poniedziałek, 26 września 2016

Stanowisko IX Zjazdu Pedagogicznego Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego w sprawie przemocy wobec dzieci


Od tygodnia krąży na Facebooku załącznik do artykułu filozofa UKSW dra hab. Zbigniewa Stawrowskiego, który zbulwersował wrażliwych etycznie i humanistycznych pedagogów. Upowszechnianie publicystycznego tekstu osoby o autorytarnym i ortodoksyjnie konserwatywnym podejściu do wychowania uważam za sprzeczne z racją polskiej pedagogiki, bowiem są podmioty, którym zależy na tym, by odwracać uwagę polskiego społeczeństwa od spraw dla niego kluczowych.

Od lat piszę o grach politycznych i socjotechnicznych różnych środowisk, w tym także mediów. Było już o aborcji, o religii na maturze, a teraz jest o imperatywie bicia dzieci, by jeszcze powrócić w najbliższym czasie do kwestii edukacji seksualnej, i koło nam się zamknie. A potem od nowa to samo, tylko może nawet w legislatywnym ubranku.

Poprosiłem moich studentów o eseistyczną wypowiedź na temat istoty przesłania pana Z. Stawrowskiego, ale "młodziaki" nie bardzo sobie z tym radzą. Może po trzech latach studiów będzie im łatwiej zająć stanowisko, bo tymczasem bardzo są uzależnieni od pedagogiki radykalnego humanizmu Ericha Fromma czy pedagogiki serca w wydaniu Marii Łopatkowej. Dobrze, że poznali te teorie socjalizacji i wychowania. Przed nimi studia i oby krytyczne analizy także polskiej rzeczywistości. Filozof nie czyta dzieł Janusza Korczaka. Zapewne obojętna jest jemu każda kampania społeczna przeciwko biciu dzieci.

Pytają mnie czytelnicy bloga o treść Stanowiska PTP w powyższej kwestii, więc je publikuję także jako jego jeden ze 116 sygnatariuszy. Nadałbym temu Stanowisku nieco inny tytuł, gdyż poruszony w nim problem jest reakcją na artykuł w Rzepie (to nie jest - w świetle prawa prasowego - czasopismo tylko ogólnopolski dziennik), ale w pełni szanuję i akceptuję jego treść:


Stanowisko IX Zjazdu Pedagogicznego Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego w sprawie przemocy wobec dzieci

W czasopiśmie Rzeczpospolita Plus Minus z dnia 17-18 września br. ukazał się materiał zatytułowany Klaps jako imperatyw kategoryczny autorstwa prof. UKSW dr hab. Zbigniewa Stawrowskiego filozofa- polityka zatrudnionego w Instytucie Politologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pan Profesor głosi tezę, iż klaps nie jest żadnym biciem, nie jest nawet czymś szkodliwym, lecz przeciwnie - jest czynem wysokiej wartości wychowawczej i dlatego zasługuje wręcz na pochwałę. Nic bardziej mylnego i szkodliwego!

Środowisko pedagogów zgromadzonych na IX Zjeździe Polskiego Towarzystwa Pedagogicznego, który obradował w dniach 21-23 września br. w Białymstoku wyraża stanowczy sprzeciw wobec takiego stanowiska wygłaszanego przez profesora nauk społecznych.

Zwracamy uwagę, iż pan Profesor w swoim artykule publicznie nawołuje do łamania prawa. W Polsce, tak jak i w innych 49 rozwiniętych krajach, od czerwca 2010 roku obowiązuje ustawowy zakaz przemocy wobec dzieci, chroniący ich prawa do życia i zdrowia oraz poszanowania godności osobistej. Takie stanowisko wyrażone jest jednoznacznie także w przyjętej przez ONZ z inicjatywy Polski - Konwencji o Prawach Dziecka.

Jako pedagodzy podkreślamy, iż wszelkie formy przemocy fizycznej, i psychicznej wobec dzieci: bicie, tzw. lanie, uderzanie nazywane klapsami są dziecięcą krzywdą. Powodują szkody w rozwoju fizycznym, emocjonalnym i społecznym dziecka, zaburzają jego zdolności uczenia się, ograniczają pamięć i koncentrację, przyczyniają się do zwiększenia zachowań agresywnych. Są antywychowawcze. O wychowanie dzieci bez przemocy upominali się m. in. Jan Bosko, Janusz Korczak, Jan Paweł II.

Przemoc w rodzinie, w szkole, w życiu społecznym niszczy relacje międzyludzkie. Jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, zagraża dzieciom i dorosłym, buduje społeczeństwo walki i agresji. Jako pedagodzy mamy obowiązek zaprotestować przeciwko łamaniu podstawowych pedagogicznych i etycznych zasad wychowania dzieci oraz budowania ładu społecznego.

Z zażenowaniem odczytujemy nieprawdziwe, naiwne, powierzchowne, niegodne profesora uniwersyteckiego argumenty przedstawione przez Autora artykułu. Pan Profesor nie zadał sobie trudu przeprowadzenia podstawowej kwerendy, która pokazałaby mu ogrom badań psychologicznych, pedagogicznych, prawnych, medycznych, historycznych prowadzonych przez międzynarodowe i polskie ośrodki naukowe zajmujące się związkami między przemocą, w tym także klapsami (ang. spank) a rozwojem mózgu dziecka, wpływem przemocy na funkcje poznawcze dziecka, na jego zachowanie, na biografie edukacyjne i życiowe dzieci oraz ich przyszłych dzieci.

Żadne, powtarzamy żadne badania nie dowodzą pozytywnego wpływu przemocy, bicia, naruszania nietykalności cielesnej dzieci na ich rozwój.

Zabieramy głos w tej sprawie, bo nie chcemy i nie możemy milczeć. Zabieramy głos na ten temat, aby w przestrzeni publicznej nie pojawiały się zdania nieprawdziwe, bałamutne wypaczające zasady wychowania i jawnie nawołujące do krzywdzenia dzieci

Białystok, 23 września 2016 r.



Sygnatariusze stanowiska (w załączniku 116 podpisów)

18 komentarzy:

  1. Panie Profesorze, skoro tyle uwagi (słusznej, nie ulega wątpliwości) poświęcamy klapsowi, to może odnieślibyśmy się jako pedagodzy - również oficjalnie, w formie wyraźnego stanowiska - do sprawy aborcji. Zamieszczam link do artykułu dra Błażeja Kmieciaka "Aborcja niepełnosprawnych. Dlaczego pedagodzy milczą?'. No właśnie - dlaczego?
    http://gosc.pl/doc/3465754.Aborcja-niepelnosprawnych-Dlaczego-pedagodzy-milcza
    Miejmy odwagę bronić wszystkich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno byłoby powiedzieć, że pedagogdzy milczą. Pedagodzy nie milczeli również przed laty na ten temat, że przywołam A. Wojciechowskiego (1999,2001 i in.) emerytowanego profesora UMK i KPSW, który z pozycji adwokata - problemowi godności i prawa do życia osób niepełnosprawnych poświęcił filarowe publikacje własnego dorobku. Zachęcam do poczytania.

      Usuń
    2. Niestety żyjemy w świecie, w którym będziemy PRZECIW klapsom i jednocześnie ZA dopuszczeniem zabijania poczętych dzieci - oczywiście pod pewnymi warunkami...
      Czyli klapsy NIGDY, a aborcja CZASAMI.
      Jednym słowem HIPOKRYZJA!!!

      Usuń
    3. Do Anonimowego z 18:36 To dobrze, że 15 lat temu emerytowany profesor pisał na ten temat... Ja mam jednak na myśli to, że setki pedagogów akademickich A.D. 2016, którzy tak gorliwie tworzą ostatnimi czasy różne listy otwarte/stanowiska/protesty w różnych najdrobniejszych sprawach, i podpisują je równie gorliwie, powinny choć jeden raz wyrazić otwarty sprzeciw przeciw zabijaniu dzieci przed narodzeniem. Otwarty list, w którym jasno i wyraźnie opowiedzieliby się za prawami tych najmniejszych. Aborcja jest morderstwem - to nie jest "pogląd", tylko fakt naukowy znany już uczniom IV klasy szkoły podstawowej. I oto w XXI wieku mamy do czynienia z LEGALNYM, chronionym przez prawo ludobójstwem i nie słychać ze strony elit wyraźnego głosu sprzeciwu. Bronią tych dzieci pojedyncze osoby, często "prywatne". A gdzie donośny głos pedagogów? Gdzie troska o wszystkie dzieci? Należałoby wykorzystać akademicki autorytet w słusznej sprawie.

      Usuń
    4. Anonimowy powinien wiedzieć, że omawianymi kwestiami politycznej walki o los własnych dzieci, kierują teraz nie pedagodzy lecz adwokaci osób niepełnosprawnych czyli ich rodzice (również wykształceni profesorowie socjologii, pedagogiki, psychologii i in.) i członkowie rodzin (np.rodzeństwo) To są jak przypuszczam tzw. "osoby prywatne". Ruch rodziców silnie aktywny w przestrzeniach publicznych w Polsce od ok. 2011 roku jest moim zdaniem jedyną grupą rzeczywiście i głęboko uprawnioną do walki politycznej o dzieci. Pedagodzy są drugim podmiotem i nie powinni wychodzić przed rodziców. Emerytowany profesor był szeroko cenionym adwokatem praw i zastępował w roli publicznej rodziców, często "zniszczonych psychicznie i systemowo w PRL-u". Teraz głos mają rodziny.

      Usuń
    5. To o klapsie też niech decydują tylko rodziny, tak? Nie rozumiem zatem, po co tyle szumu o artykuł prof. Stawrowskiego, który to właśnie postulował. Poza tym, tymi rodzinnymi "adwokatami" są głównie rodzice dzieci niepełnosprawnych, którzy pozwolili im się urodzić. A profesorowie pedagogiki, tak jak zabierają głos w sprawie dzieci, którym grozi klaps, tak samo powinni również zabrać głos w sprawie dzieci, którym grozi śmierć. Powinni przemówić do sumień i umysłów rodziców, którzy nie rozumieją jak sądzę, czym jest w istocie aborcja.

      Usuń
    6. Dziękuję bardzo za pouczenie. Jak długo jest Anonimowy aktywistą partyjnym, który chciałby posłużyć się pedagogami akademikami dla celów politycznych? Nasze publikacje naukowe nie wystarczą, jak mniemam ?

      Usuń
    7. Troska o życie ludzkie jest dla Pana/Pani celem politycznym? Nie rozumiem tych złośliwych przytyków - przecież nie ma w Polsce partii, która zajmuje się ochroną dzieci zagrożonych aborcją. Mamy jakieś tzw. kompromisy aborcyjne, czyli brak pełnej ochrony wszystkich dzieci. A książki, nawet najlepsze, życia dziecku nie uratują. Myślę, że dobrze Państwo o tym wiedzą - i dlatego poza pisaniem książek, piszą Państwo także listy otwarte, stanowiska i petycje. Proszę więc nie ironizować, kiedy ktoś przywołuje kolejną ważną sprawę, w której Pedagodzy powinni zabrać głos. Państwo mogą. Dzieci poczęte nie.

      Usuń
    8. Proszę Pana/Pani, zgadzam się z ostatnim wątkiem wypowiedzi. Proszę utworzyć i rozwinąć wątek. Nadal uważam, że rodzice (członkowie rodzin) powinni zainicjować petycję a pedagodzy dołączyć https://www.change.org

      Usuń
  2. Wstyd mi, że ten człowiek pracuje na mojej uczelni. Skandaliczne treści!

    OdpowiedzUsuń
  3. Szanowny Panie Profesorze,
    systematycznie śledzę Pana interesujący blog i czasami komentuję Pana przemyślenia, najczęściej zgadzając się z zawartymi tu tezami.

    Ale dzisiaj nie wytrzymałem...
    i pragnę wyrazić swój sprzeciw wobec kilku spraw.

    Uczestniczyłem w IX Ogólnopolskim Zjeździe PTP i z dużym zażenowaniem odczytuję owoce tegoż zacnego spotkania.

    Zamiast wypracowanego stanowiska pedagogów dotyczących dalszego rozwoju naszej nauki, czy też przedstawienia godnych uwagi idei, koncepcji i praktyk - zajmujemy się profesorem Zbigniewem Stawrowskim i krytyką tzw. "Dobrej zmiany" (już nie mogę doczekać się stanowiska PTP w tej sprawie;-)
    Proponuję zatem, opracować stanowisko PTP wobec profesora Lecha Witkowskiego (zachowanie profesora na kilku polskich uczelniach) i tak nie będziemy niczym innym się zajmować, jak tylko tym, co głupiego napisał w gazecie lub powiedział w TV, Taki czy Inny Profesor.

    Zamiast też krytykować dobrą zmianę, lepiej byłoby zaproponować konstruktywne rozwiązanie. I tu moje zaskoczenie propozycją Pana Profesora (przedstawioną w TVP Białystok), by połączyć dzieci z gimnazjum z młodzieżą ponadgimnazjalną. Rozumiem, że można być przeciw lub za obecnymi rozwiązaniami, ale po co tworzyć tak niekorzystne (po)twory.

    Pozdrawiam, będąc przekonany, że tym razem mój komentarz nie zostanie opublikowany;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW! a jednak mój komentarz został opublikowany...
      Dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
    2. W sprawach nauki zajmuje stanowisko Komitet Nauk Pedagogicznych PAN. W październiku jest kolejne posiedzenie w Lublinie. Natomiast PTP jest stowarzyszeniem zajmującym się pedagogiką praktyczną, oświatą itd. Nie ma wyłącznie naukowego charakteru, toteż nie musi zajmować się kwestiami , o których pisze w/w. Natomiast proszę w sprawach personalnych kierować uwagi do Komisji Etyki a nie w blogu, i na dodatek anonimowo, bo może to być odczytane jako pomówienie. Co do wywiadu - ten rządzi się innymi kryteriami. Na temat reformy oświaty wypowiadam siė szerzej w innym miejscu. Zdecydowanie lepsze byłoby połączenie gimnazjów z licemai i/lub szk.zawodowymi, by równolegle oferowano młodzieży adekwatne do jej talentów, aspiracji i kompetencji szkoły, niż powrót do 8letniej podstawówki. To jest dopiero potwór.

      Usuń
    3. Przepraszam za rzeczywiście zbyt niejasne umieszczenie osoby prof. Witkowskiego w całym kontekście mojej wypowiedzi.

      Poruszony byłem poniższym artykułem nt. Profesora:
      http://express.bydgoski.pl/222959,Profesor-na-wewnetrznej-emigracji.html

      I uznałem, że nie warto, by PTP zajmowało stanowisko wobec indywidualnych zachowań i wypowiedzi niektórych naukowców.

      Usuń
    4. Polskie Towarzystwo Pedagogiczne (PTP) (Polish Educational Research Association) jest Towarzystwem naukowym skupiającym pracowników naukowych – specjalistów w zakresie pedagogiki oraz praktyków w dziedzinie oświaty i wychowania.

      Cele i sposoby działania stowarzyszenia znajdziemy na stronie:
      http://www.ptp-pl.org/uploads/images/pliki/STATUT_PTP_maj2016.pdf

      Usuń
  4. http://brpd.gov.pl/aktualnosci/autorytety-pedagogiczne-przeciw-biciu-dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie Profesorze,
      Pragnę wyrazić ogromny smutek w związku z opublikowanym artykułem pracownika UKSW Pana doktora hab. prof. UKSW Zbigniewa Stawrowskiego podejmującego problem przemocy wobec dzieci. Władze Uczelni wyrażają kategoryczny brak zgody na wykorzystywanie wizerunku Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie w kontekście prezentowania subiektywnych poglądów w tym zakresie Pana doktora hab. prof. UKSW Zbigniewa Stawrowskiego.
      Jednocześnie pragnę podkreślić, że osobiście i w imieniu Pedagogów - pracowników naukowych Wydziału Nauk Pedagogicznych UKSW, wyrażam stanowczy sprzeciw wobec zaprezentowanego stanowiska filozofa Pana doktora hab. Zbigniewa Stawrowskiego,
      Z wyrazami szacunku,
      Dr hab. Prof. UKSW Anna Fidelus
      Prorektor ds. kształcenia i studenckich UKSW w Warszawie

      Usuń
  5. Byłam na Zjeździe, i nie podpisałam petycji /listu/ w sprawie Stawrowskiego, MIMO, ŻE JESTEM PRZECIW KLAPSOM !!! Otóż jasnym było, że cała inicjatywa nie tyle broni dziecka, co ma charakter ideologiczny - wpisuje się w narrację przeciw obecnemu rządowi, mimo, że Stawrowski to wielbiciel Tischnera i bliżej mu Gazety Wyborczej niż obecnego rządu.
    A może zamiast rozwodzić się nad "ewentualnością klapsa" = jedną wypowiedzią jakiegoś Pana, to może zająć się DZIEĆMI ODBIERANYMI POLSKIM RODZICOM W LONDYNIE [TV PODAŁA, ŻE OK. 100], w krajach skandynawskich i w Niemczech, może dziećmi abortowanymi w różnych fazach rozwoju - czyli realną krzywdą / zbrodnią

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.