sobota, 8 października 2016

Polskie Towarzystwo Pedagogiczne też oświadcza


Zostało opublikowane przez Zarząd Główny Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego Oświadczenie w sprawie planowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zmian w systemie oświaty, które zostało przedłożone na IX Ogólnopolskim Zjeździe Pedagogicznym w Białymstoku. Oto jego treść:

Oświata, jako jedna z form działalności ludzkiej, nie lubi dramatycznych zwrotów i szybkich zmian, gdyż jej podmiotem jest młody CZŁOWIEK, nie zawsze przygotowany na nagłe działania i nie zawsze rozumiejący cele i idee polityków. Szczególny interes dzieci i młodzieży, troska o jakość ich nauczania i wychowania wymagają takich reform oświatowych, które mają wystarczające merytoryczne uzasadnienie, wynikają z długofalowej strategii rozwoju edukacji oraz z uzgodnień ze środowiskami pracowników nauki, rodziców, nauczycieli i samorządów terytorialnych.

Polskie Towarzystwo Pedagogiczne z uwagą obserwuje to, co dzieje się w obszarze edukacji. Zmiany zainicjowane i realizowane przez Rząd mają cechy zdecydowania, ale charakteryzuje je też błyskawiczne tempo wdrażania. Z deklaracji i wypowiedzi polityków wynika, iż planowana reforma ustroju szkolnictwa w Polsce ma mieć przymiot ostateczności.

Obserwując wprowadzane deregulacje, z niepokojem pytamy o miejsce, jakie ma zająć DZIECKO w tym przedsięwzięciu, o jego dobro, o możliwości już dziś planowania przez niego nie tylko najbliższego roku, ale także przewidywania ścieżki edukacyjnego rozwoju. Nie potrafią mu w tym pomóc ani zdezorientowani rodzice, ani zatroskani o własną przyszłość nauczyciele.

Wyrażamy więc swoje poważne zaniepokojenie o dziś polskiego ucznia, o przyszłość polskiego dziecka. Apelujemy do polityków, by zwolnili tempo przedsięwziętych posunięć, by pozwolili sobie, uczniom, ich rodzicom i nauczycielom na chwilę refleksji, na oswojenie inicjatyw – niektórych być może i słusznych, ale wdrażanych zbyt szybko i nazbyt chaotycznie.

Przypomnijmy, że podmiotem szkoły jest przede wszystkim UCZEŃ, a jego odczucia, obawy i wątpliwości winny być cierpliwie tłumaczone i wyjaśniane ze wskazaniem przede wszystkim celu wprowadzanych deregulacji. To wymaga czasu. Nie żałujmy go przynajmniej najmłodszemu pokoleniu!

Białystok, 23 września 2016 r.

Jako uczestnik IX Zjazdu Pedagogicznego w Białymstoku podpisałem niniejsze Oświadczenie, a o ile dobrze pamiętam, to podpisy złożyło pod nim kilkuset akademików. Żadne media nim się nie zainteresowały, bo wśród sygnatariuszy nie było byłych ministrów edukacji, beneficjentów polityki oświatowej PO i PSL, nomenklatury związkowej, biznesmenów itp.

Opinie pedagogów-naukowców, którzy przez trzy dni referowali wyniki swoich badań, dyskutowali o roli kultury, wartości, socjalizacji politycznej nie są przedmiotem gry politycznych konfliktów i potyczek między partiami, związkami zawodowymi czy NGO z rządem. To nie jest treść dla tabloidów czy tabloidalnej polityki i graczy politycznych.

Komitet Nauk Pedagogicznych PAN znajduje się na liście tzw. konsultantów społecznych projektów rozporządzeń i ustaw MEN. Do dnia dzisiejszego na adres Komitetu nie wpłynął żaden projekt ustawy o reformie oświatowej i związanych z nią rozporządzeń. Pani minister A. Zalewska pokazywała na konferencji prasowej grube pliki z kartą tytułową "Prawo Oświatowe", ale kto je widział, kto je czytał, kto wie, jaka jest w istocie proponowana zmiana?

Tak więc czekamy na materialne dowody w sprawie, a w międzyczasie protestować będą związkowcy z ZNP i działacze ruchów oraz partii politycznych. Uczeni nie zabiegają o władzę, więc mają czas, przynajmniej niektórzy, by dokonać analizy i podzielić się komentarzami do treści ustaw, a nie propagandowych wystąpień urzędników MEN. Nie słyszałem, żeby rozpoczęły się jakiekolwiek konsultacje społeczne.

Na stronie MEN stwierdza się:

Celem konsultacji publicznych jest uzyskanie informacji, opinii, uwag i wniosków, które pozwolą na podjęcie optymalnych decyzji. Konsultacje publiczne pozwalają na właściwe rozpoznanie potrzeb i interesów poszczególnych grup społecznych, przeanalizowanie problemu z różnych perspektyw, zaangażowanie obywateli w proces podejmowania decyzji, minimalizowanie ryzyka konfliktów i podjęcia niewłaściwych decyzji.

Czy wszyscy - poza rządzącymi - są przekonani, że już wiadomo, co się stanie i co zaistnieje, skoro jeszcze nie dysponujemy żadnym dokumentem prawnym i merytorycznym zapowiadanych reform? Chyba, że sygnatariusze cytowanego wczoraj dokumentu wiedzą już więcej, mają "przecieki" z MEN, widzieli ustalenia władzy, tylko nie mogą się nimi podzielić ze społeczeństwem?

Komitet Nauk Pedagogicznych PAN otrzymał z MEN dopiero projekt rozporządzenia w sprawie... klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego. Pismo wystawiono z datą 31 sierpnia 2016 r. a do mnie jako przewodniczącego trafiło pocztą w dn. 5 października br. Zwrócono się do KNP PAN z prośbą o zgłaszanie uwag do tego projektu w nieprzekraczalnym terminie do dnia 30 września br.

My rzeczywiście żyjemy w teoretycznym państwie. Nadal?


10 komentarzy:

  1. Tempo reformy wynika z kalendarza wyborczego. Podobnie jak niemniejsze wcale tempo przygotowania i wprowadzania "reform" Handkego-Dzierzgowskiej-Radziwiłł czy, jeszcze bardziej, Hall&Krajewskiej! Wtedy protestów PTP etc. nie było, o brak konsultacji również ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałosny, pozbawiony treści komentarz.Nie masz nic konkretnego do powiedzenia to nie trać czasu Anonimowy.Wczytaj się w opinie autorytetów, przepuść treść przez rozum i odnoś się jeśli potrafisz.Dario.

      Usuń
    2. To może dobra zmiana, dla odmiany, postąpiłaby tak jak należy. Jeżeli błędy poprzedników będą zawsze traktowane jako alibi dla ich następców, nigdy nie przerwiemy zaklętego kręgu głupoty.
      Na błędach trzeba się uczyć!
      Jarosław Pytlak

      Usuń
    3. Logika kalendarza wyborczego jest w Polsce nieubłagana, szczególnie wobec zasady stosowanej przez WSZYSTKIE partie "Moje b.dobre,a cudze - b.złe", a żadna partia nie lubi przegrywać wyborów, zostawiając swoje reformy w połowie czyli w momencie kiedy wielu nadepnęły na odcisk, a pożytku nikomu jeszcze nie przyniosły (polecam "Księcia" w tej materii. PiS ma obecnie tę zaletę, że COŚ chce poprawiać, raz lepiej raz gorzej. Opozycja walczy o to, by, za klasyczką A.Holland, "Żeby było tak jak było" czyli uważa, że za jej rządów było super i nie chce zmieniać NIC! Dobra reforma musiałaby być przygotowywana przez wszystkie siły polityczne z uzyskiwaniem konsensusu przez kilka lat - wyobraża Pan to sobie przy udziale takich osób jak Hall, Kluzik, Krajewska czy Berdzik (dalej stanowią eduakcyjną powiedzmy "twarz" opozycji!) w trakcie obecnej wojny polsko - polskiej ??? ;-)

      Usuń
    4. Lepiej by się wymieniało poglądy z kimś mniej anonimowym, ale niech tam...
      Otóż jak najbardziej wyobrażam sobie udział w dyskusji o polskiej edukacji z udziałem wymienionych pań, jeśli jej założonym efektem miałby być consensus. W swoim czasie bardzo krytycznie oceniałem działania kierownictwa MEN(szczególnie "reformę" sześciolatkową i "państwowy podręcznik") i ową krytykę wyrażałem publicznie. Nie odmawiam im jednak praw publicznych, w tym prawa wyrażenia zdania w dyskusji. W końcu słowo consensus oznacza powszechną zgodę.
      Podejście, jakie prezentuje w swojej wypowiedzi Anonimowy jest, niestety, typowe dla obecnej sytuacji w Polsce, co nie rokuje dobrze perspektywie zakończenia naszej wewnętrznej "wojny".
      Ale może być inaczej. W końcu grudnia odbyła się telewizyjna debata, w której w kwestii sześciolatków wypowiadali się, prezentując przeciwstawne stanowiska, prof. prof. Tadeusz Pilch i Bogusław Śliwerski. Było dość emocjonalnie. I wcale nie przeszkodziło to, że w ocenie obecnych działań pani minister Zalewskiej obaj Profesorowie wydają się zgodni w swojej (delikatnie mówiąc) krytycznej opinii na temat działań tej pani.
      W mojej osobistej ocenie, mniej więcej, co czwarta zapowiedziana zmiana jest sensowna, drugie tyle dałoby się obronić. Cóż z tego, jeśli reszta niesie taką perspektywę bałaganu, lekceważenia ludzi (w różnych wymiarach, uczniów i nauczycieli), tak kłóci się z fundamentalnymi zasadami zarządzania oświatą, do których zaliczam wprowadzanie reform w sposób przemyślany i spokojny, że czyni całość absolutnie bezsensowną.
      Na co zwraca uwagę, jak widać, nie tylko ZNP, nie tylko inne organizacje zrzeszone w koalicji "NIE dla chaosu w edukacji", ale także duża grupa naukowców o uznanych w kraju nazwiskach.
      Naprawdę dałoby się znaleźć w Polsce całkiem liczne grono ludzi na tyle mądrych, że gotowych do szukania porozumienia. Najpierw wszakże trzeba by znaleźć takich polityków...
      Jarosław Pytlak

      Usuń
    5. 1.Ja nie odmawiam ww paniom prawa do dyskusji, tylko wątpię czy dałoby się z nimi osiągnąć jakiś consensus. Szczególnie biorąc pod uwagę, że wchodzą w grę nie tylko kompetencje, ale (ich!) interesy - bycie na NIE jest zdecydowanie najłatwiejszą opcją. Szczególnie jak lider partii ogłosił [prawie w rocznicę zrobienia podobnej rzeczy przez Goebbelsa w 1943 ;-) ], że chce być opozycją TOTALNĄ :-(
      2.Oczywiście, że jest pewien ideał reformowania, ale w sytuacji, w której trudno go osiągnąć, wolę choć minimalny postęp niż tradycyjne "niedasię" Akurat wymienione przeze mnie panie uważały i uważają, że było SUPER, a teraz ta doskonałość jest psuta. Tymczasem min.Zalewska jednak COŚ zrobiła w kwestii odwołań od wyników matury, zlikwidowała "karcianki" ( w szkołach niepublicznych to bez znaczenia, ale w publicznych -owszem), przynajmniej minimalizuje (niestety unijność projektu uniemożliwia całkowitą eliminację!) wręcz nieprawdopodobną biurokrację związaną z "ewaluacją" p. Berdzik oraz paznokciową podstawą programową Hall^Konarzewskiego&Marciniaka egzekwowaną administracyjnie itp. itd. Czyli pewien postęp jest, a dzięki maksymalizacji oczekiwań mogłoby nie być ... ;-) BTW - nie jestem z PiS, raczej przeciwnie, ale póki co oni robią sporo rzeczy pożytecznych, a naleciałości ideologicznych pozbywa się najszybciej ;-)

      Usuń
  2. "A. Zalewska pokazywała na konferencji prasowej grube pliki z kartą tytułową "Prawo Oświatowe", ale kto je widział, kto je czytał, kto wie, jaka jest w istocie proponowana zmiana?" proszę tylko zajrzeć na stronę MEN - dokumenty są do pobrania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo celne i wyważone oświadczenie. Dziękuję za nagłośnienie - zapewne dziennikarze nie śledzą tak pilnie stron Towarzystwa.

    Projekt nowej ustawy - podobnie jak inne projekty rządowe - jest dostępny na stronach Rządowego Centrum Legislacji (http://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12289958) Tam też można śledzić nadsyłane uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. likwidacja gimnazjów !!!! jest podstawą zahamowania upadku edukacji

    OdpowiedzUsuń
  5. W tej reformie cel jest jeden wprowadzić chaos przed wyborami samorządowymi. Dzieci są tylko narzędziem. Jak wielką świnią trzeba być żeby dzieci wykorzystać?

    OdpowiedzUsuń