sobota, 11 marca 2017

Złodzieje na uniwersytecie


Trzydzieści lat temu byłem po raz pierwszy w Szwajcarii. Piękno tego kraju fascynowało na każdym kroku. Domy mieszkalne nie były zamykane na klucz, a przed nimi stały samochody, także bez jakichkolwiek zabezpieczeń. Tylko wsiąść, włożyć kluczyk do stacyjki i odjechać. Stojące na ulicy rowery nie były przyczepione łańcuchami z kłódką do stojaków czy przydrożnych słupów, toteż miałem wrażenie, że za chwilę podejdzie jakiś złodziej, wsiądzie na któryś z rowerów i odjedzie w siną dal.

Gospodarze nie rozumieli mojego niepokoju. Niby dlaczego miałby ktoś za chwilę ich okraść, zabrać auto, rower, wejść do mieszkania, by wynieść z niego najcenniejsze rzeczy itd.? Oni prawo moralne mieli w sobie, toteż mogli zachwycać się niebem gwieździstym nad głowami, bo w tym czasie nie wkradał się do ich domów czy instytucji żaden złoczyńca. Rzecz jasna, skłamałbym, gdybym twierdził, że było to powszechne zjawisko, bo przecież szkoły, kościoły, sklepy, instytucje publiczne itd. były zamykane po godzinach ich pracy czy urzędowania.

Moim marzeniem było, by także w Polsce, w moim mieście, szkole, uczelni itp. nastąpił taki czas, kiedy nie będę musiał martwić się o to, czy wychodząc na chwilę z pokoju nie zostanę przez kogoś okradziony. Dosłownie w kilka tygodni po powrocie ze Szwajcarii ukradziono mi rowery (także moich synów), a przybyłemu na uniwersytet profesorowi z RFN skradziono sprzed uniwersyteckiego hotelu samochód, kiedy meldował się w recepcji i nie zdążył nawet wypakować swoich bagaży. Jechał do nas z Hanoweru kilkanaście godzin, by przekazać naszym pracownikom najnowszą literaturę naukową i wygłosić kilka wykładów.

Wczoraj udałem się na zajęcia, a tu na drzwiach toalety mojego uniwerku zastałem ostrzegający plakat: "Prosimy o zamykanie drzwi na klucz po każdorazowym skorzystaniu z toalety".
Szybko mi wyjaśniono, że ktoś wczoraj wszedł do kilku męskich toalet i wykręcił z wszystkich umywalek wcale nie taką nową armaturę. Zrobił to fachowo, bo niczego nie zniszczył, budynku nie zalał, a zatem wiedział, gdzie są zawory dla poszczególnych pięter i pomieszczeń. Musiał mieć przy sobie narzędzia, przynajmniej klucz francuski.

Co się dzieje z naszym społeczeństwem? Częściowo jest ono podzielone, zdekapitalizowane, oszukiwane, manipulowane, wyzyskiwane, i jeszcze do tego zdemoralizowane. Rąk nie umyłem, ale - w tej sytuacji - nie tylko ja miałem brudne ręce, tyle tylko, że w nieco innym kontekście społeczno-moralnym. Zapewne złodziej, kimkolwiek by nie był - studentem, znajomym studentów czy może i bezrobotnym - jest szczęśliwy, bo może armaturę sprzedać, by mieć kasę na wódkę lub zainstalować ją na swojej działce.

Dzisiaj idę na wykład zabierając ze sobą chusteczki higieniczne do odświeżenia ciała, bo przecież administrator nie kupi nowej armatury z dnia na dzień. Musi czekać na przetarg...

19 komentarzy:

  1. Pani Wanda Półtawska tak pięknie do młodzieży przemawiała na Zamku w Lublinie...tylko jeszcze umieć patrzeć sercem by ktoś tych młodych nauczył. Poprzedni ustrój swoje zrobił i w sercach i w umysłach niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obwiniałabym za ten stan rzeczy minionego systemu. To dzisiaj jest problem z wyegzekowaniem kosztów zdemolowanych np. pisuarów, wrzucanych do wc rolek papieru toaletowego, wybitej w szkole szyby choć sprawcy przyłapani i znani. Zaraz Rodzic Klient postraszy przeniesieniem do innej szkoły lub poleci na wyimaginowaną skargę do organu prowadzącego. Nadal się nie szanuje tego co wspolne, publiczne. Dotyczy to też poszanowania praw autorskich -zakrywanie przy kopiowaniu stopek z oznaczeniem copyright autora, piętnowanie prawa autora do zastrzegania swoich praw autorskich i majątkowych w imię, że nie chce się "dzielić swoją wiedzą i doświadczeniem". Nie zdarzyło mi się nigdy ukraść czegokolwiek komukolwiek i tego samego nauczylam moje prywatne dziecko i staram się szkolne.

      Usuń
    2. Nie obwiniam ustroju, tylko przypominam, że nie było nawet w sklepach papieru toaletowego. Szkolne toalety były przykładem antyhigieny. Inna rzecz, że było powszechne porzekadadło-"Tym chata bogata, co ukradnie tata". Widać, nic się nie zmieniło.

      Usuń
  2. Złodziejstwo i dewastacja, jakże często wokół to jest dostrzegalne.
    A swoją drogą taka armatura to już wypycha torbę, więc portier lub ew. kamery mogły coś zarejestrować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Giną krany.
    Giną prace dyplomowe lub ich fragmenty wycinane żyletką.
    Giną wartości ...
    M.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ginie człowieczeństwo... Janie Pawle II módl się za rodaków.

    OdpowiedzUsuń
  5. Do kradzieży przychodzą prawdopodobnie "fachwcy" z wykształceniem pozaakademickim. Tak koncepcję mają administratorzy na mojej uczelni. U nas łomem włamano się i obrabowano w ubiegłym roku automaty z kawą. Budynek duży i niestety portierzy niczego nie zauważyli. A swoją drogą w toaletach warto zwrócić uwagę na gadżety wieszaki z.... kamerami. Ostrzegają zagranicą https://www.davidwolfe.com/see-this-leave-call-911-immediately/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy można wychować inne społeczeństwo, czy to przerasta naszą pedagogikę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Ryszardzie...dziękuję za te słowa! Również marze by odpowiedzialni za kolejne pokolenia w końcu zobaczyli, ze po trupach do celu, zrobię wszystko by mieć piątkę by zadowolić innych nawet dopalacz wezmę, nawet nogę podstawie by nie wygrał...kiedy to wreszcie pęknie by człowiek się liczył jaki jest a nie to ile ma. Jak te dzieciaki maja się odnaleźć jak w pierwszej klasie dziewczynki więcej wiedza o sytuacji materialnej,zawodowej rodziców swoich rówieśników niż o sobie samym.

      Usuń
  7. Pan Profesor w swoich słowach przemycił jakże bliskie mojemu sercu słowa Kanta, który twierdził, że najwyższa ludzką wartością jest odpowiedzialność. I patrząc z tej perspektywy chciałbym odpowiedzieć dwojgu komentatorom...

    Anonimowy11 marca 2017 00:38
    W tym wypadku jest to przerzucanie odpowiedzialności na ustrój, fakt faktem, jaki był każdy wie, lecz usprawiedliwianie niewłaściwego, nie mówiąc złego zachowania... idąc dalej myślą Kanta jest niemoralne

    Ryszard C.11 marca 2017 10:12
    Pytanie powinno brzmieć: Czy dzisiejsi pedagodzy są w stanie wychować inne społeczeństwo?

    Myślę, że konkluzja jest nad wyraz prosta i oczywista... na co dzień widzi się aż nadmiar, bylejakości, nieprawidłowości i braku moralności. I warto by każdy zajął się własnym ogródkiem, wyplewił chwasty, które da się wyplewić. Jeżeli ma dojść do zmiany, to powinna ona zaistnieć w nas samych. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kradzież mienia jest złem, jeszcze większym złem jest kradzież własności intelektualnej. Sam jestem ofiarą takiej kradzieży. Materiały, które ja przygotowałem do druku, napisałem wstępy, dokonałem uporządkowania, zadbałem o finanse na rzecz kosztów wydania, recenzje, etc. przejął ktoś inny (ksiądz profesor) i wydał pod swoim nazwiskiem jako współredaktor. Prorektor, która jest odpowiedzialna za Wydawnictwo milczy jak grób, ten "nowy" redaktor także. Złożyłem skargę w Ministerstwie, czekam na jakiekolwiek rozstrzygnięcie tej sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla Kanta osiągnięcie szczęśliwości jest najwyższą wartością-celem człowieka. Jest to stan istnienia człowieka, który osiąga się dzięki mądrości.

    OdpowiedzUsuń
  10. Panie Profesorze,
    Jestem pod wrażeniem tego, co Pan napisał. Brak słów, by to ocenić. Dlaczego tak sie dzieje? Chciałbym sie podzielić pewnymi spostrzeżeniami zza oceanu. Stany to kraj wielki i zróżnicowany. Zauważyłem, że Amerykanie są bardzo solidarni w pewnych działaniach. Jeżeli ktoś zatrzyma się koło cudzego domu i będzie mu sie przyglądał kilka minut, a na domiar złego wykona jego zdjęcie, to może być raczej pewien, że za chwilę pojawi się policja. Kiedyś zawiozłem koleżankę do jej znajomej. Koleżanka weszła do domu znajomej, a ja zostałem w samochodzie. Po 5 minutach na ulicy koło sąsiedniego domu zatrzymał się facet, podszedł do mego samochodu i zapytał, czy potrzebuję pomocy. Wyjaśniłem mu, że czekam na koleżankę i wskazałem dom do którego ona weszła. Gość wsiadł do swego samochodu, włączył muzyczkę i czekał do czasu aż moja koleżanka wyszła i odjechaliśmy.
    Kilka lat temu w Stanach szeroko opisywane było pewne ciekawe zdarzenie. Czarny profesor z Harvardu (poprawnie mówi się African-American), który bada problemy rasizmu, wrócił z naukowej konferencji. Już w taksówce zorientował się, że nie ma kluczy, więc poprosił taksówkarza, by ten pomógł mu dostać się do domu. Gdy próbowali sforsować drzwi (nie wiem, jak było z alarmem), nagle pojawił się biały sierżant, bo pewnie ktoś z sąsiadów powiadomił policję o włamaniu. Po ostrej wymianie zdań między panami, sierżant uznawszy, że zachowanie profesora jest naganne, zakuł go w kajdanki i zawiózł na policję. Profesor spędził noc w areszcie. Zwolniony został dopiero rano po dokładnym wyjaśnieniu sprawy. Prezydent Obama ocenił zachowanie sierżanta jako nieprofesjonalne. Wtedy włączył się związek zawodowy policjantów, którego przedstawiciel stwierdził, że sierżant zachował się zgodnie z procedurami, a jak prezydent nie zna dokładnie sprawy, to niech nie zabiera głosu i nie podrywa autorytetu policji. Prezydent, by wyjść z twarzą, zaprosił profesora i policjanta na piwo. Prasę obiegło zdjęcie, jak panowie siedzą w ogrodzie koło Białego Domu i piją piwo. Jednak profesor i sierżant patrzyli w różne strony.
    Stefan Łaszyn

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja siostra mieszka USA. Jej dzieci dojeżdżają szkolnym busem . Wracając nim ze szkoły są podwożone pod dom a kierowca sprawdza, czy może jechać dalej, czy jest ktoś w tym domu. W Polsce na tego typu kulturę już się nie doczekam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Profesorze, więcej wiary. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, starszym Paniom żołnierze oddawali honory. Co się stało, że jest jakoś nie tak, jakbyśmy sobie winszowali? Odpowiedź nie jest trudna, ale bardzo złożona i zajęłaby, więc jej tu nie będzie.

      Usuń
    2. Kierowca sprawdzał, bo w US dzieci są porywane z ulicy i znikają np. na zawsze.
      W Polsce to zjawisko wystepuje rzadko i nie ma takiego tła jak amerykańskie. Zdarza się że kóreś z rodziców w Polsce porywa własne dziecko. W US to duża skala dramatu ponieważ porwania dzieci zaczynają się tam nawet na porodówkach i z każdego innego miejsca: z ulic, sklepów, spod szkół, sprzed własnego domu etc.

      Usuń
    3. Gdyby zachowanie kierowcy w USA wynikało z kultury i dobrych tamtejszych obyczajów, to można by zjawisko pochwalić. Ale jeżeli jest z powodów patologicznych, to lepiej niech to nigdy w Polsce się nie zdarzy.

      Usuń
    4. NtB. Kierowcy np. miejskiej komunikacji są uprzejmi, nawet wyluzowani w US. Ci którzy rozwożą dzieci do szkół wiedzą o realiach codziennych patologii amerykańskich.

      Usuń
  12. Stacja TVN24 Łódź poinformowała, że złodziej kranów wpadł, bo załatwiał się na ulicy. Wyspecjalizował si e w okradaniu z armatur sanitariatów w łódzkich szkołach wyższych. Postawiono mu już zarzuty kradzieży co najmniej 17 baterii łazienkowych.
    http://www.tvn24.pl/lodz,69/lowca-kranow-wpadl-bo-zalatwial-sie-na-ulicy,726347.html

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.