wtorek, 30 sierpnia 2016

NIE CZYTASZ? NIE RZĄDŹ!


Filozof polityki Andrzej Szahaj dedykował wydaną dwa lata temu książkę członkom pierwszej „Solidarności” na pamiątkę solidarności. Mimo tytułu - "Kapitalizm drobnego druku" (Warszawa: Instytut Wydawniczy Książka i Prasa 2014), nie zainteresowała ona elit ówczesnej władzy, skoro tak sromotnie przegrała w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Trzeba było nie zdradzać Solidarności bezwstydnie niszcząc kulturę polityczną demokracji dbaniem o własne interesy. Przy okazji modernizowano Polskę, toteż nie można mówić, że nasz kraj jest w ruinie. Jeśli już, to moralnej.

Kto zwrócił uwagę na tę dedykację? Najczęściej autorzy wyrażają w wstępie wdzięczność swoim najbliższym – małżonkowi, dzieciom, rodzicom lub przyjaciołom, ale żeby dziękować członkom największego ruchu w Europie Środkowo-Wschodniej, to jest to symbol szczególnego rodzaju, i to nie pierwszy w literaturze naukowej ostatnich lat.

Szahaj nie ukrywa już od pierwszego zdania, że jego książka jest wyrazem osobistej (…) niechęci do dominującej obecnie formy kapitalizmu, a zarazem do neoliberalizmu, jako owej formy głównego ideowego sprawcy.(s. 9) Mamy tu niezwykle interesujący rozbiór ideologii neoliberalnej nie tylko w świecie, ale właśnie w Polsce, która wdrażała od 25 lat kapitalizm z wilczą łapą.

Książka jest zbiorem wcześniej publikowanych już przez tego filozofa myśli społecznej artykułów, a zatem stanowi skumulowane nasycenie tekstów, w których miejscami powtarzają się niektóre wątki, tezy czy argumentacja. Nie ma to jednak znaczenia, gdyż w tej formie możemy zarazem prześledzić od 2004 r., kiedy to ukazał się jego pierwszy artykuł na temat potrzeby posprzątania po neoliberalizmie proces zastępowania profesjonalnego i oddanego państwu aparatu urzędników indolencją nowej nomenklatury, określanej mianem (...) partyjnych partaczy, ludzi, których jak w dawnych czasach dana partia rzuca na określony odcinek, gdzie mają pilnować jej interesów. (s. 169)

Jak zatem sprzątać po czymś, co tak świetnie się zakorzeniło dzięki rządom PO i PSL, których nomenklatura partyjna bez oglądania się na ostrzeżenia i diagnozy nauki utrwala z roku na rok kapitalizm „spuszczony ze smyczy”, „kapitalizm drobnego druku”, a więc taki, gdzie zysk rządzących i elity biznesu jest osiągany za wszelką cenę i to w wyniku czyjejś straty.

Nieustannie pojawia się na stronach książki retoryczne pytanie: Dlaczego pozwalamy, aby nasz wspólny los był wydany wyłącznie na pastwę żywiołowej gry sił rynkowych, czyniąc z braku dalekosiężnej polityki ekonomicznej i społecznej jedyną politykę?(s. 17) Odpowiedź poznaliśmy w okresie trzech wyborczych kampanii. Właśnie dlatego, że będący u władzy doskonale z tego się żywili i bronili, chociaż jakże w odmiennym sensie tego zwrotu.

W neoliberalnym państwie (…) nieliczni zwycięzcy w grze ekonomicznej zgarniają całą pulę nagród, reszcie pozostają ochłapy.(s. 49) Szahaj z każdym rokiem pogłębiał tę diagnozę pisząc wprost o patologicznej formie rządzenia w naszym państwie. Jest ono (…) bardzo marnotrawne i nieefektywne. Rozbudowana biurokracja niszczy wolę działania jednostek i grup społecznych. Grupy interesu żerują na aparacie państwowym, czerpiąc niezasłużone korzyści ze swej pozycji przetargowej. (s. 63-64).

Nic dziwnego, że w tej sytuacji ludzie są zrażeni do aktywności obywatelskiej, zaś młodzież jest wćwiczana, socjalizowana do jej pozorowania, czego najlepszym przykładem jest organizowany od 1994 r. Parlament Dzieci i Młodzieży z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka. Moje badania nad brakiem uspołecznienia szkolnictwa, w tym dzieci i młodzieży wyraźnie potwierdzają załamanie się i głęboki kryzys edukacji obywatelskiej.

Przesłaniem filozofii Szahaja jest demitologizacja wolnego rynku w przestrzeni życia wspólnotowego obejmującego m.in. służbę zdrowia, kulturę, naukę i edukację. On chce rozbudzić w polskim społeczeństwie potrzebę (…) odrodzenia świadomości wspólnotowej, zmiany postaw z hiperindywidualistycznych na umiarkowanie prowspólnotowe oraz porzucenie nadziei, że jakiekolwiek problemy społeczne da się rozwiązać mocą indywidualnej przedsiębiorczości czy spontanicznego kształtowania się najlepszego ładu społecznego w wyniku nieskoordynowanych działań jednostkowych (…). (s. 19)

Nie powinniśmy uciekać od polityki, ale wprost odwrotnie, angażować się lub wzmacniać powstały ruch radykalnych projektów zmian, który będzie odwoływał się do demokracji i do wspólnego systemu wartości, by nie pozwolić na zabetonowanie sceny politycznej w kraju nieustannie i perfidne poddawanie manipulacjom obywateli przez rządzących „cwaniaków”.

Ludzie w tak kreowanej polityce stają się środkiem do osiągania celów pozornie uwzględniających ich potrzeby i respektujących prawa. Jak pisze, konieczne jest przewartościowanie wszystkich wartości na nowy ruch kontrkultury, który wygeneruje Nową Solidarność (s. 23) , by nie pozwolić na dalsze utrwalanie się czy rozwijanie ideologii bezlitosnego darwinizmu społecznego.

Szahaj nie jest – jak pisze o sobie – wrogiem gospodarki wolnorynkowej, ale nie godzi się na „rynkowy bolszewizm”, w świetle którego człowiek i jego aktywność są tyle warte, ile da się przeliczyć na korzyści ekonomiczne. Pozwala to np. całkowicie ignorować pojęcie dobra wspólnego jako czegoś innego niż tylko suma tego, co za dobre dla siebie uważają poszczególne jednostki. (s. 29)

Uczony odsłania nam zatem rzeczywistość, w której władza stara się ukryć mechanizmy zabezpieczania własne interesy realizowane kosztem obywateli a nie oglądając się na to, co oni sami o tym sądzą. Kieruje się bowiem (…) przekonaniem, iż wie się lepiej od obywateli, co leży w ich zbiorowym i indywidualnym interesie. (s. 40)

Nie bez winy są przedstawiciele nauk humanistycznych, społecznych i ekonomicznych, spośród których część odeszła od humanistycznych źródeł dając się zauroczyć modelami matematycznymi oraz presji na ilościowe ujmowanie nie tylko ekonomicznych zjawisk. Znamy to jako proces kategoryzacji, ewaluacji, akredytacji i parametryzacji sfery, która wprawdzie może być ujmowana modelowo, idealizacyjnie, ale w rzeczywistości jest od niego bardzo odległa.

Ignorowanie złożoności życia społecznego oraz humanistycznego wymiaru ekonomii zaowocowało w poprzednich latach ekspansją arogancji niektórych ekonomistów, a szczególnie wszelkiej maści ekspertów ekonomicznych(głównie o proweniencji neoliberalnej i libertarianistycznej), którzy w sposób nie znoszący sprzeciwu wykładali swoje prawdy jak oczywiste, z wyraźnym lekceważeniem odnosząc się do tych, którzy mieli inne zdanie i już dawno ostrzegali przed nadchodzącym kryzysem. (s. 54)

W edukacji widzimy coraz lepiej, jak także problemy polskiego szkolnictwa, kształcenia i wychowywania młodzieży poddawane są przez władze państwa interesom i celom politycznym międzynarodowych, globalnych organizacji gospodarczych (OECD, Bank Światowy). Najlepszym tego przykładem jest finansowanie z budżetu państwa politycznego monitoringu w ramach rzekomo naukowych badań umiejętności i wiedzy piętnastolatków(program PISA), a nawet kolejnych już grup wiekowych naszego społeczeństwa.

Chciwość, cynizm, pazerność rządzących widoczna jest w rozdysponowaniu środków pomocowych, prorozwojowych Unii Europejskiej w ramach programów „EFS Kapitał Ludzki” itp. Zdaniem A. Szahaja można nawet mówić o „kapitalizmie zorganizowanego oszustwa” przez powstałą nomenklaturę, które stało się możliwe w wyniku marnotrawienia powyższych środków na konsumpcję, populistyczną politykę informacyjną rządzących.

Przy tym (…)pojawiła się propaganda sukcesu oraz wykorzystywanie zaprzyjaźnionych lub skorumpowanych mediów w celach autopromocji.(s. 60). Trafnie też autor konstatuje, że (…)polska wersja katolicyzmu nie stała się zapleczem motywacyjnym dla powstania przyzwoitego społeczeństwa, a zatem takiego, w którym ludzi się nie upokarza na żaden z możliwych sposobów, w tym i ten najbardziej pospolity – przez wpędzanie ich w biedę. (s. 62)

Bolesna, ale jakże prawdziwa jest diagnoza złamania przez elity III RP elementarnej zasady sprawiedliwości w wyniku odpuszczenia win sprawcom peerelowskiego totalitaryzmu, nierozliczenia się z katami tamtej epoki. Społeczeństwo otrzymało demoralizujący sygnał: nie ważne co się robi w życiu, jeśli trzyma się z silniejszymi, zapewniającymi ochronę i wsparcie, można liczyć na sukces.

(…) Beneficjentami nowego systemu stali się przede wszystkim ci, którzy mieli się niezgorzej także w systemie starym. Sukces materialny przedstawicieli „jedynie słusznej siły” nie wyniknął przy tym ani z ich nadzwyczajnych zdolności, ani z heroicznej pracowitości, lecz z tzw. Układów i kontaktów, które okazały się najcenniejszym kapitałem ekonomicznym w nowych czasach (wielu mówiło o solidarności, oni byli „solidarni”). Niestety, lekcja „odpuszczenia win” i późniejszego sukcesu postkomunistów zdemoralizowała także drugą stronę politycznej sceny. (s. 72-73)

Ciekawe, jak będzie diagnozowana sytuacja społeczno-polityczna Polski po czterech latach rządów obecnej koalicji? Z jakimi nastrojami będziemy przystępować do kolejnej już rocznicy podpisania "Sierpniowych Porozumień"? Krążące w sieci hasło "Nie czytasz - Nie idę z tobą do łóżka" powinno zostać przeniesione do środowisk politycznych:

NIE CZYTASZ - NIE IDŹ DO PARLAMNETU, A TYM BARDZIEJ DO RZĄDU.

5 komentarzy:

  1. Święte słowa, dokładnie to samo myślę o wielkiej zmianie. A najlepsze jest to, że ni każdy chce publikować udokumentowane rzetelną bazą zrodlowa materiały. Czyżby wróciła cenzura i tylko jedyna słuszna wizja dziejów jest dziś prezentowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenzura nie wróciła !!! - no bo niby kto kreśli w naszych tekstach ??? Ale zapanowała AUTOCENZURA - jakie to środowiska ją prowokowały już po roku '80, a jeszcze bardziej '89 ? Kto się Polakom kazał wstydzić (nie wiadomo za co ) i przepraszać: za II wojnę, za biedę, za wprowadzony przemocą komunizm i niedotrzymanie żadnej umowy przez Zachód po '39. Kto ? - ... no i ten jest winien autocenzury kwitnącej u neoliberałów i noelewicy

      Usuń
  2. Panie Profesorze,
    doceniam Pańskie wpisy i wielką wiedzę z zakresu pedagogiki i nauk humanistycznych orbitujących niedaleko niej. Z podziwem czytam i obserwują zainteresowanie sprawami oświaty (jestem w posiadaniu również książki p. Profesora pt. "Edukacja (w) polityce. Polityka (w) edukacji"), krytykę postępowania osób decyzyjnych o losach polskiej edukacji. Wielokrotnie linkowałem artykuły p. Profesora na tablicy na facebooku i zachęcałem do lektury... Mógłbym tak naprawdę długo. Jestem bardzo wdzięczny za to wszystko.

    Jednak zarówno w książce jak i w powyższym wpisie razi mnie znaczenie jakie przypisuje Pan liberalizmowi (gospodarczemu) i mechanizmom wolnorynkowym. Być może sięgnę po książkę prof. A. Sachaja żeby doczytać, czy rzeczywiście tak przedstawia liberalizm.
    Odniosę się tylko do paru cytatów:
    - "Przesłaniem filozofii Szahaja jest demitologizacja wolnego rynku w przestrzeni życia wspólnotowego obejmującego m.in. służbę zdrowia, kulturę, naukę i edukację. On chce rozbudzić w polskim społeczeństwie potrzebę (…) odrodzenia świadomości wspólnotowej (...)", odczytuję to jako zwykłe tworzenie fantomowego wroga ideowego i wyważanie otwartych drzwi, ponieważ w naszym społeczeństwie nie ma zakorzenionych podstaw wolnorynkowych. Dodatkowo błędem rzeczonym jest zaprzeczanie jakoby liberałowie nie dbali o życie wspólnotowe i traktowali je jako skutek uboczny życie indywidualnego.
    - "Chciwość, cynizm, pazerność rządzących widoczna jest w rozdysponowaniu środków pomocowych, prorozwojowych Unii Europejskiej w ramach programów „EFS Kapitał Ludzki” itp. Zdaniem A. Szahaja można nawet mówić o „kapitalizmie zorganizowanego oszustwa” przez powstałą nomenklaturę, które stało się możliwe w wyniku marnotrawienia powyższych środków na konsumpcję, populistyczną politykę informacyjną rządzących", liberałowie pokroju Misesa, Friedmana, Hayeka, de Soto, Hawelitta, E. Reada, Sowella jako głównego przeciwnika ideologicznego przytaczają zwykle etatyzm. Przecieram oczy ze zdumienia. Może autor miał na myśli "liberalizm" czyli "lewicą" jak to w Stanach pojęcia te sie wymieszały (polecam prof. Balerowicza, o ile się nie mylę, "Wstęp" do "Lewicowego faszyzmu") Uważam, że to nadużycie: mieszanie kapitalizmu z marnotrawieniem środków, choć dające pewne rozeznanie co autor rozumie przez "liberalizm",
    - "W edukacji widzimy coraz lepiej, jak także problemy polskiego szkolnictwa, kształcenia i wychowywania młodzieży poddawane są przez władze państwa interesom i celom politycznym międzynarodowych, globalnych organizacji gospodarczych (OECD, Bank Światowy)", na przeciwnym biegunie znajdują się propozycje liberalne, wolnorynkowe oderwania ww. spraw od decyzji urzędniczych i odgórnego ustalania sposobu porządkowania stosunków społecznych.
    - "Trafnie też autor konstatuje, że (…)polska wersja katolicyzmu nie stała się zapleczem motywacyjnym dla powstania przyzwoitego społeczeństwa", nie stała się ponieważ kk nigdy nie miał skłonności wykuwanie NOWEGO CZŁOWIEKA. Jest to domena i hasło sztandarowe bodaj każdej rewolucji.

    Momentami odnoszę wrażenie jakbym czytał książkę R. Wosia pt. "Dziecięcą chorobę liberalizmu', której krytyce artykuł poświęcił prof. Gwiazdowski, a która już od pierwszych stron stara się wmówić czytelnikowi czym jest liberalizm i przypisać mu wszelkie zło tego świata (począwszy od tzw. prywatyzacji po 89').

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. A. Szahaj pisze swoją rozprawę z pozycji filozofii krytycznej. Nic dziwnego, że właśnie tak formułuje swoje opozycyjne tezy nie tyle do idei liberalizmu, co do polskiej rzeczywistości politycznej wpisującej się w rzekomy liberalizm. Całkowicie zgadzam się, że liberalizm nie kwestionuje wspólnotowości. W wydaniu polskich elit politycznych jednak jej zaprzeczał. Chętnie opublikuję dyskusję na łamach "Studiów z Teorii Wychowania" o tej rozprawie i jej znaczeniu dla pedagogiki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękuję za cenną odpowiedź. Jeśli skupimy się na rzeczywistych działaniach elit, a nie etykietowaniu ich liberałami, socjaldemokratami (czy jeszcze inaczej), wypada się zgodzić, że zamierzone cele nie zostały osiągnięte, a potencjał zaprzepaszczony. Niemniej powstały galimatias pojęciowy nie będzie z pewnością ułatwiał debaty. Mówiąc nieściśle, zło się dokonało, ale winny nadal pozostaje na wolności.

      W takim razie będę się starał nadrobić zaległości w lekturze pracy prof. A. Szahaja (przy okazji przepraszam za literówki). Dziękuję również za możliwość, jeśli nie publikacji, to przynajmniej lektury artykułów z interesującej tematyki.

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń