poniedziałek, 17 października 2016

Ostry punkt widzenia profesora Jerzego Szaflika


Wydana w tym roku książka z gatunku "wywiad-rzeka" pt. "Ostry punkt widzenia. Z profesorem Jerzym Szaflikiem rozmawia Artur Howzan" (Wyd. M-D-M 2015) jest niezwykle interesującą biografią wybitnego profesora nauk medycznych, okulisty, świetnego mikrochirurga a zarazem z wyjątkową kulturą i szczerością spisaną narracją historii czasu jego życia, pracy naukowo-badawczej, dydaktycznej i twórczości.

Odnajdziemy we wspomnieniach profesora pamięć o Polsce przedwojennej, Polsce jego rodziców i przodków oraz świadectwo wydarzeń społeczno-politycznych doby jego dojrzewania, uczenia się i studiowania, wchodzenia w role zawodowe, społeczne i rodzinne. To także jest cząstka historii nauk medycznych w naszym kraju i nauk w ogóle, bowiem interlokutor A. Howzana przytacza interesujące wydarzenia, odkrycia, ale i dylematy naukowców w czasach totalitarnych i zmieniającej się po 1989 r. Rzeczypospolitej Polskiej.

Subiektywna historia tak wielu sfer życia i aktywności własnej oraz osób bliskich, współpracowników czy zwierzchników pozwala dostrzec właśnie z egzystencjalnej perspektywy społeczno-moralny rdzeń tożsamości uczonego, jego pasję i oddanie pacjentom, profesji i młodym kadrom. Wielu zawdzięcza profesorowi tak wiele, że zapewne ucieszy ich możliwość kolejnego spotkania z nim już w nieco innej formie, ale za to jakże osobistej, odkrywającej miejscami bolesne wydarzenia, doznane krzywdy, ale przede wszystkim osobiste sukcesy.

Niedawno pisałem w blogu o wywiadach, jakie przeprowadziła Ditta Baczała z toruńskimi profesorami pedagogiki. Tym razem sięgnąłem po książkę - wywiad z profesorem, którego działania i zaangażowanie na rzecz jakości (rzetelności, transparentności, uczciwości, etyczności) postępowań naukowych mogłem obserwować w bezpośredniej współpracy w Prezydium Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów.

Powodem zgody na osobistą wiwisekcję była potrzeba odniesienia się przez profesora do próby zdyskredytowania jego osoby i tym samym osiągnięć życia przez ministra zdrowia w okresie poprzednich rządów PO i PSL - Bartosza Arłukowicza. Zapewne niektórzy pamiętają doniesienia prasowe i telewizyjne, z których miało wynikać, jakoby prof. J. Szaflik wykorzystywał kierowanie Kliniką Okulistyczną w Warszawie i funkcję Krajowego Konsultanta w dziedzinie Okulistyki do robienia prywatnych interesów (handlowania ludzkimi tkankami dla przeszczepiania "na boku" rogówki).

Prowadzący wywiad odsłania rzeźbienie w kłamstwie, manipulację urzędnika na stanowisku ministra, ale i zaangażowaniu się w tę kampanię redakcji "Gazety Wyborczej", która nawet po postanowieniu prokuratury "o umorzeniu postępowania wobec braku znamion czynu zabronionego" oraz po przegranym przez ministra Arłukowicza w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym procesie z uczonym - w związku z niesłusznym odwołaniem go z funkcji w/w Konsultanta Krajowego - nie raczyła odwołać swoich wcześniejszych ataków i reprodukcji pomówień, a co gorsza, nie dopuściła do opublikowania jego listu w tej sprawie. To jest także jeden z powodów powstania książki.

Tak, tak, to ta sama "Gazeta Wyborcza", której redakcja dzisiaj walczy o przywrócenie w kraju demokracji i sprzeciwia się walce z pseudoelitami poprzednich rządów. "Oni tam po prostu przyzwyczaili się do decydowania, kto jest winien, a kto nie. I nie mogą się odzwyczaić". (s. 178) Jedynie dziennikarze "Rzeczypospolitej" zachowali się przyzwoicie wyjaśniając opinii publicznej koniec rzekomej afery i stawiając pytanie - jak to jest możliwe, że minister nie ponosi żadnej odpowiedzialności za błędne decyzje, za próbę nieuzasadnionego niszczenia człowieka.

Jakże trafna jest diagnoza prof. J. Szaflika o politykach bez godności, obrzucających innych przysłowiowym błotem, byle tylko coś przylgnęło do autorytetu, jakim oni nigdy nie będą, byle tylko zrealizować swój plan podważenia zaufania do wybitnego uczonego. Szaflik mówi:

"U nas od lat skutecznie dzieli się ludzi na dobrych i złych Polaków, na tych, co po tej stronie i tych, co po tamtej, na prawdziwych i nieprawdziwych, z naszej partii i z tamtych partii, patriotów i wrogów, grzeszników i niewinnych, złodziei [prawie wszyscy] i uczciwych [poza mną raczej nie występują].

Polak wzajemnie oskarża i nigdy nie rozgrzesza, no chyba, że "swojego". Wierzy w zło - nie w dobro. Woli wiadomości negatywne od pozytywnych, bo te go tylko wkurzają. Zresztą im generalnie nie ufa - przeżył kiedyś propagandę sukcesu, teraz ma na głowie apoteozę zgliszcz, która karmi i jego złe samopoczucie. Tak bardzo nie lubi rodaków, że najchętniej by "zrobił z nimi porządek". pozamykał wszystkich i byłby spokój. Pytanie zasadnicze - jaką rolę odegrali i odgrywają w tym spektaklu niechęci i wrogości politycy?
" (s. 181)

Oby ta książka była ostrzeżeniem dla kolejnych polityków, którym marzy się budowanie własnej kariery kosztem innych, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za podejmowane błędne i krzywdzące decyzje. To także dowód na to, że niektóre media wybierają sobie własne ofiary, by budować kapitał na ich niezasłużonej krzywdzie. Historia kołem się toczy... tylko nie wszyscy mają tak ostry punkt widzenia. Może czas zoperować u prof. J. Szaflika tę zaćmę bezinteresownej zawiści, bezprawia i demoralizacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz