Czy Wojciech Starzyński naruszył Prawo Szkolne?


Niestety, nie mogę przejść obojętnie wobec naruszających Prawo Szkolne działań Wojciecha Starzyńskiego, obecnego prezesa Fundacji “Rodzice Szkole”. Z mocy ustawy wynika, że szkoła publiczna nie może być terytorium do prowadzenia jakiejkolwiek działalności politycznej w zakresie agitacji wyborczej. Sprawą powinna zając się prokuratura. Ów pan, emerytowany lekarz weterynarz, ale i zasłużony dla opozycyjnych środowisk regionu mazowieckiego działacz oświatowy, który miał ogromne zasługi dla powołania do życia jeszcze przed upadkiem PRL - SPOŁECZNEGO TOWARZYSTWA OŚWIATOWEGO (STO), rozesłał do rad rodziców w całym kraju instrukcję, na kogo rodzice mają głosować w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Nie ma w tym nic złego,żeby ów pan wspierał politykę oświatową obecnej władzy. Zaprzecza własnej aktywności na rzecz rozwoju szkolnictwa publicznego, alternatywnego, edukacji w demokracji i wolności w naszym kraju ktoś, kto już zapomniał, co czynił trzydzieści lat temu. Jestem tym zdumiony, że można kierować listę z kandydatami na posłów z formacji partii władzy, z wskazaniem okręgu wyborczego i miejsca na liście wyborczej (zostało przeze mnie wygumkowane), naruszając obowiązujące w naszym państwie prawo. Chyba, że jest to fakenews, spreparowany dokument, skoro nie widać na nim oryginalnego podpisu.

Rady rodziców działają we wszystkich szkołach publicznych, a nie we wszystkich szkołach niepublicznych. Fundacja "Rodzice w Szkole" jest jednym z wielu podmiotów w przestrzeni organizacji pozarządowych, które w zależności od izomorficzności własnych interesów z partią władzy afirmuje się jako przedstawicielska dla rad rodziców. Taką nigdy nie była, nie jest i mam nadzieję - nie będzie. Rady rodziców mają autonomię w ramach konkretnej szkoły publicznej i nikt nie może ich zobowiązać do działań naruszających dobro dzieci i ich nauczycieli.

Fundacja powinna publicznie przeprosić Polaków, rodziców milionów uczniów szkół publicznych za agitkę partyjną. Jeśli już musi "wyprzedawać" własną - fundacyjną "twarz", to niech to czynić w ramach komitetów wyborczych, a nie w przestrzeni publicznej. Jako rodzic nie życzę sobie tego! Mam nadzieję, że krążąca w szkołach lista kandydatów zostanie uwzględniona celem pominięcia ich nazwisk na listach wyborczych. A szkoda, bo przecież każdy z nich ma własny głos, własne środki i możliwości na zabieganie o własny elektorat. Bardziej im W. Starzyński zaszkodził, niż pomógł.