wtorek, 6 grudnia 2011

Komitet Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk




















odbył dzisiaj swoje pierwsze posiedzenie w kadencji 2011-2014. W wyborach do Komitetu brało udział 327 samodzielnych pracowników naukowych (o wynikach wyborów pisałem już w blogu 17.11.2011). Obrady prowadził Dziekan Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych PAN - prof. dr hab. Stanisław Filipowicz, zaś program posiedzenia przewidywał wybór nowych władz KNP PAN. Pierwszą częścią tej inauguracji było wręczenie członkom Komitetu powołań na nową kadencję. Zanim doszło do wyboru przewodniczącego - elekta Komitetu, a zostały zgłoszone dwie osoby - mnie zgłosił prof. Tadeusz Pilch, zaś Stefana M. Kwiatkowskiego zaproponował prof. Jerzy Nikitorowicz. Zanim doszło do głosowania prof. Maria Dudzikowa poprosiła, by zgłoszeni kandydaci na tę funkcję przedstawili najpierw swoją wizję i program działania tego organu.

Moja propozycja pracy Komitetu w tej kadencji dotyczyła zadań, które określiłem mianem KONTYNUACJA I ZMIANA:

- przygotowanie wniosku do MNiSW o wprowadzenie pedagogiki jako dyscypliny naukowej do dziedziny nauk humanistycznych, żeby takie dyscypliny podstawowe, jak historia wychowania, pedagogika ogólna, dydaktyka, antropologia pedagogiczna, teorie i nurty wychowania mogły korzystać ze środków na badania w programie "Humanistyka";

- powołanie w PAN - Instytutu Pedagogiki PAN;

- transparentność działania Komitetu (strona KNP PAN, newslettery);

- zajmowanie przez Komitet stanowiska w kluczowych dla całego środowiska naukowego kwestiach;

- przygotowywanie ekspertyz dla władz resortu edukacji oraz nauki i szkolnictwa wyższego;

- kontynuowanie konferencji dziekanów, dyrektorów instytutów i rektorów akademickich szkół wyższych w Polsce, kształcących na kierunku pedagogika i prowadzących badania naukowe w tym zakresie.

- praca z młodymi naukowcami, w tym szczególnie: kontynuowanie Letnich Szkół Młodych Pedagogów KNP PAN; organizowanie sesji w zakresie kryteriów oceniania rozpraw naukowych, przygotowywania grantów badawczych, projektów unijnych itp.

- kontynuowanie wydawania czasopisma KNP PAN;

- określenie kryteriów oceniania technologii edukacyjnych w ramach ocen parametrycznych;

- kontynuowanie i poszerzenie prac zespołów dyscyplin i problemowych KNP PAN;

- przygotowanie pod koniec kadencji pełnego raportu o stanie nauk pedagogicznych;

- powołanie zespołu (kapituły) wnioskującej do PAN o nagrody naukowe;

- rekomendacje dla redakcji czasopism naukowych ubiegających się o ocenę i punktację.

W toku tajnego głosowania zostałem wybrany przewodniczącym-elektem. Dziękując za powierzenie mi tej funkcji, zwróciłem się do członków Komitetu o uczczenie minutą ciszy zmarłych w ostatnim miesiącu, m.in. także członków poprzednich kadencji, profesorów: Wincentego Okonia, Edmunda Trempały, Tadeusza Nowackiego, Tadeusza Frąckowiaka i Aleksandry Maciarz.

W toku dalszych obrad moimi zastępcami zostali profesorowie:

1) Stefan M. Kwiatkowski (APS Warszawa)

2) Kazimierz Przyszczypkowski (UAM Poznań)

3) Dorota Klus - Stańska (UG Gdańsk)

4) Maria Czerepaniak- Walczak (US - Szczecin)

5) Maria Dudzikowa (UAM Poznań).

Komitet dokonał też wyboru sekretarza naukowego KNP PAN, którym został prof. dr hab. Jerzy Nikitorowicz (UB w Białymstoku) oraz wyboru członków Prezydium w osobach profesorów:

1) Mirosław J. Szymański (UP Kraków)

2) Barbara Kromolicka (US Szczecin)

3) Andrzeja Radziewicz-Winnicki (UZ Zielona Góra)

4) Dorota Gołębniak (DSW Wrocław)

5) Andrzej Bogaj (UHJK Kielce)

6) Wiesław Jamrożek (UAM Poznań)

7) ks. Marian Nowak (KUL)

Zgodnie z Regulaminem trybu wyboru członków komitetu naukowego i jego organów w głosowaniu tajnym dokonano wyboru specjalistów, których Komitet postanowił powołać do swojego składu.

Uchwałą dzisiejszego posiedzenia zostały powołane nowe zespoły KNP PAN i ich przewodniczący:

I Zespół Szkolnictwa Wyższego - prof. dr hab. Maria Czerepaniak-Walczak

II Zespół Polityki Oświatowej - prof.dr hab. Kazimierz Przyszczypkowski

III Zespół Pedagogiki Resocjalizacyjnej

Nadal będą działać zespoły:

Zespół Dydaktyki - prof. dr hab. KAZIMIERZ DENEK

Zespół Edukacji Elementarnej - vacat

Zespół Historii Wychowania - prof. dr hab. Władysława SZULAKIEWICZ

Zespół Pedagogiki Chrześcijańskiej - ks. prof. dr hab. Marian NOWAK

Zespół Pedagogiki Kultury i Edukacji Międzykulturowej - prof. dr hab. Jerzy NIKITOROWICZ

Zespół Pedagogiki Medialnej - prof. dr hab. Zbyszko MELOSIK

Zespół Pedagogiki Ogólnej - prof. dr hab. Teresa HEJNICKA-BEZWIŃSKA

Zespół Pedagogiki Pracy - prof. dr hab. Stefan M. KWIATKOWSKI

Zespół Pedagogiki Społecznej - prof. dr hab. WIESŁAW THEISS

Zespół Pedeutologii - prof. dr hab. Henryka KWIATKOWSKA

Zespół Pedagogiki Specjalnej - prof. dr hab. WŁADYSŁAW DYKCIK

Zespół Pedagogiki Szkolnej - prof. dr hab. MARIA DUDZIKOWA
(przy Zespole Pedagogiki Szkolnej powołano dzisiaj Sekcję Doktorów)

Zespół Teorii Wychowania - prof. dr hab. BOGUSŁAW ŚLIWERSKI


Dla pełnego obiegu informacji wśród członków KNP PAN i całego środowiska o działaniu Komitetu powołany też został zespół zadaniowy ds informacji, któremu przewodniczy dr hab. Mirosław Kowalski (UZ Zielona Góra).

Akademicka bajka o toksycznym królu , macosze i królewnie Śnieżce

Znacie bajkę o Królewnie Śnieżce? Znacie. Nie szkodzi, warto poznać ją raz jeszcze, tyle tylko, że w pseudoakademickiej scenerii.

Był taki okres, kiedy założyciel pewnej szkoły wyższej żył sobie na akademickim zamku bez trosk, miał cerę jak wosk, niczego jemu nie brakowało aż do czasu, gdy pod wpływem nagłej choroby opuściła go żona. Król pozostał z osieroconą córką – Królewną Śnieżką. Początkowo rozpaczał, ale gdy tylko na jego akademickim dworze pojawiła się pracowita służka, szybko się koło niej zakręcił i zaczął dzielić z nią od czasu do czasu swoje łoże. Wstydził się jej głęboko, gdyż popełnił mezalians.

Służka nie miała wykształcenia średniego, była zwykłą kobietą pracującą to tu, to tam. Nic dziwnego, że Król nigdzie się z nią nie pokazywał, a nawet nie potrafił okazywać jej swoich uczuć. Czyżby ich nie było? Czyżby to była gra w emotikony? Nie wiedział, że ona zwabiła go na chucie, by w istocie wykorzystać jego dobra do rozbudowy własnego księstwa? Doskonale przejrzała jego potrzeby, toteż zainstalowała mu w gabinecie kanclerskim lustro, by mógł dopytywać się nieustannie: lustereczko, powiedz przecież, kto jest najlepszym akademickim menedżerem na świecie?”

Król spoglądał w zwierciadło i zachwycając się samym sobą, śpiewał:

Niejeden król

jest głupi jak srul

ale nie ja

cha, cha, cha, cha.

Ja jestem mężem

W kieszeni z wężem

Ciąży na mnie wpadka

To jest zagadka

Kto ją odgadnie

Zaraz przepadnie…


Kiedy jego córka Śnieżka dorosła i stała się powabną, piękną i mądrą kobietą szybko się okazało, że cały dwór ją uwielbiał. Śnieżkę kochali wszyscy, ponieważ i ona wszystkich kochała, lubiła i szanowała. Każdy mógł na nią liczyć. Nie znała dnia ani nie liczyła godzin, by służyć swojemu Panu i Władcy, który nie mógł tego znieść, że Królewna chciałaby się habilitować. Przecież Król lepiej wie, niż jego podwładni, co jest dla nich dobre, to on ma rozstrzygać o ludzkich losach, a tym bardziej o swojej córce - Śnieżce.

Wkrótce okazało się, że jest ona bardziej lubiana od jego kochanki, znienawidził ją, gdyż dwór wcale nie akceptował jego postawy, decyzji i matactw, jakie czynił, by marnotrawić na uciechy macochy coraz więcej pieniędzy studentów płacących za studia na jego zamku. Śnieżka była piękniejsza, mądrzejsza i wierna swoim studentom oraz współpracownikom na królewskim dworze. Każdego szanowała, angażowała się w dodatkowe projekty i wykonywała je z wielką pieczołowitością. Nic dziwnego, że studenci do niej lgnęli, a pracownicy administracji zamku ją uwielbiali.

Król, jak się okazało, był narcystycznym psychopatą, pił jakieś mikstury, jadał robale i wdychał brunatne opary, jeździł na narty, na żagle, na wycieczki, pił i trwonił majątek swojego akademickiego dworu, oszczędzając na wszystkim, co musiało wiązać się z zatrudnianiem jak najlepszych nauczycieli akademickich, fałszując dokumentację, prowadząc nielegalnie zamiejscowe punkty kształcenia, zmuszając poddanych, by zdobywali pieniądze z grantów i projektów na własne etaty, na wyjazdy konferencyjne czy zagraniczne, na prowadzenie badań naukowych, itp., byle tylko niczego od niego nie chcieli.

Król nie cierpiał, kiedy ktokolwiek czegokolwiek od niego oczekiwał. To on miał prawo do stawiania wymagań, bezwzględnego posłuszeństwa i lojalności (usłużności) swoich poddanych. Jego niewykształcona kochanka otrzymywała zadania typowe dla królewskich doradców, z czym zresztą dobrze się czuła, bo mogła dowartościować swoją pozycję.

Któregoś dnia Król usiadł przed lustrem i zapytał:

Powiedz lustereczko przecie,

kto najlepiej prowadzi wyższą szkołę w świecie,

powiedz lustro, bo cię stłukę,

kto nie płaci za naukę

kto się chce habilitować

i zaczyna w zamku knować?

Król miał swoich szpiegów, którzy podsłuchiwali gdzie tylko się da, byle tylko wydobyć na jaw informacje o tym, jak dalece osoby z najbliższej rodziny, znajome czy zatrudnione na akademickim dworze nie pochwalają metod zarządzania, które z każdym rokiem prowadziły dwór do upadku.
Lustereczko odpowiadało Królowi:

Czemu sądzisz, drogi królu

że w tej szkole jest jak w ulu

Śnieżka jest jak mrówcza matka

przy niej każda twoja wpadka

jawi się jak katastrofa

weź do władzy filozofa

niech porządki ci wprowadzi

co dzień komplementy sadzi

Lustro cię nie oszukuje

- żaden ci nie dorównuje.

Król mógłby znieść wszystko, tylko nie to, że jego córka-Śnieżka będzie się habilitować. Był z tego powodu tym bardziej wściekły, że Śnieżka, jako wyemancypowana panienka, postanowiła sama opuścić dwór i zatrudnić się na uniwersytecie. Nigdy się z tym nie pogodzę! – wysyczał Król złowrogo i niewiele myśląc, zawołał swoją rektor-macochę, bo w międzyczasie awansował swoją kochankę, by ta przebrawszy się za Anonima, skreśliła list do władz dziekańskich ostrzegając je przed tą, która miała być unicestwiona. Jeszcze tego by brakowało, żeby Śnieżka uzyskała wolność naukową. Pamiętaj – zwrócił się Król do swojej rektor - albo rozkaz mój wykonasz, albo sama tutaj skonasz.


Cóż było robić. Macocha nie kochała Króla, lękając się jego macek oraz jego podwładnych, toteż napisała anonimowy list do dziekana uniwersytetu, by ostrzec go przed Śnieżką. W toksycznym liście zawarła same nieprawdziwe informacje, pomówienia, sugestie, które ubrała w słowa czy określenia ze świadomością tego, że i tak nikt nie ośmieli się sprawdzić ich fałszu.

Król nie mógł doczekać się reakcji dziekana na anonim – paszkwil, toteż zapytał lustereczko:

Powiedz lustro, jak tam władza

Powiedz, lustro, kto mnie zdradza,

Powiedz szczerze lub nieszczerze

Mówi: wierzę czy nie wierzę.

A lustro na to:

Dziekan nie jest taki głupi

anonimu nikt nie kupi

w uniwerku - to się liczy,

co nauka nam wytyczy

ważne są tu publikacje

a nie twe manipulacje

nikt nie wierzy twoim słowom

które zioną wredną mową

każdy może to rozpoznać

trzeba tylko sobą zostać.
.