wtorek, 17 stycznia 2017

Historia polityczna Polski wyzuta z kultury, edukacji i nauki


Byłem niezmiernie ciekaw najnowszej książki Antoniego Dudka, która w tytule zapowiada "Historię polityczną Polski 1989-2015" (Kraków 2016, ss. 719).

W końcu jest to okres także mojej aktywności naukowo-badawczej i oświatowej, a referowane przez historyka wydarzenia przywołały w mojej pamięci swoistego rodzaju resentyment. W jakiejś mierze byłem też widzem zmieniających się przedstawień politycznego teatru, którego scenariusz i dramaturgię pisali nie tylko politycy, ale także ludzie świata kultury, sztuki, nauki i edukacji. O nich autor milczy, bo nie wydawali mu się istotnymi graczami na powyższej scenie.

Autor rozprawy wyraża wprost swoje światopoglądowe i ideologiczne preferencje. Nie ukrywa ich między przywoływanymi odpowiednio cytatami czy w komentarzach do opisywanych zdarzeń. Jest zatem rzetelny, co wcale nie jest takie częste w środowisku humanistów. Tak o tym pisze:

Każdy historyk jest też obywatelem, posiadającym mniej czy bardziej wykrystalizowane poglądy polityczne. W przypadku gdy podejmuje się pisania o dziejach najnowszych, elementarna uczciwość wobec Czytelnika nakazuje ich przedstawienie. Niech będzie mi zatem wolno stwierdzić, że bliska jest mi tradycja antykomunistycznej opozycji z czasów PRL, wiara w przewagę gospodarki rynkowej nad innymi modelami ekonomicznymi, a przede wszystkim demokratyczny system polityczny i związany z nim system wartości. (s. 11-12)

Książka wzbudzi ogromną satysfakcję u każdego, kto interesuje się współczesnością i zachodzącymi w niej procesami politycznymi. Wywoła też rozczarowanie, którego zapewne historyk się spodziewał usprawiedliwiając się we wstępie:

"(...) każdy, kto chciałby zrozumieć współczesną polską scenę polityczną bez jej rozmaitych uwikłań i kontekstów sięgających kilkanaście, a czasem nawet kilkadziesiąt lat wstecz, wydaje się skazany na porażkę".(s.11)

Co ciekawe, swoją wędrówkę po tak nieodległych dla naukowca czasach A. Dudek ukierunkował na znalezienie odpowiedzi na pytanie: dlaczego Polacy są tak bardzo niezadowoleni ze sposobu, w jaki funkcjonuje demokracja w naszym kraju? (s. 12)

Niestety, jak na tej klasy uczonego, to albo Antoni Dudek spieszył się z wydaniem publikacji, albo zapomniał o postawionym pytaniu, bo nie udzielił na nie odpowiedzi. Monografia nie ma zakończenia. Chyba, że za takowe należałoby uznać podrozdział 11.8. "Podwójne zwycięstwo PIS"?

Raczej wątpię. Książkę zamyka zdanie:" Zakwestionowanie przez nowe władze niektórych fundamentów demokracji liberalnej, w tym zwłaszcza bardzo silnej pozycji ustrojowej sądownictwa, pozwala przypuszczać, że temperatura wewnętrznego konfliktu politycznego w Polsce będzie dalej rosła" (s. 692).

Z przytaczanych danych czy wniosków z różnych raportów wynika, że w naszym kraju jest wspaniale, bo mimo wszystkich słabości i zagrożeń Polacy są coraz bardziej zadowoleni z życia. Nie docieka A. Dudek powodów, dla których ponad połowa krajan nie interesuje się życiem politycznym a na bardzo niskim poziomie utrzymuje się też aktywność obywatelska i poziom zaufania społecznego. (Tamże).

Rozprawa Antoniego Dudka nie jest historią polityczną Polski wskazanego powyżej okresu, tylko historią zmieniających się układów politycznych oraz wpływów Kościoła katolickiego na wydarzenia i zmiany społeczno-gospodarcze w wyniku transformacji ustrojowej, ekonomicznej oraz walk partii politycznych o władzę - o jej zdobycie, utrzymanie lub odzyskanie.

Pedagodzy czy socjolodzy edukacji uzyskają dzięki temu studium jedynie podkład polityczny do zrozumienie makropolitycznych uwarunkowań (szczegółowe analizy wszystkich typów wyborów, kadencji Sejmu i rządów) decyzji, które niemalże zupełnie ignorują tak ważne dziedziny funkcjonowania naszego społeczeństwa, jak kultura, sztuka, nauka i oświata. One w historii politycznej Polski w wydaniu A. Dudka nie istnieją! Dobrze, że chociaż ów historyk odnotował - przy analizie czterech reform centroprawicowego rządu AWS Jerzego Buzka (o którym w sieci krążą teksty czy fałszywki o byciu TW?):

"(...) podstawowy cel reformy - decentralizacja struktur państwa - został osiągnięty tylko częściowo. Reforma nie ograniczyła w sposób istotny kompetencji rządu centralnego i nie spowodowała likwidacji branżowych resortów" (s. 388)

Tak, tak, warto tę konstatację zapamiętać, że ci, którzy przypisywali sobie "Solidarnościowo-strajkowy" rodowód, w rzeczy samej zdradzili Polskę i Polaków utrzymując partyjniackie sterowanie właśnie powyższymi resortami. Na to jednak już A. Dudek nie zwraca uwagi, tylko - i tu już widać jego ignorancję - bez żadnego odwołania do jakiegokolwiek raportu stwierdza o reformie szkolnictwa w 1999 r. co następuje (jest to jedyny passus o oświacie):

"Przekonanie firmującego reformę prof. Mirosława Handke, że rozbicie ośmioletniej szkoły podstawowej i wprowadzenie gimnazjum jako szczebla pośredniego poprawi poziom edukacji, nie przyniosło spodziewanych rezultatów. W rzeczywistości bowiem jakość szkolnictwa zależy przede wszystkim od poziomu nauczycieli oraz infrastruktury, jaką mają do dyspozycji, a w tym zakresie reforma niczego istotnego nie zmieniła. Doprowadziła natomiast do dublowania niektórych treści nauczania w szkole podstawowej i gimnazjum, skracając zarazem o rok naukę w szkole średniej" (s. 392; podkreśl. BŚ).

Więcej o oświacie w tej książce już nie przeczytamy. Widać, że Antoni Dudek był pod wpływem amatorszczyzny politycznej, publicystyki bliskiego mu obozu politycznego, lekceważąc badania naukowe i porównawcze dotyczące jakości kształcenia oraz skutków różnych reform, o których nie ma "zielonego pojęcia".

W tym zatem zakresie niniejsza monografia wysoce rozczarowuje, bo historyk współczesnej polityki powinien zadać sobie trud przeprowadzenia właściwej kwerendy literatury i dać do niej chociaż odsyłacze, jeśli już nawet nie chciałby jej referować. Tego oczekujemy już od studentów.


1 komentarz:

  1. Widać, że Autor nie może wyzwolić się z PRL-u i dąży do jednoznacznych osądów typu "nie przyniosło spodziewanych rezultatów”. Słabą znajomość przedmiotu ukrywa przez powtarzanie sloganów. A my, nauczyciele pragniemy, by młodzież już w szkole prowadziła debaty i analizy różnych źródeł odnajdując sprzeczne koncepcje i argumentacje. Taki jest ich świat i miejmy nadzieję nie będą musieli żyć z zagłuszanym RWE, słuchając jednego serwisu informacyjnego i jednego typu historyków. Miejmy nadzieję.

    OdpowiedzUsuń