poniedziałek, 29 stycznia 2018

Wyższe szkoły patologii


Od lat piszę w blogu o nieuczciwych praktykach niektórych założycieli i/lub kwestorów wyższych szkół prywatnych tzw. "wsp", którzy potraktowali studentów i nauczycieli akademickich jak "dojną krowę" do wyciśnięcia z nich dla siebie zysków. Co gorsza, nawet te niepubliczne szkoły, które były na dobrej drodze do akademickiego rozwoju i prowadzenia uczciwej rywalizacji z wieloma - jakże słabymi - wyższymi szkołami państwowymi, w wyniku radykalnego spadku studiujących zaczęły przekształcać swoje statuty w taki sposób, by przejąć opłacony przez tysiące studiujących majątek na własność. Kryzys zawsze odsłania moralne dno niektórych postaci i to bez względu na to, czy mają wykształcenie a nawet stopnie naukowe.

W sieci pojawił się zatem nowy portal pod nazwą: "OPINIE O UCZELNIACH", który publikuje opinie studentów i pracowników wyższych szkół patologicznych w Polsce podtrzymywanych zresztą przez prawo o szkolnictwie wyższym ustanowione i aktualizowane także w projekcie nowej Ustawy 2.0 w ich interesie. O czym możemy przeczytać pod tym adresem? Zacytuję kilak wpisów:

- Kanclerz obiecywał, że już dawno zapłaci za wykłady. Trzy lata czekania to chyba dość. Ja już straciłam cierpliwość. Myślę, że tu może pomóc tylko telewizja, bo inaczej z własnej woli nie zapłacą. Chętnie przyłączę się do grupy poszkodowanych wykładowców (24.01.2018);

- Szkoła nie płaci wykładowcom od wielu miesięcy. Okres ten zaczyna się przeciągać w lata. Brak kontaktu ze strony szkoły. Nikt nic nie wie. Odradzam podejmowanie współpracy z tą katolicką szkołą.(28.11.2017);

- Szanowni Państwo, Drodzy Studenci. Pragnę napisać parę faktów na temat Szkoły im. Bogdana Jańskiego: Od ponad roku nie otrzymałem wynagrodzenia, Pan Kanclerz nadal tylko tłumaczy że nie może nic zapłacić a warszawskie Sądy przerzucają się pozwem, żaden nie chce się podjąć przyjęcia pozwu. To są jakieś żarty. To trwa ponad rok, a gdzie jeszcze jest czas na czynności komornicze? Wyegzekwowanie należności? Drodzy Państwo, odradzam pracę na tej uczelni gdyż wynagrodzenie otrzymacie za kilka lat lub nie otrzymacie wcale gdy sprawa ulegnie przedawnieniu a tego dowodem jest opieszałość Sądów w Warszawie. Drodzy Studenci ta katolicka uczelnia okrada z godności mnie jako człowieka, oszukuje i okłamuje. Jeśli chcecie mieć dyplom takiej uczelni, o takiej reputacji i opinii to wybór i decyzja należy do Państwa. Drodzy Wykładowcy podejmując współpracę ze Szkołą im. Bogdana Jańskiego podejmujecie pracę bez wynagrodzenia lub wolontariat. Pozdrawiam wszystkich, życzę powodzenia w dochodzeniu płatności wynagrodzenia przed Sądami. (...) (17.10.2017);

Przede wszystkim dowiemy się, a mam nadzieję, że zwiększy się liczba faktów na ten temat, że już od dłuższego czasu, nawet od roku, w niektórych WSP nie płaci się nauczycielom akademickim za wykonana przez nich pracę dydaktyczną. Czy w tej sytuacji nie powinno być wszczynane z urzędu śledztwo a winni ewidentnego "złodziejstwa" właściciele nie powinni być osądzeni? Czy nadal będzie w Polsce prowadzona rabunkowa działalność prowadzących takie patologiczne szkoły wyższe na akademikach? Dlaczego Ministerstwo nie monitoruje tych zdarzeń i nie podejmuje wraz z Polską Komisją Akredytacyjną skutecznych działań kontrolnych?

O jednej z takich "szkółek wyższych" pisze studentka:

- Jeżeli chcesz stracić 30 tys. zł. i niczego się nie nauczyć....to jest to! Zero organizacji, ta szkoła upada. (26.01.2018)


Dlaczego PKA i MNiSW mając wiedzę o prowadzonej kontroli skarbowej i pozwach nauczycieli akademickich w Sądach Pracy tolerują takie pseudobiznesowe szkółki wyrażając zgodę na otwieranie pod inną nazwą w tym samym miejscu (gmachu) rzekomo innej szkoły, ale prowadzoną przez tych samych właścicieli czy członków ich rodzin? Może minister J. Gowin podejmie jednak skuteczne działania także w swoim środowisku nadzorczym, by zaprzestano tak nieuczciwych praktyk pod szyldem "szkoła wyższa".

7 komentarzy:

  1. a czy w państwowych szkółkach nie ma patologii? "Słowacy", konkursy na stanowiska, nepotyzm, mobbing = państwo w państwie

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszę o nich ustawicznie. Czy to źle?

    OdpowiedzUsuń
  3. Zatem, jak każda patologia, także i ta wymaga profilaktyki oraz wielu działań naprawczych. Tylko, że "W mętnej wodzie dobrze ryby łowić" - zatem, Ci którzy z takiej sytuacji mają korzyści nie są zainteresowani zmianą. A kto z zewnątrz podejmie się działań na rzecz sprawiedliwego traktowania "dojnych krów"?
    A sami studenci tych uczelni? - cóż, różnie bywa. W większości chodzi o papier, szczególnie gdy studiują ludzie, którzy od lat pracują w jakimś zawodzie. Tak więc nie jest to tylko patologia. To także istotna "wytwórnia specjalnych papierów" koniecznych do przetrwania na stanowisku pracy. Podsumowując: najpierw powinno być jasne i sprawiedliwe prawo - bo ono w gruncie rzeczy tworzy pewne sytuacje, w dłuższym okresie czasu - także te patologiczne. Więc - przedstawiciele poszczególnych zawodów powinni mieć udział w decydowaniu o istniejących przepisach dotyczących także zawodów pedagogicznych i wyższych uczelni.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze, że Pan Profesor pisze. Tylko, że w tych patologicznych uczelniach nie ma "słowaków". "Słowacy" pracują na porządnych uniwersytetach. Gdyby "Słowakom" działa się krzywda, ministerstwo pewnie by zareagowało. To wszystko jest po prostu chore.

    OdpowiedzUsuń
  5. Proszę nie generalizować opinii nt. słowackich docentów, gdyż jest to nierzetelne. Jeśli anonimowy ma wiedzę nt. nieuczciwej pracy nauczycieli akad., to znajdzie ich więcej wśród osób ze stopniami naukowymi uzyskanymi w kraju. Na Słowacji niektórzy przedkładali rzetelny dorobek naukowy, a wszyscy zgodnie z obowiązującym tam prawem. To, że miało ono wielokrotnie niższe wymagania od polskich świadczy tylko o tym, po co politycy SLD doprowadzili do podpisania obustronnej umowy, ale korzystnej także dla hochsztaplerów.

    OdpowiedzUsuń
  6. W ramach ewaluacji uczelni można by przeprowadzić badanie wszystkich dokumentów prawnych tworzonych w uczelniach. Ministerstwo miałoby wiedzę gdzie co jak wygląda i mogło reagować na te patologie.Sam raport pisany przez komisje był by podstawą do reakcji ministerstwa. Lepiej zrobić parametryzacje nazwać ją ewaluacją i udawać, że problemu nie ma. Ustawa 2.0 powinna mieć zapisy chroniące przed patologiami, ale nic się nie robi, bo byłoby to tak dużo pracy, że po co się za nią zabierać. To problem nie tylko natury prawnej, ale także zarządzania uczelnią.
    A. Koźlarek

    OdpowiedzUsuń
  7. Być może dobrym rozwiązaniem byłaby likwidacja PKA która i tak nie spełnia swej roli. Pozytywne oceny wystawiane dyscyplinom/kierunkom przez ekspertów PKA zaciemniają prawdziwy obraz polskiej dydaktyki uniwersyteckiej

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.