sobota, 31 grudnia 2016

Trudny i niepewny los wykładowców akademickich i studentów



Każdy nauczyciel akademicki musi zdać sprawozdanie z tego, czego dokonał w mijającym właśnie roku kalendarzowym. To swoistego rodzaju rachunek sumienia z działalności, która ma szereg wymiarów – organizacyjny, dydaktyczny i naukowy. Ostatnio dyskutowaliśmy na radzie, czy podział dodatku motywacyjnego dla nauczycieli uczelni powinien być zrównoważony, tzn. by każdy otrzymał 33,3proc., czy też należałoby utrzymać jego zróżnicowanie, by jednak za działalność naukową akademicy otrzymywali wyższy odsetek dodatku motywacyjnego. To ich osiągnięcia rzutują na ocenę parametryczną jednostki, a tym samym na dotację z budżetu państwa. Taka jest brutalna prawda.

Gdyby tu szło rzeczywiście o duże pieniądze, ale w grę wchodzi różnica kilkunastu złotych miesięcznie, bo uczelnie publiczne dzielą się swoją biedą z naukowcami i wykładowcami. Jednak zgodnie z dotychczasową polityką resortu nauki i szkolnictwa wyższego to właśnie wykładowcy, starsi wykładowcy, asystenci (jeśli jeszcze są takie etaty) i lektorzy mając bardzo wysokie pensa dydaktyczne umożliwiali wydziałom przyjmowanie jak największej liczby studentów.

Jednostki organizacyjne uczelni publicznych otrzymywały tym wyższe dotacje budżetowe, im więcej kształciły młodzieży. Zaangażowanie pracowników pomocniczych w dydaktykę w istocie uwalniało od tego obowiązku kadry naukowo-badawcze, które mają o 50 proc. niższe obowiązki w tym zakresie. I na odwrót. Wykładowcy nie muszą prowadzić badań i wykazywać się osiągnięciami naukowymi, a więc ich zatrudnienie w szkolnictwie wyższym stwarza gwarancje stałej, pewnej płacy za konkretną (dydaktyczną i organizacyjną) pracę.

Wraz ze zmianą władzy w resorcie nauki i szkolnictwa wyższego w 2015 r. zaczęło się przygotowywanie zmian strukturalno-finansowych, w wyniku których jednostki nie powinny już przyjmować zbyt wielu studentów, bo w ten sposób zaszkodzą sobie i swoim kadrom. Dotacja budżetowa będzie tym niższa, im więcej przyjmą studentów. Tym samym uczelnie publiczne mają niejako „oddać” miejsca bezpłatnego studiowania uczelniom prywatnym, w których miejsc będzie bez liku, ile tylko wlezie, bo one nie otrzymują dotacji na ich kształcenie. Jeśli już, to jedynie na stypendia socjalne.

Tym samym ministerstwo zamierza przerzucić finansowy ciężar z tytułu studiowania z budżetu państwa na samych kandydatów. Chcesz studiować – to płać, bo ani uniwersytet, ani politechnika, ani akademia nie będą zainteresowane tym, żebyś kształcił się na koszt podatników. Od 2017 r. minister został zobowiązany do radykalnych cięć w budżecie resortu (ponoć ma zaoszczędzić miliard zł.), a tym samym obywatele muszą przejąć finansowanie własnych aspiracji akademickich.

Historia kołem się toczy. Dokładnie tak samo w latach 90.XX w. kolejne rządy nie dofinansowywały szkolnictwa wyższego, by przy wolnej amerykance w powstawaniu w każdej wsi WSI, czyli namnażaniu się pseudoakademickich szkół jako małej przedsiębiorczości z dużymi zyskami dla założycieli jako rzekomo stwarzanej przez władze szans edukacyjnych każdemu, kto tylko chciał zostać magistrem.

Teraz mamy powtórkę z tej rozrywki. Lobbing szkolnictwa prywatnego znajduje od ponad 25 lat zadziwiające przyzwolenie w MNiSW na współkonstruowanie ustaw i aktów wykonawczych w taki sposób, by można było nadal prowadzić ten antyakademicki biznes.

Nie ma się co oburzać, bo rzecz jasna ta krytyka nie dotyczy tych niepublicznych szkół wyższych, których założyciele i kadry rzeczywiście stworzyli alternatywne, o wysokim poziomie kształcenia i badań naukowych, a tym samym i uzyskanych uprawnień do nadawania stopni naukowych środowiska. Ministerstwo im nie pomaga, tylko traktuje na równi z każdą wyższa szkółką zarządzania „gotowaniem makaronu”.

W 2017 r. uczelnie publiczne, w których wskaźnik liczby studentów na jednego nauczyciela akademickiego będzie mniejszy lub większy od 12 (+/-1 są pod strukturalnym przymusem:

- jeżeli mają zbyt mało studentów na jednego nauczyciela, to albo w ciągu najbliższych kilku lat zwiększą nabór na studia stacjonarne i niestacjonarne, albo zmniejszą liczbę etatów nauczycielskich;

- jeżeli mają za dużo studentów, a więc odbiega powyższy wskaźnik od ustalonej przez MNiSW "normy" - będą zmuszone - albo do zmniejszania przyjęć i już studiujących osób (rygorystyczna selekcja negatywna w toku studiów), albo zwiększą liczbę etatów nauczycieli akademickich, co przecież wiąże się z poniesieniem kosztów, na które resort nie da środków.

Mamy na wiosnę w rolnictwie zjawisko "świńskiej górki", toteż teraz dochodzi nam jeszcze nowy fenomen - "akademickiej górki", która rzekomo jest pochodną troski o jakość kształcenia młodzieży. Sprawa jest bardziej skomplikowana, toteż zainteresowani statystycznymi kalkulacjami mogą znaleźć ciekawą analizę Henryka Miłosza w najnowszym, grudniowym wydaniu "Forum Akademickiego".

8 komentarzy:

  1. To tylko potwierdza brak przygotowania do rządzenia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to jest dodatek motywacyjny na wyższej uczelni? Długo pracuję - pierwszy raz słyszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie. Ja też chwilę pracuję, osiągnięcia mam niemałe, a pierwsze słyszę o jakimś dodatku motywacyjnym

      Usuń
  3. Jeden z czytelników pisze do mnie:

    Niestety ostatni jest, moim zdaniem, wyraźnie błędny. Moja reakcja może wynikać z faktu, e algorytmy dla podziału dotacji dydaktycznej miedzy
    Uczelnie sledze od wielu lat , a ostatni też analizowaliśmy w zespole fachowców głęboko i czasami krytycznie.

    Przedstawiona prezentacja przez Henryka Miłosza odnosi do wersji wstępnej, która w pewnych punktach została zmieniona. Czyli Pana bardzo tendencyjna opinia odnosi się do projektu nowego algorytmu, nie do jego wersji ostatecznej.


    1.Zmiana algorytmu była konieczna, aby zlikwidować pogoń za studentami kosztem jakości studentów. To była opinia , prawie jednolita całego środowiska akademickiego, łącznie z KKHP.

    2. Od wielu lat wysokość finansowania Szkolnictwa Wyższego w Budżecie RP nie zależy od sumarycznej liczby studentów w Polsce. I , wg. moich informacji , nadal tak będzie(…)

    3. Nie będzie karania uczelni za średnią liczbę studentów przypadającą na nauczyciela akademickiego( m) poniżej 13. Czynniki d ważący liczbę studentów przez dostępność kadry będzie równy 1 także dla m<12.

    4. Są inne wady tego algorytmu, mniej zasadnicze od Pana konkluzji. Najgorsze jest wprowadzenie tego algorytmu już od 1 I 2017, mimo olbrzymiej liczby opinii przeciwnych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szanowny Panie wpis ma swoje odwołanie do tekstu, który właśnie ukazał się w Forum Akademickim. Sam Pan stwierdza, że wprowadzenie tej zmiany jest niekorzystne dla uczelni publicznych. o innych sprawach P. nie pisze. Być może wpis jest tendencyjny, ale co to znaczy? W środowisku akad. od kwartału nieustannie dziekani i rektorzy grzmią i tego nie popierają - jak P. twierdzi. Może w UW są szczęśliwi. Nie wiem. Nie prowadzę badań w tym zakresie a posty mają swój głównie publicystyczny charakter.

    Szkoda, że nie zwrócił P. uwagi na skandaliczne badania Instytutu Allerhanda! Nie wypada?


    Proszę podzielić się innymi wadami tego systemu. Chętnie je upublicznię
    łącznie z powyższym komentarzem do mojego wpisu.

    OdpowiedzUsuń
  5. No i wpłynęła odpowiedź komentatora:

    "W Ustawie Budżetowej na 2017 jest stabilizacja funduszy na Szkolnictwo Wyższe, jest nawet nieznaczny wzrost. Zupełnie inna opinie mam odnośnie zmiany algorytmu rozdziału środków między Uczelnie. To było konieczne. Odnośnie szczegółów proponuje odsłuchać nagranie z obrad Podkomisji Stałej Nauki i szkolnictwa Wyższego z 15 XII 2016.
    Poniżej załączam kopie mojego maila z 19 XII po tym posiedzeniu Sprawa jest na tyle złożona, że wymaga przyjrzenia się temu algorytmowi. Wszelkie uproszczone opinie będą niestety kula w plot.

    4.Ostateczna wersja Rozporządzenie jest pod adresem: http://dziennikustaw.gov.pl/du/2016/2016/1

    pozycja 2016, najważniejszy jest zał. 1.
    Wszystkim , którzy interesują się nowym algorytmem, który zacznie obowiązywać chyba już od 1 I 2017, przy okazji rekomenduje posłuchania nagrania:
    Nagranie z posiedzenia Sejmowej Podkomisji Stałej Nauki i Szkolnictwa Wyższego dnia 15 grudnia znajdują się pod adresem:
    http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/transmisje.xsp?unid=B431B1C88C856C8CC1258084004ADBA9#

    podaje czas poszczególnych wystąpień:
    9::06 v-min. Nauki i SW Teresa Czerwińska
    9:23 dyrektor Dept. Budżetu i Finansów MNiSW Jarosław Oliwa długa prezentacja starego i nowego algorytmu
    9:48 b. krótka uwaga Jana Cieślińskiego
    9:56 początek dyskusji -pos. z Kukiz15 , prof. Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie
    10:14 Jan Cieśliński
    10:24 Julian Srebrny
    10:29 Aleksander Temkin przew. KKHP i NRR
    10:38:40 Sebastian Sahajdak -przew. KZ S Un. Szczeciński
    10:43 Bogusław Dolega przew. Rady KSN NSZZ "S"
    10:46 min. T. Czerwińska na zakończenie
    cdn

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam czasu na wysłuchiwanie dyskusji w Podkomisji, bo nie jestem tym zainteresowany. Zainteresowanych jednak i naiwnych, że ta Podkomisja ma jakieś znaczenie, zachęcam do poświęcenia temu czasu.

    OdpowiedzUsuń
  7. No i sukces za sukcesem w tym żmudnym i jakże odpowiedzialnym procesie wyprowadzania naszej Ojczyzny z ruiny...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.