Profesorowie umierają latem



Kiedy rozstawałem się z czytelnikami bloga z ostatnim dniem czerwca, zatytułowałem swój wpis" O czym nie napiszę ze względu na urlop". Nie wiedziałem, że ten okres zostanie przerwany niezwykle smutną dla mnie osobiście, ale przecież najboleśniejszą dla prof. UZ Wielisławy Osmańskiej-Furmanek, śmiercią Marka Furmanka - profesora Uniwersytetu Zielonogórskiego, Jej wspaniałego Męża, pedagoga mediów, dziekana Wydziału Pedagogiki, Psychologii i Socjologii.

Kierował już drugą kadencję najstarszym w tej Uczelni Wydziałem. Nagła choroba, operacja i nieskuteczność terapii sprawiły, że odszedł od nas pedagog, który budował wspólnotę Wydziału z wielką troską o jej przyszłość, a zarazem nadzieją na powrót do niej po wakacjach. Jeszcze w czerwcu powiadomił swoich współpracowników o trudach choroby i koniecznej rezygnacji z pełnienia funkcji dziekana, by nie przyczyniać się swoją nieobecnością do jakichkolwiek problemów. Był niezwykle odpowiedzialny za instytucję i jej pracowników oraz studentów.

Prof. UZ - Marek Furmanek zawsze bardziej troszczył się o rozwój naukowy innych niż o siebie, toteż zarządzał nauką i akademickim środowiskiem w Uniwersytecie Zielonogórskim udrażniając w ramach programu ERASMUS wymianę studentów i naukowców z młodzieżą i uczonymi z europejskich uniwersytetów. Prowadził badania naukowe, wnioskował do Narodowego Centrum Nauki o granty z ukochanej przez Niego dyscypliny, jaką jest edukacja medialna, a nawet szerzej - z pedagogiki mediów.

Był nie tylko promotorem prac dyplomowych w ramach studiów I i II stopnia, ale także promował doktorów nauk społecznych i był cenionym w naszym środowisku recenzentem dysertacji doktorskich oraz habilitacyjnych.


Jako pedagog nigdy nie odmawiał pomocy, wsparcia, gotowości do włączenia się w ciekawe i ważne społecznie projekty dydaktyczne, które miały związek z pedagogiką mediów. Kiedy poprosiłem Go o napisanie rozdziału do międzynarodowego podręcznika akademickiego "Pedagogika" nie odmówił, bo wraz z Małżonką kształcili w tym zakresie studentów. W tomie 3 podręcznika "Pedagogika. Subdyscypliny wiedzy pedagogicznej" (GWP: Gdańsk 2006) ukazał się ich rozdział pt. "Pedagogika mediów".

Marek Furmanek był też w tym czasie założycielem i redaktorem naczelnym czasopisma "Pedagogika Mediów" oraz do ostatnich miesięcy swojego życia członkiem redakcji periodyku "Kognitywistyka i Media w Edukacji". Był Osobą niezwykle skromną, życzliwą, bezinteresownie zaangażowaną w różne działania społeczne, włączającą innych do pracy, a przy tym wysoce odpowiedzialną za kierowaną jednostkę akademicką.

Uczestniczył w najważniejszych dla polskiej pedagogiki zjazdach, konferencjach naukowych, posiedzeniach zespołów specjalistycznych i seminariach naukowych. Należał do grona nauczycieli akademickich, którzy czynili wszystko, by uzyskane przez tę jednostkę akademicką uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora w dziedzinie nauk społecznych, w dyscyplinie pedagogika można było poszerzyć o kolejny stopień naukowy. Pobudził do działania Oddział Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego.

Od wielu lat współpracował z Komitetem Nauk Pedagogicznych PAN wspomagając m.in. w ubiegłym roku organizację i przebieg XXXII Letniej Szkoły Młodych Pedagogów KNP PAN w Łagowie. Przed siedmiu laty wsparł Komitet Nauk Pedagogicznych udostępniając wydziałową platformę oraz organizując zespół swoich współpracowników do uruchomienia na niej strony internetowej Komitetu. Błyskawicznie stała się za sprawą także dra hab. Mirosława Kowalskiego najważniejszym medium polskiej pedagogiki informując o najważniejszych wydarzeniach nie tylko KNP PAN, ale o różnych osiągnięciach i stratach uniwersyteckich środowisk pedagogicznych.

Nie chce mi się wierzyć, że nie będę już mógł spotkać się z Markiem i rozmawiać o sprawach naszej codzienności, o zmianach legislacyjnych w uniwersytetach, które lepiej ode mnie rozumiał jako zarządzający wydziałem czy o Jego kolejnych pobytach naukowych poza granicami kraju.

Żegnam Marka Furmanka łącząc się w bólu z Wielisławą i Bliskimi. Pozostaje w mojej głębokiej pamięci i wdzięczności za wszelkie DOBRO, którym nas obdarzał. Drogi Marku, Przyjacielu - nie o tym chciałem pisać w czasie urlopu.

Pozostaje ze mną myśl poetki Julii Hartwig ujęta w jednym z jej pięknych wierszy pożegnalnych: "Wspólny jest los, który nas czeka".



(źródło: J. Hartwig (2018). Inna wyspa, Warszawa: PIW, s. 37).