piątek, 25 maja 2018

Co kryje się za reformą szkolnictwa wyższego 2.0?


W dn. 24 maja 2018 r. miało miejsce w Cieszynie na Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji posiedzenie Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN. Jeden z naszych członków - prof. Tadeusz Pilch wnioskował o to, by zając stanowisko sprawie reformy szkolnictwa wyższego i nauki. Przywołał w tym celu wypowiedź - raport mgr. Aleksandra Temkina - Doktoranta Uniwersytetu Warszawskiego (cytuję za wPolityce.pl):

Co kryje się za reformą szkolnictwa wyższego 2.0? Środowisko akademickie zaniepokojone!

1. Reforma szkolnictwa wyższego pod hasłami zrównoważonego rozwoju ukrywa rozwiązania trwale niszczące uczelnie regionalne i ich regiony.

Projekt reformy wiąże podstawowe uprawnienia uczelni z jej oceną naukową. Uprawnienia habilitacyjne, do doktoryzowania oraz prowadzenia studiów magisterskich o profilu ogólnoakademickim odbierane zostaną jednostkom tzw. kategorii B (dzisiaj ok. 60 % jednostek naukowych, w przyszłości mniej).

Odebranie podstawowych uprawnień uniemożliwia rozwój kadry naukowej, realizowanie kariery naukowej w zdegradowanych ośrodkach i konkurencję uczelni z większymi, starszymi i bogatszymi podmiotami. W konsekwencji to konkurencyjne ośrodki będą decydować o awansach i rozwoju mniejszych, ale prężnych uczelni. To jakby o awansach w Orlenie miała decydować rada nadzorcza Gazpromu.

Należy zwrócić uwagę na antykonkurencyjny charakter proponowanych zmian, wzmacniający dominującą pozycję wąskiego oligopolu największych metropolitalnych uczelni. Hasłom o podwyższaniu wartości wykształcenia należy przeciwstawić dokonaną już przez min. Gowina deregulację (2016) w zakresie uprawnień do prowadzenia studiów podyplomowych. Umożliwiający już dziś np. uczelniom technicznym prowadzenie studiów podyplomowych z medycyny plastycznej.

Konsekwencją degradacji uczelni będzie odpływ specjalistów z regionu, utrata prestiżu, rezygnacja z podejmowania studiów w zdegradowanym ośrodku z odchudzoną kadrą naukową oraz ograniczoną ofertą dydaktyczną.

Brak dostępu do wykwalifikowanych kadr oraz procesy demograficzne są wymieniane jako podstawowa przyczyna degradacji miast niemetropolitalnych. Brak wglądu w społeczne konsekwencje ustawy doprowadzi do przyspieszenia tych procesów w miastach wojewódzkich, dotychczas przez problemy te omijanych. Tymczasem większość studentów ze względów finansowych studiuje w ośrodkach najbliższych miejsca zamieszkania, racjonalny byłby więc model, w którym państwo dba o to, by wszystkie ośrodki, w tym regionalne, reprezentowały równy, wysoki poziom.

Przykłady:

Znikną zupełnie publiczne uczelnie województwa opolskiego. Politechnika Opolska 6 wydziałów + 8 wydziałów Uniwersytetu Opolskiego - żadne z nich nie ma kategorii A.

Województwo zachodniopomorskie zachowa na tę chwilę 15 % stanu naukowego.

Województwo świętokrzyskie: jeden wydział kategorii A na 8 wydziałów UJK, 0 na 5 wydziałach Politechniki.

Ocena parametryczna nie ocenia tak naprawdę jakości badań, tylko odległość od lidera. W ten sposób młoda, ale prężnie rozwijająca się uczelnia może mieć znacznie niższą kategorię, niż taka, która opiera się na reputacji i dawnych przewagach.

2. Oddanie władzy nad uczelniami oligarchicznym grupom pod hasłami wzmocnienia autonomii uczelni.

Projekt ustawy przewiduje likwidacje wydziałów jako osobnych podmiotów prawnych i centralizację władzy w uczelni, która ma zostać skupiona w rękach administracji rektorskiej i Rad Uczelni, kosztem Senatu, dziekanów i rad wydziałów.

Rektorzy będą:

a) mianować dziekanów, dotąd wybieranych;

b) ustalać i zmieniać strukturę organizacyjną (co pozwala na wielkie przesunięcia kadrowe);

c) samodzielnie ustalać reguły oceny pracowników (od oceny nie będzie się można odwołać);

d) prowadzić politykę finansową uczelni bez kontroli żadnych ciał uczelnianych

Projekt przewiduje powołanie Rad Uczelni, składających się w ponad 50 % z osób spoza uczelni. Rada Uczelni przedstawia kandydatów na rektora, monitoruje politykę finansową oraz ustala strategię uczelni.

Członków Rady Uczelni wybiera Senat, projekt nie wyjaśnia, kto przedstawia Senatowi kandydatów. Istnieje ryzyko, że rady będą proponować rektorów i zarządzać uczelnią kierując się poglądami politycznymi, a nie racjonalnością. Może to prowadzić np. do ograniczania swobody badań, bo te nie podobają się członkom rady czy usuwania z uczelni pracowników których poglądy nie odpowiadają radzie.

Zagrożenia:

Budowa systemu kooptacyjno-oligarchicznego. W Radach Uczelni zasiądą byli rektorzy, miejscowi politycy samorządowi i biznesmeni. Jako jedyni będą mieć kontrolę nad rektorami + namaszczać ich następców.

Pełna pacyfikacja środowiska uczelnianego. Centralizacja władzy, stworzenie pionowej struktury zarządzania, dodatkowe narzędzia dyscyplinujące oznaczają zabetonowanie układów uczelnianych wokół wąskiego establiszmentu rektorskiego.

Pod hasłami modernizacyjnymi wdrażane są rozwiązania korupcjogenne (brak kontroli nad polityką finansową) oraz zwiększające konformizm i strach wewnątrz środowiska naukowego.

3. Paradoks: formacja konserwatywna doprowadzi do zapaści kultury narodowej.

Zapisy projektu ustawy godzą w przyszłość humanistyki i nauk społecznych. Towarzyszy temu werbalna „pozytywna kampania” wicepremiera na rzecz humanistyki (którą należy docenić).

Elementy stawiające przyszłość humanistyki pod znakiem zapytania:

* zapowiedź poważnego ograniczenia listy punktowanych czasopism wpływających na ocenę dorobku naukowca oraz oparcia oceny na publikacjach w międzynarodowych bazach czasopism. Polskie periodyki są w nich w zasadzie niereprezentowane.

* przyjęcie ideologicznej wersji umiędzynarodowienia nauki, wg której nie warto pisać publikacji w języku polskim dla polskiego czytelnika, lecz trzeba skupić się na obiegu międzynarodowym. Oznacza to zepchnięcie nauki uprawianej w polszczyźnie do pozycji kosztownego hobby, w służbie polskiego społeczeństwa.

* powierzenie tworzenia strategii uczelni przedstawicielom biznesu i samorządów, tradycyjnie nieufnych wobec kierunków postrzeganych krótkowzrocznie jako „niepraktyczne”.

Grozi to oszczędnościowymi cięciami kierunków humanistycznych i społecznych (do jakich dochodzi w krajach zachodniej Europy).
utrzymanie przewagi grantowego systemu finansowania badań, wymuszającego podporządkowanie modom i układom środowiskowym.

Aleksander Temkin


W trakcie obrad dowiedzieliśmy się, że Podkomisja ds. nauki i szkolnictwa wyższego debatowała tego dnia nad projektem Konstytucji dla Nauki. Nie zamknięto dyskusji przekładając szczegółowe prace nad projektem ustawy 2.0 na najbliższy wtorek- 29 maja 2018 r. Podkomisja większością głosów posłów PiS odrzuciła wniosek o wysłuchanie publiczne. Tym samym uruchomiono skróconą ścieżkę mająca doprowadzić do błyskawicznego przyjęcie uchwały i przedłożenia Sejmowi ustawy do przegłosowania. Jak zareaguje na proponowane zmiany ustawowe środowisko akademickie, które - wbrew temu, co mówi minister - wcale nie jest wobec nich bezkrytyczne.

12 komentarzy:

  1. Polskie szkolnictwo wyższe i polska nauka po 4 czerwca 1989 r. przeszły razem co najmniej pięć reform systemowych za którymi nigdy nie poszły odpowiednie fundusze reformatorskie. Podobnie i dziś fundują polskiemu środowisku akademickiemu reformy, bez pieniędzy. Wszystko wskazuje na to, iż obecne finansowanie polskiego szkolnictwa wyższego na poziomie 16,5 mld zł. rocznie może ulec nieprzewidzianym cięciom vide kryzys finansów globu 2019 r. Także i polska nauka może zatrzymać się w finansowaniu na poziomie 9,2 mld zł. rocznie. Polskie państwo nie ma też tych mitycznych 167 mld zł., które miały teoretycznie pójść za ustawą 2.0. Natomiast okazuje się, iż współczesna Polska zajmuje trzecie miejsce w świecie po Turcji i Węgrzech, a jeśli chodzi o zadłużenie zagraniczne względem PKB - 55,6 %. To oznacza, że jako kraj rozwijający się jesteśmy bardzo mocno narażeni na perturbacje gospodarcze, finansowe gospodarki światowej, a co odczują wszystkie sektory polskiego państwa błyskawicznie. Zapowiada się potężne uderzenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan Profesor pyta co zrobi środowisko akademickie? Jak zwykle ograniczy się do napisania jakiegoś pisma do mnisw i prezydenta a Ci i tak zrobią swoje. Pracę idą ekspresowo. Nie było czytania publicznego a min. Gowin zapowiedział przyspieszony lifting ustawy 2.0 - ok. 160 poprawek bez konsultacji ze środowiskiem akademickim. Partia Pana ministra musi mieć wynik bo nadchodzą wybory. Tym wynikiem ma być używając gwary piłkarskiej "ustawka 2:0" czyli 2 dla Pana Gowina a zero dla uczelni. Dziwi mnie zupełnie milczenie uczelni niepublicznych bo zapisy w ustawie 2.0 niosą duże ryzyko ich likwidacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Środowisko naukowe, drogi kolego, popiera KdN. Wyjątkiem jesteście Wy - HSy. Odbiera się Wam bowiem możliwość nadawania awansów z miejsc, gdzie grupa habilitowanych założyła naukową spółdzielnię.
    Obliczenie rangu do B spowoduje, że trzeba będzie po prostu pracować.
    Dalej drogi kolego Profesorze, tekst mgra Temkina to pobożne (nie)życzenia. Pisze... prawdopodobnie nastąpi.. będzie.. itp. Skąd on to wie?
    Drogi kolego... proponuję zmienić spojrzenie na sprawę i poprzeć zmiany. Akurat Pan, który lubi wysoki poziom w nauce, skorzysta na wyredukowaniu z naszego środowiska spółdzielni.
    No nie sądzę, aby był Pan w takoż uwikłany.
    Z szacunkiem... prof. AGH

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pan jest z flagowca A+ A+ A+ A i B, dlatego niezbyt wiarygodny. To środowisko Pana uczelni może popierać "ustawkę", a nie środowisko naukowe. Dr hab. z regionalnego uniwersytetu.

      Usuń
  4. W rezultacie będzie kolaps nauki i szkolnictwa wyższego. Skutki społeczne i kulturowe chyba nie stanowią problemu dla ekipy rządzących. To dziwne w kontekście usiłowań i działań nieżyjącego prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który w tak dużym stopniu oparł swą politykę na gruntownej znajomości lekcji historii, zwłaszcza Polski i powiązanych z nią państw.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwsze po 1989 roku w zakładach przemysłowych zostały rozwiązane Ośrodki Badawczo - Rozwojowe: polski przemysł padł, teraz przyszła kolej na uczelnie. Historiozof Feliks Koneczny napisał, iż przetrwać może tylko naród wykształcony i moralny. A zatem tego typu decyzje uderzają w samo centrum trwania narodu i państwa. Zatem, gdzie podział się polski patriotyzm? - prawdopodobnie wyjechał za granicę samochodami kupionymi od Niemców i Francuzów za pieniądze od Anglików.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest to głos w klasycznej dyspucie: czy cenniejsze jest mniej a lepiej, czy więcej, ale byle jak. Jeśli przyjmiemy warunek brzegowy o ograniczonym i ustalonym finansowaniu, to wraca się do pytania, czy lepiej mieć 200 "uniwersytetów" powiatowych (przepraszam, wojewódzkich, tu motywem jest "Politechnika Opolska") czy kilkanaście, ale silniej finasowanych i działających na poziomie Uniwersytetu Jagiellońskiego, Warszawskiego, czy Akademii Górniczo-Hutniczej.
    Ale, oczywiście, każdemu pracownikowi Politechniki Opolskiej marzy się, żeby podatnicy þłacili jeszcze więcej podatków na najbardziej prowicjonalną szkółkę, niezależnie od tego, czy zasługuje ona na klasę A, B, C, czy jest pozarakningową.

    "większość studentów ze względów finansowych studiuje w ośrodkach najbliższych miejsca zamieszkania, racjonalny byłby więc model, w którym państwo dba o to, by wszystkie ośrodki, w tym regionalne, reprezentowały równy, wysoki poziom"
    Racjonalne jest, by wszystkie ośrodki prezentowały równy, wysoki poziom. Tak samo, jak racjonalne jest, by wszyscy ludzie byli młodzi, piękni, zdrowi, mądrzy i bogaci. Państwo im to ma zapewnić!
    To sugeruje, że uniwersytety są to szkółki kształcące magistrów, a nie prowadzące jakąkolwiek naukę. GDYBY ją prowadziły, to nie miałyby trudności z uzyskaniem klasy "A". Ale NIE REPREZENTUJĄ WYSOKIEGO POZIOMU - czas więc powiedzieć im "do widzenia" i przestać udawać, że inżynierskie magisterium z Opola i z AGH to to samo.
    Gettingen, Heidelberg, Lund, Durham, etc. są świetnymi uniwersytetami. Nie dzięki wspieraniu małych prowincjonalnych ośrodków, ale dzięki ich wiekowej tradycji i wspieraniu tych ośrodków, które zbierają nagrody Nobla i mają światowy prestiż. Politechnika Opolska (z całym szcunkiem) takiego prestiżu nie ma. Kiedyś studenci, pochodzący z Opeln studiowali w Breslau, a dziś lepiej, żeby też studiowali we Wrocławiu lub Krakowie, jeśli już nie pojadą dalej. Lepiej, niż żeby kosztem mniejszego finansowania zasłużonych uczelni, utrzymywać przy życiu prowincjonalną szkółkę dla ćwierćinteligentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny anonimie z 25 maja z g. 19:22.,

      Problem polega na tym, iż polskie uczelnie wyższe ogółem na tle Europy i globu wypadają bardzo słabo i uchodzą za prowincjonalne. Dydaktyka jest masowa i na niskim poziomie, a o badaniach naukowych tam prowadzonych nie warto w ogóle wspominać. Pomimo, iż polskie szkolnictwo wyższe pożera aż 16,5 mld zł. rocznie, to wymiernych efektów względem gospodarki narodowej nie widać. Polskie uczelnie wyższe nie posiadają wykwalifikowanych kadr badawczych, unikatowej aparatury naukowej, a przede wszystkim zrealizowanych tysięcy badań naukowych, które mogłyby stanowić pewne novum w nauce itd. To w kontekście ministerialnych rojeń o kreacji uczelni badawczych w Polsce. Także nie przesadzaj z tym rzekomym prestiżem uczelni metropolitarnych w kraju.

      Usuń
    2. Argumenty na poziomie podstawówki i treści impertynenckie. Lepiej dla kogo?

      Usuń
    3. ten anonimowy głos jest dosyć typowy dla debaty o ustawie Gowina - charakteryzuje go bowiem powszechnie spotykany brak znajomości mechanizmów funkcjonowania polskiej nauki i uczelni; oto dowody:
      1. "uniwersytety są to szkółki kształcące magistrów, a nie prowadzące jakąkolwiek naukę. GDYBY ją prowadziły, to nie miałyby trudności z uzyskaniem klasy "A". " - otóż zasady kategoryzacji są tak skonstruowane, że zawsze będą uczelnie A+ i zawsze będą C - bez względu na to czy wszystkie uczelnie będą doskonałe naukowo, czy wszystkie staną się szkółkami dla magistrów to parametryzacja i tak posegreguje je na A+, A, B+, B i C, bowiem te kategorie to odległość od uczelni uznanej (w sposób znacznie odbiegający od metodologii naukowej) za najlepszą, a nie miara jakości;
      2. "przestać udawać, że inżynierskie magisterium z Opola i z AGH to to samo." - takie stwierdzenie jest gołosłowne bowiem w Polsce jeszcze nikt nie badał jakości kształcenia na poszczególnych uczelniach i kierunkach metodami uznanymi za naukowe - czyli mierząc edukacyjną wartość dodaną; obecnie jedyne uczciwe stwierdzenie brzmi - nie wiadomo, gdzie lepiej uczą - na politechnice w Opolu, czy na AGH;
      3. "Kiedyś studenci, pochodzący z Opeln studiowali w Breslau, a dziś lepiej, żeby też studiowali we Wrocławiu lub Krakowie, jeśli już nie pojadą dalej" - kolejne nieuczciwe stwierdzeni, bowiem w świetle punktu 2 nie wiadomo, gdzie lepiej studiować z punktu widzenia jakości dydaktyki; a przede wszystkim - co zrobić z tymi maturzystami z Opola i okolic, których rodzin nie stać na utrzymywanie dziecka w Krakowie czy Wrocławiu (koszt pięcioletnich studiów to ok. 100 tys. zł.)

      Usuń
    4. A propos zdobywania kategorii w parametryzacji/ ewaluacji:
      - ankiety jednostek miały być jawne - NIE SĄ
      - sposób wyznaczania przez KEJN jednostek referencyjnych w GWO - TAJNY (nie ma podanego algorytmu)
      - ostateczne kryteria parametryzacji znane są zazwyczaj pod koniec okresu oceny
      Wszystko to sprawia, że proces parametryzacji nie jest transparentny.

      Usuń
  7. https://prenumeruj.forumakademickie.pl/fa/2018/05/trzy-razy-nie/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.