niedziela, 1 maja 2016

Oświatowa majówka z PO i PSL w 2015 r.


Zgodnie z daną na początku roku obietnicą, kontynuuję wspominki z ubiegłorocznych wydarzeń w polityce oświatowej, które nie wstrząsnęły światem, natomiast przybliżały rządzących w Platformie Obywatelskiej i Polskim Stronnictwie Ludowym do niechybnej klęski. W kraju zaostrzała się walka przedwyborcza, więc nie można było się dziwić temu, że dziennikarze wyszukiwali coraz to bardziej zaskakujące fakty. Oto kilka z nich:

1. Ministra edukacji mgr Joanna Kluzik-Rostkowska - jak informował „Super Express” - wydała w 2014 r. z pieniędzy podatników na paliwo do prywatnego samochodu prawie 20 tysięcy złotych. Tymczasem przysługiwała jej wówczas służbowa limuzyna przez 7 dni tygodnia, ale ministra - jak tłumaczyła ją rzecznik prasowa resortu - jako posłanka tankowała paliwo do prywatnego samochodu, gdyż musiała realizować zadania i obowiązki poselskie w swoim regionie. Tym samym wyborcze hasło PO „By żyło się lepiej” okazało się, że dotyczyło członka partii rządzącej.

2. Zbliżała się w maju kampania wyborcza na urząd Prezydenta III RP, ale nie pojawiały się wśród kandydatów wątki oświatowe. Tak to zdenerwowała prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego - mgr. Sławomira Broniarza, że postanowił wystosować pisma z dwoma pytaniami do sztabów wyborczych wszystkich kandydatów na prezydenta (było ich jedenastu):

- pierwsze pytanie brzmiało: Czy po ewentualnym objęciu stanowiska prezydenta skorzystają z prawa weta w przypadku uchwalenia przez parlament nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela? Ministra zapowiadała bowiem zmianę ustawy mającej na celu m.in. zmianę zasad zatrudniania i zwalniania nauczycieli, podwyższenie maksymalnego wymiaru pensum dydaktycznego nauczycieli, pozbawienie ich gwarantowanej minimalnej wysokości wynagrodzenia.

- drugie pytanie dotyczyło tego, czy po ewentualnym objęciu stanowiska prezydenta kandydat wystąpi do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o zbadanie zgodności zapisów ustawy o systemie oświaty, umożliwiających przekazywanie przez samorządy prowadzenia szkół innym podmiotom, z zapisanym w konstytucji prawem wyboru szkoły przez rodziców?

Już wówczas prezes ZNP przewidywał, że trzeba będzie odwołać się do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli PO i PSL będą ponownie rządzić. Dzisiaj jakoś ZNP nie garnie się do kwestionowania tych rozwiązań.

3. Do korekty obowiązkowych lektur szkolnych włączył się nowy prezydent miasta Słupska Robert Biedroń, który zakomunikował, że dzieci w przedszkolach powinny czytać książkę zwierającą kwestie homoseksualizmu. Jej autorką jest Justina Richardson i Petera Parnella a książka nosi tytuł: “Z Tango jest nas troje”. Czyżby R. Biedroń już wówczas przewidywał potrzebę skupienia uwagi rodziców dzieci na trójkąty (np. trójpodział władzy)? Quo vadis homo? Nie wiadomo.

4. Zamiast tańszej ropy mieliśmy w kraju wizytę w MEN Komisji Ewaluacji Edukacji Królestwa Arabii Saudyjskiej. Powiało wielkim światem, czy może już wówczas oswajano Polaków z zagranicznymi komisjami ewaluacyjnymi? Nie wiemy jedynie, czy ministra edukacji spędzała wakacje w Wenecji.

Przedstawiciele tej nowopowstałej w 2013 r. agencji państwowej, która jest niezależną od ministerstwa edukacji i odpowiada za ewaluację funkcjonowania szkół publicznych i niepublicznych w powyższym Królestwie, postanowili dowiedzieć się, jak to jest, kiedy w Polsce ewaluuje się jedynie szkoły publiczne i to w dodatku przez tych samych, którzy odpowiadają za nadzór nad nimi. Co za lipa? Może jednak przylecieli do Polski, by w Janowie Podlaskim kupić sobie piękne klacze, bo czegóż mogli się nauczyć od ekspertów od zupełnie innego modelu pseudoewaluacji? A może ministra J. Kluzik-Rostkowska chciała pochwalić się krytycznym raportem NIK na ten temat? Jedno nie ulega wątpliwości, ani w polskiej, ani w saudyjskiej edukacji nic nie uległo dzięki tej wizycie poprawie. Może jedynie to, że było zaproszenie do rewizyty.

5. Z bardzo precyzyjnych analiz danych metodami badań statystycznych egzaminów zewnętrznych, jakie prowadził dr Bogdan Stępień i opublikował je na stronie swojego Instytutu Analiz Regionalnych, "wbrew temu, co wiele lat temu wmówiono społeczeństwu (poprzez tzw. badania sondażowni, a nagłośnione przez media "głównego nurtu"), na Platformę Obywatelską oraz Bronisława Komorowskiego głosuje głównie gorzej wykształcona część społeczeństwa. Jeżeli powyższa hipoteza jest prawdziwa, to ostatnimi laty Polską rządzą wybrańcy głównie gorzej wykształconej części społeczeństwa".

Dziwię się, że tak mało badaczy polityki oświatowej w naszym kraju sięga do powyższych studiów i niezwykle pracochłonnych wyników badan.

6. Trwa kampania PO i PSL promująca kierowanie sześciolatków do szkół podstawowych. Nihil novi. Portal "wpolityce" odnotowuje kolejne wypowiedzi krytyczne na ten temat, tym razem pani mgr Doroty Dziamskiej: "Problemy 6-latków nie miną dlatego, bo MEN tak chce! Przyspieszanie rozwoju, które jest założeniem tej reformy zupełnie pozanaukowym i absurdalnym zostało wymyślone dla celów politycznych i z uwagi na demografię".

Także państwo Elbanowscy powołali do życia Fundację Rzecznik Praw Dziecka apelując do posłów, by z okazji Dnia Dziecka zrobili dzieciom prezent a rodzicom dali wybór. Ustawa nakazująca rozpoczęcie edukacji przez sześciolatków wchodzi w najgorszym możliwym momencie! Wnioskowali o ustawowe przedłużenie możliwości decydowania o posyłaniu sześciolatków do szkół. Bez pozytywnego skutku.

7. Dn. 19 maja 2015 r. pikietowali przed gmachem MEN związkowcy żądając 10 procentowej podwyżki nauczycielskich płac od 2016 r. i wyrzucenia do kosza projektu w/w nowelizacji ustawy. Ministra była nieugięta. Nie przypuszczała jako dziennikarka z zawodu, że tym samym dokładała do pieca wojny polsko-polskiej prowadząc do klęski własnej formacji politycznej.

8. Pan dr Jacek Strzemieczny, prezes Centrum Edukacji Obywatelskiej zaczął zbierać w imieniu Koalicji „Dziecko bez stopni” opinie o propozycji zmian w ocenianiu bieżącym uczniów w szkolnictwie publicznym. Może miał dziecko albo wnuka w szkole?


8. Wielkim sukcesem wychowawczym na terenie wiceministra edukacji z PSL okazał się zamieszczony w Internecie filmik z dyskoteki szkolnej w podlaskim Wasilkowie, który przedstawia uczniów szkoły podstawowej, którzy śpiewają chórem, skaczą, wymachują rękami i skandują słowa piosenki: "Piz... nad głową, pi-pi-piz... nad głową. / Kręć dupą swoją, kre-kre-kręć dupą swoją. / Tańczy z Albanii kowboj napier... koką. / Wszędzie się czuje dobrze, ale najlepiej w klubie Go Go". Dyrekcja wezwała policję. Nie znamy wyników tej akcji. Ponoć dyrekcja szkoły zamierzała wyrzucić tych uczniów ze szkoły.







2 komentarze:

  1. W Wasilkowie porażka. A takie senne to miasteczko...

    OdpowiedzUsuń
  2. W tej zawierusze zapowiadającej niechybną zmianę władzy (z żółtych na niebieskich albo na odwrót) nie proponowano wsparcia dla zmian w sposobie nauczania. Jedyne, co ujrzało światło dzienne to propozycja skasowania ocen -rewolucyjna więc mało skuteczna. Przecież już od stu lat wiadomo, że problem nie tkwi w ocenianiu tylko w tym, co jest oceniane. Wystarczy zajrzeć do Wikipedii, by zobaczyć 4. postulat Progresywistów (przywołany za prof. Gerardem Gutkiem): „Ocena osiągnięć ucznia powinna uwzględniać jego postępy (nie poziom) w rozwoju umysłowym, fizycznym, moralnym i społecznym”. A więc oceny są potrzebne i to w prostej, czytelnej formie. Takiej, jaką wybierze sobie społeczność szkolna. A sama dyskusja o postępach może wzmocnić kapitał społeczny szkoły w przeciwieństwie do bezsensownego nadążania za arbitralnie definiowanymi wskaźnikami lub równie arbitralnie skasowanym ocenianiem.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.