czwartek, 11 maja 2017

Kogo nie obchodzi tegoroczna matura, a kto się o nią troszczy?


Matury zawsze rozgrzewały do czerwoności dyskutujących o nich zarówno nauczycieli, jak i szeroko pojmowaną opinię publiczną. Najbardziej interesują się tym egzaminem zewnętrznym sami abiturienci i ich rodzice. Zdarza się, że martwią się losami piszących sprawdzian nauczyciele ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych.

Byłem ciekaw, czy w tym roku dzielą się swoimi opiniami na temat matur dyrektorzy szkół czy osoby aspirujące do kierowniczych funkcji, a zarejestrowane w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Kierowniczych Kadr Oświatowych. Zajrzałem na ich Forum i .. opadła mi przysłowiowa szczęka. Od kwietnia do dnia , kiedy zajrzałem na ich stronę (7 maja 2017 r.) nie było ani jednego wpisu na temat tegorocznej matury. Oto maturzyści i nauczyciele poszukujący analiz tego wydarzenia zostali po raz pierwszy zdradzeni przez członków OSKKO. Może dlatego, że i liderzy tego Stowarzyszenia zostali pozbawieni pracy w resorcie edukacji i podporządkowanych jemu placówkach centralnych?

Czym zatem zajmuje się kadra kierownicza polskich szkół? SOBĄ i SWOIMI NAUCZYCIELAMI. Po to powołali to Stowarzyszenie, żeby głównie koncentrować się - jak czynią to związki zawodowe - na własnym interesie. Ostatnie dwa tygodnie poświęcili bowiem takim problemom, jak:

- przeniesienie nauczyciela z art.18. Karty Nauczyciela;
- TRUDNY ruch służbowy nauczycieli;
- uzupełnienie etatu;
- zaświadczenie do awansu PROŚBA;
- wypowiedzenie przed zatwierdzeniem arkusza?
- Wzór pisma dla pracowników gimnazjum włączonego do sp;
- Materiały na panelu dyrektora dot. spraw kadrowych w nowym r.sz;
- stan nieczynny a nauczyciel zatrudniony na 1/2 etatu;
- stan nieczynny - ustawa wprowadzająca;
- uzupełnienie etatu;
- Ograniczenie zatrudnienia;
- rozwiązanie umowy z n-lem stażystą;
- ruch kadrowy - trudny - raz jeszcze;
- nagroda jubileuszowa a wygaszane gimnazjum;
- Urlop dyrektora;
- świadczenie kompensacyjne, nagroda jubileuszowa, odprawa;
- podwyżki 1,3 %;
- dodatek motywacyjny;
- Wypowiedzenie umowy ekwiwalent za urlop;
- Kryteria stosowane przy wyborze nauczyciela do ograniczenia etat;
- Umowa, aneks do umowy.

Smutny to obraz dyrektorskich trosk i zmartwień. Nie jest łatwo kierować szkołą czy przedszkolem w czasie ustrojowej zmiany. Na szczęście problematyce matur poświęcił swoje wpisy w blogu Dariusz Chętkowski. Dzięki niemu dowiadujemy się, że nie wykryto - jak dotychczas - w testach błędów merytorycznych, a zatem być może nie będzie z tego powodu żadnych odwołań, ani tez skandalu na miarę polityczną. Zachęcam jednak maturzystów do komentarzy łódzkiego polonisty, gdyż tłumaczy, na czym polega różnica między błędem rzeczowym w pracy maturalnej a kardynalnym.

Dariusz Chętkowski ujawnił niezwykle ciekawe zjawisko tytanicznej pracy egzaminatorów, którzy są pazerni na liczbę sprawdzanych przez siebie prac maturalnych:

Większość egzaminatorów tyra ponad siły, byle jak najwięcej zarobić. Wielu pracuje zarówno przy egzaminie gimnazjalnym (dzisiaj powinni zakończyć), jak i maturalnym (od przyszłego weekendu zacznie się masowe sprawdzanie). Niejeden przez cały miesiąc nie będzie miał ani jednego dnia wolnego. W dni powszednie pracuje się w szkole, siedzi w komisjach maturalnych, prowadzi lekcje, a w soboty i niedziele sprawdza arkusze egzaminacyjne. Jak to wpływa na jakość ich pracy, nawet nie chcę myśleć.

Zapewne pojawią się na Forum OSKKO żale niektórych dyrektorów, że właśnie są na zwolnieniu lekarskim nauczyciele, którzy sprawdzali prace egzaminacyjne. Oby tylko nie było nekrologów.

Uczniowie klas przedmaturalnych nie mają w swoich szkołach zajęć dydaktycznych od Świąt Wielkanocnych. Dlaczego? Bo są matury. Młodzież ma spędzać czas w domach już ponad tydzień, bo szkoła musi być "czysta" i "cicha". To jest PATOLOGIA.

W Niemczech matury odbywają się w budynku szkolnym bez zatrzymania procesu dydaktycznego dla pozostałych uczniów. Trzeba umieć to tylko zorganizować, zabezpieczyć, by nie było hałasu i możliwego naruszenia uczciwości zdających maturę. Tam można, tylko w Polsce nie można? Kto to wymyślił? Jakim prawem pozbawia się młodzież z klas przedmaturalnych lekcji? Kiedy skończy się indolencja władz oświatowych w naszym kraju?

10 komentarzy:

  1. Matury to dla jednych wysiłek i spory stres, a dla innych - jak się okazuje - uciecha z laby. Osobiście uważam, a nie chcę tu nikogo obrażać - że te parę dni wolnych dla "przedmaturzystów" może nie być wcale specjalną dla nich szkodą. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To źle, że licealiści mają kilka dni wolnego więcej? (przypomnę, że nie chodzi o dzieci, którymi nie ma się kto zająć, tylko o 17 i 18 latków). Chyba zgodzą się Państwo, że kreatywnie spędzać czas można również poza szkołą?

      Usuń
    2. (jeszcze do powyższego) - ten akurat "dodatek" do okołomaturalnego bałaganu wydaje mi się raczej korzystny dla przyszłych maturzystów

      A.

      Usuń
    3. W polskiej rzeczywistości szkolnej - to bardzo dobrze. W "alternatywnej" polskiej rzeczywistości szkolnej - byłoby źle.

      Usuń
  2. Cóż napisać, że Ci którzy powinni się troszczyć o młodzież troszczą się tylko o siebie? Dojrzałość społeczna i łącząca się z nią odpowiedzialność za innych powinna być warunkiem koniecznym przy obsadzaniu stanowisk kierowniczych - to chyba taki wniosek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za wpis o patologiach egzaminacyjnych w naszym kraju. To samo dotyczy klas I i II gimnazjów, których uczniowie nudzili się po domach od Wielkiego Czwartku do 24 kwietnia, nie było żadnych zajęć ani sportowych ani muzealnych ani artystycznych bo wszyscy nauczyciele byli od świtu do nocy zaangażowani pilnowaniem garstki gimnazjalistów z trzecich klas. Rekolekcje były zorganizowane, przynajmniej częściowo tak, by nie kolidowały z zajęciami lekcyjnymi.
    Jestem egzaminatorem maturalnym z języka polskiego, trochę od 2 lat poza układem bo jako pracownika wyższej uczelni nie zaprasza się mnie do sprawdzania prac by było więcej dla swoich (w domyśle zaufanych korabielnikowców). Potwierdzam obserwacje pana Chętowskiego, przynajmniej w zakresie matur pisemnych z języka polskiego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie zrozumiem, czemu ma służyć ten wpis?!
    Matury toczą się prawidłowo (znikąd głosów o problemach). Nie ma afer na linii CKE-maturzyści. Nikt nie protestuje. Przeszkoleni egzaminatorzy zaczynają, jak co roku, swoją pracę. Wychodzi na to, że jak jest normalnie to jest źle.
    Chyba się Pan zagalopował w krytyce.
    A komentarze o patologii maturalnej to przesada.

    OdpowiedzUsuń
  5. W czasie egzaminów są 3 dni wolne od zajęć dydaktycznych, w tym roku w szkołach z maturą nałożyło się to na tydzień z majowymi świętami - w części szkół wiec tych dni wolnych było więcej.
    W wielu szkołach, ze względu na zaangażowanie nauczycieli w prace zespołów nadzorujących nie dałoby się przeprowadzić lekcji w młodszych klasach- bo nie miałby kto ich prowadzić, zabrakłoby też sal lekcyjnych zajętych przez zdających.
    Cisza na forum OSKKO jest zrozumiała - niewielu tam dyrektorów liceów i techników, a ci którzy są rzadko na forum piszą. Jeśli wcześniej pisali o maturze to głownie o kwestiach organizacyjnych - po kilkunastu latach pewnie nauczyli się z nimi dawać radę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamy i pomyłkę maturalną w tym roku, ta dotyczy j. angielskiego: "Mimo że uczniowie słuchali nagrań, które w żaden sposób nie pasowały do zadań, które mieli w arkuszach, nikt nie podniósł ręki i nie powiedział o swoich wątpliwościach. - Maturzyści ze stresu nie mieli śmiałości. Tłumaczyli też, że obawiali się, że to ich umiejętności są za małe i to dlatego nic nie rozumieją. O pomyłce powiadomili nas dopiero po egzaminie. Od razu poinformowaliśmy Okręgową Komisję Egzaminacyjną - tłumaczy Zielińska-Lorek. Komisja wskazuje jednoznacznie: błąd jest po stronie szkoły. (http://www.tvn24.pl) (http://www.tvn24.pl)"

    http://www.tvn24.pl/pomorze,42/chojnice-uniewazniona-matura-w-technikum-nr-3,738896.html

    Mnie zastanawia, dlaczego nauczyciele się nie "połapali"? :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Problem jest tu czysto techniczny - w trakcie egzaminu i odtwarzania nagrania komisja nie ma wglądu do arkuszy z zadaniami (teoretycznie można sobie stanąć nad którymś ze zdających i zerkać mu w arkusz ale to jest akurat nieprzepisowe). Jeżeli zatem dojdzie do omyłkowego podmienienia płyty z nagraniem, to wyłącznie zdający są w stanie zorientować się, że to, co leci z głośników nie pasuje do tego, co mają na kartkach. Jeżeli nie zgłoszą tego komisji przed zakończeniem egzaminu, to komisja niestety nie ma szans na podjęcie jakichkolwiek działań. Takie przepisy. Siedziałem wielokrotnie w komisjach maturalnych i często zastanawiałem się nad tym, co by było, gdyby pomyliła nam się płyta. Teraz już wiem.

    ak

    OdpowiedzUsuń