poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Kto milczy - ten się zgadza, czy może jest tchórzem?



Już prawie 14 tys. osób podpisało petycję w obronie polskiej szkoły. Jej inicjatorem jest wprawdzie ZNP, ale - jeśli wczytać się w treść komentarzy - to przekonamy się, że ich autorami są nie tylko nauczyciele, działacze ZNP, a więc przedstawiciele oczywistej opozycji wobec rządu czy beneficjenci różnych form wsparcia finansowego w okresie rządów PO i PSL, ale także rodzice, dziadkowie, obywatele spoza zawodu nauczycielskiego. Treść zamieszczonej 14 lipca br. petycji jest krótka:


Przedstawione 27 czerwca 2016 r. przez minister edukacji Annę Zalewską "nowe" rozwiązania w edukacji oznaczają powrót do systemu sprzed 1999 roku, zupełnie nieodpowiadającego współczesnemu rozwojowi cywilizacyjnemu. My, jako rodzice, nauczyciele, samorządowcy, osoby, którym leży na sercu dobro dzieci, nie możemy wyrazić na to zgody! Jeżeli chcemy szkoły prawdziwie samorządnej, wolnej od indoktrynacji, musimy połączyć siły, pokazać nasz sprzeciw, zablokować działania szkodliwe, podyktowane wyłącznie politycznymi przesłankami!

Zamiast doskonalić obecny system oświaty, Ministerstwo Edukacji Narodowej, bez żadnych konsultacji, ignorując wyniki badań międzynarodowych, świadczących o wysokich osiągnięciach edukacyjnych polskich uczniów, postanowiło zburzyć struktury szkolnictwa. Zostawmy strukturę systemu oświaty w spokoju. Zacznijmy ten system wspierać i racjonalnie doskonalić, zamiast go burzyć. Będzie to dobra zmiana dla Ucznia, Rodzica, Nauczyciela, a także wszystkich osób i instytucji związanych z oświatą. BRONIMY POLSKIEJ SZKOŁY PRZED CHAOSEM!


Misją portalu "petycje.pl" jest wzmacnianie ruchów obywatelskich czy osób troszczących się o dobro wspólne. Petycje są publikowane w mediach każdego dnia, więc stworzenie petycji jest świetnym sposobem, na zwrócenie uwagi opinii publicznej i organów decyzyjnych. Czy kierownictwo PIS, a następnie MEN czyta tego typu petycje? Wątpię, chociaż kto wie, czy któryś z urzędników tego resortu nie monitoruje publikowanych w mediach opinii, protestów i/lub komentarzy.

Politycy powinni jednak zapoznać się z treścią zamieszczonych pod petycją komentarzami. Ona sama zajmuje trzecią pozycję wśród najbardziej popularnych, a to oznacza popieranych własnym podpisem (jawnym lub ukrytym). Na I miejscu jest petycja dotycząca: "Cofnięcia zmian personalnych w Programie Trzecim PR", którą podpisało 41 331 osób, na II - "Wspieramy polski rząd" - z poparciem 20 041 obywateli, a na III miejscu ta dotycząca obrony polskiej szkoły - 13 494 osób (dane sprzed 2 dni - być może dzisiaj liczba ta uległa zwiększeniu).


O braku zaufania i dzielności wśród podpisujących petycję świadczy fakt, że ok. 10 proc. sygnatariuszy zdecydowało się nie ujawniać swojego nazwiska w internecie. Tu widzę związek petycji ZNP z upominaniem się przez Aleksandra Kamińskiego o dzielność jako moralną wartość. Coś z tą dzielnością wśród Polaków jest nie tak, skoro ktoś popierając tego typu apel nie ma cywilnej odwagi podpisania się pod nim. Tym samym wystawia sobie świadectwo tchórza, ale kryjąc się za anonimowym wpisem uspokaja zarazem wysoką samoocenę.

Czyżby niektórzy sygnatariusze ulegli plotce, że po wakacjach rządzący przystąpią do wypełniania cel więziennych swoimi oponentami? Jeśli ktoś tak myśli, to niech odnajdzie na liście nazwisko znajomej czy znajomego i zapyta, jakich doznał szykan ze strony zwierzchników oświatowych czy samorządowych.

Aleksander Kamiński pisał w okresie okupacji w swoim znakomitym studium pt. "Wielka gra", że wśród „piekących” wprost cech narodowych Polaków na plan pierwszy wybija się – obok umiłowania wolności, dobroci i wielkoduszności – swoista niedomoga, jaką jest niepełna dzielność. Rozumiał przez nią obniżony poziom zaangażowania człowieka w działanie, które cechuje wygodnictwo, próżniactwo, słabość organizatorska, nierzetelność, niesłowność, niedokładność, powierzchowność w myśleniu i działaniu.

Niepełna dzielność to (...) nie tylko mięczakowatość naszych dusz, wywodzącą się z panującej w naszym charakterze dobroci, nie tylko brak twardości – płynącej z tego samego źródła, ale także brak wytrwałości, brak nawyku w przezwyciężaniu samego siebie . (A. Kamiński („J. Górecki”), Wielka Gra, Niezależne Wydawnictwo Harcerskie, Warszawa 1981, Wyd. III, s. 75)

Kamiński napiętnował niechlujstwo fizyczne i moralne, ordynarność, rozkład czy zakłamanie życia rodzinnego, towarzyskiego, społecznego, wszechwładne panowanie konwenansu, ostentacyjne miłosierdzie i ckliwą filantropię, sobkostwo i karierowiczostwo, wygodnictwo i snobizm. Gdyby dzisiaj żył zapewne powtórzyłby swoją diagnozę i niepokój o kondycję moralną Polaków. Człowiek wprawdzie jest w swej istocie lękliwy, gdyż instynkt samozachowawczy powstrzymuje go przed działaniem w sytuacjach zagrożenia, to jednak nie powinien poddawać się dramatowi o rosnącej skali trudności, ale zmagać się z samym sobą.

W wydanym po odwilży w 1958 r. zbiorze opowiadań "Narodziny dzielności" Kamiński skierował do czytelników pytania, które miały wzbudzać refleksję nad tą wartością. Pytał zatem o to:

Co to jest dzielność? Jaki czyn zasługuje na nazwę dzielnego, a jaki nie? Czy na przykład dzielność musi wypływać z siły fizycznej, czy też nie jest to konieczne? Czy może być dzielnym człowiek bardzo fizycznie słaby i niepozorny? Czy każdy przejaw ludzkiej odwagi, energii, przedsiębiorczości i pomysłowości zasługuje na to, aby go nazwać dzielnym? Czy może być na przykład dzielny oszust? Albo dzielny złodziej?

(...) Czy dzielność można w sobie rozwijać i wzmacniać? Czy człowiek na świat przychodzi dzielny lub pozbawiony dzielności, które może albo zaprzepaścić, albo też przez odpowiednie ćwiczenie i nawyki rozwijać?
(A. Kamiński, Narodziny dzielności. Opowiadania dla młodzieży, Wydawnictwo „Śląsk”, Katowice 1958,s 143-144)

Uformowanie przez nas dzielności jest tak samo trudne w czasach pokoju, jak bohaterstwo w czasie walki. Oczywiście, że sytuacja wojny jest wyjątkowa na tle niepodległego życia narodu, gdyż stwarza niebywałe okazje do działania właśnie ludziom dzielnym, śmiałym, o wielkiej sile ducha i patriotycznej ofiarności. Nie dotyczy to jednak wszystkich. W tak trudnych chwilach odsłania się też ludzkie tchórzostwo i małość wśród części zniewolonego społeczeństwa.

Efektem wychowania w dzielności jest m.in. nieuleganie opinii środowiska. Każdy z nas powinien wzmacniać w sobie i doskonalić poczucie własnej siły i odwagi, powinien swoje otoczenie przyzwyczajać do tego, żeby się liczono z każdym jego słowem. Twoja odwaga powinna się wyrażać na zewnątrz przez odważne zawsze mówienie prawdy. Kłamać i blagować – nigdy, albowiem blaga i kłamstwo są cechami tchórzów (Wielka gra", s. 59)

Jak sprawić, by tchórzostwa wśród Polaków było w czasie pokoju mniej? Dał przykład prof. Krzysztof Konarzewski. Może więc i inni odkryją swój pogląd na sprawę.

13 komentarzy:

  1. Co to jest 14 tysięcy - samych nauczycieli jest ponad pół miliona, rodziców - 20 razy tyle ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niewiele a i tak boją się podpisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może po prostu NIE CHCĄ brać udziału w inicjatywie Broniarza&ZNP ;-) Broniarz tak z Hall pili sobie z dziubków, tak się na szkodę szkoły i nauczycieli dogadywali, tak pięknie i nie za darmo w filmie Pearsonsa "reformę" Handkego wspólnie opiewali. Z drugiej strony za rok odejdzie 1/3 nauczycieli, którzy uczą w nowym roku szkolnym klasę III SP, za 2 lata – 1/3 nauczycieli klasy II SP (bo wepchnięto w nie kolanem po półtora rocznika!) . I to akurat nie z winy „dobrej zmiany” … 😉 O tych nauczycielach jakoś Broniarz&ZNP nic ani nie mówiło ani nie mówi 😉 Wreszcie Broniarz tak ładnie na marszach KOD się z banksterem Petru, który po prostu chce wszystkie szkoły sprywatyzować, fotografował ;-) W takich sprawach ma znaczenie nie tylko CO ale i KTO bo chodzi o wiarygodność i cele takich inicjatyw ... ;-)

      Usuń
    2. Kwestia tchórzostwa została przeze mnie poruszona nie ze względu na to, czy popierają lub nie popierają petycji, ale ze względu na tych, co to popierają, ale tajnie.

      Usuń
  3. Prof.Konarzewski jest AUTOREM(współ) największych knotów "reformy" Hall - paznokciowej, egzekwowanej biurokratycznie podstawy programowej, programowego (!) skrócenia LO do lat DWÓCH (klasa I LO to dokończenie gimnazjum)oraz PRZYMUSOWEGO posłania 6-latków do szkoły. Jest też wielkim beneficjentem(!) tych projektów. Nic dziwnego, że walczy ze zmianami i krytyką swojego "dzieła" ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dziwić się jednak należy skąd tak często był zapraszany do TV Republika.
      Gorszy od Konarzewskiego jest chyba Dolata z UW / IBE.

      Pozdro z gór, Baca

      Usuń
    2. Dolata jest, zgoda, gorszy, ale mniej wpływowy .;-)

      Usuń
  4. Podpisałem petycję od razu gdy się pojawiła. Podpisałem imieniem i nazwiskiem. Nie obawiam się restrykcji, chociaż one mogą wystąpić. Po prostu takie czasy.
    Nie wierzę w powodzenie protestu. Jestem zmęczony ciągłymi zmianami. Gdyby nie upór i niedoceniona nowatorska praca wielu nauczycieli, gimnazja by nie wypaliły. Jednak się udało.
    Przeszkadzali bardzo. Co kilka lat zmiana podstawy programowej, rosnąca biurokracja, napuszczanie mediów i rodziców na nauczycieli itp. W końcu wzięli nam wcześniejsza emeryturę (zabrakło mi dwóch lat).
    Już nie wierzę władzy. Co jeden rząd ustanowi, drugi może zmienić, nie licząc się zupełnie z ludźmi.
    Kolejną reformę chcą zrobić "na wariackich papierach". Mnie już nie nabiorą. Zaczynam martwić się o siebie i o swoją wegetację na emeryturze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Panie Profesorze, ten wpis bloga niestety jest naprawdę cieniutki, wydumany,"dęty". Ot, aby zachować ciągłość bloga. Proszę pamiętać,że nawet Profesor nie musi miec ciągle weny i ciągle czegoś komentować. Nie ma też zawsze racji, a jego teksty mogą pozostawiać wiele do życzenia. Ten tekst własnie taki jest. Niespojny, nielogiczny, szukający dziury w całym, byleby był. Notabene - podpisy. Skoro ich nie ma, to skąd Pan wie, ze podpisywali sie dziadkowie, rodzice, nauczyciele, obywatele. A moze są to trolle, jakich nie brakuje wsrod kodziarzy i broniarzy? Sama treść petycji jest bzdurna, ogólnikowa, pozbawiona konkretów, zalatująca językiem nowomowy, w ktorej oczywiście krolują "badania międzynarodowe", "dobro dzieci", "chaos".Pan tę pustą treść, typowo polityczno-ideologiczną bzdurę powinien zignorować. A tymczasem dorabia Pan do niej komentarz o dzielności.Ni przypiął ni przyłatał,serwując jeszcze cytaty, aby tresc wpisu byla dluzsza. W sumie ani petycja ani Pański komentarz nie zasługują tym razem ma uwagę. Nie warto silić się na pisanie na poziomie tej "petycji". I pisać byle pisać. Ilość nie przechodzi w jakość. Coraz cześciej uderza Pan kulą w płot.Wiem, że reklamy; że potem kolejna książka, ktora sama składa się z tych wpisów i... publikacja gotowa...., ale trzeba też znać inne cnoty. Są nimi umiar i pokora.Czasami kto milczy ma odwage sie przyznac, ze po prostu wszystkiego nie wie. I nie będzie "BRONIL POLSKIEJ SZKOLY", byleby tylko cos podpisac lub napisac.Panie Profesorze do Pana należy ta rzeczywista obrona. Musi byc ona jednak merytoryczna, ale na nią trzeba mieć czas i wiedzę, a trudno o nie, gdy marnuje się siły na pisanie tak miałkich tekstów, jak ten ostatni.Niech ilosc przemieni sie w wartosc. I na koniec przywolany prof. Konarzewski. Zazdrosci mu Pan? Nie ma czego! Beneficjent starej gwardii.Złe przykłady Pan przywoluje. To nie Pańska liga.Źyczę wielu dobrych, mądrych i dojrzałych tekstów. Niech ich bedzie mniej, ale niech naprawdę będą profesorskie.A o dzielności, czyli cnocie męstwa warto pisać, lecz w kontekście znacznie bardziej pogłębionym.

    OdpowiedzUsuń
  6. Teksty naukowe mają swoje właściwe miejsce. Tych jednak anonimowy nie czyta, bo to nie ta liga? Trzeba rozumieć różnicę między blogiem a rozprawą naukową. Nikomu niczego nie zazdroszczę, więc "dzielny"anonimowy nie musi projektować własnych problemów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak odczytałam ten wpis, że profesora zaniepokoiła liczba anonimowych "petycjentów". Trolle jednak ma pan wszędzie, więc nie ma się co dziwić, że i tu kąsają. A jakże - anonimowo.

    Jola Banaszak

    OdpowiedzUsuń
  8. 4:57 Wstyd, że jakiś troll ośmiela się tak pisać. Psychonalityk by go a może ją ocenił. Po co pan profesor zamieszcza takie komentarze? Nie musi mieć pan poczucia zobowiązania wobec małych ludzi. Rozumiem tę postawę, ale po co mamy czytać tak pozbawione rzeczowych argumentów opinie? Jak nie rozumie, nie potrafi odczytać pewnej i klarownej myśli, to po co dopuszczać takie treści?
    Krzysztof B.

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie będę reklamował "grubiutkie" książki (Anonimowego 4:57), także te z okresu PRL, żeby czytelnicy zobaczyli jak było się antyklerykałem, funkcjonariuszem PZPR, cynicznym hipokrytą , żeby studenci nie mieli wątpliwości, skąd biorą się kameleony w wolnej Polsce. A może Anonimowy w ogóle niczego nie pisze i nie opublikował? Jest to także możliwe, skoro nie potrafi czytać ze zrozumieniem i nie odróżnia publicystyki od tekstów naukowych. Może wiek robi swoje?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.