oznacza, że dzieci są uczone pozorowania, bo przecież jeśli będą miały zaległości, to i tak ktoś je uzupełni. Kto? Albo sam uczeń, albo jego rodzice, albo korepetytorzy, albo organizacje pozarządowe (np. harcerstwo) czy parafie (bezpłatna pomoc dla najsłabszych). W moim przekonaniu powodem tego stanu rzeczy jest ustawowe trwanie przy systemie klasowo-lekcyjnym, który był dobry na przełomie XIX i w całym XX w., ale już zupełnie jest nieadekwatny do przyspieszenia rozwoju i nowych technologii uczenia się oraz dostępu do źródeł wiedzy w XXI w. Nie winię nauczycieli, ale MEN, który utrzymuje archaiczny i patogenny system kształcenia.

Problem korepetycji ma rzecz jasna co najmniej dwa wymiary etyczne.

Po pierwsze, po co uczniowie uczęszczają do szkoły publicznej, skoro ta nie jest w stanie przygotować ich do dalszej edukacji czy pracy zawodowej, a zatem muszą niejako na koszt swoich rodziców uzupełniać tę edukację. Stawia to pod znakiem zapytania etos zawodu nauczyciela i uwarunkowania strukturalne pracy nauczyciela np. obciążenia dydaktyczne (niskie pensum nauczycieli – 18 godz. powoduje, że nauczyciele nie mogą, gdyż nie muszą zajmować się pełnym kształceniem swoich uczniów).

Po drugie, udzielanie korepetycji przez nauczycieli własnym uczniom, którym wcześniej przekazali informację, że w szkole mogą oni co najwyżej uzyskać pomoc do zdania matury na poziomie podstawowym. Na poziomie rozszerzonym, który jest traktowany jako ekskluzywny, powiada się – to nie nasz problem.

Chcesz studiować za darmo, chcesz mieć sukces szkolny - to płać za korki. Oto dewiza - nie tylko polskiej - szkoły publicznej.