Współ-sprawcy ludzkiej śmierci



Tragedia w Koszalinie, gdzie w Escape Room'ie straciło życie pięć nastoletnich dziewczynek, będzie mieć niewątpliwie swoje dalekosiężne następstwa. Jako pedagog nie mogę przejść obok tego wydarzenia obojętnie, chociaż mam świadomość, że codziennie giną na polskich drogach lub w wyniku przestępstw dzieci, dorośli czy osoby starsze. Grupowa tragedia ma jednak szczególny wymiar, nie tylko ze względu na okoliczności, w których do niej doszło.

W tak szczególnym dramacie ludzkim odsłaniane są przejawy codziennych spraw, na które nie zwracamy uwagi. Nastolatki chciały sprawić sobie przyjemność i wspólnie cieszyć się urodzinami jednej z nich. Tak oto dzień urodzin stał się zarazem dla nich wszystkich ostatnim dniem ich życia. Nie z ich winy.

Od wielu lat powstają właśnie dla dzieci i młodzieży różne instytucje, placówki, miejsca zabaw, w których mogą aktywnie i radośnie spędzać swój czas wolny, cieszyć się życiem, doświadczyć przygód, doznać nowych wrażeń, sprawdzić swoje umiejętności, być ze sobą i cieszyć się sobą w różnych okolicznościach. Rynek reaguje na tego typu potrzeby, które Jan Szczepański określał mianem "potrzeb otoczkowych", na oczekiwania, pragnienia różnych grup, by zarazem jego organizatorzy mogli na tym zarabiać, czerpać z tego tytułu dochody.

W tym miejscu właśnie zaczyna się próg nieodpowiedzialności, pazerności, zachłanności kosztem nieprzewidywalnych strat na zdrowiu czy życiu ludzkim tak zwanych "klientów". Ileż to już było tragicznych wypadków na placach zabaw, szkolnych boiskach, w ZOO, w wesołych miasteczkach, na torach kartingowych, a nawet w halach targowych czy kręgielniach, a teraz w Escape Roomi'ie, gdzie czekają na miłośników dobrej adrenaliny czy szaleństwa specjalne miejsca, które mają sprzyjać realizacji różnych pragnień.

Kilkadziesiąt lat temu profesor Tadeusz Kotarbiński napisał trakt o dobrej robocie, a przecież tworzył go w czasach, które nie miały wiele wspólnego z wolnym rynkiem, z gospodarką i usługami wolnokonkurencyjnymi. Zawsze, w każdej sytuacji sprawcą utraty zdrowia czy życia staje się człowiek, współtwórca lub kreator zaniechań, oszczędności, cwaniactwa, lekkomyślności, pozbawiony wyobraźni, niewykształcony, pozbawiony wyobraźni.

W pedagogice kategorię sprawstwa i współsprawstwa usytuował jako fundamentalną w procesie wychowania profesor Kazimierz Sośnicki. Wielokrotnie przywołuję ją w swoich analizach istoty wychowania i kształcenia. Psycholodzy zajęli się nią dopiero niedawno. Zawsze jednak lepiej późno, niż wcale. Nie wolno pomijać w edukacji animatorów wolnoczasowych uciech ani filozofii odpowiedzialności, prakseologii, prawa oraz psychologicznych przesłanek sprawstwa.

Edukacja zorientowana na potrzeby rynku, na wąsko pojmowane kwalifikacje pragmatyczne, instrumentalne, na zaspokajanie potrzeb klientów, na materialne zyski staje się edukacją zdehumanizowaną, pozbawiającą młodych ludzi wchodzących na rynek pracy współczynnika humanistycznego. Ten bowiem jest nieopłacalny, bo rzekomo nic nie daje polskiej gospodarce i usługodawcom. W rzeczywistości zaś prowadzi właśnie do takich tragedii.

Może wreszcie zamilkną eksperci, profesorowie ekonomii, polityki czy socjologii, politycy i urzędnicy z obu edukacyjnych ministerstw, którzy od lat forsowali tezę, że to rynek ma warunkować treści kształcenia! Czy rzeczywiście edukacja ma służyć tylko i wyłącznie warunkom gospodarki i usług, za którymi kryją się gigantyczne dochody częściowo zdehumanizowanych oligarchów, przedsiębiorców, usługodawców? Czy nadal mamy zabawiać się na śmierć tylko dlatego, że ktoś lekceważy humanum?

To, co wydarzyło się w Koszalinie jest wielką traumą dla rodziców, rodzin, bliskich, przyjaciół i codziennego środowiska życia młodych ofiar czyjejś złej roboty. W poniedziałek ich wspólnota szkolna boleśnie doświadczy straty koleżanek. Będą musieli nauczyć się z nią żyć, by czynić świat lepszym i niepowtarzalnym w tak okrutnym wymiarze.