niedziela, 21 sierpnia 2016

Edukacja to nie indoktrynacja



Zapewne wróci po wakacjach silnie eksponowany przez media wywiad minister edukacji Anny Zalewskiej w programie TVN „Kropka nad i”, w którym dała się podpuścić redaktor Monice Olejnik unikając - w odpowiedzi na jej pytania - jednoznacznej wypowiedzi na temat wydarzeń kieleckich. Minister nie jest historykiem z wykształcenia, więc nie powinna wypowiadać się w sprawach, które są poza jej wiedzą.

Dobry nauczyciel, jak nie wie, mówi o tym swoim uczniom, albo zobowiązuje się do tego, że postara się odpowiednio przygotować do rozmowy czy dyskusji z nimi na interesujący ich temat. Nie ma w tym nic złego. To nie rzutuje na utratę autorytetu władzy.

Nie zajmuję w tej kwestii stanowiska, gdyż nie mam takich kompetencji. Pamiętam jednak bardzo dobrze wydaną w Londynie książkę Jakuba Karpińskiego „Nie być w myśleniu posłusznym” poświęconą Osowskim, socjologii i filozofii, w której jest przedruk jego tekstu z 1946 r. (sic!) Ów socjolog - uczeń wybitnego polskiego uczonego Stefana Nowaka, ale także historyk, politolog i logik - opublikował w numerze 38 „Kuźnicy” tekst pt. „Na tle wydarzeń kieleckich”.

Karpiński prezentuje - 70 lat temu! - własne studium tych wydarzeń na tle względnie łatwo dającego się uchwycić podłoża ekonomicznego, społecznego i politycznego antysemityzmu w Polsce jako o bolesnym doświadczeniu kieleckim m.in.:

To, co zaszło w Kielcach, to nie był napad ludzi z lasu, ani chyłkiem dokonana zbrodnia szumowin miejskich. Akcja trwała przeszło sześć godzin – sześć godzin w mieście o kilkudziesięciu tysiącach ludności – podniecenie ogarnęło szerokie kręgi, a zapał pogromowy sięgnął aż poza granice miasta. W zbrodni kieleckiej bierze czynny udział społeczeństwo kieleckie.

Gdyby minister edukacji działała w opozycji w PRL, to zapewne przeczytałaby tę publikację, gdyż stanowiła ona ważną nie tylko naukowo, socjologicznie, ale i politycznie lekturę, przynajmniej w akademickim środowisku.

Karpiński pisał:

Wydarzenia, które rozegrały się w Kielcach, muszą skierować naszą uwagę na trzy kategorie faktów:

1. Istnienie osobników, którzy – jak można wnosić – w myśl czyjegoś programu w świadomy, zdradziecki sposób usiłują wywołać zbrodnicze zajścia.

2. Łatwość znalezienia wykonawców dla tych zamierzeń, alb inaczej mówiąc istnienie mniej lub więcej licznych elementów oswojonych z krwią o mordem, a podatnych na tego rodzaju zbrodniczą agitację.

3. Słabe reakcje szerokich warstw społeczeństwa; obojętność albo ambiwalencja na podłożu niechęci do Żydów. Potępia się zbrodnie z obowiązku, ale nie próbuje przeciwdziałać im czynnie. Ten brak przejęcia zbrodnią jest w znacznej mierze właśnie wynikiem wojennego treningu: mordowanie Żydów przestało być czymś nadzwyczajnym; czemuś tamci ludzie mieliby się przejmować śmiercią czterdziestu Żydów, skoro przyzwyczaili się do myśli, że Hitler morduje Żydów milionami
. (s. 121)

Jest też w artykule tego socjologa mowa o klimacie nie tylko kieleckich miazmatów. Dzisiaj, po tylu latach od tamtych wydarzeń, pojawiają się zupełnie nowe źródła, a historycy odnajdują świadków tamtych wydarzeń. Historia nie jest zamkniętą nauką, toteż pojawienie się innych, nieznanych dotychczas źródeł może radykalnie zmienić dotychczasową wykładnię.

Z większą łatwością można dotrzeć do osób przechowujących w pamięci lub domowych archiwach dane. Czy są wiarygodne nowe, a wstrząsające relacje świadków innych wydarzeń, o których czytam w necie? Nie wiem. Niech to badają naukowcy, a nie politycy. Nie można podważać dla politycznych celów wiarygodności uczonych, historyków, podobnie jak badaczy wszystkich innych dyscyplin naukowych.


Każdy minister tego rządu będzie łapany na gorąco na błędach, by wykazać społeczeństwu jego nieprzydatność do pełnienia tak odpowiedzialnej roli w strukturach władzy państwowej. Podobnie było z ministrzycami edukacji za rządów PO i PSL, które opozycja wielokrotnie usiłowała odwołać z tego stanowiska czy z obecnym w Sejmie liderem Nowoczesnej Ryszardem Petru. Nonsensy, jakie wypowiada, stają się mem-owym hitem w Facebooku i na Twitterze. Opozycja wzbudzi każdy przejaw oburzenia, byle doprowadzić do zmiany politycznej, bo też taka jest jej rola. Na negacji musi budować swoją siłę. Jedni i drudzy mają rację polityczną, by nie zejść z obranego kursu.


Dlatego nie dziwią mnie, chociaż są dość naiwne i nonsensowne, postulaty pozbawienia minister Zalewskiej jej stanowiska, a nawet dyplomu magistra, bo jedyną metodą zmiany politycznie aksjologicznej są wybory do Sejmu i Senatu. Każda władza, tak lewicowa, liberalna jak i prawicowa dysponując większością będzie, bo musi (kiedy ma większość parlamentarną) stać po stronie swoich ministrów, o ile ci nie popełniają czynów karalnych. Niewiedza nie jest takim czynem, podobnie jak wyznawane i ujawniane w różnych sytuacjach przez członka rządu poglądy, opinie czy wartości.


Nauczyciele nie są nagranymi płytami DVD, nie są dla MEN zewnętrznymi dyskami, na które władza może wpisać jedynie możliwe do odtworzenia uczniom dane, także historyczne i ich interpretacje. Nie dajmy się wykorzystywać przez partyjnych doktrynerów, ideologów, do organizowania akcji na ich zlecenie, bo będzie to znaczyło, że traktujemy siebie jako dysk zewnętrzny, a nie OSOBĘ, niezależny od politycznej walki podmiot edukacji. Realizujmy w szkołach edukację, a nie indoktrynację.

Każdy nauczyciel ma swój rozum, wiedzę i kompetencje, by przekazywać podopiecznym prawdę, a nie MEN-skie nagrania, nawet gdyby były objęte jakimiś sankcjami. Cenzura nie musi być w nas, natomiast nie ulega wątpliwości, że niektórzy sami nakładają na własne wypowiedzi kaganiec, by (prze-)trwać w okowach kłamstwa czy półprawd.

W PRL nie wolno było nauczycielom mówić o Katyniu, a jednak - jako uczniowie - wiedzieliśmy, jaka jest prawda tamtego ludobójstwa. Żaden dyktator nie zniszczy ludzkiej pamięci społecznej, bo tę przechowują i przekazują z pokolenia na pokolenie nasi rodzice oraz elity kraju, do których powinni zaliczać się także nauczyciele.

Żyjemy w wolnym kraju, bez cenzury, więc jeśli ktoś się czegoś lub kogoś boi, by nie stać po stronie prawdy, także tej historycznej, to nie powinien być nauczycielem. Może zaciągnąć się do jakiejś partii i z jej ideologicznej perspektywy głosić propagandową sieczkę, zakłamywać rzeczywistość. Naród sam zadecyduje o jego dalszych losach w odpowiednim politycznie momencie.

Edukacja to nie indoktrynacja. Mam nadzieję, że informacja o przygotowywaniu przez MEN podstawy programowej na godziny wychowawcze jest kaczką dziennikarską. Kto by chciał odtwarzać szkoły z PRL czy białoruskie standardy?

4 komentarze:

  1. Panie Profesorze,
    w przypadku pani Zalewskiej nie chodzi o NIEWIEDZĘ, bo jednak wyraziła swoje zdanie - dosyć pokrętnie, tylko o manipulację wiedzą, ignorancję poważnych źródeł. Czy nie widzi Pan analogii do "kłamstwa oświęcimskiego"? Które podlega ściganiu. I w końcu nie chodzi o nauczyciela lecz o Ministra Edukacji!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. 1.Pani Zalewska nie jest historykiem i NIE MA obowiązku wypowiadać się na temat dość drobnych w końcu wydarzeń historycznych!
    2.Co do Kielc - to było wojewódzkie miasto, w którym stacjonowała cała dywizja wojska, był Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa, jednostka radziecka i placówka Smiersz etc. Tzw.pogrom odbywał się na jednej (!) klatce schodowej, gdy na SĄSIEDNIEJ mieszkali też Żydzi i to nie byle jacy - pracownicy KW PPR i WUBP. Rzecz trwała od rana do wieczora - na jednej klatce zamordowano kilkanaście osób, a tym na drugiej włos z głowy nie spadł.Telefony w mieście działały - nie dzwonili do wojska, WUBP, radzieckich, KW PPR??? I najciekawsze - szef WUBP w Kielcach (skądinąd kadrowy pracownik NKWD!) nie tylko nie został ukarany, ale zrobił karierę w MBP. A w roku 1960 wyjechał jako reprezentujący .... wojskowy wywiad i kontrwywiad attasze wojskowy do Bułgarii . Nijak się kupy nie trzyma teza o jakimś spontanicznym pogromie... Podobnie z Jedwabnym - nagle w lipcu (a nie tuż po przejściu frontu w czerwcu) 1941 roku ludność WYŁĄCZNIE terenów exradzieckich, niezależnie od narodowości (Polacy, Litwini, Łotysze, Białorusini, Ukraińcy) wpada na pomysł JEDNAKOWYCH obrzędowych (z bezczeszczeniem Lenina etc.) brutalnych masowych mordów na Żydach. Żeby było ciekawiej zgodnie ze ZNANĄ instrukcją szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy dla wysyłanych na Wschód jednostek likwidacyjnych Einsatzgruppen SS. Znowu nijak się teza o spontaniczności kupy nie trzyma. Tego min. Zalewska nie musiała wiedzieć, ale wiedziała, że sprawy są dyskusyjne, wymagają zbadania i wobec tego starała się lawirować. Może byłoby lepiej, gdyby oswiadczyła red. Olejnik, że nie jest historykiem, więc się na tym znać nie musi po prostu i tyle ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Julian Kornhauser: Wiersz o zabiciu doktora Kahane
    Posted by Włodek Kuliński - Wirtualna Polonia w dniu 2015-05-23
    Wiersz o zabiciu doktora Kahane
    A jacy to źli ludzie mieszczanie kielczanie,
    żeby pana swego, Seweryna Kahane,
    zabiliście, chłopi, kamieniami, sztachetami!
    Boże że go pożałuj i wszech synów Dawidowych
    iże tako marnie zeszli od nierównia swojego!
    Chciałci i jego bracia miła królowi służyć
    swą chorągiew mieć, ale żołnierze dali go zabić.
    Żołnierze, milicjanci, kieleccy rodzice
    świętości nie mieli, bezbronne dzieci zatłukli!
    Zabiwszy, ulicami powlekli, bić Żydów krzyczeli,
    Polacy, kielczanie jako psy kłamacze.
    Okrutność śmierci poznali, szkarady posłuchali,
    krwią splamili przyjacioły, na bruk ich wyrzucili.
    Bóg Polaków zamknięty w obozie, w baraku
    drży, gdy dzielni chłopcy z orzełkami na czapkach
    dobijają dziewczynki żydowskie, rurkami, na odlew.

    *       *       *
    Julian Kornhauser – „Kamyk i cień” – str 28, Wydawnictwo a5 – Poznań 1996.
    ISBN 83-85568-25-5

    OdpowiedzUsuń
  4. Prof.Julian Kornhauser nie jest historykiem tylko poetą i profesorem slawistyki. Zamienił w poezję obraz kreowany przez media w PRL obraz tego wydarzenia. To coś takiego jak poetycki obraz żołnierzy Westerplatte idących czwórkami do nieba - historycznie na Westerplatte zginęła niewielka część załogi, zdecydowana większość po prostu się poddała i trafiła do niewoli ... ;-)

    OdpowiedzUsuń