czwartek, 8 czerwca 2017

Edukacja mniejszości rasowych i etnicznych



Zapewne sama autorka książki, wybitna komparatystka z Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu – prof. Eugenia Potulicka nie mogła przewidzieć - prowadząc w 2016 r. badania w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, że w wyniku wyborów prezydenckich w tym kraju, gdzie urząd Prezydenta USA objął polityk partii konserwatywnej Donald Trump, jej studia porównawcze okażą się wyjątkowo aktualne, a zarazem będą ponadczasowe.

Publikacja pt. Edukacja mniejszości rasowych i etnicznych w Stanach Zjednoczonych (Poznań 2017, ss.271) dotyczy tych mniejszości, które są najbardziej narażone na różnego rodzaju przemoc z niemalże wszystkich stron. Kiedy czytałem maszynopis tej rozprawy Prezydent USA wydał zakaz wjazdu do kraju obywatelom kilku państw z tzw. środowisk generujących i utrzymujących organizacje terrorystyczne.

W Polsce także doświadczamy coraz częściej i silniej aktów przemocy wobec mniejszości etnicznych i rasowych, a zatem przyjrzenie się temu, czy, a jeśli tak, to w jaki sposób Amerykanie radzą sobie z tym problemem w wymiarze edukacyjnym, może być dla polskiego czytelnika wyjątkowo pomocne.

Po kwerendzie i studiach literatury amerykańskiej przedmiotu poznańska komparatystka trafnie konstatuje, że poruszany przez nią temat właśnie na tamtym kontynencie (…) dotyczy jednego z najtrudniejszych problemów szkolnictwa amerykańskiego. Myślenie o rasie w tym kontekście nigdy nie było łatwe , towarzyszyło temu wiele napięć.(…) Rasa i rasizm – dyskryminacja uczniów o innym niż biały kolorze skóry – przenikają całe przedsięwzięcie edukacyjne, od aspiracji do uczenia się, do konfiguracji przestrzennych i kształcenia nauczycieli. (s. 11)

Mamy w rozprawie tej Autorki pomocnicze źródło wiedzy na temat uwarunkowań ekonomicznych, kulturowych, religijnych, społecznych, politycznych a nawet edukacyjnych, które powinno pozwolić nam zrozumieć mechanizmy kontroli i zmiany społecznej w USA, a zarazem uwolnić nas od błędów i porażek czy pozamerytorycznym poszukiwaniu rozwiązywania tych kwestii metodami z zakresu możliwej przecież dehumanizacji.
Najnowsza książka prof. E. Potulickiej jest znakomitą rekonstrukcją mechanizmów sortowania społecznego mniejszości rasowych i etnicznych w państwie pluralistycznym, wielokulturowym, wieloetnicznym, demokratycznym oraz uruchamiania i reprodukowania w nim także procesów selekcji wobec tych grup społecznych. Zwraca uwagę na czynnik, który jest najczęściej pomijany czy w ogóle niedostrzegany, jakim jest pamięć klasowa osób dyskryminowanych w społeczeństwie.

Otrzymujemy wreszcie znakomite studium przejawów i skutków nieodpowiedniej polityki społecznej władz państwowych i lokalnych wobec OBCEGO, INNEGO, która skutkuje nie tylko asymetrią w relacjach międzyludzkich, ale ekstremalnymi wydarzeniami i doświadczeniami w życiu wszystkich obywateli kraju.

Niniejsza książka zasługuje na uwagę badaczy, naukowców różnych dyscyplin w naukach społecznych i humanistycznych, w których odcisnęły swój ślad pozostałości teorii rasy wymagających ponownego odczytania i rekonstrukcji. Właśnie dlatego praca em. pedagog z Wydziału Studiów Edukacyjnych UAM w Poznaniu wzbudzi zainteresowanie także u socjologów, antropologów kulturowych, psychologów, filozofów, politologów, kulturoznawców i historyków (historia gettoizacji miast, oświaty) czy nawet przedstawicieli badań w zakresie humanistycznej geografii vs neoliberalnej urbanizacji.

Zwolennicy filozofii krytycznej znajdą tu interesująca analizę krytycznej teorii rasy. Autorka biegle korzysta z socjologicznych konstruktów i modeli socjologicznych oraz z dyskursów, których przedmiotem jest narodowość i rasa jako punkt odniesienia dla definicji „inności” np. w dyskursie dominacji rasy białej, gdzie nawet język szkolny jest rasistowski.

Każdy polityk, który planuje w naszym kraju poszerzanie granic wielkich miast, by powstały w ten sposób nowe metropolie, powinien najpierw poczytać wyniki amerykańskich badań. Jak pisze o nich Autorka tej książki: „metropolie są przestrzenią akumulacji sprzeczności społecznych . Koncentrują one wielkie instytucje kulturalne, finansowe i polityczne z jednej stronnym oraz niskie dochody , marginalizację i wykluczenie biednych mieszkańców, z drugiej. (s. 34)

Omawiana w tym miejscu książka jest kontynuacją wcześniejszych studiów krytycznych tej Autorki nad katastrofalnymi dla kultury, edukacji i zdrowia neoliberalnej ideologii i polityki ją wzmacniającej. Dzięki Niej docieramy do mało znanych w Polsce raportów z okresów różnych reform oświatowych w USA. Wtapiamy się z każdą stroną tekstu w niezwykle skomplikowaną politykę edukacyjną władz stanowych i federalnych, która stała się agendą merkantylizacji interakcji międzyludzkich, a zarazem ukrytą formą wykluczania i marginalizowania pewnych grup społecznych ze względu na rasę i narodowość, zgodnie z logiką „inwestycji i zwrotu”.

Eugenia Potulicka powraca do tych samych dylematów, jakimi żył świat edukacji ze względu na niedające się wyeliminować czy chociażby znacząco zminimalizować przepaści w osiągnięciach szkolnych między uczniami różnych ras i narodowości. Opublikowane dane o sytuacji dzieci mniejszości rasowych i etnicznych są szokujące, a przy tym dowiadujemy się o pozorowaniu przez władze stanowe konieczności rozwiązywania problemów strat szkolnych, alokacji wiedzy i towarzyszącej im przestępczości dzieci i młodzieży.

Przekonamy się po lekturze tej znakomicie napisanej książki, że nie tylko w USA istotne jest to, do jakiej szkoły uczęszcza uczeń oraz w jakim zakresie one same generują strukturalnie i symbolicznie ubóstwo oraz marginalizację.

W kształceniu pedagogów, ale i polityków rozprawa E. Potulickiej znajdzie wiernych i wdzięcznych czytelników. Nie ukrywam, że po ukazaniu się każdej książki tej Autorki sam mam odczucie pragnienia, by jak najszybciej pojawiła się kolejna jej publikacja. Każda z nich łączy bowiem w sobie bogactwo treści, fascynację odkryć i piękno oraz klarowność własnej narracji. To nie jest tylko książka o amerykańskich dylematach i często dramatach ludności innej, niż biała, ale także o naszej, rodzimej polityce oświatowej, do której przeniesiono w różnych okresach stanowienia prawa i transformacji rozwiązania tzw. „ścieżkowania” czy „recyklingu biedy kulturowej” zaprzeczające nawet funkcjom założonym szkół publicznych.

Gorąco polecam zainteresowanym tę monografię, by można było dostrzec wiele elementów, mechanizmów i rozwiązań, które prowadzą do zanurzenia jednostek w kulturze podklasy i przygotowuje uczniów do życia (…) poprzez uwewnętrznienie bezsilności i braku perspektyw” (s. 79) Niezależnie od niezwykle trafnej i znakomicie uargumentowanej krytyki neoliberalizmu w edukacji, znajdziemy w tej książce także przejście do rozwiązań na rzecz zmiany szkolnictwa w kierunku jego demokratyzacji. Jest to widoczny powrót do idei i modelu szkoły demokratycznej według Johna Dewey'a.

Kluczem jednak do ich zaistnienia są nauczyciele, którzy potrzebują odpowiednich mistrzów i mentorów. Należy także (...) praktykować zasadę transparentności - otwartego mówienia o rezultatach ocen czy ewaluacji" (s. 242) i poszerzać współpracę całej kadry pedagogicznej z rodzicami uczniów. Edukacja powinna bowiem służyć wartościom sprawiedliwości społecznej, demokracji oraz równej dystrybucji osiągnięć szkolnych, by sukcesy uczniów były najwyższym priorytetem.

Jest też w ostatniej części książki nawiązanie do myśli Noama Chomsky'ego, którą kieruje do inteligencji, w tym szczególnie kadr akademickich: "Profesura musi wnieść swoje badania, wiedzę i zdolności do sfery publicznej i ponosić odpowiedzialność jako pełniąca rolę intelektualnych liderów świata." (s. 238)

6 komentarzy:

  1. Mało jest publikacji zawierających wnikliwą merytoryczną analizę rzeczywistości wychowawczej w USA, czy w innych tzw. rozwiniętych demokracjach, bez niepotrzebnych zachwytów dla ich rzekomych osiągnięć, a za to z wglądami w obszary niechętnie ujawniane.
    Oderwanie nauki od ideologii, jeśli w ogóle możliwe, wydaje się być właściwą metodą, jeśli nie warunkiem sine qua non.
    Swego czasu byłem pod dużym wrażeniem prac Zbyszka Melosika nt. amerykańskiego pragmatyzmu oraz kultury instant, i podobne opinie, pełne uznania, słyszałem też od kilku profesorów.
    Jednak pojawił się też wcale nie "drobny" szkopuł w kontekście pierwszego tematu, a mianowicie brak dokładnego uzasadnienia, że tzw. progresywizm amerykański w dużej mierze nabrał impetu, gdyż oparł się na niemiłosiernej eksploatacji ras innych niż biała w USA, zatem czerwonej, czarnej i żółtej oraz mieszanych, dochodziło też do masowych eksterminacji..., wręcz ludobójstwa. Prace wspomnianego Chomsky'ego są jak kubły zimnej wody dla rozgorączkowanych zwolenników Ameryki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie Profesorze, bardzo dziekuje za takie szczegółowe i interesujące omówienie książki prof. E. Potulickiej. Jestem przekonany, że publikacja jest warta tego, by ją przestudiować.
    Chciałem zwrócić uwagę, że autorka używa określenia „mniejszości rasowe i etniczne”.
    W USA, inaczej niż w Polsce, nie używa się określenia „mniejszości narodowe”. W Polsce do mniejszości narodowych należą: Białorusini, Czesi, Litwini, Niemcy, Ormianie, Rosjanie, Slowacy, Ukraińcy i Zydzi. Natomiast mniejszości etniczne: Karaimi, Tatarzy, Łemkowie i Romowie. Z tego co wyczytałem w internecie, to do mniejszości etnicznych pretendują Slązacy i Kaszubi, jednakże obie grupy uznawane są przez polskie prawo jako grupy etnograficzne.
    Jeżeli chodzi o publikacje o amerykańskim szkolnictwie, to wydaje mi się, że warto zajrzeć do książki Thomasa Sowella pt. Amerykańskie szkolnictwo od wewnątrz. Upadek, oszustwo, dogmaty. Tytuł oryginału: Inside American Education. Przekład J. Sowa. Redakcja naukowa przekładu polskiego Kazimierz Z. Sowa. . Wydawnictwo Wyższej Szkoły Pedagogicznej, Rzeszów 1996. Thomas Sowell – ekonomista, filozof, historyk idei, krytyk społeczny. To jeden z najwybitniejszych przedstawicieli amerykańskiej myśli neokonserwatywnej. Kazimierz Z. Sowa rekomendując książkę polskiemu czytelnikowi na jej okładce napisał: „W toczącej się w USA dyskusjił nad amerykańską edukacją książka Sowella zajęła miejsce szczególne; stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to książka obejmująca analizą cały system amerykańskich instytucji oświatowych: od przedszkola po uniwersytet, a po wtóre, jest to analiza najbardziej krytyczna, miażdżąca, miejscami wręcz skandalizująca. Sowell pali cały amerykański system szkolnictwa i nawołuje do wprowadzenia szybkich i gruntownych reform”. Trzeba wziąć pod uwagę, że amerykańskie wydanie książki ukazało się 24 lata temu (1993), a polskie tłumaczenie ujrzało światło dzienne 3 lata później.
    Stefan Łaszyn

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój szanowny przedmówca nie uwzględnił wśród mniejszości narodowych w Polsce całkiem pokaźnej grupy Wietnamczyków. Jest ich prawdopodobnie więcej niż Żydów i Ormian.
    Paweł Zieliński

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Pawle, dziękuję za odzew. Ja sie z Panem zgadzam, że nie wymieniłem wszystkich mniejszosci narodowych, których przedstawiciele zamieszkuja w Polsce, w tym Wietnamczyków, ale pominąłem nie tylko ich. A Chińczyków nie ma w Polsce? W takim razie jest też mniejszość narodowa chińska. Ilu ma być osobników, by uznać, że istnieje oddzielna mniejszość narodowa? Podstawą są tutaj informacje podawane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Proszę uaktywnić załączony niżej link, to Pan się o tym przekona.
    Pozdrawiam. Stefan Łaszyn
    http://mniejszosci.narodowe.mswia.gov.pl/mne/mniejszosci/charakterystyka-mniejs/6480,Charakterystyka-mniejszosci-narodowych-i-etnicznych-w-Polsce.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Stefanie,
    ministerstwo sobie, a rzeczywistość sobie.
    Wydaje mi się, że nie można wykluczyć tutaj grupy (to w kontekście ministerstwa, a nie Pańskiej wypowiedzi), która jest szacowana między 20 tys. a 60 tys., najpewniej ok. 40 tys.
    Jakieś ślady Wietnamczyków na stronach wspomnianego Ministerstwa można jednak odnaleźć:
    http://mniejszosci.narodowe.mswia.gov.pl/mne/mniejszosci/charakterystyka-mniejs/6480,Charakterystyka-mniejszosci-narodowych-i-etnicznych-w-Polsce.html
    Chińczycy również w Polsce występują, ale w zdecydowanie mniejszej ilości niż Wietnamczycy, choć może się to zmienić, sytuacja jest dynamiczna.
    Co do kryteriów mniejszości narodowych, to ilość mogłaby być tylko jednym z nich, kolejnym pewnie istnienie bardziej masowych organizacji społeczno-kulturalnych, a nawet religijnych, regularne wydawanie czasopism i inna działalność medialna, podtrzymywanie mowy ojczystej i prowadzenie kursów języka ojczystego, działalności edukacyjnej, a nawet szkolnej, inne przedsięwzięcia na rzecz pielęgnowania własnej kultury i jej popularyzowania (choć bywają i społeczności bardziej zamknięte, co stwarza wiele problemów i stawia pod znakiem zapytania wymienione kryteria). Oczywiście,że przydałyby się czytelne ustalenia dotyczące określenia mniejszości narodowych, czy etnicznych oraz wiarygodne naukowo spisy, pytanie jest takie, czy organy państwa są tym zainteresowane i czy potrafią rzetelnie to przeprowadzić?
    Mój poprzedni post jest jedynie reakcją osoby zainteresowanej badaniem mniejszości wietnamskiej, a nie jakimś zarzutem. Skoro wyjaśnił Pan w kolejnym poście, iż nie wymienił wszystkich mniejszości w polsce, takiego nie może być. Zresztą meritum Pańskiej wypowiedzi dotyczy innej kwestii.
    Pozdrawiam Pana
    Paweł Z.

    OdpowiedzUsuń
  6. ... w Polsce...
    P.Z.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.