środa, 4 stycznia 2017

Znakomita książka z badań porównawczych teorii demokracji


Jesienią ub. roku obiegła akademickie środowisko informacja, że Wydawnictwo Sejmowe zablokowało wydanie zamówionej w poprzedniej kadencji książki politologa Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Andrzeja Antoszewskiego pt. „Współczesne teorie demokracji”. On sam to także potwierdzał. Wywołało to nie tylko zdumienie, ale i zrodziło szereg pytań, dlaczego miałaby ta oficyna uniemożliwić przeczytanie monografii, skoro jest znakomitą komparatystyką studiów z nauk politycznych o demokracjach przełomu XX i XXI wieku? Czyżby nowa władza bała się naukowych analiz?

Wrocławski politolog, kolejną kadencję członek Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów - napisał książkę, której takiego właśnie losu nie mógł przewidzieć, bo przecież nie pisał jej na zamówienie żadnej z partii politycznych tylko Wydawnictwa, które mieni się Sejmowym.

Czytamy na stronie tej oficyny m.in.:

Wydawnictwo Sejmowe powstało w grudniu 1990 roku w celu edycji materiałów Sejmu i Kancelarii Sejmu oraz innych publikacji związanych z parlamentaryzmem i dziedzinami pokrewnymi. (...) Do zadań Wydawnictwa Sejmowego należy: •wydawanie materiałów służących bieżącej pracy Sejmu, posłów, biur poselskich i Kancelarii Sejmu (druki sejmowe, Sprawozdanie Stenograficzne, "Kronika Sejmowa" i inne);
•opracowywanie i wydawanie publikacji zlecanych przez jednostki statutowe Kancelarii Sejmu i organy Sejmu; •inicjowanie, opracowywanie i wydawanie publikacji książkowych z zakresu parlamentaryzmu i dziedzin pokrewnych; •upowszechnianie i popularyzacja wiedzy o funkcjonowaniu Sejmu i jego organów.

Głównymi adresatami wydawanych tytułów są parlamentarzyści, a także prawnicy, historycy, politolodzy, dziennikarze i studenci kierunków humanistycznych wyższych uczelni. Część książek ma charakter popularyzatorski i jest adresowana do szerszych kręgów odbiorców zainteresowanych tematyką historyczno-parlamentarną i społeczno-prawną.


Drodzy naukowcy, studenci kierunków humanistycznych i nauk społecznych, parlamentarzyści i opozycjoniści - na szczęście przeczytacie książkę Andrzeja Antoszewskiego, gdyż jest już w aktualnej ofercie w/w oficyny. Nie musicie interesować się tylko artykułami i innymi publikacjami tego naukowca, bo w tej publikacji znajdziecie treści, które wcale nie zostały ocenzurowane przez powyższe wydawnictwo. Jeśli ktoś wcześniej podjął taką decyzję, to dobrze że ją skorygował.

Szum wokół tego tytułu powinien świetnie służyć jego sprzedaży. Autor skorzysta na honorarium, by móc dalej prowadzić interesujące badania porównawcze w zakresie doktryn i idei w naukach o polityce.

Niewielka objętościowo rozprawa naukowa (ok. 10 ark. wyd.) składa się - poza wstępem i zakończeniem - z czterech, logicznie wyróżnionych rozdziałów:

1. Demokracja: dylematy teoretyczne. Teorie normatywne i empiryczne;

2. W poszukiwaniu definicji. Sposoby definiowania demokracji;

3. Typologia demokracji. Demokracja parlamentarna, prezydencka i semiprezydencka;

4. Teorie demokratyzacji. Przejście od autorytaryzmu, do demokracji jako problem badawczy


Autor książki konsekwentnie nawiązuje do klasycznego rozumienia demokracji jako rządów ludu (demos i kratos) - już we wstępie pisze o potrzebie prowadzenia badań metateoretycznych, które pozwolą zrozumieć zróżnicowanie demokracji w świecie, w tym także zmieniającej się w różnych krajach jej nowych czy niedoświadczanych jeszcze wersji.

"Stosunkowo wcześnie dojrzałe demokracje europejskie – takie jak Grecja czy Węgry – stopniowo przeistaczają się w nieliberalne demokracje populistyczne, odrzucające indywidualizm jako podstawę ładu społecznego i konieczność ograniczania władzy rządzących jako niezbędny składnik ładu politycznego. Powoduje to, że rozważania o świetlanej przyszłości demokracji ustępują miejsca dyskursowi o erozji ideałów, jej kryzysie i drogach jej przezwyciężania.

Coraz więcej empirycznie uzasadnionych argumentów przemawia za oceną, że nie ma już miejsca na taką obronę demokracji, która traktuje ją, jakby „w swych założeniach i uzasadnieniach była czymś oczywistym. Oznacza to, że dyskusja na temat zalet i wad demokracji nie tylko nie została zamknięta, ale może ożyć na nowo z jeszcze większą mocą.
(s. 6)

Nie jest to książka o sytuacji polskiej zdeformowanej i nieskonsolidowanej demokracji, gdyż dotyczy światowych debat naukowców o tym ustroju, idei i ich wypaczeniach, aczkolwiek możemy zrozumieć dzięki jej treści wiele z tego, co ma miejsce w naszym kraju od 1990 r. do końca 2016 r. Badania naukowe mają to do siebie, że muszą służyć dociekaniu prawdy, a nie propagandowemu jej głoszeniu na użytek rządu czy opozycji.

Andrzej Antoszewski dokonuje w swojej monografii rekonstrukcji najnowszej myśli badaczy z innych krajów świata. To przecież brytyjscy i amerykańcy politolodzy wymieniają w swoich studiach fenomen polskiego zwycięstwa nad totalitarnym reżimem jako zarazem czynnik sprawczy efektu domina w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Nie mamy z tego powodu czego się wstydzić przed własnym narodem. Powinniśmy natomiast wiedzieć o tym, dlaczego rodzące się na gruzach autorytaryzmu demokracje nie prowadzą do powstania demokratycznej wspólnoty politycznej albo jak można demontować demokrację pod jej własnym szyldem. Gorąco polecam ten tytuł, bo jest pasjonującą lekturą na dzisiejsze czasy.

Nie ma bowiem racji b. premier Jerzy Buzek, który w wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawna (2017 nr 1, s. A5) stwierdził, że zawiodła nas demokracja. Nie panie premierze, to pan zawiódł jako przedstawiciel elit postsolidarnościowych zdradzając program demokracji partycypacyjnej na rzecz etatystycznego władztwa partii rządzącej. To pan i pańscy następcy niszczyli polską demokrację, co zrozumiemy, kiedy przeczytamy książkę Antoszewskiego. Proces dewastacji bowiem trwa... .

Na stronie www.iar.pl zainteresowani analizą bieżącej polityki oświatowej mogą poczytać o czekających nas skutkach fatalnej reformy edukacji.

5 komentarzy:

  1. Zatem nie powinniśmy po lekturze mieć już najmniejszych wątpliwości, co demokracją nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ulega wątoliwości, że te zawsze będą, bo wszak nauki o polityce to nie fizyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. W naukach fizycznych to dopiero jest sporo wątpliwości ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Panie Profesorze,
    czy jest to zgodne z demokracją (i konstytucją), że pozbawia się nas możliwości pracy na drugim etacie, a ściślej zasilania minimum kadrowego na drugiej uczelni.
    Bo chyba do tego zmierza min. Gowin? Co Pan Profesor o tym sądzi? Chyba większość nie jest świadoma tego faktu bo środowisko akademickie jakoś milczy?
    Ukłony dla Pana Profesora:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zanim Pan Profesor wyrazi swoje stanowisko, to wg mnie kierunek działań Pana Ministra - także profesora - należy postrzegać, jako słuszny. Dodam, że dobrze On zna i prawidłowo ocenia wszystkie strony (te słabe też) i potrzeby polskiej nauki.

    OdpowiedzUsuń