niedziela, 25 grudnia 2016

Odeszła PEDAGOG SERCA, SAMARYTANKA MIŁOŚCI - MARIA ŁOPATKOWA


W dniu dzisiejszym o godz. 4.00 odeszła wyjątkowa postać polskiej pedagogiki - dr MARIA ŁOPATKOWA. W tym czasie, kiedy jednoczymy się duchowo w radości Świąt Bożego Narodzenia i składamy sobie życzenia odwiedzając swoich Bliskich, rozstała się z nami OSOBA o szczególnym darze pomagania nam wszystkim w dostrzeganiu godności w dziecku jako człowieku.

Jakże symboliczne jest odejście Marii Łopatkowej w Boże Narodzenie a zarazem po zakończeniu się roku 2016 jako roku Miłosierdzia. Któż, jak nie ONA właśnie stał się w środowisku świeckiej pedagogiki postacią autentycznie kochającą i zabiegającą o miłość dla każdego z nas, o to, byśmy byli HOMO AMANS?

Niezależnie od ustroju politycznego naszego państwa, często zmagająca się z oporem, obojętnością osób dorosłych na los krzywdzonego dziecka, pozostawionego, porzuconego, wykorzystywanego, niezrozumianego, lekceważonego, bitego, poniżanego, bezbronnego... doświadczała niezrozumienia, niechęci a nawet wrogości ze strony ortodoksów autorytaryzmu wychowawczego. Jakże to bowiem walczyć o prawo dziecka do szacunku, do godności, do miłości???

Mądre i piękne jest dzieło Jej życia i działalności oraz twórczości pedagogicznej, które zasługuje na najwyższe wyróżnienia i pamięć społeczną. Odejście Pani Marii uświadomi wielu z nas wielką stratę niezłomnej pedagog!

Przypomnę zatem najważniejsze fakty biograficzne: dr Maria Łopatkowa - (ur. 29 stycznia 1927 r. w Braciejowicach, zm. 25.12.2016 r. w Warszawie), pedagog, studiowała w latach 1948-1952 na Uniwersytecie Łódzkim filologię polską, w 1968 r. uzyskała promocję doktorską na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako nauczycielka w latach 1947-1969 w szkole podstawowej w Łodzi, w szkole wiejskiej w Modlicy oraz w szkole podstawowej w Ołtarzewie. Prowadziła amatorski zespół teatralny i ognisko przedszkolne.

W latach 1969-1971 była redaktorem naczelnym „Przyjaciela Dziecka”. Uczestniczyła w pracach eksperymentalnego warszawskiego Zespołu Ognisk Wychowawczych. Działacz oświatowy, rzecznik i obrońca praw dziecka w Polsce. Współtworzyła i przewodniczyła pierwszej tego typu w Europie pozarządowej organizacji jaką był Komitet Ochrony Praw Dziecka, działając w jego strukturze w latach 1981-1993. W okresie PRL była posłanką i przewodniczącą Podkomisji Opieki nad Dzieckiem, ekspertem „Solidarności” ds. negocjacji z Ministerstwem Oświaty w 1981 r.

Doskonale zdawała sobie sprawę, że realnie może pomóc dzieciom tylko jako polityk, stąd powołała do życia w I poł. lat 90. XX w. Partię Dziecka. Była Senatorem, a zarazem przewodniczącą senackiej Komisji Nauki i Edukacji Narodowej w III kadencji Senatu RP w latach 1993-1997. Reprezentowała Polskę w Międzynarodowej Kapitule Orderu Uśmiechu.

Dr Maria Łopatkowa współpracowała z wieloma wyższymi szkołami kształcąc pedagogów. W ostatnich latach była związana z Akademią Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Nie opuściła żadnej inauguracji roku akademickiego. Stała się dla kandydatów do pedagogicznej profesji wzorem osobowym.

Jak mało kto, potrafiła całym sercem i siłą osobistego zaangażowania, na granicy radykalnej ofiarności i bezinteresowności poświęcić się ostatniej mniejszości w świecie, jaką są dzieci. Tworzyła dla dzieci jako autorka kilkunastu książek o tytułach, zakreślających wyraźnie obszar Jej osobistych zmagań i dokonań na rzecz poprawy sytuacji dzieci w naszym kraju, a mianowicie:

Niebezpieczne ścieżki ciekawości dziecka (1974);

Co macie na swoją obronę? (1977),



Nowożeńcom na drogę (1979),

Przeciwko sobie (1980),



Jak pracować z dzieckiem i rodziną zagrożoną (1980),

Samotność dziecka (1983),

Podgryzana (1985),

Którędy do ludzi (1987),


Zakaz kochania (1988),

Elementarz wychowania małego dziecka (1988 );

Pedagogika serca (1992);

Dziecko a polityka czyli walka o miłość (2001),

Dziecko i miłość. Jak powstawała pedagogika serca, część I – II (2005).

To Maria Łopatkowa wypracowała nowy nurt myśli i działań opiekuńczo-wychowawczych w światowej pedagogice określany przez Nią mianem PEDAGOGIKA SERCA. Stworzyła neopajdocentryczny nurt myśli we współczesnej pedagogice, który powinien zainteresować każdego pedagoga ze względu na jego głęboko humanistyczny charakter i krytyczny osąd rzeczywistości oświatowej także w naszym kraju.


Dla Łopatkowej każdy człowiek jest tajemnicą i tak naprawdę nie zna do końca samego siebie. Chociaż więc po dzień dzisiejszy nie pomogli nam filozofowie w uzyskaniu jednoznacznej odpowiedzi na pytanie: "kim jest człowiek?", to ona starała się jednak na kartach tytułowej dla tego nurtu książki odpowiedzieć na pytania: Kim jest człowiek wobec drugiego człowieka i jaki być powinien? Co robić, aby stał się homo amans - człowiekiem miłującym?

W lutym br. natrafiłem na interesujący wywiad z najmłodszym biskupem Polski, mającym wspomagać ordynariusza diecezji łowickiej ks. Wojciechem Osialem, który przyjmując święcenia biskupie 4 lutego br. w bazylice katedralnej w Łowiczu wybrał na swoje zawołanie słowa ze Starego Testamentu „Dominus cor intuetur!”, czyli „Pan patrzy w serce”.

Jak wyjaśniał znaczenie przesłania: Te słowa wybrałem w Roku Miłosierdzia, gdyż chciałem, aby choć w jakiejś części odzwierciedlało ono wielką miłość i wrażliwość Boga do słabego, grzesznego człowieka. Zaglądając do Pisma Świętego, znalazłem właśnie to zdanie. Pan patrzy w serce człowieka i stara się go zrozumieć, nie ocenia go powierzchownie, ale przychodzi z pomocą, przychodzi, aby wyzwolić od zła, od grzechu”

Na Międzynarodowej Konferencji Akademii IGNATIANUM i KUL poświęconej pedagogii miłosierdzia podałem jako przykład polskiego wkładu w jej rozwój właśnie pedagogikę serca Marii Łopatkowej. Poprzednie stulecie miało być wiekiem ludzkich serc, sprzyjającym - jak proponował to Jan Paweł II – budowaniu cywilizacji miłości.

Możemy być zatem dumni z tego, że w naszym kraju M. Łopatkowa rozwijała pedagogikę serca, tę myśl i praktykę, która wzbudza coraz większe zainteresowanie wśród naukowców, humanistów, nauczycieli i kandydatów do tak pięknej profesji. Od wieków bowiem toczą się wojny i spory o miejsce dziecka w społeczeństwie dorosłych, o nadzieję, jaka wyłania się z najwznioślejszych trosk o młode pokolenia, które powinny wraz z wejściem w dorosłość co najmniej zminimalizować, jeśli nie całkiem przerwać, zakres i głębię doświadczanej przez nie przemocy fizycznej, społecznej czy duchowej.

Losy dzieci i dorosłych zawsze są wspólne, nierozłączne, toteż pedagogika nieustannie stawia pytanie o to, co czynić, by nie były one nasycane jednostronną czy wzajemną agresją, wyzyskiem, deprecjonowaniem ludzkiej godności? Jak budować solidarność ludzkich sumień, by na przekór złu, tworzyć podstawy pod konieczną dla istnienia ludzkości cywilizację biofilnego życia?

Pani Maria Łopatkowa należy niewątpliwie do grona najwybitniejszych kontynuatorów pedagogicznej spuścizny Janusza Korczaka, przyznając się otwarcie do tych korzeni. Jak pisze w jednej ze swoich rozpraw: Myśl o Korczaku z dziećmi w komorze gazowej towarzyszyła mi przez cale życie. Jego przykład i postawa tych wszystkich pedagogów, którzy podczas okupacji narażali się na śmierć ucząc dzieci na tajnych kompletach a nawet w obozach koncentracyjnych jak np. w Ravensbrück, wpłynęła na mój wybór zawodu i marzenia o zespoleniu sił w wychowaniu człowieka dobrego, kochającego ludzi i świat (Dziecko i miłość. Jak powstawała pedagogika serca. Część I, Fundacja Batorego, Warszawa 2005, s. 7).

Optowała za "tak zwanym wychowaniem" rozumianym jako pomoc w rozwoju dziecka, kiedy stwierdza w kolejnej ze swoich rozpraw: Wolność, jako niezbędny warunek szczęścia, powinna być głównym atrybutem dzieciństwa. Tylko w warunkach wolności i swobody można poznać indywidualne cechy wychowanka i pomagać mu je rozwijać. Granice wolności, których nie wolno przekroczyć, to ewidentne narażenie dobra własnego i cudzego. Lecz źle pojęta, przesadna troska o dobro dziecka, nie pozwalająca nawet na ryzyko stłuczenia sobie kolana, nie jest już dobrem, lecz krzywdą. Poczucie szczęścia znaleźć można wśród niebezpieczeństw i trudów obliczonych na stosowną do wieku miarę, nie znajdzie się go natomiast na drodze całkowicie przez dorosłych uprzątniętej z wszelkich przeszkód i niedogodności (Pedagogika serca, WSiP, Warszawa 1992, s. 10)

Pedagogika serca powinna odegrać w świecie nasilającej się przemocy, mowy nienawiści, terroryzmu znaczącą rolę jako pedagogia profilaktyki wychowawczej sprzyjając tworzeniu warunków, w których nasi wychowankowie będą skłonni odsłonić wychowawcom ważną część własnej tajemnicy i otworzą się na ich wpływy. Miłość wychowująca - jak pisze ks. Marek Dziewiecki - okazuje się bowiem najskuteczniejszą formą profilaktyki w każdej dziedzinie życia. To właśnie miłość najskuteczniej chroni ludzką wolność i ludzką mądrość. To właśnie miłość najlepiej zapobiega alkoholizmowi, narkomanii, agresywności, przestępczości, wyuzdaniu i rozpaczy.

Wiele zła uczyniono i czyni się na świecie posługując się dobrem dziecka. Zabraknie Tej, która była sumieniem nas wszystkich , a zarazem przez swoją wyjątkową aktywność - samarytanką miłości.


Chciała nadążać za nowymi mediami, by komunikować swoje myśli i dokonania w blogu. Teraz będzie go "pisać" w innym miejscu, a my stajemy przed zobowiązaniem do kontynuowania dzieła wielkiego formatu.






W Facebooku żegnają M. Łopatkową:




16 komentarzy:

  1. Bardzo bolesna strata. Myślę i kocham, więc jestem. Maria Łopatkowa zostawiała nam lekcję. Odrabiajmy ją codziennie, przez całe życie, w domu i w szkole, .... wszędzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna osoba... Pozwalając umrzeć dajemy żyć...choć to bolesne.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć Jej Pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo smutno mi, bardzo! Jakieś trzy lata temu moja studentka pisała pracę osadzając ją w perspektywie teorii Marii Łopatkowej. Pani Profesor, bo tak o niej mówiliśmy na seminarium była żywo zainteresowana pracą, badaniami i młodą osobą, przyszłym nauczycielem. Przez bloga nawiązały kontakt i prowadziły obydwie Panie korespondencje. Myślę, że to było dla Pani Profesor bardzo naturalne, żyła z ludźmi i dla ludzi. Dawała ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie Pan napisał o Pani Marii... Jestem jedną z tych osób, których życie w dużej części ukształtowała. Prowadziła nas w okresie burzliwego dojrzewania i skierowała we właściwą stronę. Bardzo jestem jej za to wdzięczna. Dziękuję Pani za to, że jestem tym kim jestem...

    OdpowiedzUsuń
  6. Była i jest Pani wzorem do naśladowania dla Rodziców , nauczycieli -Pani wrażliwość na potrzeby Dzieci była szczera , dziękuję za to wszystko także jako nauczycielka Wychowania Przedszkolnego , pozostał wielki żal ....

    OdpowiedzUsuń
  7. Po katastrofie w Czarnobylu jako jedyna osoba wykrzystała czas na wizji by zaapelować do ludzi,by dzieci nie opuszczały domów,nie wychodziły na podwórko,na przerwy w szkole,i codziennie myć głowę,prać ubrania-minimalizować skutki śmircionośnego pyłu.Z wyrazami najwyższego szacunku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Smutno że odeszła, cieszmy się jednak że była, że tyle dobrego zdążyła zrobić. Jej już nie ma, ale
    dobro, jak widać pozostało.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszyscy którzy byli w Towarzystwie Przyjaciół Młodzieży zawdzięczają p.Marii to kim są obecnie. Wspaniała postać, wielka strata.

    OdpowiedzUsuń
  10. „Jeśli zaleczę choć jedno serce
    nie będę żyła na próżno
    Jeśli jednej pomogę rozterce
    jednej ranie ulgą posłużę
    nie będę żyła na próżno”
    Dziękuję Pani Profesor

    OdpowiedzUsuń
  11. Pewnego dnia usłyszałam: "Bóg wybiera sobie swoich pośredników tu na ziemi..." Odejście Pani Marii skłania do refleksji, widzimy że Bóg zabrał swoją pośredniczke w tak wyjątkowym dniu do swojego domu. Czy chciał coś nam powiedzieć? On jest Dobrym Ojcem a my jego dziećmi, to On wskazuje drogę, więc może pora patrzeć na to co mówią ci którzy portafią kochać dzieci bo to oni wiedzą, że dziecko to mały człowiek...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiedziałem, że była rówieśniczką mojego ojca (zaledwie dwa dni młodsza od niego). Zdziwiło mnie to niezmiernie, wydawała mi się być od niego dużo młodsza.
    R.I.P.

    OdpowiedzUsuń
  13. To była Kobieta wielkiego serca. Miałem okazję poznać. Cześć Jej Pamięci. [*]

    OdpowiedzUsuń
  14. MIAŁAM TO OGROMNE SZCZEŚCIE ZNAĆ PANIĄ MARIĘ OSOBIŚCIE .PANI MARIA, JAKO PIERWSZA UDZIELAŁA MI RAD GDY NA ŚWIAT PRZYSZŁA MOJA CÓRECZKA .WSPANIAŁY CZŁOWIEK ODSZEDŁ.bARDZO MI SMUTNO.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miala piękne zycie,z tego co wiem otoczona była wspaniałymi Pedagogami w PZOW na czele z sp Wojciechem Salingerem...który był młodszy od Niej tylko 10 lat..zmarl w 1991 roku w wieku 54 lat-nie miał czasu się leczyc...

    OdpowiedzUsuń
  16. Niezwykle smutna wiadomość, poruszyła zapewne niejedno serce, osób które znały osobiście Panią Profesor. Pozostanie z nami poprzez swoje dzieła i pamięć o Niej we wspomnieniach.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.