wtorek, 27 grudnia 2016

Studenci szykują się do demonstracji


Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia dowiedziałem się z mediów społecznościowych, że w dn. 25 stycznia 2017 r. zapowiada się wielki, ogólnopolski protest studentów. Udział deklaruje młodzież z co najmniej dwunastu uczelni wyższych w naszym kraju, chociaż - jak można się domyślać - właściwa ich liczba jest niejawna. Mamy przecież ponad 400 szkół wyższych, więc protest zadeklarowanych już dwunastu byłby raczej jedną z wielu demonstracji "kanap(k)owej" opozycji.

Studenci- inicjatorzy tej akcji zawczasu oświadczają, że nie są powiązani z żadną partią polityczną, toteż akt kontestacji ma znamiona społeczno-polityczne. Jak sami twierdzą, zabierają głos jako ci, którzy "zatrudniają" posłów i rządzących.

Powody protestu zostały wyrażone w formie następującego apelu do władz, a może i społeczeństwa:

CHCEMY ŻYĆ W PAŃSTWIE:

1. Którego władza nie zdobywa głosów wyborczych nienawiścią.

2. W którym podstawy zapisów Konstytucji są przestrzegane.

3. W którym programy nauczania szkół średnich i niższych nie są ideologizowane.

4. W którym instytuty badawcze są niezależne.

5. W którym prawo do zgromadzeń jest sprawiedliwe i racjonalne.

6. W którym wszyscy jesteśmy równi wobec prawa, niezależnie od: płci, pochodzenia, wyznania, orientacji, niepełnosprawności czy koloru skóry.

7. W którym możemy decydować o sobie: o swoich ciałach, poglądach i wyznaniach.

8. W którym rząd kieruje się dobrem obywateli, a nie partii rządzącej i jej sprzymierzeńców.

9. W którym w szkołach jest stanowcze odgraniczenie nauki od religii.

10. W którym rząd nie izoluje Polski od Unii Europejskiej i nie ośmiesza nas na arenie międzynarodowej.



Protest studentów jest sprzeciwem - jak piszą - wobec (...) obecnej władzy, łamaniu prawa i Konstytucji. Kiedyś studenci wraz z robotnikami przewrócili system strajkując, okupując uczelnie, nasi rodzice biegali z ulotkami. Po ostatnich wydarzeniach nie możemy milczeć.


Zaczynam żałować, że po łódzkich strajkach, w których uczestniczyłem jako asystent Instytutu Pedagogiki i Psychologii na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego, ówczesny Komitet Strajkowy na Wydziale Filologicznym nie oddał mi pieczątki. Wykonałem ją osobiście w gumce przywiezionej z Czechosłowacji, by utrwalić to wydarzenie w ramach STRAJKOWEJ POCZTY UNIWERSYTECKIEJ. Zachowała się jedynie jej odbitka.

Wielu wówczas strajkujących w gmachu na ul. Uniwersyteckiej 3 w Łodzi posiada tę pieczątkę w swoich indeksach. Pamiętam, że nawet prodziekan Wydziału Fil-Hist. przybiegł do nas, by uzyskać odbitkę. A może chodziło o coś zupełnie innego...?

Może się odnajdzie po tylu latach przy okazji kolejnego protestu. Jak nie, to wykonam nową.



2 komentarze:

  1. Swoją drogą, abstrahując całkiem od poglądów politycznych, obecna władza ma wyjątkowy talent do otwierania ciągle nowych frontów walki i do zrażania do siebie kolejnych kręgów ludzi. Nie wiem jak Wasi, ale moi studenci są generalnie mało zainteresowani polityką. Trzeba naprawdę mieć jakiś szczególny dar, by zmobilizować przeciwko sobie tą część społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z przedmówcą. Zmobilizowanie nawet części tylko nauczycieli uważam również za przejaw tego niezwykłego daru.

    OdpowiedzUsuń