sobota, 29 kwietnia 2017

Czy termin recenzowania osiągnięć habilitanta jest już zawity?


Habilitanci maja prawo nie znać Kodeksu Prawa Administracyjnego, który nie tylko reguluje, ale także doprecyzowuje to, co jest zapisane w Ustawie o stopniach i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki. Także recenzenci zobowiązani do opiniowania osiągnięć naukowych, dydaktycznych i organizacyjnych habilitantów mogą pogubić się w dynamicznie zmieniającym się naszym kraju prawie. Nawet Sekretarz Centralnej Komisji nie zwrócił uwagi na zaistniałą zmianę ustawową, toteż jej członkowie podtrzymują w swoich uzasadnieniach zapis z 2011 r.

Rzecz dotyczy normy prawnej w Ustawie o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki przyjętej przez Sejm w 2011 r., która w Art. 18a. 5. brzmiała:

Centralna Komisja w terminie 6 tygodni od dnia otrzymania wniosku spełniającego wymagania formalne powołuje komisję habilitacyjną w celu przeprowadzenia postępowania habilitacyjnego.

W punkcie 7 brzmiała zachowując tę treść:

18.a. 7. W terminie nie dłuższym niż sześć tygodni od dnia powołania komisji habilitacyjnej recenzenci, o których mowa w ust. 5, oceniają czy osiągnięcia naukowe wnioskodawcy spełniają kryteria określone w art. 16 i przygotowują recenzje.

Zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego stawiani byliśmy przed dylematem, czy ów termin 6 tygodni jest obowiązujący, czy też może być przekroczony? Ze względu na skutki prawne KPA wyróżnia - w interesującym mnie przypadku - dwa rodzaje terminów (trzeci dotyczy kodeksu cywilnego):

1) terminy zwykłe - to terminy instrukcyjne, których przekroczenie nie powoduje negatywnych konsekwencji ani dla czynności związanej z postępowaniem habilitacyjnym, ani dla recenzenta, który dopuścił się tego uchybienia.

2) terminy zawite - to zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego takie, których niezachowanie wiąże się z różnymi konsekwencjami.

Wskazany w powyższej Ustawie z 2011 r. termin 6 tygodni na przygotowanie recenzji miał - w świetle wykładni prof. Huberta Izdebskiego z CK - charakter instrukcyjny, a nie zawity. Oznaczało to, że byłoby dobrze, gdyby recenzent sporządził opinię osiągnięć naukowych habilitanta w ciągu 6 tygodni.

Od kilku miesięcy recenzenci spotykają się ze strony dziekanów wydziałów z obowiązkiem przygotowania recenzji w terminie 6 tygodni licząc od daty uchwały CK.

komentarz Sekretarza CK został przekazany środowisku akademickiemu, w tym także członkom Centralnej Komisji, by traktować ten termin jako instrukcyjny. Tymczasem tak nie jest. Mamy zatem problem, bo ujęty w normie prawnej czas na napisanie recenzji stał się sam w sobie nierealny.

Przejrzałem wnioski habilitacyjne z nauk społecznych, które zostały już zakończone uchwałą o nadaniu stopnia doktora habilitowanego lub odmowie. Zacząłem liczyć realny czas od daty powołania przez Centralną Komisję składu komisji habilitacyjnej do daty wpłynięcia do dziekana czy dyrektora instytutu naukowego treści trzech recenzji. Proszę samemu dokonać takiej analizy w ramach własnej dyscypliny naukowej. W ponad 90 proc. postępowań habilitacyjnych termin od podjęcia uchwały przez CK powołującej komisję do posiedzenia komisji habilitacyjnej (w najlepszym przypadku w tygodnie od otrzymania 3 recenzji) nie wyniósł mniej, niż 18 tygodni.

Kiedy wpłynie do kierownika jednostki uchwała CK o powołaniu komisji habilitacyjnej, ten też potrzebuje administracyjnego przygotowania przez sekretariat stosownych umów o dzieło, uzgodnienia adresów do odbiorców pakietu dokumentacji habilitanta i wysłania ich Pocztą Polską. Zdarza się, że dziekanat nie posiada kompletu publikacji, które mają być przedmiotem oceny, bo habilitant nie wiedział, ile ma przygotować.
Upływa zatem kilka dni. Kiedy więc do recenzenta trafia pełna dokumentacja, upływa już ok. jednego tygodnia od w/w uchwały CK. Czyżby zatem recenzent miał tylko 5 tygodni? Jak to się ma do "zawitego terminu"?

Terminy zwykłe (instrukcyjne) mają na celu przyspieszenie i usprawnienie postępowania administracyjnego, toteż ich uchybienie nie powodowało w przypadku dostarczenia recenzji po 6 tygodniach żadnych negatywnych skutków, ani dla habilitanta, ani dla recenzenta, poza wydłużeniem czasu postępowania.

Dorobek naukowy każdego z kandydatów jest zróżnicowany, mniejszy lub większy liczebnie, objętościowo, ale - co najważniejsze - często wymagający bardzo żmudnych studiów i analiz, kiedy pojawiają się albo elementy naruszenia prawa czy dobrych obyczajów w nauce (plagiat, autoplagiat), albo błędy merytoryczne, metodologiczne, źródłowe itp. Wówczas postępowanie opiniodawcze, eksperckie może i często trwa dłużej, niż sześć tygodni. Zdarza się, że nawet kilka miesięcy.

Od 2016 r. recenzenci są zobowiązywani do przekazywania dziekanom swojej opinii w ciągu nawet 5 tygodni od daty powołania komisji habilitacyjnej, chyba że udokumentują powód koniecznego jego przekroczenia np. w wyniku choroby.

33 komentarze:

  1. Niestety ciężko zgodzić się z twierdzeniem Pana Profesora, iż termin na sporządzenie recenzji jest terminem zawitym. Przyjmując takie założenie, przekroczenie omawianego terminu skutkowałoby bezskutecznością sporządzonej recenzji, jako materiału dowodowego, a tak nie jest. Obowiązujące przepisy nie przewidują konsekwencji procesowych w tej materii. Warto także zwrócić uwagę, na interpretację prof. Huberta Izdebskiego, zawartą chociażby w Komentarzu do ustawy o stopniach i tytule, że w świetle normy zawartej w art. 30 ust. 2 tejże ustawy, termin na sporządzenie recenzji winien być w istocie liczny od momentu zawarcia umowy z recenzentem.

    OdpowiedzUsuń
  2. To dlaczego dziekani potrącają za każdy dzień opóźnienia oddania recenzji? Kto skierował sprawę do WSA z tego tytułu?

    OdpowiedzUsuń
  3. https://www.facebook.com/jaskolatomasz/

    w jednym z linków wypowiedź na temat edukacji - ważna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wynagrodzenie za sporządzenie recenzji i ewentualne kary umowne wynikają z umowy cywilnoprawnej zawieranej między kierownikiem jednostki organizacyjnej, a recenzentem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na jakiej podstawie prawnej? Czyż nie na tej, o której piszę?

    OdpowiedzUsuń
  6. Podstawą prawną jest par. 2 ust. 2 rozporządzenia MNiSW z dnia 14 września 2011 r. w sprawie wysokości i warunków wypłacania wynagrodzenia promotorowi oraz za recenzje i opinie w przewodzie doktorskim, postępowaniu habilitacyjnym oraz postępowaniu o nadanie tytułu profesora. Proszę także zwrócić uwagę, że brzmienie art. 18a ust. 7 stanowiącym, że recenzja winna być wykonana w terminie nie dłuższym niż 6 tygodni możemy znaleźć już w nowelizacji z 2011 r. (Dz. U. 2011 Nr 84 poz. 455). Także w tej materii nic się nie zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  7. Warto także przytoczyć wyrok NSA z dnia 3 lutego 2016 r. I OSK 2371/15, w którym sąd stwierdził, że termin na sporządzenie recenzji, nie dłuższy niż 6 tygodni od powołania komisji habilitacyjnej jest terminem instrukcyjnym, nie mającym wpływu na wynik sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Art. 18a został wprowadzony nowelizacją z 2011 r. (Dz. U. 2011 Nr 84 poz. 455), kolejne ogłaszane akty odnośnie ustawy o stopniach i tytule to: Dz.U. 2014 Nr 1 poz. 1198, Dz. U. 2014 poz. 1852, Dz. U. 2015 poz. 249, Dz. U. 2015 poz. 1767, Dz. U. 2016 poz. 882, Dz. U. 2016 poz. 1311 i najnowsza nowelizacja podpisana przez Prezydenta 27 kwietnia br., ogłoszona 28 kwietnia 2017 r. - Dz. U. 2017 poz. 859. Proszę zwrócić uwagę, że od nowelizacji z 2011 r. brzmienie art. 18a ust.7 nie zmieniło się.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpowiadam, przed podniesieniem takiego tematu i dyskusją należy ukończyć studia prawnicze. Widzę, że z prawnikami nie ma Pan o czym /niestety/ rozmawiać. Druga kadencja członka CK, a tu takie dylematy? Ba, żeby na nich był koniec. Pan, tego postu zapewne nie puści, lub usunie, jak to drzewiej bywało. Cenię Pana za aktywność, ale sorry, to Pana poważnie obciąża, i trzeba było to powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój wpis nie jest polemiką z prawnikami, gdyż trafnie anonimowy zauważył uprzednią konieczność posiadania stosownego wykształcenia.Do podjęcia tematu nie trzeba mieć ww wykształcenia, skoro 90 proc.kadr go nie posiada a uczestniczy w postępowaniach habilitacyjnych. Nigdzie nie przypisuję sobie kompetencji tylko dzielę uwagami i wątpliwościami natury akademicko-społecznej. Może zatem Anonimowy darować sobie ocenę ad personam, bo musiałaby dotyczyć do wielu profesorów. Mój blog nie jest źródłem prawa aczkolwiek w czasie obrad Sekcji sami profesorowie prawa są sprzeczni wobec różnych problemów proceduralnych. Prawo jest fatalnie skonstruowane, więc warto o tych niejednoznacznościach pisać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mój wpis nie jest polemiką z prawnikami, gdyż trafnie anonimowy zauważył uprzednią konieczność posiadania stosownego wykształcenia.Do podjęcia tematu nie trzeba mieć ww wykształcenia, skoro 90 proc.kadr go nie posiada a uczestniczy w postępowaniach habilitacyjnych. Nigdzie nie przypisuję sobie kompetencji tylko dzielę uwagami i wątpliwościami natury akademicko-społecznej. Może zatem Anonimowy darować sobie ocenę ad personam, bo musiałaby dotyczyć do wielu profesorów. Mój blog nie jest źródłem prawa aczkolwiek w czasie obrad Sekcji sami profesorowie prawa są sprzeczni wobec różnych problemów proceduralnych. Prawo jest fatalnie skonstruowane, więc warto o tych niejednoznacznościach pisać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Szanowny Panie Profesorze, w tym, że Pan pisze o tych i innych problemach nie ma nic zdrożnego. Powiem więcej, to bardzo dobrze. Teraz uwaga tylko do ostatniego postu - Pańskie uzasadnienie polemiki i pytania są, Pan wybaczy (!?) Za błędną uwagę chyba uznać należy także to, iż z prawnikami polemizować powinni tylko prawnicy.Co do oceny ("ad personam") też chyba chybiony wniosek - nie ma jej tu. Zamiast niej jest raczej żachnięcie się nad sytuacją; Proszę tylko o spokój, Pan naprawdę się stara i to jest widoczne, za co należą się Panu podziękowania. Z pozdrowieniami A

    OdpowiedzUsuń
  13. Każdą uwagę przyjmuję z pokorą. Zauważył A.,że wprowadzam korekty. Nadal -niestety - nie mam odpowiedzi na pytanie, JAKI TO JEST TERMIN? Instrukcyjny czy zawity??? Polska to nie Ameryka i jeden wyrok cudów nie czyni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Profesorze, wcześniej przytoczony wyrok nie jest jedynym, który traktuje o tej kwestii. Orzecznictwo jest w tej materii jednolite i nie budzi kontrowersji. Nie powinno budzić również kontrowersji rozumienie redakcji art. 18a ust. 7 ustawy o stopniach i tytule, jako odnoszącego sie do terminu instrukcyjnego.

      Usuń
  14. Jednak jest to termin instrukcyjny? To dlaczego otrzymałam obniżone wynagrodzenie z Uniwersytetu Wrocławskiego???
    Która Kancelaria stanie w obronie naukowca, któremu pomniejszono honorarium? Prof. Śliwerski słusznie pisze o tym problemie. Dziękuję mu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin instrukcyjny odnosi sie do dokonania danej czynności w postepowaniu administracyjnym i jej ważności w przypadku niedochowania terminu na dokonanie czynności. Termin na sporządzenie recenzji, jako termin instrukcyjny, powoduje jedynie, ze fakt jego przekroczenia nie ma wpływu na ważność recenzji, jako dowodu w toczącym sie postępowaniu i nie może być podnoszony, jako naruszenie przepisów procesowych mających wpływ na wynik postepowania. Natomiast kwestia wynagrodzenia i ewentualne jego pomniejszenie wynika z zawartej umowy o dzieło. Powyższe nie ma powiazania z traktowaniem terminu na sporządzenie recenzji, jako instrukcyjny.

      Usuń
    2. Nikt nie neguje tego, że kwestie poruszane przez Pana Profesora są istotne. Natomiast z pierwotnym brzmieniem artykułu ciężko było się zgodzić. Myślę, że problem leży w niedoskonałości przepisów odnoszących się do tego od kiedy należy liczyć termin na sporządzenie recenzji. To, że termin ten jest instrukcyjny nie budzi wątpliwości.

      Usuń
  15. W nawiązaniu do A-19.36. Recenzent otrzymuje honorarium za wykonanie recenzji w czasie wynikającym z "umowy o dzieło". Recenzja jest autonomiczna i jako taka nie może być kontestowana. Słyszałam o recenzji, która jest w części plagiatem. Czy, jeżeli recenzentowi udowodniono taką nierzetelność, to czy nadal należy się mu wynagrodzenie, czy jednak powinien je zwrócić (jeśli już wypłacono)? I kto oraz w jakim trybie powinien tego dochodzić? Czy oby nie strona umawiająca się? A może taki recenzent nie czekając na wezwanie sam powinien zwrócić, chyba jednak nienależne mu, pieniądze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Umowy o dzieło na sporządzenie recenzji zwierają klauzule, że wykonanie przedmiotu umowy musi być samodzielną czynnością recenzenta. Jeżeli recenzent, jak wspomniano w komentarzu powyżej dopuści się plagiatu, można zatem mówić o nienależytym wykonaniu umowy. Z tego tytułu wierzyciel, czyli w tym przypadku kierownik jednostki organizacyjnej może dochodzić naprawienia w ten sposób powstałej szkody. Nienależyte wykonanie umowy odnosi się także do przekroczenia terminu na dokonanie danej czynności wynikającego z zawartej umowy.

      Usuń
    2. Dziękuję:). O sprawie myślę podobnie. Nie jestem prawnikiem, a z uwagi na niecodzienność, a przez to oryginalność sprawy, rodzi się tu pytanie,czy kierownik jednostki, przy założeniu, że dowiedział się o popełnieniu plagiatu przez recenzenta, "może", czy "powinien" wystąpić z żądaniem naprawienia szkody. Za zasadne należy chyba przyjęcie, że on /kierownik/, będąc depozytariuszem nie własnych środków, a innego podmiotu, powinien chyba wystąpić bez dodatkowego zewnętrznego wniosku. Tak myślę, a Pan/i?

      Usuń
    3. Jak przejawia się plagiat w recenzji??? Nie rozumiem tego określenia. Czyżby chodziło o skopiowanie przez jednego profesora czyjejś recenzji i podpisanie jej jako własnej???

      Usuń
    4. Nie sposób tu wysnuć dłuższego wywodu, a poruszony temat by tego wymagał. Traktując sprawę jednak ogólnie należy pamiętać, że recenzje sporządzane na zamówienie organów administracji publicznej mają charakter utworu, który podlega ochronie przewidzianej prawem autorskim. Mimo, że plagiat jest terminem języka potocznego, a nie języka prawnego, a tym bardziej języka prawa, to przyjmuje się, że stanowi go przywłaszczenie autorstwa cudzego utworu w całości albo nawet nieznacznej część bez podania tego we własnym utworze. Należy zatem przyjąć, że dokonanie omawianego czynu zabronionego jest, oprócz odrębnej odpowiedzialności prawnej przewidzianej, naruszeniem istotnych warunków umowy o dzieło (na sporządzenie recenzji). Jako podmiot uprawniony do dochodzenia praw majątkowych oraz innych, z tytułu nienależytego wykonania umowy, należy uznać kierownika jednostki organizacyjnej.

      Usuń
    5. Pytam, czy ktoś potrafi opisać, na czym polega plagiat recenzenta? Nie spotkałem się bowiem z taką patologią.

      Usuń
    6. A z 23.29 dziękuję, mam nadzieję także w imieniu osoby dotkniętej nierzetelnością recenzenta.
      Panie Profesorze, zdaje się, że recenzent wkleił fragment czyjegoś opracowania i nie wykazał tego /źródła/ w swojej recenzji /negatywnej/. Nie wiem, czy wypada pisać, czego dotyczyła recenzja, nadmienię może tylko, że miało to miejsce w bardzo ważnym postępowaniu i Pan chyba powinien coś na ten temat wiedzieć.

      Usuń
    7. Nie wiem, o czym jest mowa, dlatego pytam, bo takie ogólnikowe komenty ani niczego nie dowodzą, ani niczego nie wyjaśniają.

      Usuń
    8. 7.05. Do dziś, tak wciąż nic, a nic ...? I tak należą się Panu piękne podziękowania za prowadzenie tego blogu i gościnność.

      Usuń
  16. Profesor pyta, co determinuje termin wykonania recenzji w zapisanym w umowie czasie 6 tygodni, skoro jest to termin instrukcyjny? Jak ma się termin instrukcyjny do karania za niedotrzymanie terminu umowy o dzieło? Od kiedy termin tej umowy ma obowiązywać i do kiedy, skoro jest instrukcyjny? Tu ktoś pisze o dacie sporządzenia umowy. Jak to się ma do ustawowego terminu instrukcyjnego? Czy prawnicy mogą to wyjaśnić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin na wykonanie recenzji jest determinowany przez przepisy procesowe ustawy o stopniach i tytule. Pojęcie terminu instrukcyjnego odnosi się do postępowania administracyjnego i ważności czynności podjętych w ramach tego postępowania. Kary za nienależyte wykonanie umowy polegające na np. przekroczeniu terminu zawartego w umowie wynikają ze stosunku cywilnoprawnego. Zatem strona umowy może ich dochodzić na gruncie cywilnym i nie ma to związku z postępowaniem administracyjnym i tym, że termin na sporządzenie recenzji jest instrukcyjny. Problem natomiast wynika z redakcji art. 18a ust. 7 ustawy o stopniach i tytule. Natomiast w świetle art. 30 ust. 2 tejże ustawy zdaje się, że termin 6 tygodni na sporządzenie recenzji winien być liczony od dnia jej zawarcia.

      Usuń
    2. Termin dla recenzenta nie może się liczyć od innej daty niż zawarta w umowie o dzieło. Inną kwestią jest dowolność w trwaniu postępowania o tytuł lub stopień naukowy. Terminy ustawowe sobie, a życie sobie. Ale, jak to zwykle bywa, do czasu, aż się znajdzie ktoś, kto zaprowadzi i tu normalność, chodzi o ład i terminowość! Mogliby to być ANONIMOWI z 2 maja, godz. 23.29 i 10.21, a może to jedna osoba, ale, jak widać kompetentna i logiczna.

      Usuń
  17. Do A z 2 maja 23:29. Czy A MÓGŁBY WSKAZAĆ NA EWENTUALNE SKUTKI DLA WAŻNOŚCI PROCESU O TYTUŁ LUB STOPIEŃ NAUKOWY dotkniętych czynem zabronionym (plagiatem) przez recenzenta? Czy oby taki proces nie powinien być uznany za nieważny,i jako taki powinien być wznowiony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. art. 29 ust. 1 ustawy o stopniach i tytule w kwestiach nieuregulowanych w ustawie dotyczących m.in. awansów naukowych odsyła do odpowiednio stosowanych przepisów Kpa. art. 29 ust. 2 tejże ustawy również wprost wskazuje, że przesłankami wznowienia postępowań unormowanych w ustawie są te określone w Kpa. Natomiast zgodnie z art. 145 par. 1 pkt. 1 Kpa w sprawie zakończonej decyzją ostateczną wznawia się postępowanie jeżeli dowody, na których podstawie ustalono istotne dla sprawy okoliczności faktyczne, okazały się fałszywe. Za dowód istotny dla sprawy w postępowaniu o awans naukowy bezsprzecznie należy uznać recenzję. Recenzja stanowi dokument (dowód), zaś fałsz dokumentu może przybierać zarówno formę fałszu materialnego, a więc co do formy dokumentu, jak i intelektualnego. Niemniej jednak omawiany fałsz musiałby zostać stwierdzony wyrokiem sądu, przy czym taka kwalifikowana forma fałszu raczej nie mieści się w pojęciu plagiatu, który stanowi o nieuprawnionym zapożyczeniu, a nie posługiwaniu się sfałszowanym dokumentem. Jednakże dowiedzenie, że sporządzona recenzja, która mogła mieć istotny wpływ na wynik sprawy, nie powstało jako autorskie dzieło recenzenta, a zatem ocena kandydata do stopnia albo tytułu nie nastąpiła w sposób obiektywny i rzetelny może być podstawą do wnioskowania o wznowienie postępowania, zakończonego decyzją ostateczną. Należy przy tym pamiętać, że taka decyzja w wyniku wznowienia postępowania nie będzie mogła być uchylona po upływie 10 lat, zaś wniosek o wznowienie postępowania może być złożony do miesiąca czasu, licząc od momentu gdy strona postępowania dowiedziała się o okolicznościach mogących skutkować wznowieniem. Każdą sytuację należy niewątpliwie rozpatrywać indywidualnie, ogólnikowo natomiast należy stwierdzić, że istnieje, w ramach omawianych okoliczności podstawa do wznowienia postępowania (nie stwierdzenia jego nieważności), przy czym przesłanka ta byłaby niełatwa do udowodnienia. Proszę pamiętać, że jest to prywatna opinia, jako użytkownika tego portalu i nie ma ona charakteru opinii prawnej.

      Usuń
    2. Tekst jest logiczny, dobrze się czyta, mimo, jak się zdaje, prawa niekoniecznie konkretnego. Do podnoszonej recenzji nasuwa się pewna analogia - stwierdzono kradzież lizaka i wybitą szybę witryny. Wiadomo kto dokonał tych czynów, i gdzie jest złodziej, chuligan. I co z tego? Prawie nic! Szkodliwość czynu niewielka, a i tak szyba mogłaby wypaść przy wietrze bo była stara rama. Mogłoby wówczas wywiać wszytek towar, a tu tylko zginął lizak i zbito najmniejszą szybkę w oknie. W mojej ocenie, to nawet, gdyby nic w sklepie nie było, a więc nic nie mogło zginąć, to włamanie się jest wystarczającą przesłanką, by ukarać złodzieja i doprowadzić do naprawienia przez niego wyrządzonych szkód. Nie wolno relatywizować patologicznych zachowań. A skoro tak - przez analogię - w czym tkwi problem w udowodnieniu przesłanki niewykonania umowy przez recenzenta? A skoro umowa nie została wykonana, to i recenzji chyba nie ma? Chyba, że jest, tylko..., no właśnie, tylko co? Ponadto, jeśli jest stwierdzona nieuczciwość w takim zakresie, przywłaszczenie czyjejś pracy,to skąd pewność, że pozostała część dzieła została wykonana rzetelnie. Wykonywał ją bowiem niewątpliwie nierzetelny recenzent. A co z naprawieniem recenzji, a co z terminami wykonania? Ręce opadają, jeśli się zważy, ze takich rzeczy dopuszczają się akademicy. Ponadto, rzecz, rzeczą, ale to dotyczy kogoś, no chyba, ze przyjmiemy, ze wszystko jest rzeczą, i w dodatku względną. Panie Gospodarzu Bloga, i tu dotykamy kolejnego wątku i pytań o to, jak bardzo ważne jest wychowanie, jak trudna do przecenienia jest rola pedagoga w tym procesie. Wniosek, nazywajmy rzeczy po imieniu i zachowujmy się jednoznacznie. W innym przypadku nie będziemy się rozumieli, a prawo wcale nie musi nam przez swoją niejednoznaczność wszystkiego wyjaśniać. Zwłaszcza, że i ono się zmienia. Potrzeba używania rozumu, czy mózgu, pozostaje zawsze aktualna, nawet na bezdrożach. A może wówczas w szczególności?

      Usuń
  18. Nie wiem, co powie osoba dotknięta takim czynem. Ja uważam natomiast, że "stwierdzony plagiat", to to samo, co "stwierdzona nieuczciwość". I nie ważne, czy dotyczy to ucznia, studenta, czy profesora. Każdy z nich ma takie samo miano ...., a normalne środowisko, zwłaszcza akademickie takie patologie (jak ładnie i rzeczowo nazywa Gospodarz bloga)powinno eliminować ze swego towarzystwa, bez względu na zawiłości prawne.

    OdpowiedzUsuń