poniedziałek, 13 czerwca 2016

TAK




Wczoraj miała miejsce w Łodzi ostatnia już uroczystość w tym roku szkolnym z okazji przyjęcia przez dziewięciolatki Pierwszej Komunii Świętej. Zdecydowana większość tych ceremonii miała miejsce w maju. Rodzice i członkowie rodzin byli niezmiernie wzruszeni, a dzieci pełne pozytywnych emocji, radości. Do tego aktu inicjacji były przygotowywane niemal przez cały rok szkolny, nie wspominając o dwóch poprzednich latach katechezy, a więc z każdym dniem zbliżały się do tego najważniejszego dla nich przeżycia Eucharystii.

Pięknie pisze o tym w swoim wierszy pt. TAK - ks. Jan Twardowski:


Pierwsza Komunia z białą kokardą
jak w śniegu z ogonem ptak
ufaj jak chłopiec z buzią otwartą
Bogu się mówi - tak.

Nie rycz jak osioł nie drżyj jak żaba
wytrwaj choć nie wiesz jak
choćby się cały Kościół zawalił
Bogu się mówi - tak.

Miłość zerwaną znieś jak gorączkę
z chusteczką do nosa w łzach
święte cierpienie pocałuj w rączkę
Bogu się mówi -tak
.


Kiedy więc słyszę wśród pedagogów opinie krytyczne, rzecz jasna spoza kultury chrześcijańskiej, że dzieci są zbyt małe, nieświadome, pozbawione zdolności do rozstrzygnięcia, czy naprawdę chcą przyjąć Pana Jezusa do swoich serc pod postacią chleba, to zastanawiam się, czy aby czytali znakomite dzieło Sergiusza Hessena pt. "Podstawy pedagogiki"? Może nie wiedzą, czym różni się anomia moralna od heteronomii moralnej i dlaczego ten próg kolejnej inicjacji stanowi niezbędne ogniwo do autonomii moralnej?

Są jednak profesorowie pedagogiki, jak np. Maria Mendel z Uniwersytetu Gdańskiego, o której udziale w świeckiej inicjatywie, mającej na celu zastąpienie pierwszokomunijnej tradycji - inną, świecką tradycją - jest mowa w artykule w dodatku do Gazety Wyborczej - "Duży Format" (9.06.2016). Podobno nowa "tradycja" ma charakter dobrej zmiany, co zawarła redakcja już w tytule publikacji: "Dzieci w walce o nowego Polaka – nowa świecka tradycja".

Wynika z niego, że świeccy potrzebują ideał nowego Polaka. Czy dotychczasowe wzory się zużyły, straciły swoją wiarygodność? Jak sami twierdzą, jest to „(…) święto organizowane nie w opozycji do Kościoła, ale jako wydarzenie otwarte dla wszystkich: łączące ludzi różnych korzeni (a więc nie tylko Słowian), różnego pochodzenia etnicznego i różnych wyznań”. W rzeczy samej, inicjatywa genderowej socjolożki, psycholożki i filozofki z tego Uniwersytetu - Anny Kłonkowskiej - ma charakter równie heteronomiczny, jak Pierwsza Komunia Święta, tyle tylko, że ta ostatnia nie powstała w opozycji do innej tradycji.

Jak mówiła dziennikarce w/w inicjatorka tej "nowej tradycji" (Czy tu można mówić o tradycji?):

- Pomysł wziął się z bardzo prostych przesłanek. Nie jesteśmy katolikami, nasze dzieci nie są ochrzczone i nie będą szły do I Komunii. (…) Nie chciałam, by z tego powodu, że nie idą do I Komunii, czuły się niekomfortowo. To przecież ważne święto nie tylko religijne, ale też społeczne i ludyczne. Uważam jednak, że moment symbolicznego wejścia w starsze dzieciństwo można obchodzić też w sposób świecki.

A zatem i wśród osób świeckich dostrzegana jest potrzeba zaoferowania dzieciom czegoś, co zrównoważy ich poczucie dyskomfortu w związku z tym, że ich rodzice nie wyrażali zgody na udział w lekcjach religii, tym samym i przygotowywania podopiecznych do I Komunii Św. Czego zazdrości się Kościołowi katolickiemu - odświętności, poczucia bycia we wspólnocie, estetyki, etyki? Czy może chodzi o to, by za wszelką cenę kontynuować pomniejszanie roli Kościoła katolickiego w Polsce w procesie wychowywania społeczno-moralnego dzieci i młodzieży, zastępując czy wypierając jego funkcję misyjną świecką obyczajowością? Estetyka zapewne też jest inna w tym "nowym" zwyczaju, skoro miejscem celebracji jest świetlica Krytyki Politycznej. Czy zamiast Biblii dla dzieci, poddani inicjacji otrzymują dzieła Lenina, Marksa, Engelsa czy Sierakowskiego w wersji - rzecz jasna - komiksowej?

Świeccy mają zatem z kim, chociaż nie bardzo mają czym i gdzie, konkurować, rywalizować, a nawet walczyć. Zwyczaj jednoczesnej komunii św. wielu dzieci wprowadzili w XVII wieku Księża Misjonarze, a zatem tradycja jest tu znacznie dłuższa i powszechniejsza, mimo że na ziemie polskie dotarła dopiero w I połowie XIX wieku. W wymiarze indywidualnym sięga ona jednak starożytności, a w sensie wychowawczym średniowiecza, kiedy to dopuszczalne było przystąpienie do komunii św. w wieku, w którym dziecko potrafiło odróżnić, co jest uczciwe, od tego, co uczciwe nie jest, a w kwestii wiary odróżniało zwykły chleb od Chleba Eucharystycznego.

(fot. Miniatura krzyżyka wykonanego w obozie Ravensbrueck przez Zofię Pocitowską jest jednym z wielu motywów i zarazem dowodów przetrwania uwięzionych kobiet, które służyły Niemcom do eksperymentów medycznych)

W okresie PRL tradycje i zwyczaje o charakterze obrzędowym wprowadzał do systemu szkoły wychowującej prof. Heliodor Muszyński. Ich pozostałości mają jeszcze miejsce w niektórych szkołach publicznych, gdzie wychowanie zespołowe wspomagane jest m.in. ślubowaniem pierwszoklasistów, organizacją uroczystych apeli itp. Nikt nie badał tego, jaki jest u sześcio-siedmiolatków poziom rozumienia wydarzenia, do którego nawet nie są specjalnie przygotowywane, a jeśli w ogóle, to najwyżej przez miesiąc, w porównaniu z co najmniej dwu- czy trzyletnią formacją religijną dzieci ośmio-dziewięcioletnich?

Młodzi badacze. Do dzieła. Konstruujcie projekty badawcze, tylko unikajcie w nich samopotwierdzających się hipotez. Wystarczy, że takimi karmili nas autorzy niektórych projektów IBE i ORE. Warto badać wspólnoty społeczne, wyznaniowe i świeckie, aksjologicznie uniwersalistyczne, jak i homogeniczne oraz dociekać istoty procesów wychowawczych, które są w nich inicjowane i prowadzone. Przed pedagogiką jest jeszcze wiele niezbadanych zdarzeń, procesów i instytucji.

17 komentarzy:

  1. Biedne dzieci genderystek... :(
    A wszystko z chęci "zawracania kijem Wisły"

    OdpowiedzUsuń
  2. Profesorze !!!
    dziękuję za ten wpis...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten wpis jest kolejnym powodem dla mnie aby zapytanym przedstawiać się zagranicą jako Czech.
    *
    Cytując klasyka: "nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka".
    *
    Obecna liczba godzin marnowana w polskiej szkole publicznej na katechezę równoznaczna jest z drugorocznością całego pokolenia polskiej młodzieży. Wszyscy tracą odpowiednik 1 roku nauki. Wszyscy są przez funkcjonariuszy Kościoła (oraz niezawodnie koniunkturalnych i żebrzących u krzyżackiej klamki, bez względu na przynależność partyjną) polityków, zostawiani na drugi rok w tej samej klasie. Kto wie, ile godzin lekcyjnych jest marnowane na jasełka, komunie, bierzmowania, akademie ku czci Naszego Papieża oraz na wizyty zawsze estetycznie spasionego biskupa?
    *
    Czy w polskiej szkole publicznej są możliwe kilkudniowe przerwy w nauce na Jasełka Fizyczne? Albo na Roraty Chemiczne? Na Biologiczną Kolędę? Na wizytę w szkole połączoną z Uroczystym Apelem oraz ze Wspaniałą Akademią na cześć Najprzewielebniejszego Wybitnego Informatyka?
    Kiedy ostatni raz cała szkoła wywróciła do góry nogami plan lekcji i zgodnie wszystkie klasy pomaszerowały w przykładnym ordynku pooglądać roboty przemysłowe w jakimś zakładzie pracy?
    *
    Religijna indoktrynacja w prywatnej, religijnej szkole i za własne pieniądze - proszę bardzo. To co jest teraz w Polsce to jest bezczelne złodziejstwo, oszukaństwo, ogólnie mówiąc jedno wielkie draństwo. Czego zresztą należało się spodziewać słuchając kłamstw prymasa Glempa o „ani jednej złotówce z budżetu”.
    *
    Na całe szczęście moje dzieci po kolei wyjeżdżają do cywilizacji. Trzeba się spieszyć, zanim w ten czy inny sposób zamknie się to pięciominutowe okno dające szansę na opuszczenie skansenu. Którego mieszkańcy z pewnością jeszcze nie raz wywołają jakieś powstanie, pójdą z kosami na czołgi, dokonają bitewnego cudu, moralnie zwyciężą wszelkiego wroga, zapiszą się złotymi zgłoskami, wydadzą wielu świętych i papieży, wytrzymają obozy, katusze i zesłania. Dadzą sobie wymordować te głupie dziesiąt milionów (bo to już era atomu, remember?) aby powstać z całkiem dosłownego (i świecącego) popiołu.
    Postawią pomniki i skomponują hymny. Wyhaftują sztandary i złożą wieńce. Nie dadzą się złamać pedagogice wstydu czemu dadzą wyraz pomaszerowaniem w 259 pielgrzymce.
    *
    Miejmy nadzieję, że mądrzejsza część ludzkości kiedyś zaopiekuje się Prawdziwymi Polakami Zawsze Katolikami.... tak jak teraz ratuje wieloryby, foki, delfiny i inne ginące gatunki.
    Co jednak będzie, gdy tego nie zrobi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba być zacietrzewionym lewakiem , żeby pisać takie komentarze. Jak w PRL. Profesor pisze o zupełnie innej sprawie,a anonim wyciska z siebie bzdury. Boedne dzieci.

      Usuń
    2. Czyżby anonimowy pomylił się, wyliczając, że lekcje religii odbierają naszym dzieciom cały rok szkolnej nauki? Że obecnie w 11 lat trzeba robić program szkoły 12-letniej, co może tłumaczyć spadek poziomu kandydatów na studia wyższe? Czy ktoś na świecie robił tego rodzaju badania porównawcze?

      Usuń
    3. @Anonimowy13 czerwca 2016 18:55
      Liczyłem od zerówki do matury, a więc z 13 lat nauki wypada 1 rok.
      *
      "Czy ktoś na świecie robił tego rodzaju badania porównawcze?"
      Problem w tym, że w wielu innych krajach to co jest nauczane w szkole publicznej na lekcjach "religii" należy nazwać religioznawstwem. W Polsce jest to zaś katolicka katecheza i to bez państwowej kontroli ani nad kadrą ani nad przekazywanymi treściami. Konkordaty, zaróno ten przedwojenny jak i ten drugi, to najlepszy wyraz bylejakości i słabości polskiego świeckiego państwa a w szczególności polskiej klasy politycznej.

      Usuń
    4. Najpierw niech anonimowy douczy się i poczyta na temat tego, jakie są prawne podstawy nauczania religii w polskim szkolnictwie, bo rzeczywiście "bajdurzy". Polecam lektury:

      Bagrowicz J., Edukacja religijna współczesnej młodzieży, UMK Toruń 2000
      Bagrowicz J., Konfesyjny czy ogólnokulturowy model nauczania religijnego młodzieży? Kwartalnik Pedagogiczny 2000 nr 2
      Boużyk M. M., Wychowanie otwarte na religię. Polska szkoła filozofii klasycznej o religii w wychowaniu, Warszawa: Wydawnictwo UKSW 2013.
      Elementy pedagogiki religijnej, red. B. Milerski, CHAT, Warszawa 1998
      Krukowski J., Nauczanie religii w szkole w państwie demokratycznym, Lublin 1991
      Misiaszek K. sdb, Koncepcja nauczania religii katolickiej w publicznej szkole polskiej, Warszawa: Towarzystwo Naukowe Franciszka Salezego 2010
      Okońska E., Nauczanie religii i edukacja szkolna, Edukacja 2011 nr 2
      Panuś T., Główne kierunki katechetyczne XX wieku, Wydawnictwo „M”, Kraków 2001
      Stańkowski B., Nauczanie religii katolickiej w szkole gimnazjalnej wielokulturowej. Problemy i perspektywy na gruncie kultury włoskiej, Ruch Pedagogiczny 2004 nr 1-2
      Stańkowski B., Nauczanie religii w środowisku wielokulturowym. Wyniki badań empirycznych w katolickich szkołach gimnazjalnych w Rzymie, Kwartalnik Pedagogiczny 2005 nr 1
      Wajsprych D., Modele edukacji religijnej we współczesnej szkole, Forum Oświatowe 2009 nr 2
      Warchałowski K., Nauczanie religii i szkolnictwo katolickie w konkordatach współczesnych, TN KUL, Lublin 1998.
      Zieliński T.J., Państwo wobec religii w szkole publicznej. Według orzecznictwa Sądu Najwyższego USA, Toruń: Wydawnictwo Adama Marszałek 2008
      Zwierżdżyński M.K., Konstruowanie znaczeń religii w szkole. Analiza rzymskokatolickich, prawosławnych i zielonoświątkowych podręczników do katechezy w Polsce, Kraków: Zakład Wydawniczy „NOMOS” 2014

      Usuń
    5. "Najpierw niech anonimowy douczy się i poczyta na temat tego, jakie są prawne podstawy nauczania religii w polskim szkolnictwie, bo rzeczywiście "bajdurzy". Polecam lektury:"
      Tak jak kilogramów czy litrów, liczbę moich dzieci można wyrazić za jednostkę miary używając terlikowskich. Miałem zatem dużo okazji do porównań. Moje dzieci uczyły się w polskich szkołach publicznych przed wprowadzeniem/powrotem religii do szkół jak i po tej dacie. A także w 2 katolickich liceach, 1 katolickim ginazjum i 1 katolickiej podstawówce. Oprócz tego w 3 świeckich podstawówkach, 2 świeckich gimnazjach i w 5 świeckich liceach.
      *
      Oczywiście nie znam teorii. Znam za to polską i (do pewnego stopnia) amerykańską praktykę i dlatego podany spis literatury potraktuję słowami poety:
      'wszystko to być może, prawda, jednakże ja to między bajki włożę".

      Usuń
    6. Nie zna pan nie tylko teorii,ale i problemu wraz z jego szerszymi uwarunkowaniami niż własne.

      Usuń
  4. Pan Profesor porusza szalenie ważne kwestie i jestem Panu bardzo wdzięczna za te słowa. Mam poczucie, że nie tylko ja i kilka bliskich mi osób z mojego akademickiego środowiska mamy takie zdanie na przytoczony powyżej temat; nasze twierdzenia popiera autorytet Pana Profesora!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z całym szacunkiem, Panie Profesorze, ale nadużywa Pan argumentum ad verecundiam.

    Pana tezą ma być, że ktoś, kto nie zna artykułu z branżowego pisma z 2000 roku, nie ma prawa wypowiadać się w kwestaiach publicznych?

    Pedagogika nie jest sprawą wyłacznie naukową, zamkniętą w swojej wieży z kości słoniowej, ale przede wszystkim publiczną, bo każdego dotyka, formułując treści normatywne i przymus prawny, a nie wyłacznie badawczo-poznawcze.

    W kwestii sensowności przymusowej katechezy i bezsensu programów szkolnych wypowiadać się ma prawo każdy, czyje dziecko temu przymusowi jest poddane. Niezależnie od tego, czy czytał Kwartalnik Pedagogiczny z 2000 roku.

    OdpowiedzUsuń
  6. To anonimowy stosuje argumentum ad populum, a mnie to nie interesuje. Takie opinie można zamieszczać na forum Gazety Wyborczej lub Super Expressu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj musi być bardzo źle z Gazetą Wyborczą skoro Pan Profesor tak sobie pozwala...

      Usuń
    2. Tam każdy może pisać będąc nawet "nieczytatym". Nie można polecać jej forum?

      Usuń
  7. anonimowy nie musi czytać, żeby wyrażać swoją opinię, ale pomylił blogi. Może niech pisze do kuchenny świat albo coś w tym stylu, jak lekceważy wiedzę.
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
  8. precz z religią katolicką w szkołach! precz z ciemnotą i zakłamaniem! Pedagogika musi być uwolniona z tego średniowiecznego gorsetu. Prowadzący tego bloga prezentuje ultrakatolickie stanowisko i nie powinien wypowiadać się w kwestii kształtu pedagogiki w naszym kraju. Jestem nauczycielem i jest mi za Pana wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zacietrzewiona anonimowa nauczycielko - po pierwsze nie wypowiadam się w kwestii kształtu pedagogiki w Polsce, bo od tego są odpowiednie gremia, a po drugie, ciemnotą i zakłamaniem jest prezentowanie przez panią właśnie takiej postawy i wyrażanie opinii na temat religii w życiu społeczeństw, nie tylko przecież naszego kraju. W tym sensie wstydzą się za panią jej podopieczni i ich rodzice, bo zapewne daje im pani świadectwo swojej postawy, co z edukacją i kulturą niewiele ma wspólnego.

    OdpowiedzUsuń