sobota, 4 marca 2017

O trudności osiągnięcia doskonałości naukowej


Przywołam główne tezy z referatu Prezesa PAN - prof. Jerzego Duszyńskiego na temat doskonałości naukowej, które zostały przedstawione w Poznaniu w dn. 24 lutego 2017 r., żeby także polscy naukowcy mogli włączyć się do światowej rywalizacji w dziedzinie badań naukowych.

Projektów w tym zakresie i postulatów różnego rodzaju jest mnóstwo i można mnożyć je w nieskończoność. Komisja UE przeznacza na realizację programów 77 miliardów €. (co stanowi 31.7 proc. budżetu H2020), który dzielony jest w następującym zakresie:
- na granty przez Europejską Radę Nauki (ERC) - 13 mld.,

- na mobilność uczonych - 6.2 miliarda €. oraz pozostałe środki na programy:

- Future and emerging technologies i

- Infrastructures (e-infrastructures, ESFRI etc.).

Adresatami programów są trzy kategorie profesorów: wybitni, profesorowie i profesorowie uczelni i instytutów oraz studenci studiów doktoranckich, podyplomowych i II stopnia.

Z danych porównawczych wynika, że polscy uczeni zajmują ostatnie miejsce wśród wnioskodawców o granty (150 wniosków na 10 tys.). Najwięcej korzystają z nich Irlandczycy (1000 aplikacji na 10 tys. naukowców), a dalej są już: Słoweńcy, Duńczycy, Luksemburczycy, Grecy, Estończycy, Portugalczycy, Chorwaci, Łotysze, Francuzi, Litwini, Czesi i Słowacy.

Jak stwierdził prof. Jerzy Duszyński:

Wyłaniający się z globalnych baz bibliometrycznych obraz nauki w Polsce nie jest korzystny. Osłabia to wizerunek kraju, stawia nas w rzędzie krajów o słabym potencjale innowacyjnym. Jedynie konsekwentne promowanie doskonałości naukowej w naszych jednostkach naukowych może to zmienić. Doskonałość naukowa ma wymiar globalny, a co najmniej europejski, bowiem taki wymiar ma współczesna nauka. Inicjatywy, które nie biorą tego pod uwagę, nie wspierają doskonałości naukowej.

Niestety, Prezes PAN nie mówił o przyczynach takiej sytuacji polskich naukowców, natomiast chętnie ich zganił en block wskazując, że wprawdzie w Polsce na doskonałość naukową wpływa głównie działalność czterech organów: Komisji Ewaluacji Jednostek Naukowych (KEJN), Centralnej Komisja ds. Stopni i Tytułów Naukowych (CK), Narodowego Centrum Nauki (NCN) i Polskiej Akademii Nauk (PAN), to jednak one same są nośnikiem rzekomej słabości.

Wskaźnik cytowań publikacji ich członków (H-index według Scopus) - jest bardzo niski np. 7 członków KEJN ma H-index =0, a na poziomie do 10 jest 13 członków, zaś 68 członków CK nowej kadencji ma H-index=0, zaś do 10 posiada go kolejnych 54 członków CK na 228. Wśród 365 nominowanych w 2016 r. profesorów H-index=0 dotyczył 155 osób, dalszych 125 osiągnęło próg między H-index= od 1 do 10.

Prezes PAN wyciągnął wniosek, że lista B czasopism punktowanych przez MNiSW w ogóle nie powinna być brana pod uwagę przy wystąpieniach awansowych na stopień doktora habilitowanego lub tytuł profesora. Natomiast przy doborze składu Centralnej Komisji i KEJN powinno brać się pod uwagę jedynie dorobek kandydatów publikowany przez nich na łamach czasopism z listy A, ewentualnie z listy C (czasopisma European Reference Index for the Humanities, ERIH w przypadku badaczy z humanistyki).

Jak widać Prezes proponuje dobieranie członków tego organu (zapewne przez ministra), a nie uzyskiwanie nominacji w wyniku wyborów. Wcale nie jest lepiej w Radzie Narodowego Centrum Nauki, gdzie na 24 członków pięciu ma H-index=0, zaś H-index do 10 wykazuje 4 profesorów. Tu jednak był dobór celowy.

Wyprowadza z tego wniosek, że "NCN, mając strukturę i programy podobne do ERC, w pewien sposób zaspokaja zapotrzebowanie na fundusze dla najzdolniejszych badaczy w Polsce i osłabia naszą skuteczność w wystąpieniach o fundusze europejskie".

Nie można powiedzieć, żeby Prezes PAN omijał własne środowisko. Wykazał bowiem, że wśród 34 członków korespondentów PAN trzech ma H-index=0, a kolejnych sześciu mieści się przedziale H=<10. Niestety, Prezes nie ujawnił, jaki jest H-index członków rzeczywistych PAN? Dlaczego? Nie wiemy. Natomiast pojawił się w wypowiedzi Prezesa kolejny wniosek: Ciała eksperckie (CK i KEJN), nadzorujące i wpływające na doskonałość naukową w Polsce, same powinny mieć doskonały naukowo skład. Powinien zostać dokonany przegląd ich składów pod tym kątem i, tam gdzie to konieczne, powinno się zmodyfikować mechanizmy wyboru członków.

Zapewne możemy spodziewać się koniecznej weryfikacji mechanizmów wyboru członków CK i KEJN. Szkoda, że zabrakło konsekwencji w odniesieniu do pozostałych instytucji i organów. Ponoć ma powstać Uniwersytet PAN. Wówczas przekonamy się o wysokości H-index jego pracowników.

Jeśli o doskonałości naukowej ma świadczyć wskaźnik bibliometryczny, to rzeczywiście Prezes PAN ma rację, tyle tylko że parcjalną.












35 komentarzy:

  1. Prof. Jerzy Duszyński jako reprezentant nauk internacjonalnych dostrzega doskonałość naukową we wskaźnikach naukometrycznych, gdyż są nośne i łatwe do klasyfikacji przez ministerialnych urzędników.Jednak naukometria ma się nijak do oceny merytorycznej dorobku badawczego reprezentantów nauk humanistycznych i społecznych, a tym samym zdecydowanie trudniej jest ocenić takowy dorobek niż u reprezentantów nauk internacjonalnych, co wielokrotnie podnoszono w toku licznych dyskusji naukowych w Polsce i Europie.Także nie wszystko w życiu jest takie oczywiste.Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tej oczywistości niestety nie dostrzegają ani urzędnicy, ani eksperci w ministerstwie, ani w PAN. Podzielam opinię anonimowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowni Państwo,
    krzyczę do Was - opamiętajcie się!!!!!!!!!!!!!!
    Żadne dzieło ludzkie nie jest doskonałe, także dzieło naukowe, bo człowiek nie jest doskonały.
    Ciekawa jestem kto i według jakich kryteriów ma kwalifikować ową doskonałość?
    Odwołując się do myśli Feliksa Konecznego można wnioskować, iż obserwujemy silne wpływy platońskie (świat idei - świat doskonały) oraz bizantyjskie (wszystko usztywniamy, standaryzujemy, replikujemy według oczywiście doskonałych, stałych i niezmiennych idei). Spadkobiercami cywilizacji bizantyjskiej wg F. Konecznego są Niemcy.

    W cywilizacji łacińskiej (panującej także w Polsce), która dała początek uniwersytetom - celem nauki było poznanie prawdy - nie tej subiektywnej, ale obiektywnej, czyli wspólnej dla wszystkich ludzi. Zgodnie z filozofią Arystotelesa, a następnie kontynuatora jego myśl św. Tomasza z Akwinu, człowiek posiada nie tylko ciało, ale i duszę, której władzami są rozum i wolna wola. Ów rozum umożliwia człowiekowi poznanie prawdy, a dzięki temu, iż posiada wolną wolę może ją przyjąć, albo odrzucić. Zatem każdy, kto twierdzi, iż nie można poznać prawdy obiektywnej reprezentuje, co najwyżej światopogląd materialistyczny według którego człowiek nie ma rozumu, a jedynie mózg, który działa różnie w zależności od wieku. Na starość niestety często się pogarsza - ale czy to oznacza, ze człowiek staje się wtedy mniej wartościowy i oczywiście mniej doskonały?

    OdpowiedzUsuń
  4. Prezes PAN nie potrafił wyjaśnić , skąd ma te wskaźniki. Chyba przygotował mu je jakiś tuman.

    OdpowiedzUsuń
  5. Faktem jest, iż w Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej zarówno Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych, Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów Naukowych, Narodowe Centrum Nauki i Polska Akademia Nauk to czołowe, najważniejsze organy, instytucje naukowe w sektorze polskiej nauki, a które działają na rzecz promocji doskonałości naukowej w polskim środowisku akademickim, ale mechanizm wyboru członków do tychże gremiów jest różnorodny, ze względu na ich odmienną działalność.Stosowanie jednego kryterium oceny dorobku badawczego uczonych jest chybione, gdyż specyfika poszczególnych nauk, dyscyplin nie jest tożsama, uniwersalna.Ponadto wskaźnik ilościowy nie przekłada się na jakość wykonanej pracy, co niejednokrotnie udowodniono poprzez analizę indeksu Hirscha, ogólnej liczby cytowań prac autora, a recenzjami peer - review tychże prac stąd przydałby się kubeł zimnej wody na rozpalone głowy wszelkich reformatorów polskiej nauki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję ujednolicić nauki, aby można wszystkie jednakową miarą mierzyć, ważyć itp. Co się dzieje? Kołtuneria ma się dobrze.

      Usuń
    2. Do anonimowego z 4 marca z g.22:41.,

      W jaki sposób anonimowy chce ujednolicić dyscypliny, specjalności naukowe, aby można jednakową miarą ową naukę mierzyć, ważyć? Dotąd nikomu się to nie udało, choć spróbowano vide debiut indeksu Hirscha w 2005 r.I dziadostwo wyszło.Nie małpujmy bezkrytycznie, globalnych wskaźników naukometrycznych - ilościowych, bo to droga donikąd, gdyż gdzie jest miejsce na jakość wykonanej pracy? W indeksie Hirscha? Wolne żarty na bok.

      Usuń
    3. Komunistyczny normalizator. Niech ujednolici ryby z ptakami. Durak.

      Usuń
    4. Komunistyczny normalizator. Niech ujednolici ryby z ptakami. Durak.

      Usuń
  6. Nie zrozumiał drogi anonimowy ironii zawartej w g. 22.41.

    OdpowiedzUsuń
  7. Scopus preferuje nauki ścisłe. Dla nauk społecznych i humanistycznych bardziej wiarygodny jest Google Scholar i Publish or Perish.

    OdpowiedzUsuń
  8. To prezes PAN skompromitował się w swoim wykładzie. Nawet nie wie, że większość członków CK nie ma konta w google scholar , stąd rzekomo zerowy ich indeks .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do anonimowego z 5 marca z g.19:34.,

      Prezes PAN wszystkiego wiedzieć nie musi stąd trudno tutaj mówić o kompromitacji, ale jakie znaczenie ma fakt, czy ktoś posiada konto w serwisie google scholar, czy takowego konta nie posiada? To wyznacznik wybitności dorobku, czy doskonałości naukowej np. członka CK? Bez przesady.

      Usuń
  9. Coś prezesi-profesorowie ostatnio nie w formie. Pierwsza Prezes SN na KN w Spodku w Katowicach też dała popis, tzn. wykład;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Google Scholar uwzględnia cytowania artykułów w pozycjach polskojęzycznych przez inne pozycje polskojęzyczne. Co to mówi o poziomie naukowym posiadacza indeksu h obliczonego na tej podstawie. Moim zdaniem nic. Nie widzę powodu, dla którego polscy humaniści nie mieliby publikować wyników swoich badań w pozycjach anglojęzycznych, tak jak robią to naukowcy z innych krajów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo Polacy nie gęsi i swój język znają.

      Usuń
    2. Do anonimowego z 6 marca z g.18:38.,

      Wybitne monografie naukowe polskich humanistów, reprezentantów nauk społecznych są tłumaczone na różne języki kongresowe podobnie, jak ich publikacje naukowe: artykuły, rozprawy, studia itp.Dlaczego wszyscy z nauk H-S mają publikować w języku angielskim? Przecież to kosztuje.Ilu w USA czy GB jest np. slawistów, których by zainteresowały publikacje, rozprawy krajowych slawistów itp.Także trzeba publikować przede wszystkim po polsku w obszarze nauk H-S.

      Usuń
  11. Gdyby publikacje były wartościowe warsztatowo i merytorycznie, to chyba zainteresowałyby szersze grono odbiorców. Naukę polską trzeba przede wszystkim umiędzynarodowić, a nie kisić się we własnym grajdole. Tłumaczenie polskiego artykułu wydanego w polskim czasopiśmie, opublikowane w tym samym periodyku, na pewno nie wzbudzi zainteresowania. Co innego artykuł opublikowany w renomowanym czasopiśmie międzynarodowym po angielsku od podstaw, po rygorystycznym peer review. W innych dziedzinach publikowanie po angielsku też kosztuje i to niemało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jeszcze i myśleć po angielsku? (tylko w ANGLII). I mówić tu o Reju!

      Usuń
  12. Gdyby babcia miała wąsy , to by była Conchitą Wurst

    OdpowiedzUsuń
  13. Pytanie kto wybiera sklad CK, NCN, KEJN? Jakim cudem ktos z dorobkiem H-index=0 dostaje pozycje w jakimkolwiek ciale doradczym, komisji etc.? Przeciez, taka osoba nawet jesli zalozymy, ze miary numeryczne sa niedoskonale lub rozne w zaleznosci od dyscypliny, reprezentuje poziom ZERO.

    Jak dla mnie taki delikwent moze miec prof. gen. dr czy co tam sobie jeszcze wymysli przed swoim nazwiskiem a ja o to dbam tyle co o nic.

    Zasadnicze pytanie brzmi, kto dal przyzwolenie na przyjacie takiej osoby do np. PAN?

    ps. wiem, ze ostro, ale znam wiele osob, ktore odeszly z nauki mimo H-index > 10, bo nie widzialo dla siebie przyszlosci w tym srodowisku, a teraz jak slysze, ze profesor moze miec H-index=0 i jeszcze go do PAN i Ck przyjma to po prostu smiech na sali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt na szczęście nie wybiera członków narodowych akademii nauk w Europie i na świecie na podstawie indeksu Hirscha, gdyż wskaźnik ilościowy, nie jest wyznacznikiem jakości i takowym być nie może.

      Usuń
    2. niestety nie dostrzegam w tym zadnego szczescia, a opinia powyzej raczej to potwierdza

      dziwnym zbiegiem okolicznosci nigdzie poza Polska nie uswiadczysz profesora bez przyzwoitego dorobku

      H-index nie jest doskonala miara (sam osobiscie go nie lubie, bo promuje patologicznie duze grupy badawcze, mnogosc autorow i chalturzenie itd.), ale jesli ktos nie publikuje wcale (a to jest zasadnicza czesc pracy wspolczesnego naukowca) to nie powinien pchac sie do cial, ktorych zadaniem jest ocena doskonalosci nauki/jednostki/naukowca

      wezmy CK za przyklad, w naukach biologicznych/chemicznych/medycznych z ktorymi mam stycznosc osobiscie wymaga sie zeby habilitant mial H-index 5-10 (nie jest to powiedziane wprost, ale tak mniej wiecej to wyglada), jak teraz slysze, ze polowa CK, gdzie sami profesorowie zasiadaja nie kwalfikuje sie (i nigdy nie kwalfikowala sie) do tego, aby samemu spelnic kryteria na hab (nie wspominajac prof.) to ja sie pytam gdzie tu jakikolwiek rozsadek

      H-index nie jest doskonaly, ale w CK, NCN czy KEJN nie powinno byc nikogo z H-index<5, chyba, ze ma X patentow lub rownowaznych osiagniec, ktore kwalfikuja go, aby kogokolwiek oceniac, taki powinien byc prog rozwazania jakiejkolwiek kandydatury (w Polsce jest ponad 2.5 tys naukowcow z H-index >10 wg Google Scholar, wiec prosze darowac sobie, ze nie byloby z czego wybierac)

      nie badzmy dziecinni, niby naukowcy, madrzy ludzie a uciekamy sie do takich prymitywnych chwytow jak "H-index nie jes wyznacznikiem jakosci bo opisuje ilosc", ostatecznie system "dziobania" mamy, jest takie powiedzenie "z pustego to i Salomon nie naleje"

      ps. czesciowo H-index jest poklosiem pracy naukowca, jak taki Pan/Pani madry to prosze mi pokazac odpowiednik PANu, CK na zachodzie, w ktorym znajdzie Pan/Pani jakiego profesora z H-index=0. Ba, nie sadze, aby np. w Niemczech znalazl sie 1 taki profesor, bo niby na podstwaie czego mialby dostac profesure.

      Usuń
    3. Ma Anonimowy oczywistą rację. Czy może więc dziwić fakt, że prezes RM ma problem ze wskazaniem przewodniczącego CK?

      Usuń
    4. Do anonimowego z g.13:52.,

      Jestem w tej części dyskusji autorem postów z g.00:25., i z g.14:47.Nie będę omawiał wszystkich instytucji naukowych w Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej, a które zajmują się zagadnieniem doskonałości naukowej, czy regułami wyboru członków do tychże gremiów, gdyż każdy z tych podmiotów ma odmienną specyfikę vide Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów Naukowych, Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych, Narodowe Centrum Nauki, Polska Akademia Nauk.Specjalizuje się w zakresie historii i zasad funkcjonowania narodowych akademii nauk w Europie, zagadnieniu wybitności, doskonałości naukowej w nauce i problematyce naukometrii itp.Z wykształcenia jestem humanistą.A teraz do rzeczy.Otóż na ile mi wiadomo w żadnej narodowej akademii nauk w Europie wskaźniki naukometryczne nie są wyznacznikiem wybitności dorobku badawczego kandydata do Akademii, a szczególnie w obszarze nauk humanistycznych i społecznych, a w przypadku nauk internacjonalnych stanowią tylko tzw. metryczkę, załączoną do CV i dorobku kandydata.W naukach internacjonalnych owa metryczka, to tylko punkt wyjścia do dyskusji nad kandydaturą.Natomiast to czy są akademicy w Europie z indeksem Hirscha=0, sądzę, że są, choć nigdy tego nie weryfikowałem, ale nie każdy publikuje w czasopismach z list JCR czy ERIH.Rokrocznie śledzę wybory akademików w klasie(wydziale) historyczno - filozoficznym Austriackiej Akademii Nauk - państwowej instytucji naukowej, która pod każdym względem jest zbliżona do Polskiej Akademii Nauk.I o wyborze akademików w tej klasie decyduje rzeczywisty dorobek badawczy, czyli monografie naukowe, publikacje i ich znaczenie w nauce i austriackiej kulturze.Naukometria nie jest tam żadnym kryterium wyboru, a indeks Hirscha, to produkt uboczny, pokłosie pracy naukowca.

      Usuń
    5. Wymowki, wymowki i tyle. I tak juz prawie od 20 lat. Myslmy jak poprawic sytuacje polskiej nauki a nie szukajmy usprawiedliwien. Rownajmy do najlepszych a nie do patalogii (bo ja widzialem, lub zdaje mi sie, ze widzialem podobna jednostkowa sytuacje za granica).

      1) Napisalem wyraznie H-index powinien byc kryterium wejscia - dla humanistow nic nie stoi na przeszkodzie, aby grac go z Google Scholar na przyklad, pozniej ocena merytoryczna (tak dziala kazda instytucja grantowa na swiecie, pierwsze sito to wskazniki, ktore odsiewaja ~50-70% najgorszych)

      2) sam H-index nie jest wystarczajacy i nigdy nie powinien byc, ale mozna go wykorzystac do zablokowania naplywu miernoty nuakowej (prof. Duszyński raczyl zrobic slajd w ktorym rozbil wykres na humanistow i niehumanistow i ... nie zmienilo to calosciowego obrazu, ciagle w naukach przyrodniczych i technicznych w ktorych H-index ma jakakolwiek moc byli profesorowie z H-index=0 - https://www.youtube.com/watch?v=haNGV9GyXkg 21:53)

      3) jeszce gorzej jest z nominacjami profesorskimi w 2016 na 365 nominacji 155 przyszlych profesorow RP mialo H-index=0, przeciez to obraz nedzy i patologii 23:08, o czym my w ogole rozmawiamy - tu jedynie moglaby pomoc jawnosc recenzji i wnioskow na stronach CK, niestety mimo ustawowego obowiazku CK robi wszystko, aby danych tych nie ujawnic (jakies wnioski i recenzje sa, ale pojawiaja sie one z 1-2 letnim opoznieniem i to zaledwie znikomy procent, w Polsce mamy ~1000 hab i prof rocznie, a na stronie CK znajdziemy kilkaset zaledwie wnioskow, czesto nie pelnych, z ostatnich 3 lat - starsze, zwlaszcza z 2013 przepadly w odchlani czasu, smiech mnie ogarnia, jak CK tlumaczy, ze nie ma mocy przerobowej i przestrzeni dyskowej - vide ostatnia afera na serwery za ~200k, aby na biezaco udostepnic 5 pdf'ow, ktore habilitant sam im dostarcza.

      Co do profesur z H-index=0 to koniecznie takie trzeba ukrocic, to oznacza, ze wypromowali 2-3 (a moze nawet wiecej) doktorow, ktorych dorobek takze nic nie znaczyl.

      ps. w powyzszych postach podalem przyklad H-index>5 jako prog wejscia dla life science i uwazam to za bardzo lagodny prog (nawet za bardzo), wielu, wielu doktorantow z polskich jednostek A, A+ spelnia takie kryterium w momencie odbioru dyplomu doktorskiego, wiec uwazam to za minimum. Jak ktos siedzi 20-30 lat w nauce i jest profesorem, to sa tylko dwie mozliwosci:
      a) H-index, cytowalnosc czy jaki kolwiek inny wskaznik bedzie na przyzwoitym poziomie, bo wykonal jakas prace prze te kilka dekad co skutkowalo publikacjami, patentami, wdrozeniami itd.
      b) nie zrobil nic istotnego i jego pozycja wynika tylko z kolesiostwa i kretactwa (ok nic mu nie zrobisz, jest juz profesorem i w swietle obecnej sytuacji w Polsce jest nie do ruszenia, ale zeby jeszcze go nagradzac dajac mozliwosc zasiadania w CK, NCN itp to tego juz nie rozumiem).

      Usuń
    6. Witam szanownego anonimowego,

      W poście z g.09:57., anonimowy na początku wypowiedzi stwierdza, aby nie szukać wymówek i poszukiwać rozwiązań, które poprawią jak mniemam umiędzynarodowienie polskiej nauki.Śpieszę z odpowiedzią, iż nie szukam takowych wymówek.Dziękuję anonimowemu za doprecyzowanie w tym poście podmiotów, a odpowiedzialnych za zagadnienie doskonałości naukowej w polskiej nauce, którymi się zajmiemy poniżej.

      W punkcie 1 i 2 anonimowy kieruje uwagi pod adresem Narodowego Centrum Nauki, czyli agencji wykonawczej ds. grantów.Nie wiem jak dokładnie wygląda procedura wybory członków Rady NCN, czy ekspertów, recenzentów tej instytucji, ale nie jestem przeciwnikiem wyłowienia takich kandydatur, które są konkurencyjne w międzynarodowym życiu naukowym, co do wskaźników naukometrycznych, to winniśmy pozostać raczej przy bazach Web of Science i Scopus na przykład, a mniej Google Scholar.
      Dalej anonimowy poruszył zagadnienie, iż są profesorowie tytularni z zakresu nauk internacjonalnych - nauk o życiu i technicznych, którzy mają indeks Hirscha=0.Otóż faktycznie nauki internacjonalne rozwijają się dynamicznie i odpowiadają za postęp cywilizacyjny rodzaju ludzkiego stąd są mocno umiędzynarodowione, ale w jaki sposób nakłonić polskich profesorów z obszaru tych nauk, aby publikowali w czasopismach z list JCR? Tym samym żeby mieli jakikolwiek indeks Hirscha i uczestniczyli w międzynarodowym wyścigu naukowym.Przecież sam indeks Hirscha w nauce funkcjonuje dopiero od 2005 r., czyli od niedawna stąd kwestia umiędzynarodowienia polskiej nauki wymaga pewnego czasu.Tak sądzę.

      W punkcie 3 anonimowy podejmuje temat Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych - centralnego organu administracji publicznej.Tutaj rzecz jest problematyczna w kwestii wskaźników naukometrycznych, gdyż wyboru członków CK dokonuje środowisko polskich profesorów w tajnym głosowaniu i drogą korespondencyjną.Piszę o tym, gdyż z zestawień przedstawionych powyżej wynika, iż polskie środowisko akademickie nie przywiązuje istotnej uwagi do miar, wskaźników naukometrycznych, a raczej do faktycznego dorobku naukowego przyszłego członka CK.Potwierdzają to liczne nominacje profesorskie z indeksem Hirscha=0.CK istnieje już 65 lat, ale jak dotąd kryteria naukometryczne nie stanowiły jakiejkolwiek wytycznej w sprawie awansu akademickiego o tytuł naukowy profesora.Może się to zmieni po 2020 r. w nowym składzie? Trudno mi to oceniać na dziś dzień.

      Na koniec pozostaje otwarta kwestia H-index>5 dla nauk o życiu w przypadku wyborów członków CK, NCN, czy KEJN.Nie wiem, czy to jest właściwe i jedyne kryterium poprawy umiędzynarodowienia polskiej nauki? Sądzę, iż czeka polskie środowisko akademickie jeszcze niejedna debata w najbliższych latach, to wiem na pewno.

      Usuń
    7. 1) H-index jako miara powstal w 2005 roku - zgoda, ale miara ta z powodzeniem daje sie zastosowac do starszych danych (ponizej 1990-1995 roku nie bardzo, bo digitalizacja w starszym okresie jest bliska zeru), wiec nie jest to zaden argument, podsumowujac H-index jest miarodajny dla ostatnich 20 lat i jest to okres wystarczajacy - naprawde watpie, aby znalazl sie ktos kto zrobil wybitne dzielo 50 lat temu i pozniej juz nigdy nie udalo mu sie napisac nawet jednej publikacji.

      Ponadto ogolnie jestem zdania, ze ludzi (takze a moze nawet zwlaszcza profesorow) nalezy ewaluowac z wynikow pracy nie rzadziej niz co 10 lat inaczej przestana pracowac i osiada na laurach.

      2) CK istnieje 65 lat i jest tworem czysto komunistycznych czasow majacych ulatwic kontrole nad inteligencja dla partii. CK jest skamienialina poprzedniego ustroju i juz dawno powinna przestac istniec.

      Czemu w XXI wieku, glosowanie o profesurach jest tajne i za pomoca drogi korespondencyjnej? Awans naukowca, czlowieka ktory poswiecil zycie dziedzinie opartej na wiedzy powinien byc oparty na obiektywnych kryteriach a nie na losowych zmiennych ("bo 5 profesorow mnie zna/lubi to mu damy tez profesure lub na odwrot", awans naukowca powinien wynikac z rangi badan w jakich uczestniczyl a nie z tego kto go lubi lub nie).

      Kuriozalne sa sytuacje, gdy ktos nie moze wykladac lub recenzowac dokoratu czy hab bo nie jest profesorem. Doslownie mialem taka sytuacje, ze Noblista nie mogl recenzowac doktoratu znajomego, bo ten nie mial habilitacji. Przeciez to jakas kpina. W zyciu nikt mi sie nie pytal czy mam dr prof czy cos tam innego jak recenzuje dla miedzynarodowych czasopism z JCR. Istotne jest czy mam odpowiednia ekspertyze (ta jest definiowana bardzo prosto - publikacje w danym temacie w podobnym lub lepszym czasopismie) a nie zadne widzi mi sie.

      Z drugiej strony w life science H-index>5* dla hab i H-index>10* uwazam za niezbedne minimum obecnie, abym w ogole zaczal myslec o czytaniu autoreferatu i dokumentacji awansowej (* ewentualnie odpowiednia ilosc patentow czy wdrozen).

      Podobnie z radami typu CK, NCN, NCBiR, KEJN. Jesli pozwalamy kierowac polska nauka (taka jest rola tych cial suma sumarum) miernota naukowym to nie oczekujmy, ze podniosa oni poziom nauki jako takiej skoro nie umia tego zrobic z wlasna osoba.

      Nie potrzebujemy czasu, debat (juz prawie 30 lat od transformacji i ciagle te same argumenty). Trzeba krok po kroku zmieniac zasady na takie, aby promowaly zdolnych i wybitnych a nie ludzi z koneksjami.

      "ale w jaki sposób nakłonić polskich profesorów z obszaru tych nauk, aby publikowali w czasopismach z list JCR?" bardzo proste, ograniczyc ich przywileje uniemozliajac pelnienie jakichkolwiek funkcji dodatkowych (typu wlasnie CK) poki nie osiagna poziomu odpowiedniego dla ich tytulu. Na pewno nie osiagniemy tego nagradzajac nieproduktywnych dodatkowymi etatami w CK czy NCN.

      "Polskie srodowisko naukowe nie przywiazuje wagi do wskaźników naukometrycznych, a raczej do faktycznego dorobku naukowego przyszłego członka CK" - z calym szacunkiem prosze przeczytac sobie calosc na glos - czysta demagogia.

      Za pomoca czego ten "faktyczny" dorobek sie manifestuje? Bo wg tego powyzej nie sa to publikacje, patenty, ksiazki, wdrozenia, cytowania (te mozna ujac czesciowo w wskazniki). Jestem bardzo ciekaw czym praca naukowca ma zaowocowac, co jest obserwowalnym i werfikowalnym wynikiem pracy naukowca, pozytecznym dla spoleczenstwa, ludzkosci, korzystnym dla wkladu podatnika. Chyba musze zmienic prace, bo myslalem, ze to sa priorytety naukowca - ze chce poszerzac wiedze, horyzonty, aby on lub chociaz jego dzieci zyli w lepszych warunkach.

      Majac takie podejscie do tematu Polska zostanie z tym swoim "faktycznym dorobkiem" niewidzialnym dla reszty swiata i nie istotnym dla rozwoju cywilizacji.

      Chyba dalsza dyskusja nie ma sensu.

      ps. polecam zapoznac sie z "Batorski, Dominik, et al. "Diagnoza mobilności instytucjonalnej i geograficznej osób ze stopniem doktora w Polsce." (2009)."

      Usuń
    8. A-11.32 - Brawo! Aż niebywałe, A napisał i dużo i z sensem. Poproszę o pozostanie tu. Gratuluję także postawy!

      Usuń
    9. Do szanownego anonimowego z g.11:32.,

      Na początku powiem, iż nasza dyskusja ma sens, gdyż zarysowała różnice stanowisk.Szanuje moich adwersarzy więc głowa do góry.Najpierw zajmiemy się indeksem Hirscha, który jest czołowym wskaźnikiem naukometrycznym, bo wskazuje nam umiędzynarodowienie dorobku badawczego danego naukowca poprzez publikacje w zaindeksowanych międzynarodowo czasopismach z list JCR czy ERIH.Tutaj chyba jesteśmy zgodni?

      Prof. Jerzy Duszyński, a kiedy mówił o Mount Evereście nauki w kontekście grantów ERC i ich pozyskiwaniu przez polskich naukowców, to faktycznie miał rację, a przełożę to porównanie na umiędzynarodowienie polskiej nauki w oparciu o indeks Hirscha.Mianowicie polscy naukowcy zamiast wspiąć się na Mount Everest nauki raz lub dwa razy dobrze, to wolą wspiąć się dziesięć razy na Gubałówkę, gdyż jest szybciej, prościej i taniej.Polscy uczeni za mało lub w niektórych dyscyplinach w ogóle nie publikują w czasopismach z list JCR i ERIH stąd występuje zagadnienie indeksu Hirscha=0.Jednak nie jest to przejaw jakiejkolwiek patologii w nauce, a jedynie zlekceważenie procesu umiędzynarodowienia polskiej nauki przez krajowych naukowców.

      Teraz zatrzymamy się przy Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych, która istnieje już 65 lat i według mnie będzie istniała jeszcze przez kolejne lata, a na pewno do 2020 r. włącznie.Kwestia metryki CK to zabawne zagadnienie, gdyż czołowe polskie instytucje naukowe, kulturalne także mają obcy patent nadania np. Uniwersytet Warszawski, Towarzystwo Naukowe Warszawskie, czy Polska Akademia Umiejętności, ale wiemy, iż odegrały ważną rolę w polskiej nauce i kulturze.Natomiast tajne głosowanie w sprawie wyboru członków CK przez polskich profesorów, to demokratyczna procedura wyborcza i nie widzę powodu, aby ją kwestionować.Zgadzam się żeby po ponad 27 latach od upadku realnego socjalizmu w Polsce rozpocząć proces krok po kroku, czyli ewolucyjne wdrażanie procedur, a promujących zdolnych młodych ludzi.

      I pozostaje nam zagadnienie faktycznego dorobku naukowego, czyli monografii naukowych, publikacji, patentów, wynalazków i ich wdrożeń.Tyle tylko, że pozostaje nam jeszcze kwestia umiędzynarodowienia dorobku w lustrzanym odbiciu naukometrii i jej faktycznego znaczenia dla CK.Otóż jeżeli monografia została opublikowana w języku polskim, a nie języku kongresowym, to w jaki sposób anonimowy ujmie ową monografię we wskaźniki naukometryczne? A czy jeżeli publikacja ukaże się w języku kongresowym, ale w czasopiśmie, które nie jest zaindeksowane międzynarodowo, czyli spoza np. list JCR lub ERIH, to jak ujmiemy publikację we wskaźniki? CK analizuje faktyczny dorobek naukowy, a nie przypisywane mu wskaźniki naukometryczne.Tak sądzę.

      Usuń
    10. @A

      1)Google Scholar indeksuje czasopisma polskojezyczne

      2) marazm i brak konsekwencji wobec od lat stosowanych naciskow, aby publikowac po angielsku w dobrych czasopismach skutkuje tym, ze nigdy nie bedzie poprawy w "umiędzynarodowienia polskiej nauki przez krajowych naukowców"

      Parafrazujac jeden z komentarzy "o Reju tez powinno sie pisac po angielsku". Nie widze pozytku z pisaniu kolejnego opracowania dotyczace tworczosci blizej nieokreslonego polskiego poety opublikowanego w lokalnej oficynie wydawniczej uniwersytetu o ktorym nikt nigdy nie slyszal poza granica kraju. Rozumiem, ze ktos moze uwazac to za ciekawe zajecie, ale z nauka to nie ma nic wpolnego i nie rozumiem czemu mialoby takie zainteresowanie/hobby byc finansowane z kasy panstwa.

      3) CK nigdy nie przestanie istniec, tak tylko pojekuje, to ze CK jest instytucja zbedna, ale jednoczesnie przetrwa kolejne 65 lat nie ulega watpliwosci

      4) podobalo mi sie porownanie Gobalowka vs Mount Everest, szkoda tylko, ze wychodzi na to ze wiekszosc naszych profesorow obecnie na Zulawach Wislanych "mieszka" - zeby H-index=0 przez np. 30 lat pracy zawodowej uchowac to jednak trzeba sie wykazac nie lada sprytem

      "CK analizuje faktyczny dorobek naukowy, a nie przypisywane mu wskaźniki naukometryczne.Tak sądzę." - po zastanowieniu, ostatecznie podoba mi sie Pana poczucie (czarnego) humoru.

      Usuń
    11. Witam anonimowego z 20 marca z g.11:04.,

      Jeżeli chodzi o bazy bibliometryczne to preferowałbym tylko i wyłącznie Web of Science i Scopus.W kwestii umiędzynarodowienia polskiej nauki, to krajowi naukowcy winni publikować w różnych językach kongresowych w zależności od dyscypliny, specjalności naukowej.Pamiętam jak ukazała się bodajże w 2004 r. znakomita monografia Barbarzyńska Europa pióra prof. Karola Modzelewskiego, a która została już przetłumaczona na język francuski, włoski, niemiecki, czeski, litewski, turecki i przygotowywana jest wersja w języku angielskim.Autor popełnił i inne dzieła np. Społeczeństwo i gospodarka wczesnośredniowiecznych Włoch, także przetłumaczona na język włoski, czy Organizacja gospodarcza państwa piastowskiego X - XIII w. itd.Gro publikacji prof. Karola Modzelewskiego przetłumaczono na różne języki kongresowe, ale ogółem Jego umiędzynarodowiony dorobek utorował Mu drogę po akademickie laury vide członek krajowy korespondent Polskiej Akademii Nauk od 2004 r., a potem członek krajowy rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk od 2010 r.Ponadto wybrano Go w poczet członków tytularnych Europejskiej Akademii Nauki, Sztuki i Literatury w Paryżu, a także został wybrany w poczet członków zagranicznych Narodowej Akademii Rysiów w Rzymie - najstarszej akademii nauk na świecie.Pominę liczne nagrody naukowe prof. Karola Modzelewskiego.Podałem anonimowemu przykład polskiego uczonego z którego osiągnięć naukowych jestem dumny jako Polak.Po prostu dumny.Wiem, że umiędzynarodowienie polskiej nauki poprzez publikowanie w językach kongresowych i tłumaczenia na owe języki wiodących monografii, to droga w dobrym i pożądanym kierunku dla wszystkich polskich naukowców, a przykład podany powyżej to potwierdza.
      Jestem optymistą w sprawie poprawy umiędzynarodowienia polskiej nauki i to we wszystkich dyscyplinach, specjalnościach naukowych, gdyż stopniowo wzrasta ilość polskich publikacji, a zaindeksowanych międzynarodowo.To dobry znak na przyszłość.

      Usuń
  14. A JCR lub z listy ERIH, jest brany pod uwagę przy takim wyborzee, czy też nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obszarze nauk humanistycznych i społecznych istotne znaczenie mają monografie naukowe i publikacje, a w przypadku nauk internacjonalnych i monografie, publikacje, patenty, wynalazki i ich wdrożenia.Ważne jest gdzie publikujemy vide listy JCR, ERIH, ale najważniejsze jest, co opublikowaliśmy.Prace mogą być rzemieślniczo bardzo dobre, dobre, ale czy są wybitne, doskonałe naukowo, a tym samym poszerzają, przekraczają dotychczasowe granice ludzkiego poznania i zasadniczo wzbogacają skarbnicę wiedzy ludzkiej, czy też nie? Ocena jakości, certyfikacja dorobku danego naukowca podlega merytorycznej, surowej ocenie krajowego środowiska akademickiego.Tak jest na całym świecie.

      Usuń
    2. Ciężko doszukać się takiej "surowości" przy opisywanych powyżej wyborach:).

      Usuń