piątek, 10 grudnia 2010

Milczenie w nauce jest tombakiem














Jak prowadzić badania naukowe? Nie stawiam tego pytania po to, by zastanawiać się nad fundamentalną w pracy naukowej kwestią, jaką jest metodologia badań, ale by odsłonić zupełnie nowe zjawisko, które w naukach społecznych i humanistycznych staje się niezwykle groźne, gdyż może prowadzić do pozorowania wiedzy o diagnozowanej rzeczywistości. Oto zgłosiła się do mnie osoba, która zamierza przygotować koncepcję własnej rozprawy doktorskiej z pedagogiki, by otworzyć przewód doktorski i w ciągu kilku najbliższych lat zbadać to, co ją naprawdę interesuje, na czym się zna, gdyż proponowany przez nią temat wiąże się bardzo ściśle z wykonywanym przez nią zawodem. Znakomicie. Badanie zjawiska od środka, z wnętrza środowiska, instytucji, wydarzeń czy procesów, w których uczestniczy się samemu. Już widziałem oczami wyobraźni możliwość wykorzystania metody aktion research.

Właśnie ukazała się w Wydawnictwie Naukowym DSW we Wrocławiu bardzo interesująca rozprawa z tego zakresu (Badania w działaniu. Pedagogika i antropologia zaangażowane, red. Hana Červinková i Bogusława D. Gołębniak, 2010). To jest przecież ten typ badań, które zorientowane są na przyszłość, opierają się na współpracy, implikują rozwój instytucji czy środowiska wychowawczego i generują teorię ugruntowaną w działaniu. Zanim jednak powstanie własny projekt badawczy, trzeba zapoznać się literaturą przedmiotu, poddać analizie różne teorie, by znaleźć dla problemu badawczego jego właściwe uzasadnienie. Często proponuję moim doktorantom, by zaczęli od przeczytania najnowszych publikacji z bliskiego ich zainteresowaniom zakresu tematycznego i napisali recenzję.

Po raz pierwszy jednak zdarzyło się, że po zapoznaniu się z treścią tak właśnie przygotowanej recenzji i pochwaleniu doktorantki za niezwykle wnikliwą lekturę i umiejętność wychwycenia fundamentalnych błędów merytorycznych i nawet metodologicznych autorki przeczytanej książki, otrzymałem list, w którym podopieczna prosi mnie, bym nie skierował jej tekstu do żadnej publikacji.

Pisze oto: „Bardzo dziękuję za przychylną opinię o mojej recenzji. Miło mi usłyszeć, że Pana zamiarem jest jej opublikowanie. Jestem jednak pracownikiem określonej instytucji i moja krytyczna opinia na temat recenzowanej ksiązki, którą potraktowałam jako przygodę intelektualną, może niestety negatywnie wpłynąć na moje dalsze losy w tej placówce. Jestem tylko magistrem, a autorka książki doktorem i pracuje nadzorze pedagogicznym, z którym moja placówka jest w bardzo dobrych i ścisłych relacjach służbowych. Ja w tym roku miałam już mobbingową sytuację, która chociaż zakończyła się dla mnie pozytywnie, pozostawiła uczucie niesmaku. Obawiam się, że wydanie tej recenzji może skończyć się dla mnie podobnie. Niestety szczere wyrażanie własnych opinii nie zawsze postrzegane jest jako zaleta.

A zatem nie kieruję do druku tej recenzji. Ważniejszy jest tu codzienny los młodego pracownika. Mobbing jest dzisiaj powszechnie stosowanym środkiem do zamykania ust podwładnym, przemilczania niekorzystnych dla pracodawców, bo albo niegodnych, albo niezgodnych z prawem czy obyczajami praktyk. Ciekawe, jak długo i jak głęboko tego typu postawy będą niszczyć środowiska zawodowe i akademickie?

Odeszła dr Janina Zawadowska

– pedagog, znakomita nauczycielka, wychowawczyni młodzieży i edukatorka nauczycieli, oddana polskiej edukacji i doskonaleniu pedagogów. Warto przypomnieć, że była prezesem Towarzystwa Rozwijania Inicjatyw Oświatowych TRIO, prowadząc wiele szkoleń dla nauczycieli małych wiejskich przedszkoli, które powstawały w ramach programu EFS dla stowarzyszeń oświatowych oraz angażowała się w projekty realizowane przez Federację Inicjatyw Oświatowych. Była też wicedyrektorką Departamentu Doskonalenia Nauczycieli w Ministerstwie Edukacji Narodowej, wieloletnią dyrektorką Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli. Publikowała jako członek Rady Programowej w miesięczniku "Dyrektor Szkoły", a także w Społecznym Monitorze Edukacji, komentując politykę oświatową i dzieląc się z kadrą kierowniczą własnymi doświadczeniami i przemyśleniami. Pisała i działała z pasją dla nauczycieli, ale i o nich, o pięknie i trudach tego zawodu, o szkole, o polskiej edukacji – jej sukcesach i porażkach, często krytycznie, ale zawsze z sercem i zaangażowaniem.

W ostatnich latach refleksyjnie komentowała zmiany w prawie oświatowym i kolejne projekty innowacji czy quasi reform. Pamiętam Jej krótkie, upominające się o prawdę i zgodność z uchwalonym przez Sejm aksjocentrycznym kierunkiem rozwoju polskiej oświaty, a przy tym kierowane przez nią słuszne słowa krytyki pod adresem ekipy MEN w latach 2006-2007. Stanęła wówczas m.in. w obronie odwołanego przez Romana Giertycha dyrektora CODN – Mirosława Sielatyckiego, któremu minister zarzucił propagowanie w wydanym przez tę placówkę przekładzie podręcznika metodycznego dla nauczycieli do prowadzenia godzin wychowawczych czy zajęć z wiedzy o społeczeństwie pt. „Kompas edukacja o prawach człowieka w pracy z młodzieżą”. Edycja Rady Europy ukazała się w przekładzie w 26 krajach. U nas, ze względu na poprawność polityczną, stała się pretekstem do prowadzenia walki politycznej, a nie prowadzenia debaty pedagogicznej o trudnych problemach ludzkiej egzystencji.

Ostatnie lata swojego życia poświęciła pedeutologicznej misji. Jak pisała: W sytuacji reformy edukacji potrzeby w zakresie doskonalenia nauczycieli są ogromne. Jeżeli szeroko zakrojone szkolenia nie obejmą nauczycieli (w chwili obecnej nauczycieli dzieci najmłodszych) to mała jest szansa, że coś w szkole zmieni się na lepsze. (http://www.monitor.edu.pl/felietony/blyskawiczna-decyzja-men-codn-i-cmpp-znikaja-z-mapy-edukacyjnej-polski.html) .

Żegna Ją środowisko oświatowe i akademickie, bo chętnie i wspierająco włączała się w organizowane przez pedagogów konferencje naukowe.