poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Branżowe doktoraty oraz naruszenie zasady lex retro non agit


Sejm przyjął uchwałę o zmianie ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz niektórych innych ustaw. Ustawa wchodzi w życie. Wcześniej, bo w dniu 7 kwietnia 2017 r. dyskutowała nad proponowanymi w niej zmianami Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży.

Pierwsza - z wyróżnionych w tytule postu - kwestia dotyczy doktoratów branżowych jako nowej kategorii rozpraw doktorskich dla osób niezwiązanych bezpośrednio z uczelniami, ale kreatywnych, innowacyjnych, potrafiących wykorzystać metody badań naukowych do opracowania nowych rozwiązań konstrukcyjnych, technologicznych, które będą mogły znaleźć zastosowanie w sferze gospodarczej lub społecznej. Tym samym adresatem nowelizacji nie są tylko przedstawiciele dziedzin związanych z gospodarką, techniką, przedsiębiorczością, ale także ze sferą społeczną, a zatem także psycholodzy czy pedagodzy.

Nie jest to jednak nowa ścieżka kariery akademickiej, gdyż Sejm nie uwzględnił habilitacji branżowych. Możliwość uzyskania stopnia doktora na podstawie osiągnięć w pracach wdrożeniowych lub prac rozwojowych w otoczeniu społeczno-gospodarczym jest stymulacją procesów innowacyjnych oraz po części zachętą dla młodych naukowców do rozwijania własnej kariery w oparciu o działalność wdrożeniową. Jak podało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w uzasadnieniu projektu Ustawy:

"Zwiększenie zainteresowania pracami wdrożeniowymi powinno przełożyć się na intensyfikację współpracy jednostek naukowych z podmiotami funkcjonującymi w ich otoczeniu społeczno-gospodarczym, co z kolei przyczyni się do wzrostu innowacyjności polskiej gospodarki i poprawy jakości życia społeczeństwa."

Obowiązuje zatem zapis w art. 13 ust. 1:

1. Rozprawa doktorska, przygotowywana pod opieką promotora albo pod opieką promotora i promotora pomocniczego, powinna stanowić:

1) oryginalne rozwiązanie problemu naukowego lub

2) oryginalne rozwiązanie w zakresie zastosowania wyników własnych badań naukowych w sferze gospodarczej lub społecznej albo

3) oryginalne dokonanie artystyczne

– oraz wykazywać ogólną wiedzę teoretyczną kandydata w danej dyscyplinie naukowej lub artystycznej oraz umiejętność samodzielnego prowadzenia pracy naukowej lub artystycznej
.”

Wraz z tą kategorią doktoratów poszerzono ustawowy zapis o roli promotora pomocniczego. W art. 20 po ust. 7 dodano ust. 7a w brzmieniu:

„7a. Promotorem pomocniczym w przewodzie doktorskim doktoranta, którego kształcenie na studiach doktoranckich odbywa się we współpracy z otoczeniem społeczno-gospodarczym, może być osoba niespełniająca wymogów, o których mowa w ust. 7, jeżeli posiada:

1) co najmniej pięcioletnie doświadczenie w prowadzeniu działalności badawczo-rozwojowej lub

2) znaczące osiągnięcia w zakresie opracowania i wdrożenia w sferze gospodarczej lub społecznej oryginalnego rozwiązania projektowego, konstrukcyjnego, technologicznego lub artystycznego, o ponadlokalnym zakresie oraz trwałym i uniwersalnym charakterze.”


Druga kwestia, dotyczy naruszenia przez polityków i posłów większości parlamentarnej w Sejmie VIII kadencji zasady lex retro non agit

Pisałem o tej kwestii wcześniej, a dotyczy ona naruszenia przez ustawodawcę zasady, że prawo nie działa wstecz. Centralna Komisja Do Spraw Stopni i Tytułów wyłoniła w dn. 10 stycznia 2017 r. - zgodnie z obowiązującą Ustawą - dwóch kandydatów na przewodniczącego tego organu. Tymczasem rządzący postanowili dokonać zmiany post factum, czyli po już przeprowadzonych wyborach, zmieniając w ub. tygodniu Ustawę także w tym zakresie.

Chodzi o to, żeby Przewodniczący Centralnej Komisji nie był wskazywany  przez jej członków, tak jak miało to miejsce 10.01.2017 r., ale by jego wyboru dokonywała premier spośród wszystkich członków CK.

W czasie posiedzenia Komisji zmianę tę forsował za zgodą Ministra J. Gowina Podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Piotr Dardziński. Większość koalicyjna odrzuciła wniosek opozycji, by nie wprowadzać tej zmiany.

Jak zapisano w uzasadnieniu jej wprowadzenia:

"W ustawie z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki proponuje się również zmianę brzmienia art. 33 ust. 3 polegającą na rezygnacji z konieczności wskazywania przez Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów kandydatów do pełnienia funkcji jej przewodniczącego i przyznaniu Prezesowi Rady Ministrów wyłącznej prerogatywy do jego powoływania.

Centralna Komisja, zgodnie z art. 33 ust. 1 ustawy, działa przy Prezesie Rady Ministrów, a zatem nie znajduje uzasadnienia ograniczenie jego uprawnienia w zakresie powoływania przewodniczącego, polegające na możliwości jego wyboru jedynie spośród dwóch wskazanych kandydatów.

Jednocześnie z uwagi na fakt, że bieżąca kadencja Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów rozpoczęła się z dniem 1 stycznia 2017 r., zaproponowano przepis przejściowy celem uregulowania sytuacji, w której – na podstawie przepisów dotychczasowych, przedstawione zostałyby Prezesowi Rady Ministrów kandydatury na przewodniczącego, a także przepis zobowiązujący Prezesa Rady Ministrów do powołania przewodniczącego zgodnie z art. 33 ust. 1 w brzmieniu przewidzianym w niniejszym projekcie."


Tym samym zmiana otrzymała następujące brzmienie:

Art. 5. 1. Kandydatury na przewodniczącego Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów przedstawione Prezesowi Rady Ministrów na podstawie art. 33 ust. 3 ustawy zmienianej w art. 1, w brzmieniu dotychczasowym, nie podlegają rozpatrzeniu.

2. Prezes Rady Ministrów powoła przewodniczącego Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów na podstawie art. 33 ust. 3 ustawy zmienianej w art. 1, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, w terminie 30 dni od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy.


Wkrótce zatem dowiemy się, o kogo - jako jedynie słusznego Przewodniczącego CK - toczył się ukryty spór w łonie władzy.

2 komentarze:

  1. I znów 28 lat po upadku realnego socjalizmu w Polsce powracamy do praktyk politycznych z przeszłości, gdzie władze polityczne ingerowały w obsadę ważnych stanowisk służbowych w sektorze polskiej nauki.Może w końcu do polskiej polityki wkroczy młode, solidnie wyedukowane pokolenie, które nie jest obciążone bagażem przemian historycznych, słusznie minionych, a świetnie rozumiejących współczesne relacje rządzące światem.Czas na dobrą zmianę na polskiej scenie politycznej, bo inaczej wszyscy źle skończymy.Smutne to wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś na seminarium doktoranckim Profesor zadał nam następujące pytanie: jak sądzicie, po co my się spotykamy na tym seminarium? Zanim ktokolwiek coś powiedział, Profesor sam udzielił odpowiedzi: "otóż po to, aby kształtować świadomość metodologiczną". A zatem Profesorowi chodziło o to, byśmy nie tylko mieli tytuł doktora, ale o to abyśmy także byli doktorami. Natomiast doktorat branżowy nie ma nic wspólnego z nauką rozumianą jako system pojęć, które tworzy się na podstawie badań naukowych prowadzonych zgodnie z metodologią. Ma natomiast wiele wspólnego z know-how. Moim zdaniem niebezpieczne posunięcie, bo paradoksalnie będzie pogłębiać przepaść między nauczycielami akademickimi a praktykami. Otóż praktycy, bardzo często deprecjonują wiedzę akademicką, tylko z tego powodu, ze jej nie posiadają. Owszem robią różne rzeczy, tyle tylko, że nie mają podstaw do krytycznego myślenia. A zatem wartościowe jest to, co jest skuteczne i efektywne - stąd płynie koncentracja na rezultatach (ewaluacje, pomiary). Jednym słowem zapaść nauki. Tylko, dlaczego Profesorzy milczą w tej sytuacji, gdy urzędnicy decydują o nauce?

    OdpowiedzUsuń