wtorek, 6 września 2016

Dobre życie w równoległych światach


Dopiero w okresie wakacji znalazłem czas na spokojną lekturę ostatniej książki zmarłego profesora socjologii Edmunda Wnuka-Lipińskiego. Tytuł jego autobiografii – „Światy równoległe. Autobiografia subiektywna w sensie ścisłym” zasługuje na szczególną uwagę. Gwarantuję, że jest to jedna z nielicznych publikacji tego gatunku, która wciąga czytelnika (także pięknem literackiego języka) w życie nie tylko jednego z wyjątkowych uczonych ostatniego półwiecza w naszym kraju.

Jest to zarazem znakomicie opowiedziana historia PRL i III RP do 2015 r. oraz o tych miejscach na świecie, do których Edmund Wnuk-Lipiński udawał się służbowo lub prywatnie. Różnica wieku z autorem sprawia, że dopiero od rozdziału IV („Studia, czyli szalone lata sześćdziesiąte”) mogłem osobiście wczuwać się w klimat i częściowo zbliżone doznania wielu z omawianych przez autora wydarzeń, gdyż pierwsze trzy rozdziały miały dla mnie charakter zapośredniczonej w jego życiu i wspomnieniach historii.


Jak to dobrze, że E. Wnuk-Lipiński napisał i wydał swoją relację z życia nie stroniąc od socjologicznych (…) interpretacji, a niekiedy nawet od kategorycznych stwierdzeń (…), gdyż wyselekcjonowane epizody nie miały na celu dokumentowanie obiektywnych naukowo procesów, ale dokonanie ich odsłony z indywidualnej perspektywy przedstawiciela odchodzącego powoli pokolenia, które większość swojego życia spędziło w kraju zmuszonym do komunizmu oraz współtworzącego zręby demokratycznego państwa po upadku poprzedniego ustroju.

Jak pisze w „Epilogu”: "Życie rzadko biegnie w jednym tylko wymiarze. Moje nie jest wyjątkiem. Opisywane przeze mnie wydarzenia na ogół zachodziły w różnych porządkach, kierujących się odmiennymi celami i odmienną logiką działań. Życie prywatne, publiczne, aktywność naukowa i nauczycielska, udział w historycznych rozmowach Okrągłego Stołu – to wszystko jakby światy równoległe, w których dane mi było realizować (oczywiście nie do końca skutecznie) marzenia i pasje. Czy to wszystko miało sens?" (s. 371)

Dobry scenarzysta mógłby na podstawie tej książki rozpisać wydarzenia i postaci na sensacyjny film akcji w stylu kina moralnego niepokoju. To powieść o życiu człowieka, którego przewodnią ideą było konsekwentne opowiadanie się po stronie dobra, w wyniku czego doświadczał wyjątkowych zdarzeń, wtapiał się w świat wielkiej polityki i nauki, a zarazem był ofiarą osobistych i rodzinnych dramatów będących w jakiejś mierze pochodną podejmowanych decyzji i zaangażowania w zmiany społeczno-polityczne.

Edmund Wnuk-Lipiński mierzył się z cierpieniem po stracie pierwszej żony i syna, by w życiu 2.0 znów zostać boleśnie doświadczonym - prawdopodobnie zamordowaniem przez służby bezpieczeństwa PRL jego syna z drugiego małżeństwa. Ktoś powinien wyjaśnić tę historię, chociaż on sam nie doczekał się jej rozwikłania.

W „Epilogu” powraca do egzystencjalnych pytań, na które wcale nie zamierzał nikomu udzielać odpowiedzi. "Jesteśmy koroną istnienia. I każdy z nas dostał jeden (i tylko jeden) darmowy bilet na spektakl zwany życiem. Cieszmy się zatem tym, co widzimy i czujemy, bo kiedyś kurtyna zapadnie. Choć jeszcze nie teraz. Nie teraz…. (…) dopóki nasz indywidualny czas płynie, należy go wykorzystać jak najlepiej. Bo warto żyć. Bo warto żyć dobrze”." (s. 374).

Na kartach wspomnień pojawiają się postaci świata nauk humanistycznych i społecznych oraz polityki. Dotkniemy epizodycznych spotkań z takimi osobami, jak m.in.:

- światowej sławy prof. psychologii Jan Strelau, b. drużynowy harcerski "(…)którego bytowski Urząd Bezpieczeństwa w 1948 roku zmusił do epizodycznej współpracy" (s. 22).

Muszę w tym miejscu dokonać rozszerzenia informacji, bowiem E. Wnuk-Lipiński nie znał niezwykle interesującej książki biograficznej pt. "Jan Strelau poza czasem. Rozmowa Agnieszki Wilczek i Jakuba Balickiego" (Warszawa 2015), w której ów epizod został jednak znacznie szerzej wyjaśniony. Jan Strelau nie tylko uwolnił się od napastliwych prób współpracy, ale został za to wyrzucony z liceum. W 1956 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu na Rakowieckiej po przejęciu przez SB jego korespondencji z działaczem jednej z nielegalnych organizacji.

- Jan Paweł II; Tadeusz Mazowiecki – premier pierwszego postsocjalistycznego rządu; Waldemar Kuczyński (minister ds. przekształceń własnościowych w rządzie T. Mazowieckiego);

- Jerzy Robert Nowak - "główny propagandzista Radia Maryja", b. członek PZPR i Stronnictwa Demokratycznego w PRL (s. 85);

- Leszek Balcerowicz, Jan Rokita, Janusz Korwin-Mikke wspominany z wspólnej służby wojskowej jako ekscentryk (s. 103); buntowniczy od urodzenia Jacek Kuroń (s. 120); Bronisław Geremek; Antoni Macierewicz, Zbigniew Bujak, Anna Walentynowicz, Lech Wałęsa, Adam Strzembosz, Henryk Wujec, Michał Boni, Marek Borowski, Jan Krzysztof Bielecki, Lech Kaczyński; Donald Tusk;

- socjolodzy, politolodzy, psycholodzy, filozofowie: Lena Kolarska-Bobińska, Andrzej Siciński, Marek Siemiński, Kazimierz Doktór, Włodzimierz Wesołowski, Jacek Kurczewski, Władysław Adamski, Jadwiga Staniszkis, Winicjusz Narojek, Andrzej Rychard, Jacek Tarkowski, Antoni Sułek; Mirosława Marody, Stanisław Filipowicz; Andrzej Malewski, Andrzej Eliasz, Leszek Kołakowski, Adam Schaff, Zygmunt Bauman, Jerzy Szacki, Jan Garewicz, Krzysztof Michalski, ks. Józef Tischner i Ryszard Legutko;

- publicyści, pisarze czy poeci, jak Stefan Bratkowski, Teresa Torańska, Jarosław Marek Rymkiewicz oraz koncertujący na świecie znakomici muzycy - Marek i Wacek Kisielewscy (s. 104), i in.

Jak to w autobiografiach, tak i w tej, znajdziemy anegdoty z życia wyższych sfer świata nauki i polityki, poznamy mechanizmy mało estetycznej i nieetycznej walki o władzę środowiska tzw. II fali „Solidarności” w pierwszych latach transformacji, które „(...) dobijało liderów solidarnościowych „hakami” zgodnie z prawidłowością pożerania przez rewolucję własnych dzieci (cyniczne oczekiwanie na wypalanie się tych, którzy doprowadzili do upadku komunizmu (s. 285).

Edmund Wnuk-Lipiński był obiektem i ofiarą Służby Bezpieczeństwa doby PRL, zaś po aktywnym włączeniu się w transformację ustrojową, wycofanym z własnej woli do świata nauki, mimo świadomości, "(…) że bez władzy nie da się wprowadzić w życie kolejnych zmian, które uważał za niezbędne."(s. 299).

Socjolog wielokrotnie odmawiał politykom i premierom III RP wejścia w skład rządu, by nie zrezygnować z fundamentalnej dla prawdziwego uczonego wolności myślenia. Jak pisze: "(…) roztropny polityk bowiem nie tylko musi starannie ważyć wypowiadane (czy pisane) słowa, ale i myśleć w kategoriach partyjnych raczej niż indywidualnych.(s. 280). Nie uległ pokusie potencjalnych zysków w roli przedstawiciela władzy, gdyż był przeciwnikiem także rozpoznawalnej starej, leninowsko-bolszewickiej zasady walki o władzę – „Kto kogo?” "(s. 282) oraz "gry na niskich emocjach" (s. 335).

Prof. E. Wnuk-Lipiński powołał do życia i był pierwszym rektorem Collegium Civitas mając nadzieję, że dojdzie kiedyś do przekształcenia Polskiej Akademii Nauk w uniwersytet. Przegrał, ale mimo braku poparcia czynił wszystko, by w wyniku różnicy interesów nie doszło do rozłamu w środowisku akademickiej socjologii. Doświadczał w tym okresie zdrad, gry fałszywymi kartami przez niektórych współpracowników, ale i satysfakcji z przekazania Uczelni w godne ręce.

Był niewątpliwie afirmatorem demokracji wzmocnionej korpusem służby cywilnej, która realizowałaby zadania "(...) mimo zawirowań politycznych i cyklicznych czystek po zmianach rządu." (s. 307) Kiedy odchodził był już świadom zdewastowania tej idei i zasady demokracji, podzielenia Kościoła katolickiego w Polsce, "(…)której to sztuki nie dokonali nawet komuniści (s. 336), przeradzania się katastrofy smoleńskiej w mity polityczne i kulturowe, które są (…) niezwykle odporne na zmiany, a racjonalny dowód, że ich przesłanie jest błędne, nie ma tu nic do rzeczy"(s. 339).

Tę książkę powinni przeczytać politycy aktualnej sceny parlamentarnej i rządowej, a koniecznie studenci oraz akademicy nauk o polityce, socjologii, filozofii i pedagogiki. "Przede wszystkim dlatego, że polityka to domena walki pomiędzy konkurencyjnymi sposobami interpretowania świata i definiowania własnego w nim miejsca. Empiria nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli empirycznie można stwierdzić, że standard życia jakiejś grupy wzrósł dzięki rozsądnym działaniom określonego rządu, wcale nie oznacza, że ci, którym jest lepiej, będą mieli lepsze samopoczucie i staną się zwolennikami tych działań. (s. 335)

Warto zatem zatroszczyć się o więcej pokory i szacunku do obywateli, których warunkami życia manipuluje się często dla własnych interesów. Będący u steru wpływów a uwalniający niskie emocje w coraz bardziej brutalnej grze o utrzymanie czy zdobycie władzy (…)" dla politycznej korzyści mimowolnie staje się ich zakładnikiem; może bowiem jak surfer korzystać z potęgi wzbierającej fali, lecz zarazem musi uważać, by fala go nie zalała i nie sponiewierała". (s. 336).

Czy politycy wyciągną z tego przesłania wniosek? Niestety, nie. Polak zawsze jest mądry po szkodzie. Zdaniem socjologa - "(…) opozycja wcześniej czy później dochodzi do władzy, aby po jakimś czasie podzielić los ekipy, którą od tej władzy odsunęła" (s. 335) Społeczeństwo prędzej czy później odpowie różnymi formami oporu – od agresywnego, negatywnego po transformatywny, pozytywny, a koło historii będzie toczyć się dalej.

1 komentarz:

  1. Witam Profesorze,

    Collegium Civitas to bardzo dobra niepubliczna uczelnia wyższa, która współpracuje z kilkoma instytutami naukowymi PAN z Wydziału I Nauk Humanistycznych i Społecznych.Kwestia przekształcenia Centrum Badawczego PAN, w uniwersytet badawczy im. Stanisława Staszica pojawiła się po raz pierwszy, w drugiej połowie 1990 r. za inicjatywą prof. Barbary Skargi, a po raz drugi w latach 1999 - 2000.Jednak CB PAN pełniło i pełni funkcję pozauniwersyteckiej sieci placówek badawczych, jak większość centrów badawczych narodowych akademii nauk w Europie.Inne są zadania, cele i programy badań takich sieci niż uniwersyteckich jednostek organizacyjnych.Pomimo to CB PAN prowadzi, realizuje studia III stopnia i podyplomowe również, ale w zdecydowanie mniejszym zakresie.Badania naukowe podstawowe realizowane w CB PAN są komplementarne względem badań naukowych uczelni wyższych, z tą różnicą, iż te realizowane w Akademii są zazwyczaj interdyscyplinarne, multidyscyplinarne i dlatego wymagają większej koncentracji środków, zasobów itp.Natomiast w środowisku akademickim rodzą się cyklicznie różne koncepcje, pomysły w sprawie organizacji nauki.Dziękuję, że Pan profesor zaprezentował autobiografię prof. Edmunda Wnuka-Lipińskiego, gdyż zamierzam ją nabyć niebawem.

    Maciej

    OdpowiedzUsuń