niedziela, 15 maja 2016

Dlaczego lepiej być spawaczem niż byłym wiceministrem edukacji?









(fot. Z Galerii APS - dzieło "Zamieszkały we mnie obrazy" prof. Stefana Parucha z Instytutu Edukacji Artystycznej APS w Warszawie)








Odpowiedź na tytułowe pytanie znajdziemy w wywiadzie b. wiceministra edukacji Macieja Jakubowskiego (w resorcie niekompetentnej ministry Krystyny Szumilas), którego udzielił redaktor DGP. Niestety, ale polskie szkolnictwo od 1993 r. nie ma szczęścia do ministrów i wiceministrów edukacji.

Maciej Jakubowski ujawnia jednak kulisy błędnych decyzji MEN trafnie stwierdzając zarazem w wywiadzie dla Dziennika Gazeta Prawna (2016 nr 92, s.A5),że egzaminy zewnętrzne "...wprowadziły do szkół niezwykle ważną zmianę - w końcu skupiamy się na końcowych efektach nauczania. To filozofia, którą kierują się wszystkie dobre systemy edukacji".

Kiedy jednak prowadząca wywiad Anna Wittenberg zapytała:

- " i ich głównym fundamentem są właśnie egzaminy?" Ten odpowiedział:

"- Nie. To przede wszystkim decentralizacja systemu kształcenia oraz zapewnienie szkołom autonomii".

Muszę przyznać, że tak niespójnej logicznie i świadczącej o ignorancji w zakresie makropolityki oświatowej wypowiedzi na ten temat dawno już nie czytałem. Nie kto inny, jak właśnie ów interlokutor pani redaktor (w ogòlnopolskiej prasie bezapelacyjnie najlepszej ekspertki zarazem w tym zakresie), przez 8 lat rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego jako wiceminister edukacji w latach 2012-2014 nie raczył cokolwiek uczynić na rzecz decentralizacji szkolnictwa w Polsce, a zatem i by szkoły były wreszcie, po 25 latach wolności - autonomiczne.

To tak, jakby powiedzieć osadzonym w więzieniu, że są autonomiczni, bo wynika to z filozofii resocjalizacji, która w systemie sprawiedliwości zapewnia im dzięki temu wolność. To zdumiewające, że można było od 2002 r. wdrażać w polskim szkolnictwie egzaminy zewnętrzne dla rzekomego zapewnienia autonomii wszystkim typom szkół!

Czy pan Maciej Jakubowski żyje w świecie realnym czy dostosowuje swoje opinie do miejsca, z którego je wypowiada?

Po 14 latach egzaminowania uczniów jeszcze nie wie, że szkoły w III RP nie posiadają autonomii a system nadzoru i zarządzania jest centralistyczny? Tak to niestety jest, że jak się siedziało na stołku władzy, która lekceważyła konieczne standardy szkolnictwa państw zachodniej demokracji i podtrzymywało się wschodnie, PRL-owskie mechanizmy władztwa dla zasysania dotacji UE na m.in. te egzaminy, to nie dostrzega się "belki we własnym oku", współsprawstwa na rzecz centralizmu szkolnictwa w Polsce. Jak widać nie pomogło tu wykształcenie socjologiczne, bo i polska socjologia polityczna jest na b. niskim poziomie w dziedzinie badań edukacyjnych.

Szczerość wypowiedzi, nie tylko u tego b. urzędnika resortu edukacji, wzrasta zawsze po utracie władzy i związanych z nią apanaży. To też charakterystyczny jest dla polskich elit politycznych poziom hipokryzji. Teraz dopiero pan Jakubowski raczył przyznać, że tzw. reforma sześciolatków miała przede wszystkim powody ekonomiczno-społeczne, a nie pedagogiczne. Jak stwierdził:

"Do mnie trafiały argumenty natury ekonomicznej, że ludzie będą wcześniej wchodzili na rynek pracy, że będą mieli więcej dzieci, że będą mieli wyższe emerytury. Ale nie mogliśmy o tym mówić, bo przecież byśmy "biedne dzieci sprowadzali do kalkulacji ekonomicznych".

A nie sprowadzał ich resort właśnie do takich kalkulacji?

Kompromitująca jest w ogóle wszystkich urzędników i nadzór pedagogiczny jego wypowiedź: "Dużo mówimy o przygotowaniu szkół, ale my mało wiemy o jakości przedszkoli." Po 27 latach transformacji b. wiceminister twierdzi, że za mało wie o jakości edukacji przedszkoli. Tymczasem nie przeszkadza mu ta ignorancja w formułowaniu ocen, że trzeba było zabrać z tych placówek sześciolatki, bo one niczego ich nie nauczyły.

Żałosny jest w tym przypadku poziom ignorancji. Szczerość zaś spóźniona.

15 komentarzy:

  1. Szanowny Panie Profesorze,

    Wbrew Pana osądom na temat poglądów p. Macieja Jakubowskiego, na które ja również mam bardzo krytyczną opinię, to jednak uważam go za jedną z bardziej kumatych osobistości MEN III RP.
    Nie jest wykluczone, że jego względnie wysoka kumatość na tle pozostałych Zasobów Kapitału Ludzkiego MEN doprowadziła do tego, ze był krótko wiceministrem.
    Chwała p. Maciejowi za to, ze miał odwagę powiedzieć to, co od dawna wychodziło z moich analiz i o czym pisałem wielokrotnie w swoich opracowaniach.

    Pozdrawiam, Bogdan Stępień
    www.iar.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odwaga jest wówczas,kiedy nie uczestniczy się w szalbierstwie. Po utracie władzy tego typu wypowiedzi nie mają z odwagą nic wspólnego.

      Usuń
    2. 1.Pan Jakubowski nie odwiedził szkoły od matury - był więc "ekspertem" raczej z nazwy bo znał ją tylko z lektur!
      2.Miałem wątpliwą przyjemność wysłuchiwać aroganckich, niespójnych i niekompetentnych wypowiedzi tego pana np. podczas Kongresu Obywatelskiego. Podobnie wyglądają podpisane przez niego odpowiedzi na poselskie interpelacje.
      3.Za duże unijne pieniądze zepsuł, przez doktrynerstwo, razem z Dolatą bardzo dobry pomysł dr Mirowskiego Edukacyjnej Wartości Dodanej. I to by było na tyle ... ;-)

      Usuń
  2. Pan Jakubowski w prawdziwej szkole nie był od matury i zna edukację z lektur - taki z niego fachowiec. Za to kasę z unijnych fatalnych chałtur (np. EWD - wyjątkowo spartolony dobry(!) pomysł dr Mirowskiego!) ciągnąć potrafi. Tyle "w temacie"... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieło nazwie EWD 100 jest warte tyle, co tzw. "skala znormalizowana o średniej 100 i odchyleniu 15"!

      100 w 15

      Usuń
  3. >> Bogusław Śliwerski15 maja 2016 14:23

    No dobrze, no dobrze ale inni też stracili władze i co(?), nadal idą w zaparte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej są lojalni i nie wybielają się post factum.

      Usuń
  4. >> Anonimowy15 maja 2016 14:23
    Zapewniam Anonima, że Einstein kiedy budował swoje teorie względności nie latał w kosmos ani nie patrzył nawet nocami w teleskop.

    100/15

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat źle trafiłeś! Paradygmat fizyki jest taki, że za prawdziwe uważa się dopiero fakty potwierdzone w wielu różnych laboratoriach w IDENTYCZNYCH warunkach. Dlatego można im zaufać. W dyscyplinach społecznych jest inaczej - morze subiektywizmu i brak paradygmatu falsyfikacji hipotez nieprawdziwych ... ;-) Co bardzo dobrze pokazały eksperymenty Sokala i podobne ("Modne bzdury" etc.) ....

      Usuń
  5. Jakubowski był jedną z pierwszych osób zwolnionych przez minister JKR po jej wejściu na Szucha.

    OdpowiedzUsuń
  6. To jeszcze gorzej dla niego, bo PO i PSL miały przed sobą kilka lat rządzenia a on dla autonomii szkół nie uczynił NIC.

    OdpowiedzUsuń
  7. >>Anonimowy16 maja 2016 00:07

    Dlatego też "dyscypliny":
    - ścisłe, to SCIENCE
    a
    - społeczne, to WRÓŻBIARSTWO.

    /-/ 2 promile na wydechu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HUMAN to też nauka. Warto douczyć się.

      Usuń
  8. Różnica pomiędzy SCIENCE a np. POLITICAL SCIENCE
    jest taka sama,
    jak pomiędzy SPRAWIEDLIWOŚCIĄ a SPRAWIEDLIWOŚCIĄ SPOŁECZNĄ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ten przykład jest klasyczną demagogią,bowiem wartość - sprawiedliwość nie mieści się w badaniach typu Science. To tylko potwierdza, że gościu nie ma w tym zakresie nic do powiedzenia.

      Usuń

Jeśli masz zamiar kogoś obrazić, to zrezygnuj z komentowania.