środa, 28 grudnia 2011

Nowe zasady przeprowadzania postępowań habilitacyjnych są w praktyce pedagogom niedostępne

z ich powodu, toteż czekają na aktywność nie tylko zainteresowanych nimi naukowców, ale przede wszystkim władz jednostek, które posiadają uprawnienia w tym zakresie, tyle tylko, że w dziedzinie nauk humanistycznych. Nowelizacja przepisów ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, wynikająca z ustawy z dnia 18 marca 2011 r. o zmianie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. nr 84, poz. 455), ustanowiła m.in. nowe zasady przeprowadzania postępowań habilitacyjnych, zaś minister nauki i szkolnictwa wyższego rozporządzeniem z dn. 8 sierpnia 2011 r. w sprawie obszarów wiedzy, dziedzin nauki i sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych zdecydowała o przydzieleniu pedagogiki do obszaru wiedzy i dziedziny nauk społecznych.

Tym samym, jeżeli doktor nauk humanistycznych czy z innej dziedziny chce otworzyć przewód habilitacyjny w dyscyplinie pedagogika zgodnie z nową procedurą postępowania (m.in. bez kolokwium habilitacyjnego), to musi najpierw sprawdzić, czy jednostka uczelniana, w której chce ten przewód przeprowadzić, dokonała już zmiany w CK z uprawnień w dziedzinie nauk humanistycznych na dziedzinę nauk społecznych. Inaczej, może habilitować się w takiej jednostce tylko do końca września 2013 r. w dziedzinie nauk humanistycznych z dyscypliny pedagogika na podstawie UCHWAŁY CENTRALNEJ KOMISJI DO SPRAW STOPNI I TYTUŁÓW z dnia 24 października 2005 r. w sprawie określenia dziedzin nauki i dziedzin sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych (MP z 2005 r. nr 79, poz. 1120 ze zmianą w MP z 2008 r. nr 97, poz. 843 oraz w MP z 2010 r. nr 46, poz. 636 oraz w M.P. z 2011 r. nr 14, poz. 149).


Rady wydziałów, które przeprowadzają postępowanie habilitacje wg starej procedury, a chcą umożliwić doktorom to postępowanie według nowych zasad, muszą najpierw same dostosować się do nowych regulacji prawnych, o czym informuje Komunikat nr 2/2011 CK:

W związku z art. 32 ustawy z dnia 18 marca 2011 r. o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym, ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz o zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. nr 84, poz. 455), który stanowi, iż jednostki organizacyjne uprawnione do nadawania stopni na podstawie dotychczasowych przepisów dostosują warunki do nadawania stopni doktora i doktora habilitowanego, określone w art. 6 ust. 1 - 4 znowelizowanej ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki w okresie dwóch lat od dnia wejścia w życie nowelizacji ww. ustawy, Centralna Komisja stoi na stanowisku, że jednostki w ww. okresie zachowują posiadane uprawnienia w dziedzinach i dyscyplinach określonych w dotychczasowych przepisach prawa.

Jeżeli określona jednostka organizacyjna przed upływem ww. okresu przejściowego spełni wymagania znowelizowanych przepisów ustawy, może wystąpić do Centralnej Komisji (przedkładając minima kadrowe dotyczące wszystkich posiadanych uprawnień w zakresach określonych w Rozporządzeniu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z dnia 8 sierpnia 2011r. w sprawie obszarów wiedzy, dziedzin nauki i sztuki oraz dyscyplin naukowych i artystycznych - Dz. U. nr 179, poz. 1065) o dokonanie stosownej zmiany w wykazie jednostek uprawnionych do nadawania stopni.

Jednocześnie Centralna Komisja uznaje, że określona jednostka uprawniona do nadawania stopni zachowuje posiadane uprawnienie w okresie trwania przepisów przejściowych, tj. do dnia 30 września 2013 r., niezależnie od trybu przeprowadzanego przewodu czy postępowania, o ile osoby zaliczane do minimum kadrowego spełniają w całości warunki ustawy sprzed nowelizacji, lub w całości warunki przewidziane w znowelizowanych przepisach, tzn. - dla których ta jednostka jest podstawowym miejscem pracy.


Sytuacja może być patowa, kiedy ktoś będzie chciał habilitować się zgodnie z nowymi zasadami, a nie będzie jednostki, która spełnia nowe wymogi prawne. Z tego co wiem, to żadna z dotychczasowych rad wydziałów nie wystąpiła o zmianę uprawnień zezwalających na procedowanie według nowych zasad.



Ludowcy budzą się z zimowego snu oświatowego


Polskie Stronnictwo Ludowe ogłosiło ustami swojego rzecznika Krzysztofa Kosińskiego, że to rodzice powinni sami decydować, czy posłać dziecko wcześniej do szkoły, czy nie. W Polsce zimy nie ma, ani śniegu, ani lodu, ale działacze PSL obudzili się z „zimowego snu”, jakim była dla nich w przypadku edukacji poprzednia kadencja. Przespali temat sześciolatków w szkole, więc postanowili wreszcie zająć wobec niego jakieś stanowisko. Jak na tę partię, to odkrywcze ono nie jest, więc specjalnie się tym nie zdziwiłem Lód przydałby się tym działaczom na głowę, by ostudzić nieco ich werbalne zaangażowanie pod koniec roku 2011.
Panie rzeczniku, wasza propozycja jest żadną łaską, marnym wkładem w politykę publiczną. Rodzice mogli decydować o tym, czy posłać swoje sześcioletnie dziecko do szkoły, zanim pojawiła się w MEN minister Katarzyna Hall, czy wcześniej 14 innych ministrów edukacji narodowej. Skoro już jako koalicjanci PO poparliście wcześniej nieprzygotowany projekt zmiany strukturalnej w oświacie, to już nie twórzcie pretekstu, by teraz z tej koalicji wyjść, bo Platforma negocjuje po cichu nowy układ z lewicą. Nie róbcie ludziom wody z mózgu. Zajmijcie się wreszcie szkołami wiejskimi, a nie najpierw pozwalacie je zamykać, a potem składacie wniosek do Sejmu, by na wzór platformerskich Orlików budować w każdej wsi „Świetliki”, czyli środowiskowe świetlice młodzieżowe, które byłyby multimedialnymi centrami edukacyjnymi.

Poseł Janusz Piechociński obudził się w temacie wyników ostatniej matury, udzielając w dn. 27 grudnia br. wywiadu w radiu TOK FM, w trakcie którego oceniał stan polskiej edukacji. Wprawdzie egzamin maturalny miał miejsce ładnych kilka miesięcy temu, podobnie zresztą jak ogłoszenie jego wyników, ale dopiero dzisiaj przedstawiciel partii koalicyjnej, zapewne ziewając i rozprostowując kości po głębokim skuleniu we snie, stwierdził, że:

Karta Nauczyciela broni w tej chwili słabych, a nie daje większych szans dobrym nauczycielom a złe wyniki matur i fakt niskiej zdawalności podstawowego poziomu egzaminu z matematyki powinny dać wszystkim do myślenia. Jakby tego było mało, jakość kształcenia i jakość absolwentów nie zawsze jest właściwa, toteż w tym obszarze powinniśmy ścigać się z Europą. Ja patrzę na procesy, które zachodzą w oświacie z niepokojem .