czwartek, 6 października 2016

Poseł PO w trosce o słowackich docentów


Urszula Augustyn - dziennikarka, która została włączona przez premier Ewę Kopacz jako jej pełnomocnik do Ministerstwa Edukacji Narodowej, by zatroszczyła się, w minionej kadencji Sejmu o bezpieczeństwo w szkołach, postanowiła w tej kadencji złożyć interpelację w sprawie stopni i tytułów naukowych uzyskanych przez Polaków w Republice Słowackiej. Czyżby spóźniony refleks czy może troska o wielu oszustów, pseudonaukowców, którzy bez względu na miejsce zatrudnienia wprowadzają w błąd rektorów i dziekanów twierdząc, że mają habilitacje z dyscypliny naukowej, chociaż jest wprost przeciwnie?

Pani poseł reprezentuje okręg wyborczy w Tarnowie. Przez ostatnich osiem lat nie interesowała się realizacją umowy między Polską a Słowacją w sprawie uznawalności stopni i tytułów naukowych. Któż to tak lobbował w ostatnich miesiącach w biurze poseł PO, że nagle zainteresowała się tym, co jej formacja polityczna - Platforma Obywatelska - umacniała, a mianowicie turystykę habilitacyjną?

Interpelacja p. poseł U. Augustyn wpłynęła w dniu 1 czerwca 2016 r. i dotyczy istotnych kwestii:

W związku z podpisanym przez Pana Ministra w dniu 16 marca 2016 r. aneksem do międzynarodowej umowy zawartej pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Republiką Słowacką w 2005 r. o uznawalności równoważności stopni i tytułów naukowych, w imieniu przedstawicieli polskiej nauki, którzy - zgodnie z tą umową - uzyskali stopnie i tytuły naukowe przed dniem wejścia w życie wspomnianego aneksu do umowy, zwracam się do Pana Ministra z prośbą o odpowiedź na następujące pytania:

1. Czy podpisana w dniu 16 marca 2016 r. przez Pana Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego umowa z ambasadorem Słowacji w sprawie uznawalności wykształcenia posiada taką samą moc prawną jak umowa podpisana w 2005 r. pomiędzy Rządem Polski i Republiki Słowackiej?

2. Czy stopnie i tytuły naukowe uzyskane przez Polaków w Republice Słowackiej w okresie pomiędzy zawarciem międzynarodowej umowy w 2005 r. między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Słowacką a wejściem w życie nowej umowy - potwierdzone zaświadczeniem Polskiego Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego o równoważności stopni i tytułów naukowych - zachowają swoją moc prawną?

3. Czy po wejściu w życie nowej umowy:
a. nostryfikacja dotychczas uzyskanych tytułów i stopni naukowych w Słowacji będzie bezpodstawna i niezgodna z prawem?

b. osoby z tytułami i stopniami naukowymi uzyskanymi w Republice Słowackiej i potwierdzone zaświadczeniem MNiSW o równoważności tytułów i stopni naukowych będą nadal zaliczane do minimum kadrowego w obszarze wiedzy, który potwierdza zaświadczenie MNiSW?

c. osoby - jak wyżej - będą mogły kierować pracami naukowymi i badawczymi doktorantów, magistrów, licencjatów?

d. osoby - jak w pkt b) - będą mogły pełnić wszystkie funkcje uczelniane na równi z osobami, które uzyskały swoje tytuły i stopnie naukowe w Polsce i w innych państwach UE, jak: Rektor, Dziekan Wydziału, Dyrektor Instytutu, itp.?

e. osoby - jak w pkt b) - będą mogły nadal wchodzić w skład Centralnej Komisji ds. Tytułów i Stopni Naukowych, Polskiej Komisji Akredytacyjnej i innych Agend MNiSW?

4. Jaka jest perspektywa dostosowania polskiego szkolnictwa wyższego do standardów innych państw członkowskich Unii Europejskiej?


W dn. 23 czerwca wpłynęła odpowiedź Aleksandra Bobko - sekretarza stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Warto ją tu przytoczyć, by zainteresowani także z innych powiatów czy województw mieli stosowne wyjaśnienie.


Szanowny Panie Marszałku,
w odpowiedzi na interpelację poseł Urszuli Augustyn (nr 3792 z dnia 9 czerwca br.) w sprawie tzw. stopni i tytułów naukowych uzyskanych w Republice Słowackiej, pragnę przedstawić następujące wyjaśnienia.

Podpisana w dniu 16 marca br. Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Słowackiej o zmianie umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Słowackiej o wzajemnym uznawaniu okresów studiów oraz równoważności dokumentów o wykształceniu i nadaniu stopni i tytułów uzyskanych w Rzeczypospolitej Polskiej i Republice Słowackiej, sporządzonej w Warszawie dnia 18 lipca 2005 r. (weszła w życie dnia 1 czerwca br.) ma taką samą moc prawną jak umowa podpisana w 2005 r.

Ww. Umowa wprowadziła zmiany do umowy z 2005 r. W związku z tym, od dnia 1 czerwca br. wzajemne uznawanie dokumentów o nadaniu stopni naukowych, wydanych w Polsce i na Słowacji, jest ograniczone do poziomu stopnia naukowego „doktor” lub „doktor sztuki” (tytuł docenta i profesora nie jest już uznawany automatycznie za równoważny z polskim odpowiednikiem). Dyplomy nadające stopnie i tytuły naukowe, wydane na Słowacji do dnia 31 maja br., są nadal uznawane za równoważne z odpowiednimi polskimi stopniami lub tytułami naukowym na podstawie Umowy o wzajemnym uznawaniu okresów studiów oraz równoważności dokumentów o wykształceniu i nadaniu stopni i tytułów uzyskanych w Rzeczypospolitej Polskiej i Republice Słowackiej, sporządzonej w Warszawie dnia 18 lipca 2005 r. (M.P. z 2006 r. Nr 14, poz. 187).

Stosowana jest tzw. zasada praw nabytych. Od dnia 1 czerwca 2016 r. stopień naukowy doktor vied uzyskany na Słowacji jest uznawany za równoważny z odpowiednim polskim stopniem naukowym na podstawie art. 24 ust 1 ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki (Dz. U. z 2014 r. poz. 1852 oraz z 2015 r. poz. 249), natomiast osoby, które w słowackiej uczelni uzyskały tytuł naukowo-pedagogiczny „docent”, mogą nabyć uprawnienia równoważne uprawnieniom wynikającym z posiadania stopnia doktora habilitowanego w trybie przewidzianym w art. 21a ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki.

Uznanie stopnia uzyskanego w Republice Słowackiej za równoważny ze stopniem otrzymanym w Rzeczypospolitej Polskiej skutkuje nabyciem tożsamych uprawnień przewidzianych w ustawie z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. z 2012 r., poz. 572, z późn.) oraz ustawie z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki obejmujących:

• tworzenie minimum kadrowego;

• opiekę naukową studentów;

• promotorstwo i recenzowanie w postępowaniach awansowych (w przypadku równoważności stopnia doktora habilitowanego);

• ubieganie się o pełnienie funkcji organu jednoosobowego uczelni lub uczestnictwo w organach kolegialnych uczelni;

• ubieganie się o członkostwo w organach przewidzianych w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym, tj.: Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

Jednocześnie pragniemy wyjaśnić, iż nie ma unijnych regulacji dotyczących organizacji szkolnictwa wyższego. Kwestie te leżą w gestii każdego państwa członkowskiego. Ponadto należy podkreślić, że Polska od początku uczestniczyła w tzw. Procesie Bolońskim i obecnie należy do Europejskiego Obszaru Szkolnictwa Wyższego (EOSW).


Jakoś żaden poseł nie raczył zapytać MNiSW o to:

- Na jakiej podstawie prawnej wicedyrektor jednego z departamentów tego resortu wydawała niezgodnie z zapisem w treści dyplomów słowackich decyzję o równoważności rzekomej habilitacji z kierunku kształcenia jako odpowiadającej dyscyplinie naukowej?

- Na jakiej podstawie osoba z tytułem docenta pracy socjalnej była uznawana przez urzędnika resortu w jednym przypadku jako socjolog, w innym z tym samym słowackim tytułem - jako pedagog społeczny, a jeszcze u innego - jako psycholog?

- Na jakiej podstawie osoba z tytułem docenta "teoria wychowanie religijnego" (uzyskiwana na Wydziałach Teologicznych i odpowiadająca katechetyce) była uznawana przez nią jako tożsama z pedagogiką? Czyżby wszyscy teolodzy w zakresie katechetyki, którzy habilitowali się w Polsce, powinni być per analogiam uznani za pedagogów? A może każdy pedagog jest katechetą?

- Co zamierza uczynić MNiSW w sprawie tych nauczycieli akademickich, którzy ukrywają w bazie danych swoją habilitację na Słowacji przedstawiając w uczelnianych wnioskach (np. w sprawach zatrudnienia czy awansu) sprzeczne z prawdą dane o swoim stopniu naukowym?

- Jak to jest możliwe, że docenci, którzy nie posiadają podoktorskiego dorobku naukowego, nadal uczestniczą w organie kontrolnym, jakim jest Polska Komisja Akredytacyjna, by oceniać uniwersyteckie kadry i jakość kształcenia? Czyj interes reprezentują w PKA?

- Jak długo MNiSW oraz PKA, bo nie wspomnę tu o rektorach niektórych uniwersytetów, będą przymykać oczy na osoby, które uzyskały stopień naukowy doktora na Węgrzech czy w Bułgarii (tam nie ma habilitacji!) jako rzekomo doktorów habilitowanych? Może jednak powiadomią prokuraturę o tym, że pracownicy z węgierskim czy bułgarskim stopniem doktora (kandydat nauk - CSc) recenzują i promują doktoraty naszych akademików na czołowych uniwersytetach w Polsce?

13 komentarzy:

  1. Paradoks polega na tym, że działalność naukowych oszustów z Polski (maszynopisy rozpraw doktorskich przedstawiane jako rozprawy habilitacyjne, wykazywanie w dorobku nieistniejących publikacji itd.) są obecnie na Słowacji - po podjętych tam działaniach naprawczych - znacznie ograniczone, lecz nadawane tam tytuły naukowo-dydaktyczne są nieuznawane, i wymagają nostryfikacji. Natomiast ci, którzy wyłudzili słowackie tytuły naukowo-dydaktyczne w przeszłości, mogą nadal się nimi posługiwać w Polsce. Nie mówiąc już o starej gwardii z rosyjskimi, ukraińskimi etc. stopniami doktora nauk uznawanych na mocy umów międzynarodowych w Polsce przez szereg lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co więcej, "Słowacy" mają się dobrze i kpią w żywe oczy, są dziekanami, rektorami i pełnią inne zaszczytne funkcje wpisują sobie "hab." Nawet na stronach internetowych jednego z uniwersytetów ta gwardia wypisuje w opisie "doktor habilitowany nauk społecznych z zakresu pracy socjalnej" czy drugi (obecnie dziekan): "doktor habilitowany nauk humanistycznych z zakresu filozofii" - oczywiście obaj to docenci!!!

      Usuń
  2. Panie Profesorze,
    Jak mają rektorzy czy prorektorzy zwracac uwagę kogo zatrudniają jak sami są "słowakami"?. Prosze zerknąć na skład personalny "władz" małych szkółek państwowych

    OdpowiedzUsuń
  3. Ponure to, i elektryzujące zarazem fakty, co do „drugiego dna” i „ciemnej strony”… awansowej rzeczywistości, i wypada mieć nadzieję/pocieszać się, że dotyczy to tylko pewnych środowisk i pewnych przypadków... Dobrze, że Ktoś wydobywa owe fakty spod korca, tak, by czyniąc je widocznymi, pozwolić im samym, aby budziły świadomość i wyobraźnię Innych, co do rzeczonych w tym przypadku „rzeczy samych” i ich usytuowania w cichych/milczących „rzeczywistościach równoległych”.
    Z pozdrowieniami
    Jarosław Gara

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie tutaj wielokrotnie już przywoływany rektor PWSW w Jarosławiu zrobił słowacką habilitację przed wejściem tych przepisów. Kiedy MNiSW zlikwiduje tą patologię, jak taki pseudorektor może kierować uczelnią i dawać przykład młodzieży. Przecież to się w głowie nie mieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. Można:
    - po pierwsze opublikować personalia osób, które zrobiły docenturę na Słowacji we wspomnianym okresie oraz ich miejsce zatrudnienia
    - po drugie - wyszczególnić ich dorobek podoktorski do docentury, podstawę "habilitacji", a także dorobek po
    - wystąpić do MNiSW o upublicznienie recenzji zw. z "habilitacją" i je upublicznić, co jest zgodne z ustawą.
    Niech się nie kryją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd niby MNiSW miałoby mieć słowackie recenzje? Upubliczniają je (lub nie) Słowacy ...

      Usuń
    2. Chciałem napisać - miejsca zatrudnienia, gdyż mają często stanowiska profesorów uczelnianych w dwóch uczelniach, co wynika chociażby z załączonego dalej adresu internetowego. Niestety, tylko część docentów wprowadziła tam swoje dane, inni nawet występują jako doktorzy... choć biorą dwie pensje profesorskie... ostatecznie "kształcą" i promują innych, ucząc ich chyba głownie cwaniactwa i omijania prawa.

      Usuń
  6. Tu, po rozwinięciu, jest sporo danych:
    http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/opisInstytucji?rtype=opis&lang=pl&objectId=21609

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Augustyn była, obok byłej gwiazdy PiS wielopartyjnej Joanny Kluzik-Rostkowskiej, jedną ze sprawczyń wizerunkowej, a w następstwie i wyborczej, klęski PO w obszarze edukacji. Szkoda, że PO z tego nie potrafi wniosków wyciągać i śmiało zmierza do kolejnej klęski :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś mnie nie dziwi odpowiedź pana Bobko (Bobki?). Będąc rektorem Uniwersytetu Rzeszowskiego, tolerował "słowaków", do tego stopnia, że wszyscy oni byli i są profesorami nadzwyczajnymi UR, natomiast człowiek z uczciwą polską habilitacją, z dorobkiem naukowym znacznie bogatszym od wielu profesorów tego uniwersytetu nie był "godny" być profesorem (po prostu nie ogłoszono konkursu). Co Jarosławia i tamtejszej szkółki, to na pedagogice zastanawiają się, czy tam jest Ukraina, czy Słowacja? Minimum kadrowe na pedagogice, gdy idzie o samodzielnych pracowników nauki jest następujące: dwoje rodowitych Słowaków (w tym pedagog i anglistka), trzech Ukraińców (dwóch pedagogów ogólnych i jeden socjolog) oraz teolog (ksiądz w podeszłym wieku) uznawany za psychologa. Wszystkich samodzielnych Polaków wyrzucono na zbity pysk. Studenci skarżą się, że nie rozumieją "uczonych", zarówno tych ze wschodu jak i z południa ale "władza" ma to gdzieś.
      Widać, że jaki pan taki kram. Gdzie w tym wszystkim jest MNiSzW, PKA, etc?
      Dlaczego w dalszym ciągu toleruje się oszustwa, o których Pan Profesor wielokrotnie pisał, jak można uznawać dyplom docenta pracy socjalnej za równoważny z habilitacją z pedagogiki, socjologii, psychologii a nawet medycyny?
      Z moich obserwacji wynika, że wielu tych docentów pracy socjalnej odżegnuje się od pracy socjalnej.

      Usuń
    2. Nie ma żadnej kontroli. Zatrudniano nauczycieli ze Słowacji wiadomo w jakim celu.... W jednej uczelni do minimum kadrowego na pedagogice wchodzi chemik. Jest też szefem zakładu. Habilitacja niepolska :)

      Usuń
  8. Panie Profesorze,
    proszę nie odpuszczać słowaiackim habilitacją, tylko w Panu nadzieja, że ta patologia w końcu zostanie napiętnowana - przynajmniej tyle...

    OdpowiedzUsuń