niedziela, 24 marca 2019

Kompromitujący dziennikarkę, ale i środowisko akademickie wywiad z pseudonaukowcem


Paulina Szewioła z Dziennika "Gazeta Prawna" przeprowadziła wywiad z panią doktor Joanną Grubą nadając mu tytuł, który powinien zwrócić uwagę nauczycieli akademickich: "Habilitacja, czyli postępowanie pełne patologii" (2019 nr 57, s. B11). Nie sprawdziła, kim jest jej rozmówczyni i na jakie powołuje się "badania", tylko bezmyślnie przytoczyła ich wyniki kompromitując tak redakcję szacownej gazety "Dziennik Gazeta Prawna", jak i odsłaniając zarazem kompletną niekompetencję swojej rozmówczyni.

Zacznę najpierw od kwestii kluczowej dla mojej krytyki, a mianowicie od opublikowanych na stronie niedouczonej pani doktor wyników badań ankietowych online skierowanych do pracowników naukowych. W momencie udzielania wywiadu ich autorka zarejestrowała 1311 odpowiedzi na pytania rozstrzygnięcia, a więc zaczynające się od partykuły pytajnej "Czy...?".

Po zapoznaniu się z treścią wywiadu postanowiłem zajrzeć na stronę owej publikacji. Nie przypuszczałem jednak, że doznam tak silnego dysonansu poznawczego. Sądziłem, że mamy tu do czynienia rzeczywiście z rzetelną diagnozą zjawiska, które mnie także od lat mocno niepokoi. Od lat daję temu wyraz nie tylko w swoich książkach, ale także w blogu.

Autorka tego pseudobadania, co zaraz udokumentuję, mianowała się prezeską fundacji z nazwą nauka polska, ale tę naukę nieprawdopodobnie kompromituje w swoim wydaniu.

Ad rem.

Oto pytania, na które odpowiadali pracownicy szkół wyższych. Bardzo proszę po zapoznaniu się z ich treścią odpowiedzieć sobie na kluczowe pytanie, czy zostały one poprawnie skonstruowane? Czy ktokolwiek zaliczyłby studentowi pracy licencjackiej tak sformułowane pytania w ankiecie? Przypominam, że ich autorką jest doktor nauk społecznych. Respondenci mieli do wyboru trzy odpowiedzi: TAK, NIE, NIE WIEM.

Ankieta „Habilitacja” dostępna była w internecie od 1 lutego do 15 marca. Celem badań było poznanie opinii naukowców na temat:
- wartości i innowacyjności badań prowadzonych podczas postępowań habilitacyjnych oraz pohabilitacyjnych,
- rzetelności i obiektywności postępowań habilitacyjnych,
- praw habilitanta,
- nieuczciwych recenzentów.


1. Czy uważasz, że badania naukowe, prowadzone przez adiunktów, przygotowujących się do postępowania habilitacyjnego spełniają warunek innowacyjności i oryginalności oraz przyczyniają się do wdrażania koncepcji naukowych do rozwoju gospodarki?

2. Czy uważasz, że badania naukowe, prowadzone przez doktorów habilitowanych i profesorów, spełniają warunek innowacyjności i oryginalności oraz przyczyniają się do wdrażania koncepcji naukowych do rozwoju gospodarki?

3. Czy w Twojej jednostce są osoby, które otrzymały stopień doktora habilitowanego pomimo niewielkich osiągnięć naukowych, podczas gdy innym osobom odmówiono nadania stopnia doktora habilitowanego mimo dużo większego dorobku?

4. Czy znasz precyzyjnie określone kryteria uzyskania stopnia doktora habilitowanego (czy są one przestrzegane w Twojej jednostce)?

5. Czy znasz osoby (lub czy jesteś taką osobą), którym odmówiono finansowania postępowania habilitacyjnego?

6. Czy uważasz, że uzyskanie stopnia doktora habilitowanego jest uzależnione tylko od osiągnięć naukowych (a nie od pozamerytorycznych, np. od powiązań i układów służbowo-towarzyskich)?

7. Czy uważasz, że habilitant powinien mieć dyrektywne prawo do polemiki z recenzentem?

8. Czy uważasz, że recenzenci w postępowaniach habilitacyjnych powinni podlegać sankcjom dyscyplinarnym środowiska naukowego za napisanie nierzetelnej recenzji?

9. Czy uważasz, że habilitant powinien mieć prawo do uczestniczenia we wszystkich czynnościach w postępowaniu habilitacyjnym (np. posiedzenia komisji habilitacyjnej, głosowania rady wydziału itd.) oraz do wglądu we wszystkie dokumenty wytworzone podczas postępowania habilitacyjnego?

10. Czy uważasz, że stopień doktora habilitowanego powinien być całkowicie zniesiony?

Polecam treść tej ankietki tym, którzy kształcą na studiach doktoranckich młodych naukowców. Niech zobaczą, z jaką patologią kadrową mamy do czynienia w polskiej nauce, z jak niewykształconymi a posiadającymi dyplomy doktora nauk muszą/mogą spotykać się ci, którzy aspirują do tego stopnia.

Osoba, która nadeśle w swoim komentarzu dokona najbardziej rzeczowej pod względem metodologicznym analizy krytycznej konstrukcji tej ankiety otrzyma moją książkę z dedykacją poświęconą habilitacjom i patologiom wiązanym z uzyskiwaniem tego stopnia naukowego przez Polaków na Słowacji, wśród których są "mistrzowie" autorki tej ankietki.

I jeszcze jedno. Musi budzić zdziwienie fakt tak dużego udziału w tej pseudoankiecie pracowników naukawych. Czyżby też byli metodologicznymi analfabetami?

10 komentarzy:

  1. Uderza też podporządkowanie niektórych pytań ideologii ekonomicznej w nauce oraz generalizowanie do poziomu nauki w ogóle i naukowców, a nie uwzględnienia poszczególnych dyscyplin. No i oczywiście same pytania zamknięte, mające zapewne przesądzić o jednoznacznym wyniku "ankiety". Ta pani chyba sama musiała mieć spore problemy w postępowaniu habilitacyjnym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza sprawa, która się nasuwa, to kto miał dostęp do ankiety internetowej - każdy, kto zechciał ją wypełnić, czy był jakiś dobór próby? Jeśli na ankietę odpowiadały te osoby, które zdecydowały się poświęcić na to swój czas, to jest duże prawdopodobieństwo, że już sama próba jest niereprezentatywna mimo swej liczności.
    Podstawowy błąd w tej ankiecie polega na pytaniu się o dwie różne rzeczy w jednym punkcie (pytaniu), co sugeruje, że obie zmienne zawsze występują razem i pojawienie się jednej łączy się z występowaniem drugiej - a tak nie musi być. Przykładem na to są pytania: 1,2,4,9.
    Badania prowadzone przez adiunktów mogą być oryginalne i innowacyjne i nie mieć nic wspólnego z rozwojem gospodarki, bo celem poznania naukowego jest szukanie prawdy dla niej samej, co nie musi się łączyć, ani z pieniędzmi, ani z rozwojem gospodarki - np. badania z dziedziny nauk humanistycznych i społecznych. Oczywiście ważnym jest, aby ludzie nauki byli odpowiednio wynagradzani, ale to zupełnie inna sprawa.
    Pytanie 3 - podstawowa kwestia, to kryteria, jakie Autorka tego badania przyjęła do oceny "niewielkiego" lub "dużo większego" dorobku naukowego? Tak postawione pytanie skłania jedynie do bardzo subiektywnych odpowiedzi.
    Pytanie 4 - odpowiedź na to pytanie, w części dotyczącej przestrzegania kryteriów uzyskania stopnia doktora habilitowanego na Uczelni, wymaga konkretnych informacji (przede wszystkim wglądu w dokumenty), do których nie mają dostępu wszystkie osoby, które na tej Uczelni pracują.
    Pytanie 5 - zupełnie jest niejasne, do czego jest potrzebna Autorce odpowiedź na pytanie 5. Co wynika z faktu odmowy finansowania badań? - częstość odmów w badanej populacji? Zmienne niezależne z metryczki łączące się z odmową???
    Pytanie 6 - jaką wartość poznawczą ma to, co uważa respondent w stosunku do tego, co rzeczywiście jest? - subiektywne postrzeganie sytuacji związanych z panującymi na Uczelni Układami?
    Pytanie 8 - czy to oznacza, że każda recenzja powinna być poddawana superrecenzji? Inna sprawa, dlaczego ten recenzent napisał nierzetelną recenzję - bo chciał, czy też napisał tak, jak umiał? Chyba że wyjdziemy z założenia iż "ignorantia ... nocet" i wtedy niedouczenie recenzentów nas nie interesuje za co też ostatecznie będą podlegać karze.
    A tak właściwie, to co stanowi te patologie w postępowaniach habilitacyjnych w ujęciu Autorki? - bo na przykład odmowa finansowania badań nie musi być patologią, wręcz przeciwnie może być zaniechaniem wydawania pieniędzy na źle przygotowane badania, które doprowadzą do błędnych wyników... i na pewno nie przyczyniają się do rozwoju nauki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Panie Profesorze, podejmując wyzwanie:
    1. Część pytań ma charakter złożony, co jest dyskwalifikujące (np. w pytaniu 9 autorka pyta jednocześnie o kilka kwestii)
    2. Autorka zastosowała pytania zamknięte z nieszczęsną partykułą "Czy", a zamiast nich, przy zaprezentowanym celu badań, lepsze byłoby użycie twierdzeń z zastosowaniem skali Likerta.
    3. Danie respondentowi trzech wariantów odpowiedzi (tak/nie/nie wiem) jest zbyt spolaryzowane, autorka widocznie odgórnie założyła, iż badani mają albo mocno ugruntowane poglądy na dany temat, albo wcale ich nie mają (takie założenie jest błędem).
    4. Niektóre pytania są niekonkretne, a sposób ich zrozumienia zależy od respondenta - np. w pytaniu 3: ile wynosi "niewielki" a ile "dużo większy" dorobek? ile wynosi różnica między "niewielkim" a "większym" dorobkiem?
    5. Niektóre pytania są ukierunkowane negatywnie, nie powinno ich być, a jeśli już się pojawiły, to należałoby zastosować pytania z drugiego końca kontinuum.
    6. Część (większość) pytań, ze względu na swoją ogólnikowość, nie pozwoli wysunąć żadnych konkretnych wniosków - szczególnie pyt. 10
    7. Cel badań i zastosowane przez autorkę pytania to zupełnie "dwie różne planety". Uzyskane odpowiedzi z zaprezentowanych 10 punktów absolutnie nie pozwolą udzielić odpowiedzi na żadne z postawionych zapytań.
    8. Autorka podaje 4 cele (problemy?) szczegółowe, co oznacza, iż na każdy z nich przypada statystycznie 2,5 pytania. Zdecydowanie za mało.
    9. Bije po oczach tendencyjność badania - autorka ewidentnie stosuje zabiegi, które mają potwierdzić jej założenia (np. trywializm pytania 7)
    Podsumowując, autorka nie przeprowadziła ankiety badawczej, tylko nienaukowy sondaż.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Doktorant

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Profesorze,

    "zgłosiłem" wypełnienie tej ankiety, podobnie jak i kilku moich znajomych. Każdy z nas znał historię dorobku i jego oceny nie tylko prezeski fundacji, ale i vice-prezeski etc. Z tego, co wiem, każdy z nas - z dobrego serca - wypełniał cokolwiek, następnie w polu na komentarz dokładnie wyjaśniał, dlaczego nie można tak prowadzić badań. Zabawne było to, że działo się to niezależnie i bez porozumienia. Zrobiliśmy więc z grubsza to samo, co Pan w blogu. Sugerowanie, że ankietę wypełniali "naukawi" jest najzwyczajniej właśnie "naukawe". Zgadzam się przy tym, że najpewniej liczne komentarze wypisywali naiwni. W tym my.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uczony nie wypełnia takiej ankiety, jeśli widzi jej patologiczną konstrukcję, gdyż w ten sposób czyni ją wiarygodną wbrew temu, co sam o niej sądzi. To nie jest tylko maiwność, bo jeśli tak, to bloger ma rację pisząć o naukawym podejściu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Komentatorzy 3:42 i 12:23 zasługują na nagrodę. Jeśli prześlą na adres: boguslaw.sliwerski@uni.lodz.pl dane do wysyłki, to przekażę w nagrodę publikację.
    Jak wynika z innych komentarzy, ale także zamieszczanych na Fb, niektórzy z wypełniających tę fundamentalnie patologiczną ankietę dzielili się z jej autorką krytycznymi uwagami. Jak widać, nie raczyła się nimi podzielić , choć uzurpuje sobie prawo do afiliacji w nauce polskiej. Fundacja wraz z jej kadrą powinna zatem nie tylko spalić się ze wstydu, ale przynajmniej zmienić nazwę na Fundacja Pseudonauki Polskiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani dr J. Gruba nie tylko nie zrozumiała treści mojego wpisu, ale i uwag metodologicznych młodych uczonych. Nie wie, że sondaż opinii wymaga prawidłowo postawionych pytań. Można jedynie wyrazić zdziwienie, że może taki kicz opublikować osoba ze stopniem doktora nauk. Wstyd bowiem przynosi nie tylko sobie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co prawda nie jestem fanem p. Sliwierskiego ale niestety pozostaje mi sie zgodzic z diagnoza tej konkretnej ankiety. Przeczytalem rowniez odpowiedz p. Gruby na ten wpis i tym bardziej popieram p. Sliwierskiego w swoich argumentach (+komentarze). Ta ankieta byla niemerytoryczna, nienaukowa i tendencyjna a fundacja (o mylacej nazwie podobnej do zasluzonej FNP) jest po prostu smieszna. Z tych powodow nie wypelnialem tej ankiety. Natomiast wnioski to mozna znac i bez ankiety - patologie postepowqn hab. sa znane, srodowisko jest podzielone w sprawie zniesienia hab. (chociaz w cywilizowanych krajach juz dawno to zniesiono i stworzono inne - lepsze - elementy selekcji i promocji naukowcow) itp. itp. Nie rozumiem tez oburzenia p. Gruby na w sumie kulturalna i rzeczowa krytyke.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ankieta skonstruowana jest marnie - to prawda. Pokazanie marginesów odpowiedzi na jej poszczególne pytania i nazwanie tego 'analizą wyników' jest żałosne - to też prawda. Ale, niezależnie od tych i innych okoliczności, z tego, że tak wielu ludziom chciało się na zawarte w niej pytania odpowiadać można jednak wysnuć wniosek, że problem jest, zaś sama ankieta pozwalała respondentom jakoś wentylować ich frustracje.Jednakże, warto zdawać sobie sprawę z tego, że z tego niewiele wynika dla myślenia o samej instytucji habilitacji, o funkcjonowaniu Centralnej Komisji i jej wewnętrznych procedurach, o mechanizmach recenzyjnych, etc. Z tych uwag dla sprawy także zresztą niewiele wynika - może poza stwierdzeniem tego, że kwestie kryteriów awansu w nauce zawsze były kontrowersyjne. Sądzę zatem, że - z uwagi na reputacyjny charakter tych kryteriów - jedynym 'kołem ratunkowym' dla stosownych procedur może być (a)ich kontradyktoryjność i (b) jak najdalej posunięta transparencja. Wreszcie, nie jest wykluczone, że sama CK - jako instytucja 'nadzorcza' jest zgoła niepotrzebna - bo przecież decyzje o awansie na kolejne stopnie to decyzje określonych środowisk naukowych - np. Rad Wydziałów i na ich posiedzeniach możliwe są merytoryczne dyskusje. To,że - bywa - są one żałosne, wrażliwe na rozmaite koteryjne uwarunkowania to tylko informacja o żałosnym stanie tych środowisk, tego zaś nie zmieni się przy pomocy procedur !

    OdpowiedzUsuń
  10. Wiarygodność danych jest ZEROWA. Liczba respondentów też nie do sprawdzenia.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.

W Zakopanem o edukacji jutra