poniedziałek, 8 maja 2017

Prawo i politycy - sobie, a akademickie awanse - sobie

Postanowiłem poświęcić nieco czasu na analizę postępowań habilitacyjnych w dziedzinie nauk społecznych w dyscyplinach: psychologia, socjologia, pedagogika i nauki o polityce. Wcześniej podjąłem ten problem w blogu, ale prawnicy, którzy zaczęli mój wpis komentować, sami nie są w stanie dojść do ładu między sobą. Sekretarzem CK w tej kadencji jest prof. Bronisław Sitek - profesor nauk prawnych, autorytet w zakresie Prawa Rzymskiego. Nadal nie wiemy, czy jest przewodniczący CK? Wiedzą o tym senatorowie i posłowe PIS, ale przecieków nie mamy.

Prawo jest tak konstruowane w naszym kraju, żeby było sitem z dużymi otworami. Oznacza to, że większość kandydatów do awansu naukowego nie przejdzie przez to sito, ale niektórzy i owszem. Są wśród nich plagiatorzy, a jest takich coraz więcej, co stwierdzam ze smutkiem i przerażeniem, bo świadczy to o głębokiej demoralizacji akademickiego środowiska. Są też i tacy, którzy uważają, że nawet po siedmiu czy dziesięciu negatywnych recenzjach profesorów habilitacja im się należy. To tylko kwestia znalezienia popleczników politycznych czy znajomych w WSA, bo przecież o złej kondycji polskiego sądownictwa wiemy nie od dziś.

Wśród kandydatów do habilitacji są też doktorzy, którzy postanowili "skleić" kilka tekstów w jedną całość (np. tzw. cykl publikacji) i "startują" na zasadzie a nuż się uda. W końcu to nie oni ponoszą koszty postępowań tylko budżet ich szkół wyższych. Nikt nie egzekwuje z tytułu porażki zwrotu kosztów od takich habilitantów.

Nie ma prawych etycznie postępowań w dziedzinie nauk humanistycznych i społecznych. W każdej dyscyplinie, w każdej uczelni, nawet tych najbardziej renomowanych, zdarzają się przypadki nieuczciwości akademickiej. Pisze o nich co miesiąc Marek Wroński, ale jego artykuły nie mają przełożenia na zmiany w polityce kadrowej i awansowej szkolnictwa wyższego, także w postępowaniach w Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów. Nie mają, bo i mieć nie mogą. Takie jest w Polsce prawo.

Ministerstwo wie o tym od lat, ale tam też lobbują ci, którzy nie są z prawem za pan brat. Komisja Etyki jest ciałem ozdobnym, które nie podjęło żadnej decyzji personalnej, aczkolwiek rozsyła listy tu i ówdzie, zabiega o pochylenie się nad sprawą, zapoznanie z donosem, wnioskami itp. Niektórzy uwielbiają pracę pozorną i moc wizerunkową instytucji czy organu, w których zasiadają.

Zaglądam na stronę CK, gdzie zamieszczane są dokumenty z postępowań habilitacyjnych we wspomnianych powyżej dyscyplinach naukowych. Stan moich analiz jest na koniec marca 2017 r. Podaję konkretne dane.

Liczba wniosków o postępowanie habilitacyjne zgłoszonych w latach 2013-2016 r. w CK:

345 wniosków o postępowanie habilitacyjne, w tym do marca 2017 r.:

brak danych o uchwale Rady Wydziału czy Rady Instytutu Naukowego (może świadczyć o:

1) umorzeniu postępowania;

2) jego trwaniu
2a) ze względu na długotrwające odwołanie w CK czy nawet w WSA habilitanta;
2b) ze względu na przedłużające się postępowanie w komisji);
2c) ze względu na zmianę/-y w składzie komisji habilitacyjnych;
2d) czynniki losowe - choroby, śmierć członka komisji,
2e) inne powody.

NAUKI O POLITYCE - (117)

1) brak uchwały o nadaniu lub odmowie nadania doktora habilitowanego: 73

2) uchwała o nadaniu stopnia (w nawiasie o odmowie nadania stopnia): 44 (5)

PSYCHOLOGIA: (48)

1) brak uchwały o nadaniu stopnia doktora habilitowanego: 30

2) uchwała o nadaniu lub odmowie nadania stopnia (w nawiasie o odmowie nadania stopnia): 18 (3)

SOCJOLOGIA: (64)

1) brak uchwały o nadaniu lub odmowie nadania doktora habilitowanego: 42

2) uchwała o nadaniu lub odmowie nadania stopnia (w nawiasie o odmowie nadania stopnia): 22 (1)


PEDAGOGIKA: (116)

1) brak uchwały o nadaniu lub odmowie nadania doktora habilitowanego: 29

2) uchwała o nadaniu lub odmowie nadania stopnia (w nawiasie o odmowie nadania stopnia): 87 (32)


Można teraz porównać sytuację habilitantów w poszczególnych dyscyplinach naukowych.

Odsetek podjętych uchwał w stosunku do liczby wniosków wynosi:

Nauki o polityce - 37,6%

Psychologia - 37,5%

Socjologia - 33,3%

Pedagogika - 75%

Jak wynika z powyższych danych, najwyższy wskaźnik podjętych uchwał przez rady wydziałów dotyczy pedagogiki. Pragnę zauwazyć, że aż 27,6% wniosków habilitacyjnych zostało zakończonych w tej dyscyplinie uchwałą o odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego.

Tymczasem w psychologii wskaźnik zakończonych postępowań uchwałą pozytywną lub negatywną wynosi 6,3%, w naukach o polityce - 4,3%, zaś w socjologii 1,5%. Oznacza to, że w socjologii jest najwyższy odsetek umorzeń postępowań lub przedłużających się postępowań habilitacyjnych czy innych powodów braku uchwał w powyższej sprawie. Na II miejscu w tym zakresie są nauki o polityce, a na następnym - psychologia.

Życzę wyciągania dalszych wniosków z tych danych, a jeśli ktoś chce, to nawet może przestudiować treść recenzji tych wniosków, które zostały zakończone pozytywną uchwałą rady wydziału czy rady naukowej instytutu. Może członkowie CK reprezentujący inne dyscypliny naukowe dokonają podobnych analiz i pochwalą się efektywnością postępowań habilitacyjnych oraz towarzyszących im patologii? Dysponujemy przecież, póki co, transparentnymi danymi.







43 komentarze:

  1. Więc pomyśl jeszcze,
    po co się trudzić?
    Po co się wreszcie,
    tak bardzo łudzić?
    Nikt nie przeczyta,
    nikt nie zapyta,
    A habilitant?
    - jest załamany,
    zdegustowany
    wcale niechciany
    i niekochany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecę Lecem;
      "Naiwną córkę uczył mądry tata
      "Pełzaj, nie bądź skrzydlata,
      Bo za zawistnych lotów przyczyną
      Skrzydlaci najpierw giną!"

      Rób zatem swoje - habilitancie
      to nikt nie powie, żeś ciamciaramcie
      Chętnie zakupię twą mądrą pracę
      Za dobrą książkę dobrem odpłacę.


      Usuń
  2. Polacy zamiast zkikwidowac glowny problem czyli habilitacje to jak zwykle atakuja ludzi, ktorzy usiluja jakos sie odnalezc w chorym systemie...
    Niedlugo bedziemy za Korea Pln w dziedzinie osiagniec naukowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś chce być powyżej poziomu Korei, to uzyska co najmniej dwie habilitacje.

      Usuń
  3. Od mieszania herbata nie stanie słodka. Zamiast mówić ogólnikami należałoby ujawnić nazwiska plagiatorów i hochsztaplerów oraz ich promotorów i recenzentów, którzy byli ślepi i głusi albo w ogóle nie czytali tych prac.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chciałoby się powiedzieć, szkoda pióra, Panie Profesorze.

    OdpowiedzUsuń
  5. A co się dzieje w naukach o bezpieczeństwie i obronności? To są też nauki społeczne? A może już są to już nauki o kulturze i sztuce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych nauk jest więcej, ale mnie interesują powyższe.

      Usuń
  6. 3-5 habilitacji rocznie, 1-2 profesury... z nauk społecznych to i tak za dużo. A tu czytam o setkach!!! A znikąd informacji o przełomowych badaniach czy światowych sukcesach humanistów.
    Mój Boże... A gdzie dane tychże o stażach w uczelniach o światowym zasięgu? Gdzie dane sumarycznym IF ew. naukowców?
    Gdyby uczelni z z pedagogika czy socjologią (I pozostałymi wymienionymi) było w PL 2-3... I nauka byłaby na poziomie, a i habilitacje z klasą.

    A swoją drogą... co Panu przeszkadza przedstawienie znaczącego dorobku jako cykl publikacji? Jeśli IF jest wysoki to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę to zbadać i napisać swój raport, bo takie ogólnikowe narzekania nic nie dają. Proszę zapytać wybitnych psychologów - szczególnie z PAN o ich światowe odkrycia. Proszę je tu zaznaczyć. Zgadzam się co do intencji, ale jak czytam prace z pedagogiki amerykańskue czy brytyjskie, to nie wiem, śmiać się czy płakać? Dno jest wszędzie, niech więc A.tak nie przesadza z tym IF.
      O cyklu pisałem w kontekście jego nadużyć. Proszę czytać ze zrozumieniem.

      Usuń
  7. Dokładnie, nie przesadzajmy ze znaczeniem IF, listy takiej czy siakiej, czy indeksu. Sprawa jest nagłaśniana od dawna, np.
    https://www.forumakademickie.pl/fa/2006/06/bez-czytania/ ,
    jednak wciąż niektórzy nie chcą tego dopuścić do świadomości.
    Lobbyści, a zwłaszcza ich zleceniodawcy robią niezły interes (który "musi się kręcić") na nauce, jednocześnie propagują "wyścig szczurów", warunkowanie behawioralne i mają niezły ubaw.

    OdpowiedzUsuń
  8. Biadolenie panie Sliwerski, nie ma CK przewodniczącego, bo ta CK jest do rozwalenie, dlatego nie ma ten post sowiecki twór szefa. Niech pan napisze o konotacjach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do anonima z g. 18:13.,

      Niech anonim będzie trochę grzeczniejszy wobec osoby prof. Bogusława Śliwerskiego, bo jest anonim tutaj tylko gościem, a nie gospodarzem bloga.Ponadto proszę nie pisać bzdur np., że CK jest do rozwalenia lub, że jest to post sowiecki twór.Obydwa stwierdzenia są fałszywe, propagandowe.Przypominają mi propagandę rodem z Wydziału Nauki i Oświaty KC PZPR.I to 28 lat po upadku realnego socjalizmu w Polsce.

      Usuń
  9. chce pan przecieków z PiS-u, trzeba panie do PiS-u, ale tam takich nie przyjmują!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę żadnych przecieków, bo nie jesyem hydraulikiem, jak komentator. Znalazł się A.w dobrym towarzystwie, więc niech przecieka .

      Usuń
  10. Zaczęłam się zastanawiać, co z mojego punktu widzenia powoduje, że osiągnięcia polskich przedstawicieli nauk humanistycznych nie są na miarę europejską czy światową?
    A zatem brakuje:
    - przejrzystej informacji na temat grantów;
    - zespołów badawczych na uczelniach - taki samotny snajper, też w zasadzie wiele nie zwojuje, tzn. wojuje póki go nie zestrzelą;
    - szkół naukowych, gdzie jest mistrz i jego uczniowie i rozwijają szczególnie jakąś dziedzinę wiedzy;
    - poza tym dyskryminuje się nauki humanistyczne i społeczne, co widać przy rozdziale środków na badania w zakresie różnych dziedzin, np. o wiele więcej pieniędzy przeznacza się na badania genetyczne lub informatyzację;
    - niektórzy uważają, że na naukach humanistycznych to wszyscy się znają, albo, że jest się tego łatwo nauczyć - co jest nieprawdą, bo np. inżynierowie nie lubią się uczyć na pamięć i często trudno jest im myśleć o rzeczach, które z ich punktu widzenia nie są konkretne;
    - są też tacy, którzy uważają, że ważniejsze od właściwego podejścia do ludzi jest administrowanie i zarządzanie kapitałem;
    - a przede wszystkim polityka kadrowa na uczelniach pozostawia wiele do życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do anonimowego z g. 21:14.,

      Co anonimowy rozumie poprzez stwierdzenie, że osiągnięcia polskich przedstawicieli nauk humanistycznych nie są na miarę europejską czy światową?

      W kwestii szkół naukowych, to rzecz zawsze dotyczyła wybitnych jednostek, jako twórców szkół i ich uczniów.Jednak wielkich capacitas w każdym społeczeństwie, populacji jest nie więcej niż 10%, ale są obecni.Z perspektywy czasu, czyli 28 lat po upadku realnego socjalizmu w Polsce można stwierdzić, iż nauki humanistyczne i społeczne w Polsce Ludowej były aktywne w międzynarodowym dyskursie naukowym, rozpoznawalne, cenione, a dziś w Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej stopniowo przestają być rozpoznawalne, uznane i cenione poza pewnymi wyjątkami.To pewien paradoks i chichot historii.

      Usuń
    2. A g.23:19
      Rozumiem to, że w rankingach nauka polska spada coraz niżej. Jednostkowe osiągnięcia należy docenić, ale to jeszcze nie świadczy o kulturze naukowej, która ma zawsze wymiar społeczny - a tego właśnie brakuje. Ogólnie - czasem pojawiają się perły - ale tylko czasem i niekoniecznie mają one wpływ na innych. To trochę, jak w piłce nożnej - jeden dobry napastnik czy obrońca nie wystarczy do tego, by sięgać po tytuły mistrzowskie. Potrzebny jest wyrównany poziom całej drużyny, odpowiedni trening, dieta (także w sensie wynagrodzenia) i strategia wygrywania.

      Usuń
    3. Do anonima z g.00:48.,

      Polska nauka ogółem nie wypada źle w międzynarodowych rankingach, gdyż zajmuje 32 miejsce w skali globu jeśli chodzi o ilość publikacji naukowych na milion mieszkańców.Polska nauka zajęła 21 miejsce w skali globu w 2015 r. jeśli chodzi o wskaźniki naukometryczne np. indeks Hirscha, ogólną liczbę cytowań prac naukowych itd., itp.Kompromitujące dla polskiego państwa jest finansowanie sektora polskiej nauki na poziomie 0,43% PKB, gdzie 0,6% PKB pochodzi z budżetu państwa, a pozostałe środki są z Brukseli (fundusze strukturalne UE). Można powiedzieć, iż polska nauka jest w lepszej kondycji niż polska gospodarka, choć aspiracje mamy większe.Tylko pieniędzy brakuje.

      Usuń
    4. Do Anonima z 01:20
      Bardo interesujące dane. Gdzie je Pan/Pani znalazł?
      A co się tyczy finansowania polskiej nauki, to sądzę, że rzeczywiście - powinien to być jeden z priorytetów dobrze opłacanych. Jeśli chodzi o gospodarkę, to kluczowe są kwestie własności i interesów właścicieli potężnych przedsiębiorstw. Innymi słowy polska gospodarka jest nędzna - bo już jej niewiele zostało. Chodzi teraz o to, by się nie sprzedała polska nauka.
      PS. Starsi z Państwa, być może pamiętają, iż po 1989 roku zlikwidowano we wszystkich zakładach przemysłowych, tak zwane OBR-y, czyli Ośrodki Badawczo - Rozwojowe. Z perspektywy czasu, jak Państwo myślą, dlaczego?

      Usuń
    5. Do anonima z g. 10:07.,

      Dane dotyczące pozycji polskiej nauki w świecie uzyskałem z tygodnika akademickiego PAUZA, gdzie publikują liczni polscy uczeni.Polecam ten tygodnik, bo jest dostępny w wersji elektronicznej za darmo.Kilka słów o polskiej gospodarce.Udział produktów high - tech w polskim eksporcie wynosi 5%, czyli tyle samo, co w okresie Polski Ludowej, ale dziś w obszarze wysokich technologii pracuje o ponad 100 tys. osób mniej niż w okresie PRL.Potencjał twórczy jest bardzo ograniczony dziś.Innym zagadnieniem jest struktura polskiej gospodarki, gdzie dominują mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa, choć owa struktura jest typowa w Unii Europejskiej poza drobnym faktem, iż tam dominują usługi, a potem handel, budownictwo, turystyka.Natomiast w Polsce dominuje handel, budownictwo, a dopiero potem usługi, turystyka itd.Ta różnica ma istotne znaczenie.Ponadto w dobie globalizacji przyszłość należy do koncernów, korporacji, fabryk, zakładów produkcyjnych, które posiadają kapitał inwestycyjny na badania naukowe i prace rozwojowe itp.Polska po 28 latach transformacji polityczno - społeczno - gospodarczych takowych podmiotów nie dorobiła się i nie dorobi się z różnych względów.

      Usuń
    6. Do Anonima z godz. 12:24
      Dziękuję za odpowiedź, a także informację o tygodniku "Pauza". Z tego, co Pan napisał można wnioskować, iż polskich obywateli nie stać na usługi i wiele rzeczy Polacy robią we własnym zakresie w ramach oszczędzania, np. nie korzysta się z usług krawieckich tylko kupuje ubrania w taniej odzieży, drobne naprawy w domu, typu AGD, hydraulika, elektryka, czy wykończeniówka itd. Innymi słowy w Polsce większość obywateli mało zarabia i stara się mało wydać. Poza tym małe przedsiębiorstwa nie są zainteresowane zakupem lub inwestowaniem w zaawansowane technologie itd. itd. Jej, jakie to wszystko jest logiczne...

      Usuń
  11. Popieram A z 18;13 w zakresie kultury, choć nie znam ani programu, ani metod stosowanych przez wymieniony wydział ("na wszystkim nie można się znać"). Podoba mi się nieeuforyczny pogląd Pana Prof. Śliwerskiego w zakresie gloryfikowania rezultatów myślicieli innych nacji, co nie oznacza, że wszystkich ich przedstawicieli. Dotyczy to zarówno tych z Zachodu, jak i ze Wschodu oraz pozostałych kierunków geograficznych. Niektórzy polscy naukowcy (nie tylko naukowcy) niestety mają z tym wyraźny problem. Pozdrawiam Pana Profesora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest Pan dość tolerancyjny, Panie Profesorze, pozwalając zaistnieć w komentarzach podobnym "hejtom", które nie mają nic wspólnego z poruszanym tematem, są agresywne i obraźliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba odsłonić poziom komentatorów.

      Usuń
  13. "Jeśli plagiator M. Wroński robi na blogu za autorytet", to gratulacje dla obydwu razem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli Anonimowy nie ma dowodów rzeczowych oskarżając kogokolwiek o plagiat, to musi liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Nie jestem prawnikiem, nie muszę zatem w tym miejscu czegokolwiek tłumaczyć. Na miejscu p. Wrońskiego uruchomiłbym odpowiednią procedurę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowny Panie Profesorze,

    dane przedstawione dla nauk o polityce nie oddają rzeczywistości przez wzgląd na ogromne opóźnienia w zamieszczaniu dokumentacji na stronach CK(zakładam z wpisu, że na tym źródle Pan bazował). W książce "Polska politologia w obliczu wyzwań nauki cyfrowej", Wrocław 2015 (dostępna on-line za darmo) zamieściliśmy dokładne wyliczenia, bazujące na dokumentacji zamieszczanej na stronach poszczególnych jednostek mających uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego. Zakończyliśmy analizę na końcu 2015 roku i już wtedy podjętych było 79 uchwał o nadaniu/nienadaniu tego stopnia. 25 postępowań pozostawało wówczas w toku. Zestaw imienny znajduje się w książce na s. 101-105. Z wyrazami szacunku

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo dziękuję za komentarz. Napisałem jednak, że moje opracowanie zostało oparte na danych zamieszczonych na stronie CK (do k. kwietnia 2017 r.) Z przyjemnością zapoznam się z treścią Państwa analiz. A badali Państwo czas trwania postępowań, o którym piszę w następnym poście? Czy jest to sprawa przemilczana?

    OdpowiedzUsuń
  17. WOW, widzę, że pani dr Niewiadomska-Cudak Małgorzata w tej analizie nie uzyskała stopnia doktora habilitowanego z nauk o polityce. Tymczasem przed jej nazwiskiem ów stopień figuruje. Coś się zmieniło? Rada Wydziału w UMCS odmówiła jej nadania stopnia doktora habilitowanego.

    OdpowiedzUsuń
  18. A co Pan Profesor, Państwo tu zaglądający, sądzą o postępowaniach profesorskich, lub postępowaniach odwoławczych - habilitacyjnych, które trwają blisko trzy lata i, za przeproszeniem, nawet pies z kulawą nogą zdaje się nimi nie interesować, lub bardziej po ludzku, nawet się nie zająknął i nie poinformował zainteresowanych o przyczynach zwłoki? To jest ignorancja, tak sądzę, a osądzić powinien sąd, tę "całą" administrację CK. Do "PaKi" z nimi za obrazę ustawy pt. k.p.a., nie wspomnę o Człowieku, bo On się przecież nie liczy dla CK!

    OdpowiedzUsuń
  19. Pisałem o tym wielokrotnie. Te, które zostały wszczęte do k.września w 2013 r.- a więc w tzw.starej procedurze - w 90 proc.zostały już rozpatrzne. Pozostałe nadal są procedowane. Nie ma tu żadnej zwłoki. To efekt niezależny od członków CK. Proszę z zastrzeżeniami skierować się do ustawodawcy -prof. B. Kudryckiej, która wprowadziła prawo pełne luk, niejednoznaczności, a do b.premiera RP o brak środków budżetowych i kadr w administracji CK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie fakt, że zasługuje Pan Profesor na wieniec laurowy nie tylko za przykładną pracowitość, ale także m.in. za śmiałość podnoszenia różnych niechcianych - przez wielu - spraw, to na takie zdanie uprawnionym byłoby stwierdzenie - "CO KONIA OBCHODZI, ŻE FURMANKA SIĘ WYWRACA (słabo się znam na jednym i drugim, tj. na sile pociągowej i platformie transportowej). Panie Profesorze, przecież Pan wie doskonale, że jeśli się ktoś czegoś odpowiedzialnie podejmuje i tak traktuje swoją pracę, a ma jakiś problem z wykonywaniem jej w sposób rzetelny i terminowy, to co robi? , ... otóż to, przedstawia problemy i sposób ich rozwiązania w odpowiednim czasie, a nie po terminie. Jeśli decydent, ma inne zdanie (ma to gdzieś, np.), to mu - w następnym kroku - dziękuję. Odsyłanie zamawiającego usługę do swego zwierzchnika, hm!. Cenię Pana, i wyrażam przekonanie, że gdyby PAN był Prezesem CK (i kiedyś i teraz), to "chwyciłby" Pan tego byka za rogi i potrząsnął nim, a zainteresowanych, jak przystało na Człowieka Nauki przeprosił. A tak, póki co musi Pan świecić oczami. Mam przy tej wypowiedzi okazję skierować do Pan tylko jedną do Pana prośbę, bardzo proszę niekiedy o refleksję prakseologiczną przy zajmowaniu stanowiska. Wiem, wiem, czasami każdemu się coś przydarzy (nie dotyczy nic nierobiących). Z ukłonem a

      Usuń
  20. Co może być powodem rozpatrywania ok. 10% wniosków profesorskich przez ponad 3,5 roku? Przecież to jest absolutnie kuriozalna sytuacja! Czy to są te wnioski, które zostały rozpatrzone negatywnie, a kandydaci złożyli od nich odwołania? Czy też istnieją inne przyczyny? Po prostu w głowie się nie mieści, że procedura administracyjna może tak trwać tak długo i nikt nie widzi w tym nic zdrożnego! Sajgon? Papua - Nowa Gwinea? Korea Północna? Co to jest?

    OdpowiedzUsuń
  21. Przypominam, że sprawa habilitacji dra Rudka (informatyka, nauki techniczne) ciągnie się już blisko piąty rok. W tym czasie habilitant może nawet podwoił swój dorobek. Nie wiem, czy wina jest po stronie prawa, CK, rad wydziałów czy recenzentów, ale system, który na takie rzeczy pozwala, jest skrajnie, skrajnie niewydolny.

    OdpowiedzUsuń
  22. Do anonimowego z 12 maja z g. 22:21.,

    Interesowałem się tym przypadkiem przed laty i niewykluczone, iż wina nie leży ani po stronie prawa, ani po stronie CK, rad wydziałów czy recenzentów, a zwyczajnie nie zawsze każdy dorobek kandydata do habilitacji jest godny tego stopnia naukowego.Nie pomyślał o tym anonim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, pewnie pomyślał, a może i zrozumiał, czego o A - Z 22:21 CIĘŻKO POWIEDZIEĆ. To jest bez sensu. Sprawę się załatwia na tak, albo na nie w czasie "normalnym" dla "normalnego" człowieka. Pomijam bzdurne zawiłości, które świadczą, ze jest jednak winne prawo, a te sporządził ..., przecież KTOŚ, a zainteresowany żyje w jakiejś rzeczywistości, którą m.in z takich powodów trudno nazwać "normalną".

      Usuń
    2. Do anonimowego z g. 11:06.,

      Na ile mi wiadomo, to pan dr Radosław Rudek ubiega się o stopień naukowy doktora habilitowanego na Wydziale Cybernetyki Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie.Nie wiem, czy to postępowanie trwa, czy zostało już zakończone? Niech anonim tam zajrzy.

      Usuń
    3. Nie znam wymienionej osoby, sprawy też nie znam i nie wywoływałem tego personalnego tematu. Pisałem natomiast - ogólnie - o patologii prawnej i organizacyjnej powodującej nienormalne sytuacje w zakresie tytułów i stopni naukowych. Niech anonimowy zatem znajdzie właściwego adresata, ja nim nie jestem.

      Usuń
    4. Do anonimowego z g. 17:15.,

      Bardzo przepraszam, gdyż myślałem, iż rozmawiam z anonimowym z 12 maja z g. 22:21.Jeszcze raz przepraszam.

      Usuń
  23. Proszę Państwa, czytając jedną z recenzji, a następnie drugą - tego samego recenzenta - natrafiłam na identyczne fragmenty w obu dokumentach. Gdyby nawet pominąć kwestię ważności tych fragmentów dla przedmiotu sprawy, to jednak - z mojej perspektywy - recenzent zdaje się być, co najmniej etycznie i formalnie nie w porządku. Piszę o tym, by zwrócić uwagę na potrzebę stosowania standardów akademickich przez niektórych recenzentów, posłużę się skrótem myślowym Pana Profesora - wymądrzających się, a jednocześnie nie będących do tego uprawnionymi. Być może zainteresowany, zaglądając na tę - na wskroś edukacyjną stronę - zdobędzie się na refleksję i zmieni swoje podejście, a jego recenzje zaczną odpowiadać wymogom także umowy, a być może przestanie podejmować się zadań, których zwyczajnie nie powinien wykonywać. Nie przynosi, jak się zdaje, splendoru środowisku akademickiemu. Wydaje się, że taki przypadek pozostaje również w istotnym konflikcie z prawem i mogą być z tego tytułu sankcje.

    OdpowiedzUsuń