niedziela, 14 stycznia 2018

Na kolejną interpelację w imieniu KNP PAN odpowiada wiceminister Aleksander Bobko



Odrębną interpelację na wniosek Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN w sprawie projektowanej likwidacji przez resort części B ministerialnego wykazu czasopism złożyła także pani poseł Anna Wailewska wraz z Piotrem Cieślińskim(Klub Parlamentarny PO), a Ich interpelacja do ministra nauki i szkolnictwa wyższego w powyższej kwestii została zarejestrowana pod nr 17800 i wpłynęła do adresata w dn. 5-12-2017 r.

Szanowny Panie Premierze, w związku z projektem ustawy o szkolnictwie wyższym polskie środowisko naukowe, pedagogiczne, w tym rektorzy uczelni, członkowie rad naukowych czasopism pedagogicznych są zaniepokojeni zapowiedzią likwidacji części B ministerialnego wykazu czasopism wydawanych w języku narodowym. Według środowiska błędem jest wyłączna orientacja na anglojęzyczne platformy czasopism naukowych. Likwidacja części B ministerialnego wykazu czasopism szczególnie dotyka nauk humanistycznych i społecznych, mających duże znaczenie dla tożsamości narodowej i umacniania ważnych społecznie wartości, dla których tworzenie dorobku naukowego w języku polskim ma ważne znaczenie. Wśród odbiorców czasopism z obecnej listy ministerialnej B jest wielu spoza środowiska akademickiego, przedstawiciele innych zawodów poszukujących doniesień naukowych w języku polskim.

Czasopisma z listy B stanowią bardzo ważną dla polskiej nauki płaszczyzną interdyscyplinarnej dyskusji pomiędzy przedstawicielami nauk humanistycznych i społecznych. Likwidacja części B wykazu czasopism marginalizuje własny język i humanistyczny dorobek narodowy. Po wprowadzeniu zmian najważniejszym kryterium przy ocenie czasopism ma być indeksacja w zagranicznych bazach typu Web of Science, Scopus zarządzanych przez korporacyjne, globalne firmy wydawnicze. Nie kwestionuje się zasadności umieszczania pism polskich w powyższych bazach, ale środowisko naukowe sprzeciwia się, aby były to jedyne bazy indeksujące czasopisma liczące się do dorobku naukowego uczonych i tym samym do ewaluacji jednostek naukowych, w których są zatrudnieni. Argumentów za utrzymaniem części B ministerialnego wykazu czasopism jest dużo więcej, o których Pan Minister został poinformowany w stosownej korespondencji do Pana. W związku z powyższym proszę Pana Ministra o odniesienie się do problemu i odpowiedź na poniższe pytania.

Jakie przesłanki miały wpływ na zapis w projekcie ustawy o szkolnictwie wyższym marginalizujący polskie bazy czasopism naukowych?
Czy Pan Minister uwzględni argumentację środowisk naukowych i pedagogicznych ww. temacie i zachowa część B ministerialnego wykazu czasopism tak ważnej dla humanistyki i nauk społecznych platformy polskich czasopism?

Z poważaniem



Publikuję nie tylko treść tej interpelacji, która została precyzyjnie odniesiona do interesującej pedagogów kwestii, ale także przytaczam odpowiedź - tym razem wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego - prof. Aleksander Bobko. Warto porównać obie odpowiedzi w tej samej kwestii, bowiem poszerzają opinie sprawujących władzę:

Odpowiedź na interpelację nr 17800 w sprawie likwidacji części B ministerialnego wykazu czasopism (Warszawa, 22-12-2017)


Szanowny Panie Marszałku,
odpowiadając na interpelację Posłów Anny Wasilewskiej i Piotra Cieślińskiego z dnia 5 grudnia 2017 r. (interpelacja nr 17800), w sprawie marginalizacji polskich czasopism naukowych oraz propozycji likwidacji obowiązującej obecnie części B wykazu czasopism naukowych wraz z liczbą punktów przyznawanych za publikacje naukowe w tych czasopismach. Poniżej przedstawiam wyjaśnienia dotyczące poruszonych w interpelacji kwestii.

Idea likwidacji listy B wpisuje się szerokie spektrum działań zmierzających do umiędzynarodowienia oraz otwarcia nauki na globalny świat nauki. Brak polskich badań nad polską i europejską historią oraz kulturą prezentowanych w czasopismach o międzynarodowym zasięgu powoduje, że polski punkt widzenia na sprawy ważne dla tworzenia europejskiej tożsamości jest niezauważalny czy pomijany w międzynarodowych dyskursie. Nieobecność polskich naukowców na arenie międzynarodowej prowadzi do tego, że są nam narzucone inne narracje, które mogą marginalizować znaczenie polskiej kultury, historii oraz humanistyki i nauk społecznych.

Powinnością badaczy winno być pokazywanie światu bogactwa polskiej kultury oraz prezentowanie na forum międzynarodowym polskiej racji stanu. Relatywnie niewielka część dorobku polskich naukowców ma kluczowy wpływ na światowy obieg myśli. Publikacje polskich naukowców w 1% najlepszych źródeł indeksowanych międzynarodowych bazach stanowią zaledwie 0,7%. Blisko o połowę więcej takich publikacji mają Czesi, a dwa razy więcej Węgrzy, a ponad trzy razy więcej od nas Belgowie. To oznacza, że artykuły z polskimi afiliacjami relatywnie częściej publikowane są w czasopismach o niższym wpływie na kształt dyskursu naukowego.

Ten problem pokazuje zestawienie liczby polskich czasopism w SCOPUS – 350 – z wykazem czasopism punktowanych, w którym jest aktualnie aż 2477 tytułów. Obecne zasady funkcjonowania wykazu czasopism są kluczowym powodem presji na publikowanie dużej liczby artykułów naukowych w czasopismach naukowych o lokalnym zasięgu.

Dotychczasowa polityka kierowała główny nurt publikacyjny do obiegu lokalnego, czego efektem jest – jak pokazują analizy biblio- i naukometryczne – ponad dwa tysiące czasopism na liście B, mających śladowy (lub żaden) wpływ na globalny stan badań naukowych. Ich wysoka punktacja w obecnym wykazie czasopism nie ma merytorycznego uzasadnienia, jest wyłącznie wskaźnikiem wpływu wydających je środowisk akademickich. Rolą badań naukowych jest poznawanie i próba rozumienia świata przyrody oraz kultury, a publikacje służą do komunikowania oraz dyskusji nad wynikami badań i ustaleń naukowych.

Prezentowane w ustawie 2.0 rozwiązania nie likwidują lokalnego dyskursu naukowego, a jedynie nadają mu charakter uzupełniający/dodatkowy. Wskazują, że naukowcy – niezależnie od dyscypliny – mają obowiązek publikowania wyników badań na możliwie szerokim forum, tak, aby ich prace (finansowane z pieniędzy podatników) miały możliwie największe oddziaływanie na rozwój wiedzy, rozumienie świata i przyczyniały się do zwiększania prestiżu polskich uczelni, instytutów badawczych oraz instytutów PAN.

Badania nad wzorami publikacyjnymi w naukach humanistycznych i społecznych nie potwierdzają zaniku badawczych tradycji językowych w krajach nieanglojęzycznych. Jest zgoła odmiennie: w krajach takich badacze z nauk humanistycznych publikują równolegle w językach narodowych i w języku angielskim. W roku 2014 publikacje w języku angielskim stanowiły 78% publikacji wszystkich publikacji z nauk humanistycznych i społecznych badaczy z Flandrii (po niderlandzku opublikowanych było 16% wszystkich publikacji). W Finlandii publikacje po angielsku stanowiły 68%, w Norwegii 61%, w Czechach 26%, w Słowacji 25%, a w Polsce 17%. Komitet Nauk Pedagogicznych wskazał, że polskie czasopisma naukowe wykonały znaczący wysiłek na rzecz umiędzynarodowienia, zachowując jednocześnie równowagę w publikowaniu tekstów autorów polskich i zagranicznych, a także w języku publikacji.

Należy jednakże stwierdzić, że wysiłek ten nie przyniósł istotnych zmian. Analiza wyników wykazów czasopism punktowanych z lat 2012, 2013 i 2015 pokazuje, że w naukach humanistycznych średni odsetek autorów zagranicznych wzrósł zaledwie z 15,39% w 2012 roku do 16,85% w 2015 r. a średni odsetek publikacji w językach kongresowych wzrósł z 11,57% w 2012 roku do 17,91% w 2015 r. Jedyną szansą na wyjście z naukowych peryferii dla wielu dyscyplin zwłaszcza w naukach społecznych i humanistycznych jest wyjście poza hermetyczny krąg lokalnego środowiska naukowego i poddanie się rzetelnej krytyce międzynarodowej.

Dlatego też Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zamierza uruchomić program wsparcia praktyk wydawniczych i edytorskich dla najlepszych polskich czasopism naukowych nieindeksowanych w międzynarodowych bazach indeksacyjnych, który pozwoli tym czasopismom włączyć się w międzynarodowy obieg myśli. Jednocześnie pragnę wyjaśnić, że brak części B “Wykazu czasopism punktowanych” nie oznacza, że zabraknie na tej liście najlepszych polskich czasopism humanistycznych wydawanych w języku polskim lub innych językach. Przede wszystkim należy podkreślić, że w bazie Scopus jest aktualnie indeksowanych 108 czasopism, w których publikowane są artykuły w języku polskim, a całościowo w bazie tej jest indeksowanych 358 polskich czasopism. Oznacza to, że w bazie Scopus indeksowane są między innymi takie czasopisma jak “Język Polski”, “Teksty drugie”, czy “Studia z Filologii Polskiej i Słowiańskiej”.

Szczegółowe kryteria ewaluacji jakości działalności naukowej, tryb jej przeprowadzania i sposób dokumentowania określi minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego i nauki określi, w drodze rozporządzenia uwzględniając specyfikę kształcenia w szkole doktorskiej oraz prowadzenia działalności naukowej w ramach dziedzin.
Z wyrazami szacunku


W imieniu Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN wyrażam wdzięczność posłom, którzy zareagowali na nasze stanowisko i związany z nim niepokój o losy polskich czasopism.

8 komentarzy:

  1. Odnoszę nieodparte wrażenie, że nikłe finansowanie polskiej nauki w porównaniu z innymi przytoczonymi krajami, jest po prostu ukrywane pod płaszczykiem reformy nauki i szkolnictwa wyższego, a także w oparciu o wzrost wymagań. Ma to odwrócić uwagę od nędzy finansowej - które to miejsce w Unii mamy w nakładach na naukę - czy aby nie jedno z ostatnich? - czy cokolwiek w tym zakresie się zmieni? Jak ktoś ledwo dyszy, to ciężarów nie poniesie. Czas przestać opowiadać i forsować niedorzeczności, bo to się źle skończy. Listę B należałoby rzetelnie zweryfikować, ale zostawić dla polskiego społeczeństwa. Podobnie jeśli chodzi o własne, krajowe narzędzie badania wpływu naukowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Finansowanie polskiej nauki na poziomie 0,45% PKB w bieżącym 2018 r. należy do najniższych w UE i jednych z najniższych w Europie, choć wyprzedzamy ponoć jedynie Albanię. Owe 0,45% PKB to ok. 9 mld zł wraz z funduszami strukturalnymi UE włącznie na ten cel. To bardzo niewiele i grubo poniżej 1% PKB, które winno być uznane za ustawowe minimum na dziś dzień. Niestety finansowanie polskiej nauki na poziomie 0,45% PKB nie daje jakichkolwiek szans na wymierne korzyści społeczeństwu i gospodarce narodowej. Więcej ukazuje fikcyjną troskę decydentów sprawami polskiej nauki, to oznacza, że polskie państwo udaje, iż finansuje naukę w kraju na światowym poziomie. Wszystko odbywa się niejako na niby po stronie decydentów, bo przecież polskie państwo jest wciąż na dorobku, i jest wiele innych, poważniejszych spraw niż nauka. Ona niech pozostanie taką maskotką, zabaweczką dla małych dzieci itp. Smutne to jest z perspektywy 29 lat od upadku realnego socjalizmu w Polsce, bo przecież pomimo nędzy finansowej, to polska nauka zajmuje nadal 32 miejsce w skali globu, a jeśli chodzi o ilość publikacji naukowych na 1 mln mieszkańców, a w grupie nauk internacjonalnych/science znajduje się w przedziale od 21 do 30 miejsca w zależności od dyscypliny naukowej. Oznacza to, iż polskie środowisko akademickie ma potencjał i osiągnięcia badawcze, ale jest systematycznie ograniczane m.in. przez nędzne finansowanie. I tak wkoło panie Macieju, i tylko reforma goni reformę, a pieniędzy ani widu, ani słychu. To jakiś cyrk lub kabaret?

      Usuń
  2. Bardzo mądre i potrzebne słowa w odpowiedzi na zapytanie. Oby się udało przykrócić to B-dziadostwo.
    Sama każdego roku wysyłam teksty do czasopism z listy B. Żadnych recenzji, żadnych pytań czy dyskusji. Przyjmują bez zastrzeżeń. I do tego po roku bo pisma mają opóźnienia.
    Wysłałem kilka razy do A. Przyszły recenzje. Kazano wyjaśnić i poprawić. Przyszły drugie recenzje. Proces trwał 7 miesięcy nim opublikowano tekst.
    Ehhh... Kiedy ci "purpuraci" polskich nauk humanistycznych i społecznych zmienią swój paradygmat nieomylności, a ciepła woda w kranie przestanie wystarczać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie należy generalizować czasopism z listy B. Tam, gdzie sam piszę, są i recenzje, i polemiki. I nie ma opóźnień. Lepiej zweryfikować listę, zwłaszcza że wiele czasopism ma coraz częściej charakter glokalny i doskonali się, niż pozbawiać środowiska polskiego polskiej nauki w ojczystym języku. Jest to też sprzeczne z linią polityczna obecnej władzy, reanimującej wartości narodowe w kulturze. Dlatego propozycje ekipy Gowina, kosmopolityczne i neoliberalne, poparte wątpliwymi naukowo argumentami oraz złym przykładem jego poprzedniej reformy, wzbudzają spore zdumienie i konsternację. Nie powinny znaleźć szerszego poparcia w obozie rządzących. Nie zapowiada się "dobra zmiana", ale ekstremalna walka o przetrwanie nauki polskiej i powiązanego z nią środowiska. Nie pamiętam, aby działalność badawcza przywoływanego Malinowskiego była motywowana wszechobecną dzisiaj "punktologią". nie w ten sposób powstają naukowo wartościowe odkrycia i osiągnięcia. Już przecież nieźle prosperujące "naukowe" pozoranctwo i cwaniactwo staną się najwybitniejszymi rezultatami wprowadzanych zmian.

      Usuń
  3. Lista B jest do modyfikacji. Wiele czasopism jest fikcyjnych. Wskaźnik odrzuceń tekstu oscyluje w dziadowskich czasopismach wokół zera. Biorą wszystko jak leci. Wiele czasopism ma potężne opóźnienia. Znam takie, które jeszcze nie mają wydanego żadnego tomu w 2017 a są kwartalnikami pedagogicznymi! Mam kilka publikacji na liście A oraz indeksowanych w SCOPUS (5pkt). Nie należy demonizować zagranicznych baz danych oraz procesu recenzji i działań wydawniczych praktykowanych poza Polską w czasopismach z JCR. Poziom w takich periodykach jest wyższy niż w przeciętnym polskim branżowym czasopiśmie. Niemniej jednak likwidowanie naszego rodzimego kapitału intelektualnego jest kardynalnym błędem za który zapłacimy wszyscy bardzo szybko. Likwidacja listy B to zamknięcie możliwości naukowego dyskursu na poziomie regionalnym, czy też narodowym! Mam nadzieję, że ktoś z MNiSW pójdzie po rozum do głowy i zostawi najlepsze periodyki z listy A, takie jak chociażby e-mentor, new educational review, forum oświatowe, kultura i edukacja oraz inne wydawane w polskich "mocnych" ośrodkach naukowych. Likwidacja całej listy B to w dłuższej perspektywie intelektualne samobójstwo dla naszej rodzimej nauki!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzień dobry,
    zgadzam się z zamysłem podjęcia prac nad kształtem i jakością "listy B". Pozwolę sobie jednak na to, by nie zgodzić się z twierdzeniami typu "B-dziadostwo". Oznacza to, że wszystkie czasopisma z tej listy prezentują mizerny poziom.
    Podobnie jak szanowny kolega, publikuję w czasopismach z listy A i B. W przypadku wielu czasopism z B, proces decyzyjny jest na podobnym poziomie jak w czasopismach z A. Dla przykładu: "Polityka Społeczna", "Dziecko Krzywdzone. Teoria,...", Społeczeństwo i Rodzina", Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze" itp. Prawdą jest, że recenzje z B często nacechowane są przesłankami natury światopoglądowej. Dla przykładu - w jednej z recenzji zalecono odrzucenie tekstu, gdyż [...] znajdują się w nim drastyczne opisy zaniedbań rodzicielskich, przez co autor stygmatyzuje współczesną polską rodzinę". Często te recenzje pisane są pobieżnie lub przez osoby które nie zajmują się podejmowaną problematyką. Prawdą jest, że recenzje z A są dużo wyżej w zakresie jakościowym. Nie oznacza to jednak, że nasze czasopisma to "dziadostwo". Należy nad nimi pracować, dostosowywać do oczekiwanego poziomu. Po co od razu likwidować?
    Co w zamian? A co z praktykami (np. z zakresu pomocy społecznej), którzy stanowią sporą grupę odbiorczą? Wszyscy będą znali angielski? Zadekretujemy to, czy będzie to jeden z warunków zatrudnienia. A co z dostępem do czasopism z A. Proszę w swojej uprzejmości podpytać w swojej Uczelni jaki jest koszt dostępu do baz międzynarodowych czasopism.

    Przy okazji pytanie do Pana Profesora Śliwerskiego.

    W aktualnej sytuacji, uważa Pan że warto aplikować do czasopism z listy B?
    Może się okazać (w przypadku likwidacji listy B)że artykuły opublikowane w tym roku będą miały zerową punktację.
    Mam rację? Co Pan Profesor proponuje w aktualnej sytuacji?


    Łączę wyrazy szacunku,
    Jan Basiaga

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że zabrakło odpowiedzi na pytanie Pana Jana. Zaglądam w nadziei, ale coś zabrakło gospodarza :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma Jan racji. Artykuły opublikowane w okresie prawnie obowiązujacych standardów zachowują punktację. Prawo nie działa wstecz, z wyjątkami :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.